Pielęgnacja włosów

Ratunku, pomocy! Seboradin przeciw wypadaniu włosów.

Witajcie!

Opowiadałam Wam jakiś czas temu, że moje włosy dosłownie oszalały i lecą ile wlezie. Potem nie mogłam tego niczym zahamować, bolała mnie skóra głowy. Podejrzewałam, że to efekt farbowania (farbowałam tylko 3 razy, ale wystarczająco dużo aby moje włosy miały dość) i raczej miałam rację. W końcu wpadłam w panikę, nie wiedziałam co mam zrobić, a badania i wizyta u trychologa przekraczały mój budżet i dodatkowo i tak nie było miejsc. Walczyłam więc wcierając cerko gel, aloes i ampułki z radicala. Nic to nie dało. Pojawiać się zaczęły widocznie przerzedzone miejsca: czubek, boki, powstawały nawet zakola. Ból skóry głowy stawał się nie do zniesienia, niezależnie od uczesania. Powiedziałam sobie dość!…i się prawie poddałam.

Któregoś pięknego dnia przed świętami wybrałam się na zakupy do super pharm. Wtedy to rzucił mi się w oczy Seboradin w wersji: ampułki , balsam, szampon. Stwierdziłam, że to nie ma sensu. Potem poszłam jeszcze raz i jednak skusiłam się. stwierdziłam, że może warto zaryzykować. Czy byłam w błędzie?

Ampułek w opakowaniu mamy 14, na każdy dzień tygodnia po 5,5 ml. Cóż czy to dużo czy mało ciężko mi stwierdzić. Myślę, że gdybym rozsądniej dysponowała zasobem starczyłyby i na miesiąc. Postanowiłam jednak rozprowadzać całość. Przed każdym rozprowadzeniem wykonywałam masaż głowy, a potem przekładając włosy rozprowadzałam partiami. Po zakończeniu rozlewania serum, ponownie wykonywałam masaż głowy ( zalecane- wskazówka z opakowania).

 

Płyn zamknięty jest w małej, szklanej buteleczce, z korkiem który dość łatwo oderwać, ale nie powiem czasami musiałam dopomóc sobie zębami 😀 Jest on bardzo rzadki, niczym woda  trzeba rozprowadzić go umiejętnie najlepiej momentami lekko go wcierając. Dlaczego ? Ponieważ mi kropla spłynęła w zawrotnym tempie z czoła…prosto do oka.  Myślałam, ze umrę i żadne płukanie wcale nie chciało działać, tak szczypało, ale się udało! Nie polecam.

Co jeszcze wiemy o płynie? Zapach ma dość przyjemny. Wspominałam, że nie przepadam za Jantar, tam zapach jest typowo męski i dodatkowo miałam drobny problem w postaci uczulenia i swędzenia, tutaj go brak, a możecie mi wierzyć że jestem podatna na podrażnienia itp.
Jeśli zaś chodzi skład i działanie poszczególnych składników, zasięgnęłam do strony producenta: „Pielęgnuje włosy przewlekle wypadające. Wit. z gr. B zapobiegają wypadaniu i przerzedzaniu się włosów. Ekstrakty z papryki oraz z drzewa cytrusowego poprawiają mikrokrążenie w skórze głowy wzmacniając cebulki, przyspieszają odrost włosów. Ekstrakt z chmielu hamuje enzym 5-α reduktazę-odpowiedzialny za łysienie androgenowe. Ekstrakt z żeń-szenia stymuluje odrost włosów, odżywia cebulki, dotlenia skórę głowy i włosy. Wit. H zwiększa zakotwiczenie włosów w cebulce. Wyciąg z drzewa oliwnego działa antystarzeniowo na mieszki włosowe przedłużając ich zdolność produkcji nowych włosów. Odstawienie kuracji w ampułkach i niepodtrzymywanie efektów jej działania lotionem może spowodować powrót problemu wypadania i przerzedzania się włosów. ” źródło:Seboradin.pl

Ponadto do zestawu dołączony był szampon i balsam, które może niekoniecznie zachwycały składem, ale …
Szampon świetnie oczyszczał głowę i używałam go przez ten czas, aby po stosowaniu ampułek 2, 3 dni dobrze oczyścić głowę przed kolejnymi porcjami wspomagaczy. Ma bardzo przyjemny, taki jakby lekko cytrusowy zapach, który mnie nie drażnił.Włosy się po nim nie plątały. W składzie aminokwasy, ekstrakt z drzewa cytrusowego i kompleks z witaminą H (informacje z etykietek). Jeśli chodzi o balsam  to używałam go do oleju, aloesu i cerkogelu przed nałożeniem maski. Świetnie się po niem rozczesują włosy, nie obciążał ich i dlatego myłam nim także skalp. Zapach przyjemny tak jak w przypadku poprzednika. W składzie przykładowo: arnika, rukiew wodna i palma sabałowa.
Butelki oby produktów, poręczne, klasyczne i łatwo się je otwiera. Natomiast konsystencja dobra, nie za gęsta nie za rzadka.

Ampułki się skończyły, szamponu i odżywki też prawie nie ma i co? Jak to co!
Jestem zachwycona. Po pierwsze już przy 4,5 dniu kuracji zauważyłam, że skóra głowy mnie nie boli! Nawet nie macie pojęcia jak wtedy odetchnęłam, nie powrócił ten ból do dziś (tfu tfu tfu przez ramię!) Kolejna rzecz, która mnie zaskoczyła to pojawiające się baby hair, jak na 2 tygodnie jest ich całkiem sporo. Po trzecie, zakole i miejsca w których włosy były przerzedzone zaczęły zarastać, aż mało nie pobiłam lustra skacząc z radości, a  to przecież mogłoby się skończyć siedmioma latami nieszczęścia! Po czwarte ampułki mogłam stosować do 3 dni pod rząd i nie wymagało to mycia włosów ,bo w ogóle się nie przetłuszczały. Innymi słowy nie zaburzyłam mojego rytmu mycia głowy. Czy coś jeszcze, ja na tą chwilę nie oczekuję nic więcej. Skóra głowy nie jest przesuszona, czuję się zadowolona z efektów i na pewno do tej kuracji powrócę, ale chwilowo kupiłam na spróbowanie Placentę jeszcze, ponieważ jest tańsza.
Koszty :
Ampułki:
superpharm-43 zł
apteki około 40 zł
internet od 30 zł
Szampony
superpharm około 20, 25 zł
internet  18, 20
balsam podobnie
Zestaw który ja kupiłam, kosztował 55 zł i był w promocji.Bardzo żałuję że nie kupiłam wtedy 2 opakowań ponieważ same ampułki to koszt 43 zł na miejscu. Teraz kosztuje on coś ponad 70 zł, ale nie wiem ile dokładnie. Jeśli borykasz się z wypadaniem , polecam Ci jednak wypróbować!

Jak Wy radzicie sobie z wypadaniem? Miałyście Seboradin?
Buziaki!

 

Udostepnij:
zBLOGowani.pl Follow promujbloga.pl