Pielęgnacja włosów

Włosowa aktualizacja wrzesień.

Witajcie !

Powoli zbliżam się do końca wakacji, sprzątam, pakuję się i ogólnie szykuję do przeprowadzki. Jednak w tym wszystkim nie zapominam aby zadbać o moje włosy. Dziś pokażę Wam kilka produktów- bez głębszej analizy, których używam ostatnimi czasy.

Próby i błędy- eliminacja żółtego odcienia.

Oczywiście po farbowaniu starałam się wypłukać żółte refleksy i ochłodzić kolor, który jak zwykle wyszedł jakiś złocisty. Początkowo używałam szamponu Silver Shampoo z Rossmanna. Ma on niezbyt dobry dla włosów skład, a w szczególności barwniki. Właśnie one mają pomóc pozbyć się niechcianego żółtego odcienia na włosach. Przestałam go już używać. Stało się tak głownie dlatego, że podczas mycia włosy jakby samoczynnie zaczęły się plątać i to do tego stopnia że musiałam użyć odżywki , aby przestały. Zwijające się włosy powodowały niewielki ból. Jak wiadomo , po takim szamponie zamieniły się w suche siano i trzeba je było dobrze nawilżyć.

Kolejnym krokiem było użycie fioletu gencjanowego. Pierwszy raz użyłam go dodając kilka kropel do wody, aby się delikatnie zaróżowiła i płucząc w nim włosy. Podobnie jak w przypadku szamponu włosy bardzo się splątały i zrobiły się okropnie suche. Myślałam , że nic im już nie pomoże. Potem jednak nawilżyłam je za pomocą Natur Vita- maski aloesowej, o której pisałam Wam tutaj. Oczywiście nie obeszło się także bez olejowania. Stwierdziłam , że lepszym pomysłem będzie jednak maska z dodatkiem fioletu.Użyłam znów około 2 kropli fioletu ,aby nie przesadzić do maski Loreal. Nałożyłam ją na jakieś 40 minut. Niestety chociaż włosy były zdecydowanie w lepszej kondycji to jednak efekt był żaden. Poddałam się więc jeśli chodzi o eliminowanie koloru (przynajmniej na teraz).


Moja niedzielna pielęgnacja.



Całkiem niedawno zakupiłam szampon „Dzidziuś” , który wydawał mi się okej pod względem składu. Jest on przezroczysty i bardzo lejący, ma bardzo delikatny zapach i jest stosunkowo niedrogi. Słabo się pieni , jeśli damy go odrobinę. Nie wiem czemu , ale w jego przypadku moje włosy przeżywają taki sam szał i plączą się jak oszalałe podczas mycia. Kolejny raz musiałam wetrzeć szybko coś we włosy ,aby przestały się ciągnąć. Tym razem była to odżywka Petal fresh organics -Color protection.  Odżywka jest niestety aż najeżona od alkoholi, mamy 4 występujące wysoko. Z tego co zdążyłam się zorientować , alkohole te są jednak niekoniecznie wrogiem naszych włosów i mają za zadanie stworzyć film chroniący przed odparowywaniem wody z naszych włosów.  Mamy w niej takż e sporo olejków roślinnych. nic dziwnego , że momentalnie moje włosy jakby się wygładziły .

Po takim myciu zafundowałam sobie płukankę olejową. Do około 1,5l ciepłęj wody wlałam 1,5 szklanki mleka i około 30 ml oleju lnianego. Sprawdziłam czy mieszanka jest ciepła i zanurzałam w niej włosy- bez skalp, tak długo aż oczka na powierzchni wody przestały pływać. Zawinęłam głowę w ręcznik na pół godziny. Po tym czasie włosy były bardzo miłe w dotyku. Olej zemulgowałam mieszanką odżywek Nivea long repair i sea mineral moisture z OGX . Pierwsza z odżywek ma miły zapach i moje włosy ją dość lubią ,ale szału też z nimi nie robi , z kolei druga pachnie odświeżaczem do toalet ,tak trochę ,jednak moje włosy ją kochają i wygładzają się po niej natychmiastowo.

Po takiej terapii miałam ochotę wciąż głaskać moje włosy, ale niestety je wysuszyłam suszarką i się strasznie spuszyły . Nie mogę powiedzieć że są niemiłe w dotyku , wręcz przeciwnie związane w kucyk prezentują się całkiem całkiem.

Na koniec wtarłam jedwab z CHI , który niestety tym samym sie skończył. Będę musiała nabyć jakiś nowy kosmetyk wygładzający i o tak pięknym zapachu.
Niestety choć jestem zadowolona z wyglądu, to końce są strasznie przesuszone , po prostu makabera.

Zdjęcia robione wieczorem.

Zdjęcia w świetle dziennym.






Recenzje 
Recenzję odżywek i szamponu na pewno się pojawią niebawem.

Jak tam Wasze włosy ? Poleciłybyście mi jakiś fajny jedwab albo olejek wygładzający ? Miałyście któryś z kosmetyków ?

Pozdrawiam 😉

Tagi:
Udostepnij: