Pielęgnacja włosów

Włosowa aktualizacja :listopad

Witajcie!
Dzisiaj podsumowanie listopada i powinnam za ten miesiąc dostać po głowie. No cóż bywa.

Moje włosy nie są w najlepszej kondycji. Powiedziałabym nawet, że cierpią katusze i w ogóle można by było je obciąć na krótko bo to jedyny dla nich ratunek. Nic nie poradzę na to, że choćbym chciała to jednak się boję tak drastycznego strzyżenia, bo one wtedy dostają na głowę i się kręcą każdy w inną stronę i wyglądam okropnie. Gdyby były proste to bym się nie wahała ani chwili.

 

Włosy były farbowane jakoś na początku miesiąca farbą Joanna 213 Srebrny pył. Podczas farbowania głowa mnie trochę poswędywała, ale nie było to tak straszne jak w przypadku L’oreala. Niestety okazało się, że nie dość że kolor choć dużo ładniejszy i rawie taki jakbym chciała, to jednak skończyło się to podrażnieniem skóry głowy. nie mogę się go teraz pozbyć.

Po pierwsze włosy zaczęły lecieć mi garściami, wystarczyło przejechać po nich dłonią i już wychodziły. Przeszłam się więc do apteki za radą koleżanek i kupiłam Emolium oraz ampułki do wcierania Radical. Teraz mogę powiedzieć, że odrobinę mi pomogły. Niestety nie jakoś bardzo i będę polować na artego, o których dowiedziałam się dzięki Agu blog . Są to droższe ampułki więc waham się i odkładam to na później. Zakupiłam dzisiaj też sok z aloesu, który wtarłam w skalp i myślę, że będę to powtarzać.

 

Z kosmetyków używałam maski Boetiki- super nawilża, ma mega konsystencje i ładny zapach i Maski „Siedmiu Sił”. Szampony to głównie Emolium, nie wiem sama co mam sądzić o tym szamponie ponieważ mam czasem wrażenie że on wcale nie nawilża ale przesusza skalp. Może to moje takie wrażenie,ale powstaje przyjemna piana i ślicznie pachnie- jest delikatny. O Fińskim szamponie Planety Organicy pisałam niedawno klik. We włosy wcieram też olejki z Garniera . Poza tym po głównym myciu włosy poniżej skalpu myję Nivea Long Repair. Nie olejowałam w tym miesiącu włosów praktycznie wcale.

Jeżeli chodzi o picie drożdży i pokrzywy nie byłam systematyczna . Mam drobne problemy ze zdrowiem i narazie jest to poszukiwanie  przyczyny. Dlatego na początku przestałam pić przez trochę pokrzywę, a następnie jakoś mijałam się z drożdżami.

Podcięłam końcówki, nic to jednak nie dało. Potrzebne jest ostre cięcie na ten moment.
Przyrost był żaden.
Aktualnie moje włosy mają 73 cm długości i 12 cm w kucyku.
Czyli w  sumie przez dwa miesiące uzyskałam
-w październiku przyrost 5 cm (kuracja drożdżowa+ pokrzywka)
– w listopadzie = 1 cm , przy czym później przez wypadanie straciłam go niestety, bo najbardziej ucierpiały te najdłuższe włosy ;( (bardzo nieregularna kuracja drożdżowa i pokrzyw przez ostaatnie 2 tygodnie)
-Ostatecznie 6 cm przyrostu

Łykam aktualnie żelazo, ponieważ wyszła mi z krwi anemia oraz skrzyp , piję pokrzywę. Drożdży nie piję systematycznie ,ale wrócę do nich raczej gdy odstawię laki od lekarza bo co za dużo to nie zdrowo.

A u Was jak w tym miesiącu było ?
Pozdrawiam

Tagi:
Udostepnij:
zBLOGowani.pl Follow promujbloga.pl