theBalm- Balm Desert.

22:59:00


Witajcie!
Myślę, że dziś nie zajmę Wam wiele czasu i ta notka będzie dość krótka.
 Kosmetyki theBalm zna chyba każda miłośniczka makijażu. Jakiś czas temu w moje łapki wpadł bronzer tej firmy i chcę Wam trochę go przybliżyć.

Puder znajduje się w opakowaniu takim jak praktycznie wszystkie kosmetyki z theBalm, czyli kojarzy się z plakatami amerykańskimi z dawnych lat, bodajże 60'tych. Przyciąga oczy, a składa się z dwóch części: zewnętrznej którą wsuwa się na wewnętrzną, zamykaną na magnesiki z lusterkiem i pudrem w środku. Obecność lusterka to wygodna sprawa, szczególnie jak się jest poza domem.


Konsystencja, co tutaj dużo mówić jest to gładki w dotyku bronzer w kamieniu, który bardzo łatwo nakłada się na pędzel i nie sypie się praktycznie wcale. Dodatkowo zdecydowanie na plus jest bardzo dobra pigmentacja, której często kosmetykom brakuje. Niewielkie ilości dają bardzo intensywny kolor zdecydowanie matowy.

Nie wyczułam jakiegoś bardzo specyficznego zapachu, jeśli jest to na tyle słaby że nie drażni naszego nosa ani przy malowaniu ani po nim.

Skład: Mica, Dimethicone, Synthetic wax, Caprylic/Capric Triglyceride, Boron Nitride, PTFE, Kaolin, Sodium Dehydroacetate, Isoeicosane, Polyethylene, Silica, Hydrogenated Lecithin. May contain: Titanium dioxide (Cl 77491), Bismuth Oxychloride (Cl 77163), Iron Oxides (Cl 77491, Cl 77492, Cl77499), Carmine (Cl 75470), Manganese Violet (Cl 77742), Red 7 Lake (Cl 15850) 

Tutaj raczej nie powiem Wam nic odkrywczego, bo ciężko mi powiedzieć jak taki skład odbije się na naszej cerze. Oczywiście nie jest  on całkowicie naturalny.
Oczywiście minusem jest cena wachajaca się w okolicach 60-80 złotych za niespełna 7g.

Bardzo spodobał mi się ten bronzer niestety ma jedną dużą wadę. Okazał się być zbyt ciepły do mojej bladej karnacji. Użyłam go w wakacje może ze 2 razy i teraz leży w szafie i się kurzy, bo nikt się na niego nie chce skusić mimo że nie używany praktycznie wcale. Nawet latem nie jest to mój odcień ma zdecydowanie pomarańczowe tony, których ja nie lubię. Nie ten typ urody i polecam go dziewczynom , które lubią taki pigment i będzie im pasował o nieco ciemniejszej karnacji. Tym bardziej że trzyma się doskonale na skórze i podobnie jak Mary Lou ciężko go będzie zużyć gdyż wystarczy niewielka ilość naniesiona na twarz, a zużycia nie widać w ogóle.

Pozdrawiam i przypominam o trwającym do końca tygodnia rozdaniu!



Zobacz także

31

  1. To do mojej karnacji mógłby pasować w takim razie

    OdpowiedzUsuń
  2. Gdyby był połowę tańszy to może bym się skusiła ;)

    Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Zdecydowanie wolę fluidy :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ojeju, uwielbiam kosmetyki od Balm! Szkoda tylko, że takie ceny. :<

    OdpowiedzUsuń
  5. Czekam z niecierpliwością aż wykończę inglots, bo wałsnie wtedy chce kupic ten! Choc teraz to musze jescze przemyslec, bo skoro piszesz ze jest raczej z tych cieplych, to raczej tez nie bedize dla mnie :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja aktualnie jestem na etapie, że chcę go sprzedać, no bo nie był praktycznie używany i leży bez sensu. Postaram się dzisiaj jeszcze dorzucić swatche żeby każda mogła się bliżej przyjrzeć temu kolorowi

      Usuń
  6. Piękne mają opakowania :) Podejrzewam, że i do mojej cery byłby nieodpowiedni z tymi ciepłymi tonami.

    OdpowiedzUsuń
  7. Oglądałam go na wielu blogach i jakoś nie przypadł mi do gustu. Dla mnie to dziwny produkt, bo jak sama zauważyłaś jest dość ciepły jak na bronzer a na róż też mi nie pasuje.

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam bahama mama ijest chlodniejszy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiem, nawet na swatchach to widać ;)

      Usuń
  9. Ładne opakowanie! Mój bronzer też leży w szafie nieużywany :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Rzadko używam tego typu kosmetyku.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja bardzo lubię bronzery z the balm :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Jeszcze się nie spotkałam, ale zachwyciło mnie pudełeczko! Takie trochę retro. Lubię taki styl :-)

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo ładny odcień :) chętnie bym go sprawdziła :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Muszę go mieć uwielbiam kosmetyki TheBalm, choć masz racje odcień może być za ciepły :/

    OdpowiedzUsuń
  15. jak któraś szuka to sprzedaję po 40 zł na olx ,bo nieużywany ;D a mi on zalega ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja lubię chłodne bronzery :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja również ,dlatego kobo kupiłam teraz ;)

      Usuń
  17. Bladziochem nie jestem, ale dla mnie jest za ciemny :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Trochę drogi ten bronzer, który prezentujesz, ale chyba ma zalety skoro się nie sypie. Ja nie używałam nigdy bronzerów, ale tydzień temu kupiłam, niestety bardzo się sypie i zostawia beznadziejne smugi, ja nie mam cierpliwości do makijażu, więc będzie nieużywany. Chyba na bronzer się już nie skuszę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiem dlatego stronie od the balm troche chociaaz mi sie podobają ich kosmetyki, sama kupiłam teraz kobo i jestem zadowolona bo sie nie sypie , jest zimny iw sumie same plusy ;)

      Usuń
  19. Rzeczywiście jest ciemny i ciepły, w sumie u mnie całkiem nieźle się ciepłe bronzery prezentują, mój z Astora właśnie się kończy, ale chciałabym tym razem postawić na coś chłodniejszego zwłaszcza, ze opalona teraz też nie jestem :D C do tych opakowań, jestem w nich absolutnie zakochana. Rysunki typu Pin up Girls zawsze mnie fascynowały. :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Wiele dobrego naczytałam się o tych produktach ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Mi też nie pasują ciepłe bronzery:(
    Stosowałam bahama mama i był fajny, chłodny i ładnie się wtapiał w skórę;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja akurat mam ciepły koloryt, więc mógłby mi odpowiadać, ogólnie wizualnie podoba mi się :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja właśnie zostałam bez bronzera i szukam tego idealnego, ten wydaje się być ciekawy, nigdy nie miałam żadnego kosmetyku z The balm.

    OdpowiedzUsuń

Każdy pozostawiony komentarz cieszy serce, dziękuję ;) Będzie mi miło jeśli zostaniesz też na dłużej. Pamiętaj jednak, to nie miejsce na reklamę Twojego bloga!