NUXE REVE DE MIEL Balsam do ust ultraodżywczy

17:55:00

Witajcie!

Co prawda zima już minęła, ale pozwolę sobie wrócić do tych klimatów, a konkretnie do tematu pielęgnacji ust.

Moje usta są bardzo wymagające, szczególnie w okresie jesień/zima, ale nie jest powiedziane że nagle im coś się nie spodoba w środku lata. Testowałam wiele różnych pomadek i balsamów odżywczych i przyznam, że nie znalazłam jeszcze tego jedynego czy tej jedynej. Ciężko jest dogodzić, ponieważ bywa że usta są popękane do krwi, całe w skórkach i każdy ze specyfików działa na nie przez tydzień albo parę dni. Potem się do niego przyzwyczajają i mogę się pocić ile wlezie i nic to nie da.


W tym roku nie było inaczej. Wybrałam pomadki głównie z półki aptecznej. Wiele osób mówi, żebym smarowała witaminą A, niestety ta całkiem sobie nie radzi. Zachęcona opiniami pani sprzedawczyni zaryzykowałam i kupiłam balsam z Nuxe serii Reve de Miel. Wahałam się, ale stwierdziłam-ok, może w końcu to będzie to coś! Nie było, oczywiście nie neguję działania tego balsamu, bo jest bez dwóch zdań moim najukochańszym, a jednak czegoś nadal brakuje.

Balsam znajduje siew  ślicznym, malutkim słoiczku, który jest dość ciężki. Sam słoiczek wykonany został z półprzezroczystego szkła, a zakrętka jest biała i plastikowa. Nie mamy tutaj za dużo napisów i szczegółowych informacji-ot co standardowy symbol NUXE, który swoją drogą bardzo mi się podoba. Zewnętrzne opakowanie,kartonik, przypomina kolorem miód i nawet znajduje się obrazek z kawałkiem plastra miodu. Oczywiście to wszystko nie bez powodu ma się nam tak kojarzyć. Co bardzo mnie boli, nie ma napisów w języku polskim. Jasne większość z nas zna angielski, niemiecki oraz inne języki, ale sama wiem po sobie, że nie jestem ani poliglotą ani nie wierzę w to, że każdy zrozumie, choćby starsze panie. Szczerze powiedziawszy nie kojarzę, żeby znajdowała się na zewnętrznym opakowaniu choćby plakietka informacyjna w języku polskim, może mi to umknęło, więc nie daję sobie ręki uciąć że tak jest.

Kolor balsamu również kojarzy się z miodem. Jest to bardzo ciemna żółć wpadająca wręcz chwilami w pomarańczowe tony. Zapach jest dość specyficzny, ale nie uciążliwy. Ciężko powiedzieć jaka jest to woń -lekko cytrusowa, pomieszana z kwiecistą. Doprawdy nie jestem w tym dobra. Konsystencja lepka, gęsta i miękka. Palec łatwo zatapia się w produkcie i chce się go dotykać, bo jest to bardzo przyjemne. Produkt wyjątkowo dobrze się nakłada, na ustach niestety powstaje warstwa, która jest wyczuwalna i trochę widoczna. Mi to w żaden sposób nie przeszkadza, ale wiem że niektórym osobom bardzo dlatego nie polecam tego takim wrażliwcom-obecność balsamu na ustach utrzymuje się dość długo.

Skład jest na prawdę długi, co nie oznacza jednak że produkt jest zły i napakowany głównie samą chemią. Znadziemy w nim:
 cera alba/beeswax (wosk pszczeli) , butyrospermum parkii (shea) butter (masło shea) , olus oil/vegetable oil (olej roślinny) , lecithin ( lecytyna-nie znalazłam o niej za dużo jedynie że to związek organiczny obecny we wszystkich komórkach ciała), behenoxy dimethicone, prunus amygdalus dulcis (sweet almond) oil (olej migdałowy), mel/honey (miód), dimethicone, ethylhexyl methoxycinnamate, citrus grandis (grapefruit) peel oil (olejek grejfrutowy) , caprylic/capric triglyceride, hydrogenated vegetable oil (hydrolizowany olej roślinny), glycine soja (soybean) oil (olej sojowy), rosa moschata seed oil(olej z róży piżmowe), tocopheryl acetate, tocopherol, citrus limon (lemon) peel oil (olej cytrynowy), candelilla cera/euphorbia cerifera (candelilla) wax (wosk roślinny), allantoin, calendula officinalis flower extract(ekstrakt z nagietka lekarskiego), bht (antyutleniacz) , helianthus annuus (sunflower) seed oil (olej słonecznikowy), citric acid, limonene, citral, linalool,geraniol.

Nie tłumaczyłam wszystkich składników, ponieważ zależało mi na pokazaniu Wam jak wielkie bogactwo olejków znajduje się w tak niewielkim słoiczku (15g). Balsam jest bardzo treściwy i muszę przyznać, że to widać na pierwszy rzut oka. Co więcej wydajność jest zaskakująca. Czasami używam go kilka razy w ciągu dnia, a słoiczek nadal jest do połowy pełny mimo że mam go od listopada. 

