Pielęgnacja włosów

Włos się jeży 4.

Witajcie! 

 
 Piękne słonko i wiosenna pogoda, która zawitała na chwile mobilizuje do spacerowania. Zrobiłam już sporo kilometrów, ale znalazł się i czas na włosową pielęgnację. Muszę się Wam przyznać, że nie mam zbyt wielu zdjęć jeśli chodzi o użyte produkty, dlatego że wyjechałam do domu i chciałam zabrać ze sobą jak  najmniej rzeczy. Mam za to trochę zdjęć z dzisiejszego spaceru podczas którego miałam plecione warkocze dość ostatnimi czasy modne, a przede wszystkim wygodne!
Po pierwsze przed wyjazdem przygotowałam w pudełku po ziaji mieszankę ziaji z ceramidami, Kallosa Blueberry i resztki Biovaxa z proteinami mlecznymi. Włosy umyłam używanym w ostatnim czasie Klorane z chininą i witaminą B. Szampon fajnie oczyszcza i jestem z niego zadowolona, chociaż moja przesuszona skóra głowy niekoniecznie.
Zanim położyłam przygotowany mix na włosach znalazł się olej lniany, który zostawiłam w domu podczas ostatniej wizyty. Olejowanie odbyło się w towarzystwie mleka i ciepłej wody. Trzymałam olej na włosach przez dwie godziny po czym zmyłam płynem do higieny intymnej z AA- wynika to z mojego gapiostwa i nie kupienia odzywki z Nivea na czas.

 

Do maski dodałam kilka kropli mleczka pszczelego w glicerynie spłukałam po 30 minutach. Po zmyciu chłodną wodą spryskałam je Gliss kur Million Gloss. Na co dzień  nie korzystam z tych odżywek, choć pojawiła się w mojej kolekcji ta z serii Schwartzkopf Ultimate. Włosy ładnie się rozczesały, choć po suszeniu chłodnym nawiewem lekko się spuszyły.  U mnie efekty widoczne są zawsze na drugi dzień. Ponieważ zapomniałam olejku Kardashian-byłam święcie przekonana, że go mam! – wtarłam we włosy dwie krople mleczka pszczelego. Lekko się początkowo lepiły, a potem stały się miękkie i zdyscyplinowane.

 

 

Dzięki E. udało mi się też odkryć przyczynę mojego nieszczęśliwego plątania włosów. The criminal is… moja chusta pod szyję. Włosy ocierają się o nią i o swetry prawdopodobnie też, co powoduje kołtuny pod szują. Choć większość zimy wiązałam włosy to zdarzało mi się je mieć rozpuszczone i stąd te problemy. Niestety mamie nie udało się załatwić wizyty u fryzjera, więc będę musiała iść w Szczecinie. Kompletnie mi się to nie widzi.
Włosy dziś są milutkie i ładnie się układają. Po związaniu w warkocze wyglądały jakbym miała balejaż dzięki moim odrostom.
Poradźcie mi coś co do włosów pofarbować je u fryzjera na blond, czy zrobić balejaż albo ombre żeby wrócić do swojego koloru, a może nie robić nic ? Jak Wasza niedziela, a może w Wielkanoc dałyście sobie spokój ?
Buziaki!
Tagi:
Udostepnij:
zBLOGowani.pl Follow promujbloga.pl