Denko marzec 2016.

00:13:00

Cześć!
Pora na post denkowy! Zużyć może nie było za wiele w marcu, ale pojawiło się kilka perełek do których na pewno wrócę.



1. Nivea Repair & Targeted Care. O tej odżywce pisałam wiele razy przy okazji Niedziel dla włosów i podsumowań włosowych. Wiecie, że nie zrobiła na mnie większego wrażenia i stosuję ją zamiennie z Long Repair ponieważ obie super się nadają do mycia moich włosów. Dlatego kupiłam drugie opakowanie i polecam ją przede wszystkim osobom z suchymi lub kręconymi włosami, które próbują przywrócić im blask i szukają czegoś co pozwoli je ułożyć.

2. Biowax z proteinami mlecznymi. O ile nie lubię Biowaxów, ponieważ robią masakrę na moich włosach to ten muszę przyznać całkiem się sprawdził. Może szału nie było, ale dawkowałam go co jakieś dwa tygodnie w połączeniu z innymi maskami i nie zdarzało mi się puszenie włosów i były wyraźnie wygładzone. Nie mam zdania na tą chwilę czy jeszcze po niego sięgnę, myślę że jest to kwestia tego czy nie znajdę lepszej maski z proteinami. Na próbę dobry, jednak polecam zajrzeć do wpisu Ewy i przekonać się czy będzie dla waszych włosów odpowiedni kurs czytania składów.

3. The Secret Soap Store maska borowinowa z masłem shea. Maskę wygrałam u kochanej Kosmetyczny Fronesis i bardzo się cieszę, że mogłam jej używać. Ładnie wyłagadzała mi cerę podczas ataku nieprzyjaciół, a poza tym zapach jest prześliczny. Długo próbowałam skojarzyć czym pachnie ale nadal ciężko mi określić. Mimo że jest stosunkowo rzadka trzymała się na twarzy wyjątkowo dobrze, nie ściekała i bardzo łatwo się ją usuwa po czasie pielęgnacji. Chętnie kiedyś do niego wrócę.

4. Nacomi olejek z nasion bawełny. Pokochałam ofertę Nacomi, a większość ich olejków dobrze sprawdza się na moich włosach. Wielokrotnie mogłyście o nim przeczytać w ciągu ostatnich miesięcy i powiem szczerze, że wiele się po nim spodziewałam i sprawdził się jak należy. Tym tropem idąc będzie odpowiadał włosom raczej wysokoporowatym. Kupię go kiedyś ponownie na pewno.

 5. Bania Agafii Naturaly peeling do stóp przeciw odciskom. Ten produkt z kolei mogłam przetestować dzięki Weemini. Nie jest zły, ale też mnie nie zachwycił. Głównym powodem są same moje stopy, które wymagają specjalnej i dość ostrej pielęgnacji. Mam problem z tworzeniem się odcisków i skóra nie jest delikatna, a gruba i bez mocnego złuszczania się nic nie zaradzi. Jeśli ktoś nie ma większych problemów ze skórą na stopach i potrzebuje takiego peelingu raz na jakiś czas to może mu odpowiadać. Produkt ma bardzo drobną konsystencję, do tego gęstą i trudno go rozprowadzić. Niestety do niego więcej nie wrócę.

6.Stara Mydlarnia mus truskawkowy do kąpieli. Wiecie dobrze, że pokochałam ten produkt. Kiedyś może go kupię ponownie jeśli będzie dostępny, ale chcę wypróbować inne kosmetyki tej firmy, bo Stara Mydlarnia zachwyca zapachami. Więcej możecie poczytać tutaj.

7.Olej kokosowy. Ten akurat kupiłam w Biedronce przy okazji tygodnia Azjatyckiego bodajże. Niestety jak wielu olej służy, tak kompletnie nie nadaje się do włosów wysokoporowatych, a już na pewno nie moich. Sprawdza się za to genialnie do golenia nóg, nieco zapychając przy tym maszynkę, ale mówię Wam, gładszych nóg nie będziecie miały po żadnym żelu! W tej cenie, jak najbardziej na próbę (około 9 zł). Olej jest bezwonny, bo przeznaczony był do kuchennych rewolucji ;)

8. Jantar. W mojej szafce znajdował się od prawie roku i nie byłam w stanie go zużyć do samego końca. Po pierwsze strasznie podrażniał mi skalp, co wielu może wydać się nie do pomyślenia. Po drugie nie miał wpływu na wzrost moich włosów i wypadanie choć wiem, że wielu osobom służy. Nie kupię go więcej.

9. Isana jabłkowa pianka do golenia. To jakiś żart? Generalnie w życiu się tyle razy nie zacięłam, pianka mi się tak szybko nie skończyła i nie miała tak beznadziejnej konsystencji. Dodatkowo zanikała w takim tempie, że nie nadążałam w ogóle z maszynką.Porażka- nigdy więcej!

10. Penaten. Ten mały niepozorny kremik starczy mi na bardzo bardzo długo. Chociaż zostawia białe ślady, to często po niego sięgam bo świetnie się spisuje na moich wypryskach. Rano zmywam go płatkiem kosmetycznym nasączonym płynem micelarnym albo wodą termalną. Czasami zwykła ciepłą wodą.  Kupiłam już nowe opakowanie.

11.  Podkład mineralny Lily Lolo. Podkłady mineralne bardzo sobie cenię , szczególnie w okresie kiedy na mojej twarzy pojawia się armia wrogich nieprzyjaciół i dodatkowo kaszka, tak jak teraz. Inne podkłady tylko podrażniają mi cerę, a ten ładnie współgra, zmniejsza widoczność (oczywiście odpowiednio nałożony) i lekko podsusza syfki.  Dodatkowo jest bardzo duży wybór jeśli chodzi o kolory i zawsze się uda dobrać. Polecam. Starczy na bardzo długi okres czasu.

