Lilliputz .L'oreal Elseve. Dove. Szamponowe denko.

19:38:00

Witajcie !

Początek kalendarzowej jesieni , kończące się wakacje i oczywiście choróbsko musiało się przypałętać. W tym czasie skończyło mi się też wiele kosmetyków. Niektóre z nich pokochałam i jeszcze do nich wrócę , inne niekoniecznie.

Używałam w ostatnim czasi głównie trzech szamponów.

1.Dove hair therapy -damage solutions Hair Fall Control Shampoo  ,korzystałam z niego głównie podczas pobytów w domu. Przywiozłam go kiedyś i tak już został. Polubiłam ten szampon , bo włosy po nim były wspaniale wygładzone, mięsiste i miłe w dotyku. Dodatkowo świetnie się sprawdzał w połączeniu z odżywkami z tej samej serii. W porównaniu z wieloma szamponami nawilżającymi wypada całkiem nieźle, bo po wyschnięciu włosy pozostawały nadal miękkie i prezentowały się ładnie. Jeśli chodzi o poprawę w przypadku wypadaniu włosów , ciężko mi coś powiedzieć bo nie miałam tego problemu. Skusiłam się na niego , ponieważ miał włosy nawilżać.



Jego skład jest bardzo złożony i nie będę się zbytnio w niego zagłębiać. Szampon dobrze się pieni bo już na pierwszy rzut oka ma w sobie SLSy.
 Aqua, Sodium Laureth Sulfate,Glycol Distearate, Zinc Gluconate(ogranicza wydzielanie serum , produkt przeciwgrzybiczy) , Climbazole(działa przeciwgrzybiczo, przeciwłupieżowo) , Lysine ,HCl
, Glycerin(humektant - zapobiega krystalizacji) ,Dimethiconol(tworzy na włosach film ochronny,emolient suchy), Dimethicone,Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride(poprawia rozczesywanie włosów), Amodimethicone(silikon), Cetrimonium Chloride(ułatwia spłukiwanie), Parfum, Sodium Chloride(wpływa na konsystencję), Cocamidopropyl Betaine(łagodna substancja myjąca, w połączeniu z SLS może wysuszać skórę ,powodować wypryski), Cocamide MEA(emugator),TEA-Dodecylbezenesulfonate(środek powierzchniowo czynny),Sodium Lauryl Sulfate,Styrene/Acrylates Copolymer(wygładza,wytwarza film), Mica(pigment mineralny, nadaje połysk kosmetykom),Poloxamer 407(substancja myjąca, emulgator), Laureth-4(substancja zwilżająca), Laureth-23(substancja myjąca), Xanthan Gum(zagęstnik),Trideceth-12(emulgator),PEG-9M, PEG-45M, Silica,Disodium EDTA
, Acrylates/Beheneth-25 Methacrylate Copolymer,PPG-12, Sodium Hydroxide,Citric Acid, DMDM Hydantoin, Sodium Benzoate, Methylchlorothiazolinone, Methylisothiazolinone,Amyl Cinnamal,Benzyl Alcohol, Benzyl Salicylate,Buthylphenyl Methylpropional, Citronellol,Hexyl Cinnamal, Hydroxycitronellal, Limonene,Linalool, Cl 77891

Reszta składników jest w ilościach składowych i odpowiadają głownie za konsystencję i trwałość produktu, a także za jego zapach. Skład jest bardzo złożony, co niekoniecznie świadczy dobrze o tym produkcie. Jeśli chodzi o zapach i konsystencję jest jak najbardziej okej, nie przeszkadza i dobrze rozprowadza się na włosach. Opakowanie raczej przeciętne. Nie rozkochał mnie w sobie i raczej już do niego nie wrócę. Może dlatego , że używałam go raczej sporadycznie nie wywołał na mojej głowie uczulenia ani łupieżu, który zawsze mi towarzyszy przy korzystaniu z szamponów zawierających SLS- przykładowo Aussie.

