farba na włos!

13:52:00

Cześć !

Moje ostatnie wycieczki ograniczają się do odwiedzania kuchni , ewentualnie jeziora . Nie chce mi się nic przez tą gorączkę ,ale zmuszam się do codziennej porcji ćwiczeń. Brakuje mi w wakacje zumby, na rowery nie ma szans. Dodatkowo bardzo źle śpię w nocy i muszę w końcu jakoś rozwiązać ten problem.

Ponieważ jestem bliska kolejnego farbowania , czyli w sumie czwartego w moim dotychczasowym życiu ,postanowiłam opisać Wam moje perypetie z tym związane.

Pierwszy raz na farbowanie zdecydowałam się jako nastolatka. Zamarzył mi się oczywiście brąz, gdyż całe życie byłam blondynką. Udałam się oczywiście do pierwszej lepszej drogerii i zaopatrzyłam się w farbę Palette , po dziś dzień tego żałuję. Jaka to dokładnie była farba nie pamiętam, w każdym razie miała złapać kolor w ciągu około pół godziny. No i złapała, tyle że zamiast brązu na głowie miałam kruczoczarne loki. Nie byłam zadowolona. Dodatkowo nie wyglądałam najlepiej, ale cóż.

Jakoś to przebolałam tyle , że musiałam farbować włosy ponownie gdyż farba wypłukując się zostawiała plamy na włosach . Jakiś czas później ścięłam włosy na krótko i odzyskałam moje naturalne włosie.


 Jeszcze na przełomie maja moje włosy wyglądały tak jak zdjęciu obok. Nie były rozjaśniane ani farbowane od dłuższego czasu. No i wtedy stwierdziłam ,że chcę zmienić kolor na jaśniejszy. Spryskałam je delikatnie rozjaśniaczem z Joanny ,ale niestety nie złapał. Włosy strasznie się przesuszyły ,a ich kondycja już wcześniej nie była dobra.Kolejny raz wybrałam się do drogerii i zakupiłam 2 opakowania farby Loreal sublime muse bardzo jasny naturalny blond 1000. Cóż postanowiłam się też poradzić kogoś czy włosy nie powinny być wcześniej rozjaśnione jeśli chcę uzyskać taki jasny blond. Oczywiście pani zapewniła mnie, że nie ma potrzeby. Niepewna zasiadłam z Ewą do farbowania.

W czasie nakładania farby głowa w jednym miejscu strasznie mnie szczypała. Zauważyłam że mam podrażnioną skórę w tym miejscu już wcześniej, ale nie spodziewałam się takiego efektu. Kolejnym zaskoczeniem był amoniak, tzn, wiedziałam że farba go zawiera, ale my to mało się od tego zapachu nie podusiłyśmy.


Oczywiście efekt. Włosy mi się rozjaśniły ale kolor kompletnie nie przypadł mi do gustu. Byłam dużo bardziej zadowolona niż w przypadku mojego pierwszego farbowania ,ale był zdecydowanie za ciepły i miał sporo żółtych refleksów. W późniejszym okresie zaczął dodatkowo rudzieć. Nie podobał się też większości moich znajomych . Zakupiłam dwa szampony do ochłodzenia koloru jeden z Joanny drugi Rossmannowski. Pani w Rossmannie  poleciłam mi również szampon do włosów Blond z Isany.  Pierwszy wysuszał mi włosy nadmiernie ,więc przestałam go używać po jakiś trzech myciach. Silver Shampoo z Rossmnna dawał radę,ale mimo wszystko działam słabiej od poprzednika. Natomiast po słonecznikowym szamponie włosy wyglądały ładnie,ale strasznie się plątały.


 Koniec końców moje włosy prezentują się w zależności od światła bardzo różnie. Chcę się umówić właśnie na farbowanie i pod koniec września na kolejne. Kolory które wybrałam będą bardzo się różnić.
Mam nadzieje że nie jestem sama jeśli chodzi o takie przygody. 
Ściskam ! 



Zobacz także

0

Każdy pozostawiony komentarz cieszy serce, dziękuję ;) Będzie mi miło jeśli zostaniesz też na dłużej. Pamiętaj jednak, to nie miejsce na reklamę Twojego bloga!