Makijaż kosmetykami mamy.

13:26:00

Cześć!
Okazało się , że zmiana nazwy bloga przysporzyła mi trochę problemów. Jakoś je mam nadzieję zwalczę. Ponieważ jestem w moim rodzinnym domu, jak zwykle mam problemy z internetem. Co za tym idzie nie pojawił się piątkowy post.Poza tym zabrałam ze sobą tylko laptopa, więc musiałam dziś skorzystać z kosmetyków mamy. Jestem prawie , że zadowolona. Minusem jest to ,że moja mama nie używa cieni . Udało mi się tę trudność przezwyciężyć.

Na pierwszy ogień idzie krem , który mama dostała ode mnie na Dzień Matki. Mianowicie Code Luminize od L'oreal Paris. Jest to krem nawilżająco rozświetlający na dzień. Muszę przyznać , że użycie go to była prawdziwa przyjemność. Krem wchłania się prawie natychmiastowo, pozostawia bardzo gładką i nawilżoną skórę ,a do tego używa się go dosłownie odrobiny.


Podkład. Tutaj mamy markę , której nie spotkamy w Polsce, chyba że w sklepach z Niemieckimi produktami. Wielka szkoda , że nie znajdziemy jej na sklepowych półkach ponieważ mają bardzo dobre produkty, szczególnie przypadły mi do gustu lakiery. Wracając do podkładu użyłam P2 Feel Natural make up o odcieniu 002.  Na początku wydawał się trochę za ciemny, szybko okazało się jednak , że jest dla takiego bladziocha jak ja idealny. Super prezentował się na skórze, był wręcz z nią jakby scalony. Nie widać było ,żeby miał się zważyć. Poza tym świetnie się rozprowadza i pozostawia skórę miła w dotyku.  Brak też świecenia, świetnie matuje .Minus to dla mnie zapach, nie jest mocno wyczuwalny ale jednak chemiczny i mało przyjemny-cóż wąchałam kiedyś Bourjois i ten pachnie podobnie, jednak tu zapach po chwili znika. Jeżeli lubicie maty , to jak dla mnie będąc u naszych zachodnich sąsiadów powinnyście przejść się do Dm i przyjrzeć się bliżej kosmetykom z tej serii.

Korektor firmy So me . Tutaj mamy bardzo jasny korektor, niestety bez numerka ,bo napisy się już zatarły. Jest on typu roll-on ,czyli rozprowadzamy za pomocą poruszającej się kulki. Korektor dość dobrze kryje moje cienie pod oczami, choć nie jest to na pewno mój ulubieniec. Nada się dla super bladziochów lub osób które chcą rozświetlić miejsca pod oczami. Konsystencja jest lekka, łatwo się rozprowadza.


Astor Anti Shine Mattitude .Właśnie , w tym momencie zaczęły się schody. Mama nie wiem czemu używa zbyt ciemnych kosmetyków. Wcześniej wspomniany podkład używa rzadko , ponieważ nie

lubi być blada. Ten puder matujący ma numerek bodajże 004. Nawet na zdjęciu widać , że jest bardzo ciemny, wpada w pomarańcz. Cóż, gdyby nie połączenie z bardzo jasnym podkładem byłabym raczej pomarańczowa.Efekt był raczej ciemniejszy niż normalnie, ale nie wyglądało to źle. Puder świetnie matuje , łatwo się go rozprowadza, nie ma też wyczuwalnego zapachu. Marka jest dobra , więc spodziewałam się że efekt taki będzie i nie mogę narzekać , bo zmatował mnie pięknie .Nie był to jednak tak mocny mat jak w przypadku ukochanego Paese, więc polecam go osobom które lubią być lekko zmatowane.








Trójkolorowy róż marki essence Rock OUT!!! Zdecydowanie nie lubię połączenia trzech róznych odcieni różu ,a już zupełnie nie tak różnych od siebie. Ten fiolet , który pojawił się z zestawieniu jest tam całkowicie niepotrzebny moim zdaniem, nadaje skórze siny odcień i zawsze uważam ,żeby nie najechać na niego pędzelkiem.  Odrobina mimo wszystko gdzieś się przyplącze. Nie są to moje ulubione róże, mają bardzo mocny pigment i nadają skórze nienaturalny odcień. Mi udało się go jakoś poskromić , choć mimo wszystko byłam dość mocno różowa po użyciu bardzo niewielkiej ilości. Propozycja dla osób , które lubią mocny kolor na policzkach.