Kondycja moich ust jest o wiele lepsza niż na początku stosowania. Nadal mam problem z pękaniem i nie mogę powiedzieć, że jest idealnie, ale w porównaniu do innych dał najlepsze efekty. Potrzebuje czasami sięgnąć po zdzieraki typu pomadka z peelingiem od Sylveco, bo sam balsam poprawia wygląd, nie jest  natomiast w stanie zetrzeć resztek szminek i mocno odznaczających się skórek. Działa na moje usta- mimo stosowania przez długi czas, efekt potrafi się utrzymywać dłużej niż tylko godzinę. Byłam bardzo pozytywnie zaskoczona i składem i działaniem. Usta można smarować na noc, jeśli oblepienie stanowi dla nas problem. Momentami, jeśli  są na prawdę spierzchnięte czuć po posmarowaniu ukojenie. Miodek nie ma smaku i nie kusi nas dodatkowo do oblizywania, które tylko pogarsza sytuację. Należy do moich ulubieńców, choć cena waha się od 30 złotych wzwyż. Wydajność jednak wszystko wynagradza-pomadek z Nivei zużyłabym w tym czasie kilka, nie licząc już tego że skład przynajmniej w moim odczuciu jest dość istotny. Oczywiście boję się chemii jak diabeł wody święconej, ale w tym wypadku naturalne okazało się dużo lepsze. Poradził sobie ładnie, ale nadal szukam ideału. Mam nadzieję, że coś go przebije i w końcu moje staną się w 100% piękne i gładkie. 

Miałyście go? Może macie swojego ulubieńca? 

Zobacz także

Komentarze 54

  1. Dla mnie również nie był ideałem;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam chęć go wypróbować! :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Niestety nie miałam go, choć wydaje się być kuszący :) Również nie znalazłam do tej pory swojego ideału wśród pomadek, mazidełek do ust ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Tyle skrajnych opinii, że coraz bardziej chce sama sprawdzić :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo chętnie bym go wypróbowała :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam takie produkty do ust. Z chęcią bym go wypróbowała :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Na pewno niedługo go kupię. U mnie jedynie sprawdza się biała tubka Blistex, chyba lip intensive, czy coś takiego. Na ten balsam czaję się już od dłuższego czasu, bo tak jak Ty, też mam usta bardzo wymagające :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. słyszałam o Blistex :) am też yasumi, nawet fajnie się sprawdza i Iwostin ;)

      Usuń
  8. Pierwszy raz widzę ten produkt...

    Ostatnio moje usta są w tragicznym stanie... Planuję kupić maść Alantan Plus, może zadziała :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Czytałam o nim dużo dobrego :) chce kupić z czystej ciekawości :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie znam. Na szczęście nie mam takich problemów z ustami, więc nie szukam jakiś super działających kosmetyków. Super, że ten balsam dobrze działa na Twoje usta i życzę Ci, abyś jak najszybciej znalazła tego ulubieńca, tego, który okaże się być najlepszy ;)).

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja pomimo niemal codziennego stosowania matowych pomadek nie mam większego problemu z ustami. Robię sobie przerwy dwudniowe i smaruję EOS'em lub pomadką ochronną Nivea i wszystko wraca do normy :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie miałam go jeszcze, ale chętnie bym wypróbowała. Zwłaszcza po takiej recenzji :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie słyszałam nigdy o tym produkcie, ale po przeczytaniu brzmi bardzo pozytywnie. Na szczęście moje usta nie są zbyt wymagające - niekiedy zimą muszę używać czegoś ochronnego i to mi wystarcza. :)

    OdpowiedzUsuń
  14. great post dear :) kisses :)

    http://itsmetijana.blogspot.rs/

    OdpowiedzUsuń
  15. od dawna mnie kusi, jednak muszę sie skupić na zużywaniu tego co mam....jeszcze trochę... ale kiedyś nabędę ten słoiczek. Choć wolałabym w pomadce

    OdpowiedzUsuń
  16. Niestety nie znam, mam duże usta ale mi wystarczają pomadki :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ilość olejków imponująca. U mnie każda pomadka wystarcza na bardzo długo, więc ten balsam uzywałabym z rok.

