Żel lniany z siemienia lnianego i włosy suche, kręcone.

18:38:00

Witajcie !

Używam od jakiegoś czasu żelu lnianego na włosy , aby je nawilżyć. Cóż szczerze powiedziawszy naczytałam się , że powinno to sprzyjać suchym, a już w szczególności kręconym włosom . O efektach za chwilę, najpierw trochę o samym "siemianku".

Siemie lniane jak każdy pewnie wie to nasiona lnu zwyczajnego. Sprzedaje się je głownie w aptekach, ponieważ jest to doskonały wariant w przypadku problemów z żołądkiem  i nie tylko. Włosomaniaczki piją je aby przyspieszyć porost włosów, choć ja sama jednak skłoniłam się w stronę drożdży. Poza tym jest bardzo smaczne i może być dodawane do sałatek, spotkałam się z nim np. w miksach do sałatek z biedronki (polecam! ). Doczytałam ponad to , że reguluje poziom estrogenu i może zapobiegać rozwojowi raka piersi.



Wracając jednak do spraw włosowych i nawilżenia. Znalazłam w internecie przepis i gotowałam przez 15 minut na malutkim ogniu (oczywiście i tak wykipiało jakimś cudem ,ale tylko raz) 2 łyzki siemienia lnianego zalane dwoma szklankami wody. Kleik od razu po ugotowaniu oddzieliłam na sitku od ziarn , a same ziarenka jak trochę ostygły położyłam na twarzy jako maseczkę. Kleik stygł sobie za każdym razem a potem po myciu włosów , lądował na mojej głowie na pół godziny. Trzeba dodać , że ma kolor brązu , ciemnego piwa, ciężko to określić.

Oczywiście włosy stawały się milusie w dotyku przy spłukiwaniu. Obficie spłukałam włosy wodą ,aż nie czuła śluzu na włosach. Rozczesałam, zostawiłam aż wyschły. Po pierwszym użyciu , wyglądały nawet ładnie i były miłe. Niestety po kolejnym wyschnięciu stawały się jakieś sztywne , a raz doszło nawet do tego że obudziłam się jakimś cudem z tłustą jak nie wiem głową.

Wiem , że klej został wypłukany dobrze, więc dziwiło mnie to strasznie. W końcu doszłam do wniosku , że być może nakładam go za często, lub sama już nie wiem. Wtedy zrobiłam to trochę inaczej. Nałożyłam go na głowę na 15 minut, po czym spłukałam. Kolejne 15 minut na włosach gościła maska nawilżająca z aloesu Natur Vital. Włosy stały się cudowne, mięciutkie,lśniące i w ogóle. Cud, miód ,malina.

W ten sposób uzyskałam świetny efekt, którego nie mogłam osiągnąć za pomocą samej maski,albo samego siemienia.

Na pewno jeszcze poruszę kwestię żelu lnianego i tego jak będzie się sprawdzał dalej w pielęgnacji. Polecam też napić się raz kiedyś zaparzonego siemienia , które jest smaczne i zdrowe !


Pozdrawiam ;)

Zobacz także

7

  1. Uwielbiam robić sobie maseczkę na włosy z takiego żelu. =)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tez bo włosy wydają się gładkie , ale u mnie czasami się nie sprawdza ;)

      Usuń
  2. Kilkakrotnie brałam się za systematyczne spożywanie nasion lnu, ale jakoś zapominam :) Kleiku nie robiłam, może kiedyś spróbuję. Obserwuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi , że dołączyłaś do grona obserwujących :) co do picia lnu to sama też miałam się przerzucić,ale odpuściłam. Robiłam za to kurację drożdżami i udało mi się wytrzymać dwa ponad dwa miesiące :) na pewno do tego wrócę

      Usuń
  3. Uwielbiam pic napar z lnu, jak dla mnie ma świetny smak :-) testowalam go raz na wlosy :-) ogolnie byłam zadowolona ale tez mialam uczucie obciążenia wlosow

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też lubię popijać , u mnie po pewnym czasie włosy robiły się sztywne od kleiku ;)

      Usuń
  4. U mnie żel lniany sprawdza się tylko jako dodatek do masek, ale jako stylizator już nie :) Mimo, że tyle kręconowłosych go zachwala, u mnie nie zdaje on egzaminu :)
    Swoją drogą - spodobało mi się u Ciebie :) Dodaję do obserwowanych :)

    OdpowiedzUsuń

Każdy pozostawiony komentarz cieszy serce, dziękuję ;) Będzie mi miło jeśli zostaniesz też na dłużej. Pamiętaj jednak, to nie miejsce na reklamę Twojego bloga!