Tusz do rzęs Extra 3D Lash od Rimmel London. Tusz ten bardzo lubię, ze względu na szczoteczkę. Jest mała ,dobrze dopasowuje się do rzęs i delikatnie je podkreśla.  Tusz jest trwały, nie mam problemu z grudkami na rzęsach i ma dobrą konsystencję. Mama używa go bardzo rzadko, bo zapomina i zawsze potrze oko. Częściej korzystam z niego ja , kiedy jestem w domu. Wypada bardzo dobrze, nawet świetnie ,ale nie jest jeszcze moim ulubieńcem.



Kredka essence w kolorze niebieskim. Jest ona bardzo miękka, łatwo się zmazuje, co przy braku cieni trochę mi pomogło. Roztarłam ją palcem na oku i uzyskałam w ten sposób bardzo delikatny makijaż oka w kolorze niebieskim. Trochę on wpada w turkusy ,więc niekoniecznie byłam zadowolona. Uważam , że do robienia kresek nadaje się raczej średnio , ze względu na to że bardzo łatwo ja rozmazać. Zwyczajnie się nie trzyma, jednak w sytuacji awaryjnej sprawdziła się :)

Rozświetlacz Rituals w formie aplikatora z gąbeczką . Kolor ma dość ciemny i raczej nie jest to dobry rozświetlacz dla jasnej cery. U  mnie w połączeniu z całym makijażem nadał się . Ma śliczne migoczące drobinki, ale trzeba uważać żeby z nim nie przesadzić . Szybko się aplikuje, dobrze trzyma się na twarzy. Kiedyś myślałam ,że to puder i doprowadziłam się do świecenia całej twarzy , którego wcale tak łatwo nie dało się usunąć.




Rituals szminka o odcieniu numer 7107. Szminka satynowa, o odcieniu wpadającym w pomarańcze. Zdecydowanie nie dla mnie, wolę mocniejsze kolory i przez takie odcienie cały makijaż strasznie się zlewa. Niemniej jednak szminka jest bardzo ładna i niejednej osobie spodobałaby się. Delikatnie połyskuje na ustach Niestety raczej słabo się trzyma i to jest jej minus.













Dodam jeszcze że używałam pędzla z for your Beauty. Nie mam pojęcia , która z koleżanek poleciła go mojej mamie ,ale jest okropny. Ma strasznie sztywne włosie, co przyczyniło się do podrażnienia mojej skóry. Nie polecam go nikomu.











Miałyście może któryś z tych kosmetyków? Jak się sprawdziły ?
Ściskam mocno

Zobacz także

Komentarze 48

  1. Nie znam ani jednego. Trzeba przyznać, że róż rzuca się w oczy:)

    Wspaniały kot!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jest bardzo mocny ;) a co do kota wspaniały to tylko wyglądem wredziuszek :p

      Usuń
  2. Ciekawy post :)
    Naprawdę intrygujący róż. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. ciekawe produkty
    http://kataszyyna.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, warto czasem przetestować coś innego

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. myślę , że warte wypróbowania, chociaż po części ;)

      Usuń
  5. Nie miałam żadnego z tych kosmetyków ;). Ale ja nie odważyłabym się użyć kosmetyków mojej mamy, bo używam na co dzień całkowicie innych niż ona, sporo rzeczy niestety mnie uczula i zapycha ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja z moją mamą mam podobnie , ona nie ma tak wrażliwej skóry jak ja :) jednak postanowiłam zaryzykować, wiedziałam że P2 mogę ufać co do reszty to było być albo nie być ;D

      Usuń
  6. Ten puder od Astor wydaje się naprawdę fajny pomimo, że trochę ciemny - fakt. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak ,myśle że w jaśniejszym odcieniu pewnie bym go kupiła

