Kosmetyki naturalne, Pielęgnacja ciała

Lavera Naturkosmetik -Peeling do ciała z zieloną kawą, zieloną herbatą, rozmarynem i winogronem

Cześć!

W końcu mamy weekend 🙂 Wiele blogerek wyjeżdża na Meet Beauty, a ja planuję wybrać się na spacer i pierwsze  w tym roku ognisko!  Mam skromną nadzieję, że pogoda dopisze bo póki co jest różnie. Nadrobiłam dziś zdjęciowe zaległości przynajmniej częściowo. Udało mi się w tym tygodniu upolować kilka perełek kosmetycznych, ale czeka mnie jeszcze sporo recenzji kosmetyków, które przywędrowały do mnie zza granicy. Oto pierwszy z nich-peeling Lavera o dość specyficznym składzie i zapachu.

Glattendes dusch peeling Bio-Wirkstoffkomplex, czyli wygładzający peeling pod prysznic z zieloną kawą, zieloną herbatą, winogronami i rozmarynem oraz bio-kompleksem aktywnym marki Lavera znajduje się w prostej tubce z nasadka flip top. Zamknięcie z niewielkim otworem umożliwia aplikację kosmetyku w niewielkich ilościach, a nie wylewanie się go na wszystkie strony. Opakowanie jest biało zielone i bardzo przypadło mi do gustu. Z jednej strony jest to wynikiem tego, że lubię zieleń i biel, z drugiej zaś że wygląda spójnie i jest bardzo ładne. Narysowane liście i ziarenka początkowo wprowadziły mnie w błąd. Nie przeczytałam co znajduje się w środku i byłam święcie przekonana, że to bazylia.

Peeling ma dość rzadką, galaretowatą konsystencję ze sporą ilością drobinek o różnych odcieniach zieleni. Podczas mycia przechodzi ona w przyjemną piankę. Drobinki przyjemnie masują, lecz jeśli ktoś szuka mocnego zdzieraka, to nie polecam tego produktu. Owszem pozbędziemy się martwego naskórka, ale to będzie bardzo delikatny masaż.Drobinki później trzeba spłukiwać dłuższą chwilę, co nie każdego zadowoli.

Jeśli zaś chodzi o zapach to tutaj prawdziwa katorga dla tych co nie lubią ziół. Peeling bowiem pachnie właśnie rozmarynem, ten zapach jest bardzo przyjemny lecz specyficzny. Zdecydowanie mi się podoba, nie jest uciążliwy czy silny. Po myciu dość szybko się ulatnia, szczególnie jeśli się czymś nasmarujemy.

Skład tego cudeńka to między innymi ekstrakt z liści zielonej herbaty, olej z rozmarynu, ekstrakt z ziaren kawy, olejek cytrynowy , ekstrakt z winogron, ,olejek z jojoba, olejek z limonki ,olej rzepakowy. Pierwsze miejsce zajmują jednak łagodniejsze detergenty-biodegradowalne, nie zawiera SLS.

Peeling należy zdecydowanie do moich ulubionych. Uwielbiam mocne zdzieraki solne czy cukrowe, ale czasami wolę sięgnąć po delikatniejsze kosmetyki. Zauważyłam, że kiedy pojawił się wysyp nieprzyjaciół na plecach peeling łagodził te zmiany i nie powodował ich rozdrapywania. Zapach bardzo mi się spodobał, choć początkowo byłam nim zaskoczona. Trochę drażniło mnie, że spłukiwanie drobinek nie należy do najłatwiejszych, ponieważ prawie zawsze przyklejają się do skóry. Nie na tyle, żeby szorować się nie wiadomo jak, ale same z siebie się raczej nie spłuczą. Uważam też, że drobinek jest troszkę za mało w tym peelingu, dlatego właśnie to bardziej masaż aniżeli ścieranie. Starczył mi na dość długo, używałam go w niewielkich ilościach- po prostu tyle wystarczyło. W Polsce dostępny jedynie w sklepach Internetowych, a jego cena waha się około 20 złotych. Bardzo przyjemna odskocznia od typowych peelingów.

Jak Wam zleciał tydzień ? Macie swoich ulubieńców wśród peelingów?

Pozdrawiam

 

Udostepnij:
zBLOGowani.pl Follow promujbloga.pl