Kolejny używany przez ostatnie miesiące szampon to L'oreal Paris Elseve Magiczna moc olejków. Widziałam wiele nieprzychylnych opinii na jego temat. U mnie sprawdzał się okej, włosy były gładkie, raczej dociążone, chociaż nie dawał spektakularnych efektów. Jego konsystencja jest raczej rzadka, dobrze się pieni i pięknie pachnie. W porównaniu z  innymi szamponami z tej serii wypada jednak przeciętnie i więcej go nie kupię,

Skład:
Aqua / Water, Sodium Laureth Sulfate, Coco-Betaine(łagodna substancja myjąca), Laureth-5 Carboxylic Acid(emulgator, niezbyt bezpieczny), Cocamide Mipa(emulgator), Sodium Chloride, Cl 19140 / Yellow 5, Chamomilla Recutita Extract / Matricaria Flower Extract(ekstrakt z rumianku), Cocos Nucifera Oil / Coconut Oil(olej kokosowy), Sodium Benzoate, Sodium Hydroxide, Sodium Cocoate, PEG-55 Propylene Glycol Oleate, PEG-60 Hydrogenated Castor Oil, Polyquaternium-10, Salicylic Acid, Helianthus Annuus Seed Oil / Sunflower Seed Oil(olej z nasion słonecznika), Xylose, Nelumbium Speciosum Extract / Nelumbium Speciosum Flower Extract(wyciąg z kwiatu lotosu), Linum Usitatissimum Flower Extract(wyciąg z kwiatu lnu), Isostearyl Neopentanoate, Amodimethicone, Propylene Glycol, Caprylic / Capric Triglyceride, Caramel, Gardenia Tahitensis Flower Extract(wyciąg z kwiatów gardenii), Rosa Canina Flower Extract(wyciąg z kwiatu rózy), Bisabolol, Methyl Cocoate, Citric Acid, Hexylene Glycol, Glycine Soja Oil / Soybean Oil(olej sojowy), Parfum / Fragrance.

Co jest fajne w tym szamponie to duża zawartość olejków i to dość wysoko w składzie , zapach znajduje się na samym końcu.

Olejki:
- z nasion słonecznika-regeneruje warstwę lipidową skóry, wygładza, zawiera też dużą porcję witaminy E oraz NNKT

-olej z płatków róży -posiada wspaniałe właściwości nawilżające, ujędrniające oraz posiada witaminę A i C
-olej kokosowy -również bardzo dobrze nawilża,kwasy w nim zawarte bardzo dobrze wnikają w strukturę włosa jak i w skórę, zapobiega demencji a także działa jak antybiotyk naturalnego pochodzenia,
-wyciąg z kwiatów lotosu-nawilża, zwiększa objętość, nawadnia, zapobiega rozdwajaniu się końcówek
-ekstrakt z rumianku-ulga dla wrażliwej skóry , dezynfekuje i działa przeciwbakteryjnie oraz przeciwgrzybiczko

















Rzadko w drogeriach spotykam się z tego typu szamponami. Wiem jednak , że nie każdemu mogą odpowiadać. Bywało np. że szampon przetłuszczał mi włosy, wydawały się nie umyte. Dlatego wydaje mi się , że nadaje się do używania sporadycznego ,a nie do włosów które potrzebują codziennego mycia.  Opakowanie niekoniecznie mi się podoba.



Ostatni już szampon, nie jest całkiem szamponem Stojąc jednak w Rossmannie przed półką z szamponami dla dzieci nie mogłam nic wybrać. Jest ich sporo , a ja jakoś nie do każdego mam zaufanie. Szukałam czegoś bardzo łagodnego i tak trafiłam na Lilliputz 3 w 1 (szampon, odżywka i żel pod prysznic) z olejkiem migdałowym i proteinami pszenicy.

Zacznę tutaj od konsystencji , która jest po prostu lekko mówiąc -wkurzająca. Jest to żel , w postaci tak galaretowatej, że ucieka często przez palce, wyślizguje się i co tylko. Jednak pieni się bardzo fajnie i otacza tak miłym zapachem , że te początkowe próby nakładania go odchodzą w zapomnienie. Dokładniej pachnie pomarańczą i nie każdemu może to odpowiadać.  Jeśli chodzi o opakowanie , to przyciągnie uwagę dzieci.

Skład: Cocamidopropyl Betaine (substancja powierzchniowo czynna),Panthenol (środek łągodzący i nawilżający),Sweet Almond Oil( olejek migdałowy),Polyglyceryl-6 Esters (substancja zmiękczająca), emulgator, Hydroxypropyl Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride(ułatwia rozczesywanie),Hydrolyzed Wheat Protein( hydrolizowane proteiny pszenicy), Sodium Coco-Glucoside Tartrate( substancja powierzchniowo czynna),Polyquaternium-7(zmniejsza elektryzowanie się), Cocamidopropyl Hydroxysultaine (substancja powierzchniowo czynna),Polyglyceryl-4 Caprate (emulgator),Sodium Chloride(stabilizator),Citric Acid (regulator pH),Denatonium Benzoate,Phenoxyethanol (konserwant),Sodium Benzoate(konserwant),Parfum,CI 15510

Mamy tutaj olejek migdałowy który jest doskonałym emolientem oraz proteiny pszenicy , które zatrzymują wodę u korzenia włosa.

