uf, jak gorąco. Czyli jak bezpiecznie się opalać :)

12:17:00

Witajcie !

Wakacyjny sezon zmierza powoli ku końcowi , a ja wracam do picia czekolady. Wpis ten powinien się pojawić nieco wcześniej , ale skoro tak na prawdę dopiero teraz odczuwamy czym jest piękne lato nie zaszkodzi on nikomu.

Na tapetę dziś trafia kilka produktów wspomagających opalanie, jeden chroniący oraz te które łagodzą skutki zbyt długich spacerów po plaży.

Jestem bladziochem i u mnie opalanie kończy się zazwyczaj lekko złotawą karnacją i niczym więcej. Nie ma możliwości bym "strzaskała się na mahoń " choć bardzo tego chcę . Sporo wcześniej popijam sobie soczki marchewkowe , staram się te najbardziej naturalne lecz nie zawsze mi smakują. Podczas wakacji moją skórę wspomagam za pomocą olejków , których nie zmieniam od dłuższego czasu .

Oba są tej samej firmy -DAX . Olejek do opalania z B-karotenem z palmy Buriti. Nie jestem przekonana , że ten B-karoten tam w ogóle jest nawet nie znajduję go w składzie. Mamy tu do czynienia z bardzo niską ochroną , a mianowicie filtrem 6. Dodatkowo olejek musimy nałożyć pół godziny wcześniej , a przecież to właśnie na plaży smarujemy się takimi rzeczami. Moi rodzice za każdym razem mają ochotę mnie ukatrupić jak wsiadam cała błyszcząca do samochodu. Nie mogę się oprzeć ani za bardzo ruszać bo całe ubranie się do mnie przykleja. Mowa też o kilkakrotnym smarowaniu w czasie opalania aby uzyskać efekt. No niestety ,a taki olejek wcale nie jest wydajny. Zauważyłam też problem z aplikacją , jak w przypadku większości takich buteleczek olejek mogę na siebie nanieść tylko gdy pojemnik jest w pionie, co wiąże się z wyginaniem się w prawo i w lewo gdy jestem skazana sama na siebie. Jednak nie spłukuję się szybko gdy wchodzę do wody i rzeczywiście moja opalenizna zawsze jest ładniejsza po jego aplikacji. Z minusów - na plaży zawsze mam piasek ,a  na podwórku siadają na mnie muchy. Ma przyjemny zapach oliwki dla dzieci , w przeciwieństwie do drugiego olejku który zakupiłam w tym roku. Oczywiście nie przyjrzałam mu się dokładnie i od tej pory wychodzę na plaże cała w brokacie. Te lekkie błyszczenie nie przeszkadza mi specjalnie ,ale i tak byłam odrobinę zaskoczona. Olejek  jest wysoko wodoodporny i tutaj się sprawdza.W tym przypadku ochrona jest nieco wyższa , choć nadal praktycznie żadna - dziesiątka. Olejek jest arganowy ze złocistym pyłem ,pięknie pachnie. Bądź co bądź jestem z jego działania zadowolona, moja opalenizna jest widoczna co prawda tylko dla mnie ,ale stosunkowo lepsza niż przez ostatnie kilka lat. Nie będę się specjalnie rozpisywać na temat składów, drugi olejek ma bardziej zróżnicowany skład :)
 Cena to około 16 zł za 150 ml .



 Ponieważ moja skóra nie  lubi nabierać koloru to nie używam kremów  filtrem , jedynie na znamiona albo bardzo rzadko. Po drugie boję się zwyczajnie ich składu odkąd mam pewną wiedzę wyniesioną z uczelni. Ostatnio zakupiłam sobie Sun Ozon z linii Rossmannowskiej i użyłam go może dwa razy. Tutaj mamy już stosunkowo wyższy filtr 30 . Prawda jest taka że ludzie o bardzo jasnej karnacji powinni wręcz oblać się takim kremem z filtrem i chodzić na biało, ale ja tego nie lubię. Szczególnie ważne są te kremy w przypadku dzieci ,ale wtedy skłaniamy się ku filtrom 50.
Według widniejącego na opakowaniu przepisu mleczko nakładamy w sporej ilości,aby w ogóle zaczęło działać. Ponadto czynność tę powtarzamy wielokrotnie jeśli wchodzimy do wody , albo minie zbyt długi czas przebywania na słońcu . Krem jest okej, nie wystąpiła u mnie żadna reakcja alergiczna . Poparzeń nie było po nim także. W składzie mamy między innymi  alkohole, EDTA, pantenol i tlenek tytanu.
Konsystencja mleczka delikatna , lekko lepka , pozostawia białe ślady na skórze.  Oczywiście zapach jest bardzo delikatny i nie drażni naszego nosa. Krem dostaniemy w niezbyt wygórowanej cenie do 20 złotych , co nie znaczy że jest gorszy od innych.


