juwenalia i szalone pomysły

19:46:00

Witajcie

Dzisiaj dość nietypowy post o tym jak zostałam smerfetką a moja przyjaciółka bliżej nieokreśloną postacią .  Post będzie wymagał uzupełnienia w przyszłym tygodniu , ponieważ nie mam zdjęć wszystkiego co użyłyśmy aby wyglądać barwnie .

Obiecałam jej przed juwenaliami że postaram się ją pomalować na coroczny bieg nocny.Wiadomo nie mam wprawy, nie jestem jakimś cudotwórcą ale się zgodziłam . Ponieważ Paulina ma ciemne kasztanowe włosy , aby zmienić je na jeden dzień na czerwono zmuszone byłyśmy użyć najpierw białego jednodniowego sprayu . Kurczę przeliczyłyśmy się oczywiście , jedno opakowania to było za mało, w efekcie Paulina wyglądała jakby osiwiała , pośmiałyśmy się trochę :)

Następnie musiałyśmy je zabarwić na czerwono . W moich fartuchach laboratoryjnych  które w efekcie wyglądały jakby doszło do jakiejś zbrodni i te czerwone rękawiczki... uzyskałyśmy nie całkiem zamierzony efekt .
Potem przyszła kolej na twarz. Użyłyśmy farbek do twarzy , które są na tyle tłuste że do dzisiaj nie mogę odszorować mojego pędzla i bardzo nad tym ubolewam. Niestety aplikator dołączony do farb był beznadziejny i chyba byśmy się namęczyły próbując uzyskać nim jakikolwiek efekt . Musiałyśmy trochę poprawić cieniami w odcieniach bieli . Przydał się także mój puder z Paese , trochę mi było szkoda na takie okazje ale niestety w  przeciwnym razie wszystko by spłynęło w ciągu paru minut.
Kolejne były oczy i chichi początkowo wylądowała na balkonie.Protestowała oczywiście , że ktoś ja zobaczy ,ale to i tak było przecież nieuniknione  :)












Ostatecznie skończyła w wersji dość ciekawej  z kolorowym czerwonym noskiem.
W ciemnościach nie wyglądało to za wesoło ,ludzie reagowali bardzo różnie ale miałam wrażenie że to ja  robiłam za główną atrakcje  

.Dlaczego ? Uparłam się , że zostanę smerfetką .Oczywiście nasłuchałam się  Xmeni, Avatar ,Smerfetka .. Wszystko przez to że najpierw wybieliłam sobie twarz , kolejno nałożyłam niebieską farbkę . Była ona zbyt jasna i bardziej wpadająca w odcienie granatu więc zaatakowałam moje cienie. Były wszędzie , twarz , uszka , dekolt i dłonie aż po łokcie. W przebraniu co prawda było trochę zimno ,ale dało radę -obróciłam mój płaszcz na druga stronę i było lepiej.

 Koniec końców było całkiem zabawnie i trochę pospacerowałyśmy. Oczywiście musiałam swoje ponarzekać na stanie bez sensu przez godzinę pod rektoratem ,ale spotkałam różnych śmiesznych ludzi.  A wy lubicie czas juwenaliów ?
Pozdrawiam 
 .


Zobacz także

Komentarze 2

  1. No smerfetka wyszła boska, musiało to kosztować Was dużo pracy, ale czego nie robi się dla efektu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. do dziś się zastanawiam jakim cudem się z tego domyłam i nie miałam uczulenia ;D

      Usuń

Każdy pozostawiony komentarz cieszy serce, dziękuję ;) Będzie mi miło jeśli zostaniesz też na dłużej lub odwiedzisz mnie na facebooku. W wolnej chwili zawsze odwiedzam wszystkich moich czytelników ;)