    OdpowiedzUsuń
  18. U mnie najlepiej sprawdzają się masełka Nivea, dają świetny efekt. Nawet mój chłopak je pokochał :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u mnie za to kompletnie, dodatkowo uczucie jakie dają masełka od Nivea tak mnie denerwuje, w tym przypadku to jakoś tak nie drażni :)

      Usuń
  19. Strasznie mnie kusi, uwielbiam wszelkie balsamy do ust, a masełka zwłaszcza. :-)

    OdpowiedzUsuń
  20. Kiedyś go spróbuję razem z kultowym olejkiem. :) Póki co do ust niezwyciężony w leczeniu pozostaje Blistex w tubce, a na co dzień balsam antybakteryjny Hurraw. :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Bardzo mnie kusi ten balsamik, wiele dobrego słyszałam :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Zapraszam do wzięcia udziału w konkursie u mnie na blogu :)
    http://www.inszaworld.com/2016/04/konkurs-z-sashka/

    OdpowiedzUsuń
  23. Długo zastanawiałam się nad jego kupnem, ale Twoja recenzja przekonała mnie do kupna.
    Pozdrawiam i obserwuję:)

    http://czaswobiektywie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  24. Dużo dobrego o nim słyszałam, ale słabo znam ofertę Nuxe i nigdy się na niego nie zdecydowałam. A powiedz proszę, próbowałaś Tisane? dla mnie to jeden z lepszych balsamików do ust w przyjaznej cenie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tisane nie :( nie wiem gdzie można dostać, bo słyszałam że tylko w niektórych aptekach

      Usuń
    2. Tisane dostaniesz tylko w aptekach

      Usuń
  25. O nie, przypomniałaś mi o nim! ;P Bo kusił mnie już kiedyś i teraz znowu zacznie. A mam tyle mazideł do ust! ;D

    OdpowiedzUsuń
  26. mam go na liscie ale tez sporo do zuzycia wiec poczeka dluugop

    OdpowiedzUsuń
  27. Nie miałam, ale chętnie bym go wypróbowała. A ja stosuję taki regeneracyjny w szmince ;)
    Pozdrawiam
    Zapraszam do mnie http://szum-oceanu.blogspot.com/
    PS: Obserwuję, liczę na rewanż

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ni3 bawię sie w obs za obs , obserwuje tylko jeśli blog mi się podoba...proszę nie zostawiać linków !

      Usuń
  28. Moim ulubieńcem jest właśnie nuxe :) a ja miałam dokładnie takie problemy jak Ty, przeszły całkowicie po suplementacji żelazem i witaminami z grupy B. Ale to że mi ich brakuje, wyszło po zrobieniu morfologii ;)

    OdpowiedzUsuń
  29. Nie miałam , ale chętnie bym wypróbowała ;)
    http://xthy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  30. woooow skusiłaś mnie ;) Dla mnie w sumie nie ma nic lepszeog od Tisane, ale może jednak jest coś ;)

    OdpowiedzUsuń
  31. Nie znam, ale kosmetyki NUXE mocno mnie kuszą :D

    OdpowiedzUsuń
  32. Już od dawna chcę go wypróbować, ciekawa jestem czy poradziłby sobie z moimi ustami :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Ja raczej nie mam problemów z ustami wiec zwykle maselka nivea w zupełności wystarczają. Jednak bardzo lubię produkty nuxe (olejek z drobinkami) wiec niewykluczone że kiedyś do mnie trafi☺

    OdpowiedzUsuń
  34. nie znam, jak na razie mam spore zapasy do pielęgnacji ust :)

    OdpowiedzUsuń
  35. Zastanawiam się nad nim:) Ale póki co nie decyduję się bo nie mam dużego problemu z ustami:) pomadka Alverde czy Alterra wystarczają;)

    OdpowiedzUsuń
  36. Moje usta są także wymagające i aktualnie próbuję dorwać Ziaja lano maść, która przeznaczona jest do brodawek sutkowych u osób kobiet karmiących piersią, ale niby świetnie nawilża usta!

    OdpowiedzUsuń
  37. Miałam się ostatnio na niego skusić w aptece, ale tak nie lubię balsamów w słoiczkach :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. rozumiem, ja też wolę sztyfty ale ten mi się podoba :)

      Usuń
  38. Mi na usta bardzo pomaga pomadka peelingująca Sylveco :)
    W ogóle masz przepiękny nagłówek, zakochałam się.
    + Obserwuję! Możesz się odwdzięczyć, byłoby bardzo miło :) I zapraszam na rozdanie u mnie, fajne rzeczy do zgarnięcia.
    Całusy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. miałam sylveco, też ją lubię :)) dziękuję :** zajrzę ;)

      Usuń
  39. Nigdy wcześniej go nie widziałam, ogólnie nie mam swojego niezastąpionego ideału, aczkolwiek Tisane bardzo fajnie spisuje się :D i można go polecić

    OdpowiedzUsuń
  40. Nie znam, ale uwielbiam wszelkiego rodzaju pomadki, balsamy do ust. Jestem uzależniona od nich. A ten wydaje się naprawdę ciekawy :)

    OdpowiedzUsuń
  41. Moje usta nie są zbytnio wymagające i w sumie jest mi bez różnicy czy są czymś posmarowane czy nie ;)

    OdpowiedzUsuń
  42. Całkiem przyjemny skład ale ja za słoiczkami tak średnio przepadam :)

    OdpowiedzUsuń

Każdy pozostawiony komentarz cieszy serce, dziękuję ;) Będzie mi miło jeśli zostaniesz też na dłużej lub odwiedzisz mnie na facebooku. W wolnej chwili zawsze odwiedzam wszystkich moich czytelników ;)