Lavera Naturkosmetik -Peeling do ciała z zieloną kawą, zieloną herbatą, rozmarynem i winogronem

22:24:00

Cześć!

W końcu mamy weekend :) Wiele blogerek wyjeżdża na Meet Beauty, a ja planuję wybrać się na spacer i pierwsze  w tym roku ognisko!  Mam skromną nadzieję, że pogoda dopisze bo póki co jest różnie. Nadrobiłam dziś zdjęciowe zaległości przynajmniej częściowo. Udało mi się w tym tygodniu upolować kilka perełek kosmetycznych, ale czeka mnie jeszcze sporo recenzji kosmetyków, które przywędrowały do mnie zza granicy. Oto pierwszy z nich-peeling Lavera o dość specyficznym składzie i zapachu.


Glattendes dusch peeling Bio-Wirkstoffkomplex, czyli wygładzający peeling pod prysznic z zieloną kawą, zieloną herbatą, winogronami i rozmarynem oraz bio-kompleksem aktywnym marki Lavera znajduje się w prostej tubce z nasadka flip top. Zamknięcie z niewielkim otworem umożliwia aplikację kosmetyku w niewielkich ilościach, a nie wylewanie się go na wszystkie strony. Opakowanie jest biało zielone i bardzo przypadło mi do gustu. Z jednej strony jest to wynikiem tego, że lubię zieleń i biel, z drugiej zaś że wygląda spójnie i jest bardzo ładne. Narysowane liście i ziarenka początkowo wprowadziły mnie w błąd. Nie przeczytałam co znajduje się w środku i byłam święcie przekonana, że to bazylia.

Peeling ma dość rzadką, galaretowatą konsystencję ze sporą ilością drobinek o różnych odcieniach zieleni. Podczas mycia przechodzi ona w przyjemną piankę. Drobinki przyjemnie masują, lecz jeśli ktoś szuka mocnego zdzieraka, to nie polecam tego produktu. Owszem pozbędziemy się martwego naskórka, ale to będzie bardzo delikatny masaż.Drobinki później trzeba spłukiwać dłuższą chwilę, co nie każdego zadowoli.

Jeśli zaś chodzi o zapach to tutaj prawdziwa katorga dla tych co nie lubią ziół. Peeling bowiem pachnie właśnie rozmarynem, ten zapach jest bardzo przyjemny lecz specyficzny. Zdecydowanie mi się podoba, nie jest uciążliwy czy silny. Po myciu dość szybko się ulatnia, szczególnie jeśli się czymś nasmarujemy.

Skład tego cudeńka to między innymi ekstrakt z liści zielonej herbaty, olej z rozmarynu, ekstrakt z ziaren kawy, olejek cytrynowy , ekstrakt z winogron, ,olejek z jojoba, olejek z limonki ,olej rzepakowy. Pierwsze miejsce zajmują jednak łagodniejsze detergenty-biodegradowalne, nie zawiera SLS.


Peeling należy zdecydowanie do moich ulubionych. Uwielbiam mocne zdzieraki solne czy cukrowe, ale czasami wolę sięgnąć po delikatniejsze kosmetyki. Zauważyłam, że kiedy pojawił się wysyp nieprzyjaciół na plecach peeling łagodził te zmiany i nie powodował ich rozdrapywania. Zapach bardzo mi się spodobał, choć początkowo byłam nim zaskoczona. Trochę drażniło mnie, że spłukiwanie drobinek nie należy do najłatwiejszych, ponieważ prawie zawsze przyklejają się do skóry. Nie na tyle, żeby szorować się nie wiadomo jak, ale same z siebie się raczej nie spłuczą. Uważam też, że drobinek jest troszkę za mało w tym peelingu, dlatego właśnie to bardziej masaż aniżeli ścieranie. Starczył mi na dość długo, używałam go w niewielkich ilościach- po prostu tyle wystarczyło. W Polsce dostępny jedynie w sklepach Internetowych, a jego cena waha się około 20 złotych. Bardzo przyjemna odskocznia od typowych peelingów.

Jak Wam zleciał tydzień ? Macie swoich ulubieńców wśród peelingów?

