Kosmetyki naturalne, Pielęgnacja

Organiczne masło shea nierafinowane.

Witajcie!

Dni coraz bardziej słoneczne i tym bardziej się cieszę. Może wkrótce wskoczę na rower. Nie wiem tylko czy to osłabienie czy jakiś spadek energii, ale mogłabym przespać całe dnie. Ostatnio bardziej zaczęłam dbać o swoje ciało, dłonie i cerę. Staram się je jak najlepiej pielęgnować, wśród ulubieńców pielęgnacji znalazło się masło shea. Dodstałam je w jednym z boxów i nie żałuję, że do mnie trafiło.

Organiczne masło shea nierafinowane jest kosmetykiem stałym i dość twardym, który jednak łatwo pokruszyć na mniejsze części. Nie jest to produkt łatwy w aplikacji na włosy, ale ze to idealnie nadaje się do nacierania skóry. Potrzeba go troszkę pomęczyć, żeby się nieco „upłynnił”. Ma śliczny pastelowy kolor w kierunku beżu czy też biszkopta, upierać się nie będę. Za to zapach jest dość specyficzny lecz przyjemny, mi na myśl przynosi orzechy, ale na pewno nie włoskie. Zapach po chwili dość szybko się ulatnia, więc nikomu przeszkadzać nie będzie.

Kosmetyk rozprowadzany był przez markę Gaj Oliwny i  producent zadbał o bardzo proste pudełeczko. Wieczko odkręca się bez większych trudności, nawet wtedy kiedy ręce mogą być odrobinę tłuste po rozprowadzeniu zawartości na ciele, twarzy czy włosach. Kolor słoiczka wykonanego z plastiku jest biały i znajduje się również beżowa nalepka z podstawowymi informacjami takimi jak miejsce wyprodukowania czy właściwości masła shea. Brak na nim składu, ponieważ zakładamy że produkt jest całkowicie naturalny i żadna chemia tam nie trafiła. 



Stosowanie w moim wypadku wygląda następująco:

1. Łamię kawałek masełka, najczęściej jest już ono podzielone na mniejsze części (wspominałam, że dość łatwo je ukruszyć). Po tym chwilę je rozcieram, aby zaniknął bardziej kanciasty kształt i łatwiej się je nakładało.

2. Następnie tym kawałkiem nacieram ręce, nogi , brzuch i plecy. Ewentualnie możemy potrzebować pomocy drugiej osoby w przypadku pleców.

3. Kładę się spać-zawsze robię to przed snem, żeby nie ubrudzić ubrań chociaż nie zauważyłam tłustych plam na piżamie.

Jeśli zaś chodzi o włosy to rozcieram masełko w palcach i nakładam na końce. Nie próbowałam nim olejować włosów ponieważ nie nada się ono do mojego typu kłaczków.

 

 
Masło to powstaje z nasion orzecha -jest to po prostu olej- cenionego w afryce drzewa  Masłosz Parka. 

Masełko ładnie pielęgnuje skórę i jestem zadowolona z efektów. Przestaje być sucha i nie klei się tak, jak to często bywa w przypadku balsamów. Nacieram nim też ręce i zakładam rękawiczki. Poprawił się dlatego nieco ich stan, który w pewnym momencie był bardzo zły.  Najczęściej zużywam naprawdę dość mały kawałek do nasmarowania się od stóp do głów. Na etykiecie możemy znaleźć informację, że pomaga w gojeniu się ran czy oparzeń, a także świetnie nawilża i łagodzi podrażnienia. Z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że nie było u mnie żadnych reakcji alergicznych,a wypryski na plecach zaczęły zanikać.Polecam masełko wypróbować, ale najlepiej poszukać sklepu w którym można kupić na wagę albo mniejsze opakowania, bo 200 g  to dużo.

Pozdrawiam!

 

Udostepnij:
zBLOGowani.pl Follow promujbloga.pl