Wiele osób mogłoby go nie polubić ,ze względu na to że włosy choć stają się miękkie , zaczynają się plątać. Jednak po odpowiednim nawilżeniu ten efekt znika. Włosy ślicznie pachną, moje kręcą się ze zdwojoną siłą i wyglądają bardzo ładnie. Zdecydowanie wrócę do tego szamponu , bo służył moim włosom.

Podsumowując,żaden z szamponów nie jest zły. Jednak to do Lilliputz jeszcze wrócę, do pozostałych raczej nie.

A Wy miałyście? Jak się sprawdziły ?

Pozdrawiam


Zobacz także

24

  1. Zaciekawił mnie Lilliputz 3 w 1 (szampon, odżywka i żel pod prysznic) muszę wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie się sprawdzał bardzo fajnie , tylko ta glutowata konsystencja :D

      Usuń
  2. Super "analiza" - dzieki - własnie byłam na etapie szukania szamponów bez SLS :) tak że stokrotne dzięki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki , staram się jak mogę ;) chociaż dla mnie to czarna magia te wszystkie nazwy,po mimo studiowania na wydziale chemicznym za samą chemia średnio przepadam :D

      Usuń
  3. seria liliputz mnie kusi ale jeszcze nie mialam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie póki co gościł ten , różowy jakoś mnie nie skusił ;)

      Usuń
  4. Nie mialam zadnego z tych myjadel ;)
    Kochana, pisalas u mnie, ze dolaczylabys do akcji jesiennego zapuszczania sie, ale juz pozno. Jesli tylko masz ochote, serdecznie Cie zapraszam, w kazdej chwili mozna dolaczyc. Wystarczy, ze pod tym postem wyrazisz chec udzialu :)

    http://www.wlosynaemigracji.eu/2015/08/zapuscmy-sie-jesiennie-zapisy.html

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie miałam zadnego z tych, może wypróbuję ten Liliputz :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u mnie aktualnie Lilliputz został zastąpiony dzidziusiem i w sumie nie ma porównania, Lilli o wiele lepszy ;)

      Usuń
  6. Ja z kolei uwielbiam szampony Dove (wraz ze sporą ilością innych szamponów ; )), a z szamponów dziecięcych niezastąpionym hitem jest u mnie babydream ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja je bardzo lubię za zapach , ale jednak nie robiły cudów na włosach :) moje po prostu potrzebują czegoś mocnego żeby się z nimi uporać . Babydream na pewno u mnie wyląduje ,bo jeszcze go nie próbowałam a słyszałam wiele pozytywnych opinii ;)

      Usuń
  7. Nominowałam Cię do Liebster Blog Award, więcej szczegółów znajdziesz u mnie na blogu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hej ,dzięki za nominację , ale niestety brałam udział w zabawie ;) jednak jeśli się zgodzisz to odpowiem na Twoje pytania pod moim wcześniejszym postem dotyczącym tych nominacji albo pod Twoim postem :) może tak być ?

      Usuń
  8. Lubię szampony od Dove, choć najbardziej to jednak cenię ich za balsamy. :-) Bardzo dobra recenzja!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. balsamy sama lubię, fajnie wygładzają i fakt połączenie balsam i szampon sprawdza się fajnie ;) i dzięki ;)

      Usuń
  9. Nie miałam żadnego z Twoich szamponów;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. myślę , że Lilliputz warto wypróbować z całej trójki, choć może i ten z Else mógłby się przysłużyć ;)

      Usuń
  10. Odpowiedzi
    1. to nic, zawsze można to nadrobić ;) ja nie używałam jeszcze bardzo wielu kosmetyków , które są powszechnie znane w blogosferze , ale jakoś wolę kierować się instynktem :D

      Usuń
  11. Myslalam nawet nad zakupem tego Lillaputz ale na razie mam Facelle i jest calkiem niezly :-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie miałam żadnego z Twoich szamponów.
    :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. myślę , że warto każdego z nich spróbować, bo inaczej mogą zadziałać na Twoje włosy niż na moje ;)

      Usuń

Każdy pozostawiony komentarz cieszy serce, dziękuję ;) Będzie mi miło jeśli zostaniesz też na dłużej. Pamiętaj jednak, to nie miejsce na reklamę Twojego bloga!