Lifestyle

Dzień wzmożonej pielęgnacji- w 3 Króli poczujmy się po królewsku, a co!

Witajcie!

Wstałam rano ( znów kłamię, bo o 12 ,ale poszłam spać po 3, to się wybacza cn? 😀 ). W każdym razie wstałam i postanowiłam, dziś kolej na hiper pielęgnację! Pewnie brakuje w niej kilka elementów, ale to nic. Myślę , że na dziś spokojnie wystarczy. Mamy wszakże święto Trzech Króli, to dlaczego  nie zrobić sobie jakiegoś królewskiego rytuału, a przynajmniej zbliżonego!

 Włosy

 Chyba na nic nie wydaję tyle pieniędzy, co na kosmetyki dla moich kłaczków.  Zanim zaczęłam jeść śniadanie umyłam włosy szamponem z SLS, czyli Seboradinem z serii przeciw wypadaniu. Skalp jest w  trocę lepszej kondycji, więc teraz prawie przy każdym myciu oczyszczam go tym szamponem, żeby składniki lepiej się przyswoiły. Ponieważ peeling kawowy robiłam tydzień temu, nie powtarzałam tego zabiegu tym razem.

Lekko odcisnęłam z włosów wodę i w skalp wtarłam cerkogel 30 % oraz aloes. Do miski natomiast wlałam mleko, bardzo ciepłą wodę, odrobinę oleju macadamia z Nacomi, odrobinę oleju słonecznikowego i aloes. Wymoczyłam w tym chwilę włosy, bez skalpu. Pozostawiłam te wszystkie składniki na skalpie i na włosach przez około godzinę pod ręcznikiem.

Później włosy umyłam balsamem przeciw wypadaniu włosów Seboradin, który jest ostanio moja ulubioną odżywką do mycia. Stosuję ją również na skórę głowy, ponieważ nie obciąża, nie są po niej tłuste, łatwiej się rozczesują i są mięciutkie w dotyku. Odżywka ma przyjemny cytrusowy zapach, lekko sztuczny.

Po umyciu naniosłam Rokitnikową maskę z Natura Syberica. Moje włosy póki co średnio za nią przepadają. Owszem wygładza je i staja się ładniejsze. Jednak naturalny skład nie do końca je dociąża i później ciężko mi je okiełznać. Po 10 minutach dołożyłam trochę Kallosa Blueberry, po olejnych 10 spłukałam , naniosłam na 3 minutki nową zdobycz z Th Body Shop -odżywkę nawilżającą Rainforest z miodem! Jest świetna, lecz znów pojawia się problem z dociążeniem. Włosy są lejące, lecz w porównaniu z odzywkami drogeryjnymi jest to zupełnie inny efekt. Spłukałam chłodną wodą i wyczesałam nowym grzebieniem z TBS. Gdy trochę podeschły wtarłam w końce olejek Kardashian i pozostawiłam je same sobie.

Wieczorem dostaną kolejną porcję Seboradinu- wcierki w ampułkach przeciw wypadaniu. Trochę mi się poprawiło (ale ciii, bo zapeszę! kuracja jeszcze trwa i mam zamiar ja przedłużyć :)) o tym będzie kiedyś dłuższy post.

Twarz

Jeśli chodzi o twarz na 10 minut naniosłam na nią peeling enzymatyczny z Pharmaceris. Wiecie, że mam bardzo kapryśną cerę, dlatego normalne peelingi strasznie ja podrażniają, ale mam zamiar wypróbować Body Bloom (dostałam go w grudniowym Shiny box). Po zmyciu peelingu nic nie robiłam. Nie nawilżyłam jej, ani też nie smarowałam żadnym kremem. Dałam jej po prostu odpocząć.
Zastanawiacie się pewnie dlaczego nie użyłam toniku czy innego płynu . Otóż moja cera nie cierpi toników, żaden dotychczas jej nie odpowiadał. Każde użycie kończy się wysypem na twarzy i choć przez trochę zachwycałam się ziają, to potem i tak okazało się że moja skóra ma inne zdanie na ten temat i już jej się nie podoba jednak żadna wersja. 

Na wieczór planuję nałożyć pod oczy krem Vianek od Sylveco, jest bardzo lekki i przyjemny w użyciu. Zaczynam zauważać lekką poprawę okolic oczu , skóra wygląda po prostu zdrowiej.
Poza tym punktowo Penaten na wypryski oraz Norel, z którym nie rozstaję się od ponad miesiąca! Bardzo dobrze zwalcza wszelkie niedoskonałości. Wspominałam, że raczej używam go punktowo, ale nie jest to regułą. Trafił on na listę moich ulubieńców klik.
Na usta ląduje dziś miód!
Myślę jeszcze o jakiejś maseczce w międzyczasie, ale to jest pod znakiem zapytania.


Ciało

Standardowo wyszorowałam się moim najulubieńszym ostatnio żelem-olejkiem od Farmony o zapachu migdałów. Kąpiel dzięki temu stała się przyjemniejsza. Użyłam także mojego ulubionego peelingu z ekoa, bambusowego który dla mnie ma bardzo pobudzający, świeży zapach. Uwielbiam go, jest go stanowczo za mało w opakowaniu. Generalnie jego użycie to był błąd. Zapomniało mi się, że wczoraj depilowałam sobie nogi i aha, peeling solny. Nie muszę chyba mówić, że załatwiłam sobie dodatkowe emocje i pobudziło mnie to do życia momentalnie. Jednak skóra stała się miłą w dotyku, okryta powłoką dośc tłustą a jednak nadal przyjemną. 
Wieczorem wetrę w siebie kilogramy szczęścia, tzn. masło do ciała także od Faromony. Świetnie się u mnie sprawdza i przykro, bo powoli się kończy! Zarówno o maśle, jak i o olejku możecie poczytać tutaj 

Dłonie i stopy

Dłonie wymoczyłam chwile,w  przygotowanej przeze mnie kąpieli dla włosów, dzięki czemu stały się gładsze i przyjemniejsze w dotyku. Ponadto zajmę się dziś pazurkami. Oliwka na skórki oraz odżywka do paznokci to podstawa. Czy ta odzywka coś daje ciężko mi powiedzieć, ponieważ nie mam  wpojonego regularnego używania tego produktu, ale obiecuję że zacznę. Zdecydowanie moje paznokcie sa nadal słabe, choć rosną na potęgę!

Krem do rąk , świetny jest, bardzo przyjemnyw  ciekawym opakowaniu. Tylko ja się pytam gdzie tu kwiat wiśni! Generalnie zapach jest za.. bardzo fajny ,tylko daje mi poziomkami rwanymi z krzaka, no normalnie poziomki! 
Stopy spotkały się dziś z pumeksem, ale w wersji hard, więc mają dosyć. Dodatkowo przytuli je krem ze schoola, o którym pisałam kiedyś tutaj Zastanawiam się czy nie potraktować ich dodatkowo płynem -zdzierakiem , o którym tez jest w tym poście. Mogłyby się jednak bardzo za to obrazić…

Dla umysłu

Właśnie, właśnie , bo jak ciało to i umysł. O niego też trzeba dbać i wprowadzić sobie trochę relaksu. Oglądam filmy i mam zamiar sięgnąć do nowo nabytej książki. Praktycznie mam skończoną prace inżynierską, więc zasłużyłam na dzień wolnego!
A jak tam u Was ten dzień wolny? Lubicie sobie robić takie kombo tylko dla siebie? 
buziaki !
Tagi: ,
Udostepnij:
zBLOGowani.pl Follow promujbloga.pl