      Usuń
  7. moja mama też używa za ciemnych kosmetyków :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najgorzej ze nie da się nic powiedzieć ;p

      Usuń
  8. Ciekawi mnie ten tusz z Rimmela, lubie takie szczoteczki więc może sprawdziłby się u mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja używam go sporadycznie , ale zawsze jestem zadowolona ;)

      Usuń
  9. Odpowiedzi
    1. dziękuję, trochę tracę na objętości ostatnio :(

      Usuń
  10. Śliczny kotek. Róż fajnie wygląda w opakowaniu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wygląda fajnie, jeśli ktoś lubi takie kolory to będą mu odpowiadać bo trzyma się też dość spoko ;)

      Usuń
  11. Miałam kiedyś cień do powiek z P2. Fajny ten makijaż:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety prawie go nie widać , ze wzgledu na zdjęcia robione telefonem. Cień kiedyś też miałam, ale nie byłam jeszcze wtedy nawiedzona na punkcie kosmetyków , totaż nie wiedziałam jak go naprawić kiedy mi spadł i się rozsypał :(

      Usuń
  12. Bardzo lubię silikonowe szczoteczki. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam wrażenie ,że do nich się nie czepia co popadnie :D

      Usuń
  13. Jaki kicur! :):):):)
    Bardzo ciekawy krem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z użycia kremu byłam bardzo zadowolona! Warto spróbować chociaż to chyba przedział wiekowy trochę wzwyż :p

      Usuń
  14. Ciekawy post, ja nie mialabym problemu z uzyciem kosmetykow mojej mamy - wiekszosc z nich to ja jej kupilam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to zawsze lepiej, ja z moją mamą różnimy sie nieco poglądami i karnacją ;)

      Usuń
  15. Ślicznie wyglądasz i ten kociak jest przesłodki. <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję :) kociak tylko na takiego wygląda :D

      Usuń
  16. Pędzli for your beauty też nie lubię :) A efekt końcowy bardzo ładny, kicia też śliczna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ten pędzel strasznie podrażnił mi mniejsze wypryski i teraz nie mogę się ich pozbyć ;( dziękuję :*

      Usuń
  17. Odpowiedzi
    1. też bardzo żałuję ,bo lubię te kosmetyki ;)

      Usuń
  18. Fajny delikatny makijaż :) W sam raz dla młodej, ślicznej dziewczyny na dzień :) Nie miałam tych kosmetyków, ale tuż podobno niezły. Dzięki za odwiedziny na: zeszminkanaustach.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  19. Kiedyś też podbierałam kosmetyki mamie, aż w końcu zabrałam jej wszystkie :) Buziaki :***

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja zawsze stawiam na droższe pędzle - przynajmniej są solidnie wykonane, a włosie jest bardzo mięciutkie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja póki co mam La Femme i są one bardzo dobre, ale planuję zakup hakuro i zoevy ;)

      Usuń
  21. Świetny pomysł na notkę! aż chyba u siebie pokaże kosmetyki mojej mamy i jak w nich wyglądam huehue. bardzo inspirująco piszesz<3
    pozdrawiam!:)

    www.cosmoode.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  22. Super koteł. Marzy mi się taki rudzielec. :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Nie miałam do czynienia z żadnym z tych kosmetyków
    Przyznam szczerze, że ten róż bardzo rzuca się w oczy i osobiście na pewno bym go nie wybrała

    Używam pędzla z for your beauty i jestem z niego bardzo zadowolona. Ten, który ja posiadam ma bardzo miękkie włosie, przyjemnie sie go używa. De facto poleciłam mi go moja mama ;)

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u mnie niestety ten pędzel nie zyskał uznania, podrażnił mi cerę ,wzmógł się wysyp. Z resztą mój brat kupił mi również coś ala kabuki i nie da się z nim pracować totalnie ;(

      Usuń

Każdy pozostawiony komentarz cieszy serce, dziękuję ;) Będzie mi miło jeśli zostaniesz też na dłużej lub odwiedzisz mnie na facebooku. W wolnej chwili zawsze odwiedzam wszystkich moich czytelników ;)