Kolej teraz na kremy, które ratują naszą skórę po opalaniu. Wiadomo , że czasami tego Słońca pragniemy w nadmiarze. Wtedy skóra lubi szczypać, łuszczyć się , swędzieć i ogólnie doprowadzać do szału o bólu nie wspominając. U mnie w domu używa się kosmetyków z linii Hegron . Jest to firma holenderska , ale w Polsce jej kosmetyki można również nabyć. Opis kosmetyków jest w języku angielskim ,a także polskim dlatego łatwo sprawdzić informacje . Pierwszy z kremów nazywa się SUN CARE -after sun . Zawiera on ekstrakt z aloesu i ma formę żelu. Po mimo iż płyn jest bardzo gęsty bardzo łatwo rozsmarowuje się na skórze przynosząc delikatne ukojenie. Wchłania się doskonale i zabezpiecza skórę przed wysuszeniem. Żel przyjemnie chłodzi, nie pozostawia uczucia lepkości na dłoniach i pachnie bardzo delikatnie. W składzie mamy też olejek rycynowy , glicerynę, glikol propylenowy , kwas cytrynowy i inne.
Kolejny kosmetyk łagodzący z tej firmy również z linii SUN CARE -aftersun milk kids. Dlaczego taki ? A dlatego chociażby , że nie tylko ja mam bardzo delikatną skórę w rodzinie i większość mleczek itp. nas uczula. W tym przypadku również mamy w składzie ekstrakt z aloesu, lecz tym razem jest to delikatne mleczko. Działanie mleczka jest dokładnie takie samo. Ma delikatną konsystencję i trochę gorzej się wchłania w skórę . Ma też zdecydowanie silniejszy zapach, ale raczej nie przeszkadza.  Składy nie różnią się zbytnio. W mleczku nie występuje olejek rycynowy lecz masło shea . Oba kosmetyki sprawdzają się bardzo dobrze.
Niestety nie mam pojęcia jak cenowo z tymi kosmetykami.

Ostatni już łagodzący kosmetyk , niezupełnie do tego służy. Chcę go Wam jednak przedstawić , bo dostępny jest w każdym Rossmannie i wybawił moją skórę z kłopotów. Emoleum lipidowy balsam  z Flos Lek Pharma jest stworzony dla skóry suchej i atopowej. Zakupiłam go ponieważ często swędzi mnie skóra na nogach np. uczulenie na proszek itd.  Przeznaczony jest głównie dla dzieci ,ale mi pomógł bardzo z problemem swędzących nóg. Zabrałam go na wakacyjny wyjazd do pracy, wcześniej jednak zrobiłam sobie krótkie wakacje. Oczywiście poszłam na dość długi spacer podczas gdy temperatury na termometrze wskazywały ponad 30 stopni. To był koniec frajdy, cały dekolt i ręce pokrywała gruba warstwa wysypki .Ciężko było stwierdzić czy to uczulenie czy poparzenie słoneczne. Zanim otrzymałam kefir , który w końcu na nic się nie przydał pomyślałam o tym balsamie. Mówi się , że nie powinno się stosować tłustych kremów na tak podrażnioną skórę. Ja jednak dowiedziałam się o tym po fakcie. W sumie całe szczęście ponieważ balsam od razu podziałał i uczulenie zniknęło w ciągu dwóch dni. Nie było żadnego obierania się skóry, tylko trochę mnie swędziała. Na prawdę zadziałał bardzo szybko , aż sama byłam zaszokowana. Lipidowy balsam zawiera mocznik, prebiotyk , kompleks lipidów OMEGA . Na opakowaniu nie znalazłam żadnych innych składników , możliwe że były na pudełku którego już dawno nie mam. Polecam ten balsam na takie przygody i nie tylko bo jest bardzo dobry dla skóry ze skłonnościami do alergii i przesuszania . Cena około 30 złotych.


Tak oto w dużym skrócie , bo gamma produktów jest duża (u mnie jest w domu także mleczko z Kolastyny , sama też stosowałam kiedyś olejek z Kolastyny zanim upatrzyłam DAX ). Możemy wybierać , ważne byśmy byli przygotowani odpowiednio na te słoneczne dni.

Pozdrawiam

Zobacz także

Komentarze 0

Każdy pozostawiony komentarz cieszy serce, dziękuję ;) Będzie mi miło jeśli zostaniesz też na dłużej lub odwiedzisz mnie na facebooku. W wolnej chwili zawsze odwiedzam wszystkich moich czytelników ;)