Pielęgnacja włosów

Włosowa aktualizacja styczeń + startujemy z zapuśćmy się na wiosnę !

Cześć!
Post miał być wczoraj i wyszło jak zwykle. Uwierzcie mi, że czasami chodzę jak zombie. O czym się przekonałam ? Najwidoczniej uczenie się i chodzenie na wykłady nie ma sensu, bo i tak ocena taka jak kto nastrzela, ale … z głowy i dokładnie za tydzień się w końcu bronię!!
Czy to oznacza więcej czasu dla Was i dla bloga? Mam taką nadzieję 😉

Przejdźmy jednak do mojej włosowej aktualizacji przy popołudniowej kawie. Otóż nie zmieniła się ona za bardzo od zeszłego miesiąca. Choć pojawiła się pewna perełka, o której zaraz opowiem.

Szampony. Tutaj niezmiennie Seboradin i chyba dokupię jeszcze jeden zestaw, bo świetnie sobie poradził z wypadaniem włosów. Oprócz szamponu w zestawie z balsamem, idealnie nadającym się do mycia skalpu. Niestety głowa znów jest jakby podrażniona, trochę mnie momentami swędzi i włosy straszliwie się plączą. O Seboradinie pisałam w kilku miejscach, ale o tym jak mi pomógł możecie poczytać tutaj.

Odżywki. W odżywkach zagościł ostatnio nawilżacz z TBS RAINFOREST MOISTURE CONDITIONER z miodem i takimi różnymi. Odkryłam przy pisaniu tego posta, że w Anglii kosztuje 12 złotych, a ja za nią dałam ponad 20 albo 30 złotych. Niestety dokładnej ceny nie pamiętam, a czy jest warta tej kwoty ciężko mi ocenić ,ponieważ solo jej nie nakładam. Ma bardzo specyficzny zapach, nie jest on jednak drażniący. Jeżeli jesteście jej ciekawe to na e kobiecej znalazłam jej miniaturkę za niecałe 7 złoty więc może warto się zastanowić (klik).


Zabezpieczanie końcówek. Tutaj sięgałam w ostatnim miesiącu  poGoodbye Damage- serum na rozdwojone końcówki. Mam je już bardzo długo, jest mega wydajne,a końce wyglądają po nim ładniej.



Maski. Oho tutaj mamy dwie nowości, a mianowicie Biovax z proteinami mlecznymi i Ziaja z ceramidami. Tą drugą maskę pożyczyła mi przyjaciółka i generalnie chociaż byłam sceptycznie nastawiona do czegokolwiek z Ziaji, to okazała się moim hitem. Nakładam ją przy każdym myciu. Włosy są po niej lejące, wygładzone i pięknie się błyszczą. Nadal używałam także Kallosa Blueberry oraz Bioetiki, która się skończyła. Po Biovax sięgam rzadziej ponieważ moje włosy nie przepadają za proteinami.


Oleje. Nacomi bawełna, winogron i macadamia. Zazwyczaj mieszanka dwóch z trzech dodawana do miski i olejowanie na mokro. Olej z winogron i bawełny świetnie mi służy.

Suplementy. Falvit mama- na anemię, jedyny który podwyższa mi żelazo, a więc ma jakiś wpływ na włosy. Dawkowałam pokrzyw- kubek dziennie, skrzyp w tabletkach i jedną tabetkę biotyny 300 mcg.

Wcierki.W skalp wcierałam ampułki Seboradinu raz na dwa dni oraz przy każdym myciu aloes.

Włosy są bardziej lejące. w ciągu miesiąca w zasadzie tylko raz spuszyły się i raczej to wpływ pogody. Urosły niewiele mają na tą chwilę 75 cm. Niebawem chcę je też podciąć- nie wiem ejszcze ile , końce nie wyglądają za dobrze. Ponadto zaczynam walkę po raz kolejny wraz z Ewą z bloga Włosy na Emigracji i zachęcam do przyłączenia się do akcji klik.

Co planuję
-nadal skrzyp-pokrzywa ( kubek dziennie)
-biotyna nadal- 1 tab po 300 mcg
-Dabur Chyawanprash – łyżeczka albo dwie dziennie zobaczę jak wyjdzie w praniu i jak mi będzie odpowiadać

 

A Wy ? Planujecie się zapuścić na wiosnę ?

zBLOGowani.pl Follow promujbloga.pl