Pozdrawiam

Zobacz także

Komentarze 38

  1. Moim ulubieńcem wśród peelingów jest... kawa ;) Od lat nie używam już do peelengowania ciała niczego innego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czasami tez używam, ale głównie do włosów;)

      Usuń
  2. Lubię rożne rodzaje peelingów wiec mogłabym spróbować ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie słyszałam o tej firmie ;) ja ostatnio polubiłam sie z peelingami Hean ktore sa dostepne w Naturze za okolo 8 zł :)

    OdpowiedzUsuń
  4. nie wiem czy byśmy się polubili, bo ja to lubię albo żel pod prysznic, albo porządny zdzierak :)

    OdpowiedzUsuń
  5. U mnie najlepiej sprawdzają się peelingi cukrowe ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ciekawy ale w łazience wolę zapachy owocowe ewentualnie korzenne ale nie kuchenne XD Ja sobie robię peeling ze zwykłej soli kuchennej, drobnoziarnistej, żelu pod prysznic i jest gicik majonezik. A i mam różnorodność, bo żele zmieniam jak rękawiczki.

    Zapraszam do mnie na konkurs!
    www.jennydzemson.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Tego nie znam, ale wszystkie peelingi stosuję jak leci. :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Uwielbiam peelingi, ale tylko te mocne :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Brzmi ciekawie !
    Świetny wpis :-)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. Wygląda super ;)
    Ja jednak chyba już na zawsze pozostanę przy peelengu z kawy ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ciekawy. Lubię używać na zmianę mocniejszych i słabszych peelingów, a ten zapach na pewno by mi się podobał.

    OdpowiedzUsuń
  12. mi się nie udało dostać na konferencję :((

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mi też kochana, bardzo mi przykro z tego powodu , no ale cóż :) może następnym razem :*

      Usuń
  13. Uwielbiam produkty tej marki :-) Tego peelingu jeszcze nie testowalam ^^

    OdpowiedzUsuń
  14. Skład brzmi naprawdę zachęcająco :) Fajnie by było zaopatrzyć się w coś z tej marki :D

    OdpowiedzUsuń
  15. widziałam już zieloną kawę, ale do picia. moim ulubionym peelingiem jest ziaja z liści manuka i avon z serii clear coś tam;] są najlepsze.

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja uwielbiam peelingi cukrowe :)
    Ten wydaje się super, ale ta "kleistość" troszkę mnie odstręcza ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. chętnie bym go wypróbowała!

    OdpowiedzUsuń
  18. Lubię peelingi, więc dlaczego nie?! :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Zapach rozmarynu jest nie dla mnie :(

    OdpowiedzUsuń
  20. Moimi ulubionymi kosmetykiami do pielęgnacji ciała są peeling i każdy zachęca mnie sobą inaczej. Z chęcią wypróbuję :-)

    OdpowiedzUsuń
  21. Great review sweetheart...thx for sharing!

    OdpowiedzUsuń
  22. U mnie króluje rękawica Kessa. Chociaż ostatnio się jednej pozbyłam to nie mogłam obyć się bez nowej. Także nowa leży sobie w łazience jeszcze w opakowaniu i mimo, że kusi mnie aby po nią sięgnąć to staram się dać szansę produktom peelingującym. Czasem również sięgam po takie łagodne peelingi nie zawsze mam ochotę na mocne zdarcie skóry :-)
    Co do tygodnia.. to u mnie koszmar ;-(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. co się działo ? :( ja miałam bardzo udany weekend a tydzień nie był najgorszy

      Usuń
  23. Lavera to dobra, firma, więc ten produkt może być niezły:)

    OdpowiedzUsuń
  24. Oj jaka kusząca konsystencja i ten kolorek :D

    OdpowiedzUsuń
  25. Miałam już okazję przekonać się jak ekstrakt z zielonej kawy działa na moje ciało. Byłam nim zachwycona. Zapach myślę, że przypadłby mi do gustu bo również takie ziołowe zapachy mi nie przeszkadzają :) Jak dla mnie jednak mały minus za to, że jest bardzo delikatny. Ja zdecydowanie jestem zwolenniczką mocnych zdzieraków :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też lubię zdzieraki, ale ten przypomina mi raczej żel-peeling jakie są obecnie dostępne w Yves Rocher ;)

      Usuń
  26. Lubię tego typu peelingi, a ten widzę po raz pierwszy :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Dawno nie miałam żadnego dobrego peelingu ;-)

    OdpowiedzUsuń
  28. Sama nazwa brzmi obiecująco i zachęcająco :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Moim ulubieńcem jest piling kawowy, ale przydałoby mi się coś do częstego stosowania, ten produkt wydaje się idealny do tej roli:)

    OdpowiedzUsuń
  30. Przydałby mi się teraz taki peeling :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Nie znam, ale czasami również lubię sięgać po delikatniejsze zdzieraki :)

    OdpowiedzUsuń

Każdy pozostawiony komentarz cieszy serce, dziękuję ;) Będzie mi miło jeśli zostaniesz też na dłużej lub odwiedzisz mnie na facebooku. W wolnej chwili zawsze odwiedzam wszystkich moich czytelników ;)