12. Niebieski kwiat balsam do ciała. Kolejny produkt, którego nigdy więcej nie chcę spotkać. Miał dla mnie zapach piwnicznej stęchlizny, przez użyty ocet. Dodawałam do niego olejki, robiłam cuda ni widy i nic! Nie dało się zabić tego okropnego zapachu. Działanie raczej średnie i oczywiście piżama zawsze mi się do niego przyklejała, co powodowało podrażnienie moich nerwów do granic możliwości. Może kiedyś dam szansę tej firmie, mają bardzo naturalne składy ale tego śmierdziuszka nie polecam.

Drobna edycja ;)
Oczywiście zapomniałam o dwóch kosmetykach.

13. Max Factor Face Finity all day Flawless. Czyli mój ulubiony podkład, o którym pisałam tutaj. Bardzo często do niego wracam, ale zamawiam na ekobieca bo jest dużo taniej niż w sklepach stacjonarnych. Świetnie kryje, nie podrażnia cery, ale dla niektórych może być trochę za różowy.

14. Max Factor  KOREKTOR MASTERTOUCH. Można go również zaliczyć do moich ulubieńców. Przede wszystkim dlatego, że nie tylko dobrze kryje, ale i współgra z wcześniej wspomnianym podkładem. Nie ważył mi się, ani nie wchodził w każde zagłębienie. Tutaj również polecam zakup na ekobiecej gdzie kosztuje około 20 złotych, a w drogerii prawie 50.

Jak Wasze zużycia w tym miesiącu ? Macie jakiegoś ulubieńca pośród nich?

Pozdrawiam serdecznie !


Zobacz także

21

  1. Niestety nie znam żadnego z przedstawionych produktów, ale mam w planach zakup maski Biowax z proteinami mlecznymi, bo przypadkowo dowiedziałam się, że moje włosy bardzo dobrze reagują na proteiny mleczne :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Great items Really interesting post...thx for sharing! xx

    OdpowiedzUsuń
  3. bardzo jestem ciekawa tego podkładu mineralnego. kiedyś kiedyś miałam z maybelline i dobrze go wspominam. mam nadzieję, że jest w przystępnej cenie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajne kosmetyki zużyłaś. Miałam maskę Biovax i o ile pamiętam była ok. Mus truskawkowy do kąpieli na pewno przepięknie pachnie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Miałam żel z Isany o tym zapachu i był naprawdę fajny, ale niewydajny :( Z kolei piankę też miałam, ale inną wersję niż Ty i byłam całkiem zadowolona;). Więc teraz mam dylemat, czy sprawdzać na sobie działanie jabłkowej pianki, ale póki co, kupiłam produkt zupełnie innej firmy :P Zobaczymy w przyszłości

    OdpowiedzUsuń
  6. Muszę wreszcie wypróbować tą Nivee! No i Biovax bardzo lubię. :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja właśnie wróciłam do Jantaru :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ojej... a ja tę piankę z Isany właśnie bardzo lubię za jej lekką konsystencję i piękny zapach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mi niestety w ogóle nie podpasowała, zapach nie był zły ,ale działanie straszne :(

      Usuń
  9. Jakiś czas temu zamierzałam powrócić do wcierki Jantar, użyłam z 5 razy i teraz stoi smętnie na półce. Jakoś nie jestem w stanie ostatnio zmobilizować się i stosować ją regularnie :/ A szkoda bo sprawdzała się u mnie naprawdę fajnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. U mnie Jantar się super sprawdził i mam zamiar niedługo do niego wrócić :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Uwielbiam produkty Starej Mydlarni, a ten mus z chęcią bym poznała bliżej :-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetnie Ci poszło. Moje denko nie było takie okazałe, co zresztą można zobaczyć na blogu ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Właśnie skończyłam wczoraj balsam z evree (czerwony), ale jakoś bardzo zachwycona nie jestem ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Cieszę się, że maseczka przypadła Ci do gustu. Kiedyś nagminnie kupowałam produkty (głównie peelingi) ze Starej Mydlarni..mają cudowne zapachy :-)

    OdpowiedzUsuń
  15. Jestem ciekawa tego olejku od Nacomi. Z tej firmy mam tylko balsam do ust, który sprawuje się genialnie :)

    OdpowiedzUsuń
  16. U mnie nie sprawdziły się żadne kosmetyki do włosów z Nivea. Wszystkie wydają się być zbyt ciężkie i zawsze mam po nich oklapnięte włosy. To samo miałam z Biovaxem z keratyną, ale świetnie sprawdza się wersja fioletowa do włosów farbowanych i wersja złota z olejkami :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Nic nie miałam z Twojego denka :)

    OdpowiedzUsuń
  18. niezłe denko! U mnie akurat Jantar bardzo fajnie się spisywał :D

    OdpowiedzUsuń
  19. U mnie ten Biovax srednio sie sprawdzil ;-) niby nie najgorszy ale szalu tez nie bylo ;-)

    OdpowiedzUsuń
  20. Zaciekawił mnie ten mus truskawkowy. Musze go wypróbować :D

    OdpowiedzUsuń

Każdy pozostawiony komentarz cieszy serce, dziękuję ;) Będzie mi miło jeśli zostaniesz też na dłużej. Pamiętaj jednak, to nie miejsce na reklamę Twojego bloga!