Uncategorized

Sylveco. Maska lniana. Pomadka z peelingiem. Zadbaj o siebie naturalnie.

Cześć!

Ostatnio w moje łapki wpadły dwa upatrzone produkty , a mianowicie maska lniana i pomadka z peelingiem firmy Sylveco.  W zasadzie , są to najbardziej naturalne kosmetyki jakie dotychczas testowałam. Nie było na co czekać, postanowiłam je wypróbować jeszcze tego samego dnia!

Maska lniana Sylveco.



Zaskoczyło mnie po pierwsze jej opakowanie. Bardzo subtelne, delikatne i ładne. Kiedy otworzyłam pudełeczko moim oczom ukazał się piękny rysunek kwiatów lnu. Szkoda mi było nawet wyrzucać tego pudełeczka, ale po co gromadzić. Natomiast sam słoiczek, w którym mieści się maska jest plastikowy i ma srebrną zakrętkę. Całość opakowania prezentuje się uroczo.Nie wiem może to za sprawą niebieskiego koloru i delikatnej grafiki tak ucieszyło moje oczy.

Przejdźmy jednak do spraw wyższej wagi. Sama maska ma bardzo fajną , kremową konsystencję o perłowym kolorze. Delikatnie się wręcz świeci i bardzo przypomina mi konsystencjom kremu na blizny No Scar , może któraś z Was go kojarzy. W dotyku jest bardzo przyjemna, bardzo dobrze rozprowadza się na włosach. Zapach jest delikatny i typowy dla siemienia lnianego.

Jeżeli chodzi o skład : Woda,  Ekstrakt z nasion lnu,  Alkohol cetylowy,  Olej kokosowy,  Cukier,  Gliceryna,  Olej z pestek winogron,  Kwas stearynowy,  Panthenol,  Glukozyd decylowy,  Oleinian glicerolu,  Kwas mlekowy,  Guma guar,  Witamina E,  Benzoesan sodu,  Betaina kokamidopropylowa

Czyli jak widać jest w niej dużo naturalnych składników, a pozostałe są raczej mało szkodliwe dla naszej skóry czy włosów.

Od producenta:
„Hypoalergiczna maska do włosów z ekstraktem z nasion lnu zwyczajnego i olejem kokosowym przeznaczona jest do pielęgnacji włosów suchych i łamliwych. Jest bogata w składniki nawilżające i odżywcze, pozwala poprawić wygląd i kondycję włosów. Olej kokosowy, dzięki swoim wyjątkowym właściwościom, wykazuje zdolność przenikania do struktury włosa, zwiększa nawilżenie końcówek, zapobiega także ich rozdwajaniu się. Związki śluzowe, zawarte w nasionach lnu, powlekają i chronią włosy, znakomicie je wygładzając.
Nałożenie maski po umyciu ułatwia rozczesanie włosów, zapewnia efekt miękkich, lekkich i lśniących kosmyków. Stosowanie maski jako kompresu, przed myciem, zdecydowanie poprawia nawilżenie i zwiększa elastyczność włosów.”

 Ode mnie:
Niestety wypróbowałam za pierwszym razem maskę również na skórę głowy i nie sprawdziła się totalnie. Miałam włosy bardzo tłuste , szczególnie na tyle głowy. Maska ma bardzo dobre działanie , świetnie nawilża i sprawia , że włosy się nie puszą. Nie moge jednak powiedzieć, że ich rozczesywanie było widocznie łatwiejsze. Moje strączki wyglądały nawet bardzo ładnie po jej aplikacji. Oczywiście nakładam ją na 2- minut, w porywach do pół godziny ,a potem dokładnie płuczę włosy i myję je szamponem lub odżywką( nie skórę głowy).

Znalazł się jednak spory minus w tym wszystkim , a mianowicie pojemność. Udało mi się ją kupić w promocyjnej cenie za 23 złote. Maski jest 150 ml, a na moje długie włosy zużyłam 1/3 opakowania. Po dwóch użyciach nie mam jej prawie wcale. Dodatkowo daje dokładnie ten sam efekt ,co żel z siemienia lnianego i tylko dlatego nie kupię jej więcej. Polecam ją osobom , które mają zdecydowanie krótsze i rzadsze włosy. Pozostałym sugeruje udać się do apteki po siemię lniane którego cena nie powinna przekroczyć 2, 3 złotych. Starczy ono na o wiele dłużej , a przecież możecie poeksperymentować i dodać do żelu olejek lub witaminy, co tylko chcecie! Polecam tą maskę , ale liczę na to że za tą cenę będzie sprzedawana chociażby w ilości 500 ml 😉

Odżywcza pomadka z peelingiem Sylveco 

Po raz kolejny zacznę od opakowania , które znów ucieszyło moje oczy. Jest tak samo piękne i delikatne , jak w przypadku maski. Tyle , że kolor jest tym razem żółty i zdobi je przepiękny kwiatek będący wiesiołkiem. Kształt pomadki jest oczywiście klasyczny, typowy dla pomadek ochronnych.

Ma ona bardzo fajną konsystencję , wyczuwalne są drobinki cukru trzcinowego . Kolor jest żółty z elementami brązowego. Natomiast zapach jest ziołowy , bardzo mi się podoba ,nie jest silny ,ale bardzo miły. Dodatkowo można dodać , że nie jest ona słodka więc nie korci mnie żeby ją lizać 😀

Skład:Olej sojowy,  Wosk pszczeli,  Cukier trzcinowy,  Lanolina,  Olej z wiesiołka,  Wosk carnauba,  Masło kakaowe,  Masło karite (Shea),  Betulina,  Olejek z gorzkich migdałów

Naturalnie i jeszcze raz naturalnie. Tym razem nawet nie ma za bardzo się czego przyczepić.

Trochę znów od producenta:
 „Hypoalergiczna, odżywcza pomadka, zawierająca naturalne drobinki ścierające w postaci brązowego cukru trzcinowego. Ten delikatny peeling delikatnie złuszcza i doskonale wygładza usta. W składzie pomadki znajduje się bogaty w przeciwutleniacze i kwasy NNKT olej z wiesiołka dwuletniego o właściwościach silnie regenerujących. Pozostałe oleje, wosk pszczeli i masła roślinne pielęgnują delikatny naskórek ust, zapobiegają ich wysychaniu i pękaniu. Aktywny składnik – betulina – działa kojąco na wszelkie podrażnienia, łagodzi objawy opryszczki.”

Jeśli chodzi o moją opinię zgadzam się w praktycznie stu procentach z producentem. Po prorstu to jest pomadka, którą pokochałam. Idealnie usunęła resztki ze szminek stosowanych wcześniej. Trzymała się na ustach cały dzień i czuło się mile nawilżenie. Jak już wspominałam , nie korciło mnie żeby ją zlizywać ,a sama aplikacja jest bardzo przyjemna. Powiem Wam , że mnie trochę ciężko zadowolić jeśli chodzi o pomadki nawilżające i inne tego typu. Mam strasznie suche usta i jak narazie jest ona trzecią pod względem nawilżania moich ust , a dodatkowo najlepszą. Zapłaciłam za nią około 9 złotych i było warto , nie żałuję ponieważ wiele pomadek drogeryjnych jej nie dorównuje. Zużywam jej też bardzo niewiele. Jeśli zastanawiacie się czy ją kupić to polecam. Warto jest ją spróbować, nawet jeśli nie zobaczycie u siebie takich efektów jak u mnie.

Pozdrawiam!

Udostepnij: