Pielęgnacja włosów

Podwójnie-włos się jeży

Witajcie!
Jak zamierzałam, tak zrobiłam. Od teraz na blogu, żeby nie było włosowego przeładowania niedziela dla włosów będzie w wydaniu dwa razy dwa -czyli dwa razy w miesiącu dwie niedziele w jednym poście. Myślę, że takie rozwiązanie jest lepsze. Moje włosy kolejny raz dały się we znaki. Miało być minimalistycznie, ale nie wyszło. Dlaczego? Przekonajcie się same.

Zeszłą niedzielę dla włosów zaczęłam jak zawsze od umycia skalpu mocniejszym szamponem z SLSem. Był to dość często w ostatnim czasie używany Klorane, ponieważ zwyczajnie mi służy i włosy się po nim nie plączą. Potem na głowie wylądował olej, z pominięciem skalpu. Tym razem był to olejek awokado solo bez żadnych dodatków.

Oleju jak już większość z Was wie używam tylko w wersji na mokro. Po czym poznaję, że moje włosy go lubią? Dosłownie po zanurzeniu w wodzie z mlekiem i olejem lub w wersji bez mleka moje włosy momentalnie się wygładzają, stają się bardzo miłe w dotyku i nie „jeżą” się jak w przypadku kąpieli w jeziorze. Poza tym nie pozostaje mi tłusty film na  włosach po zemulgowaniu.

Po godzinnym trzymaniu-postanowiłam że tym razem daję im trochę odetchnąć zemulgowałam go za pomocą Nivei-Long Repair. Na głowie wylądowała maska rokitnikowa z serii Naturia Siberica, bez żadnych dodatków. Włosy przy płukaniu choć były wygładzone zachowywały się dziwnie, więc dodałam odrobinę mojej ulubionej ziaji z ceramidami.  Nałożyłam balsam myjący w kostce na skalp -w odczuciu stały się bardzo nieprzyjemne. Ponieważ E. użyczyła mi trochę octu jabłkowego sporządziłam na koniec płukankę którą jakieś 10-15 minut trzymałam na głowie. Cud, miód,malina, tak się wydawało..

Wtedy  poczułam że zbliża się katastrofa i moje włosy przy skalpie postanowiły być tłuste. Po wysuszeniu włosy były oklapnięte, mega tłuste przy skórze głowy, a na drugi dzień prosiły się o kolejne mycie ponieważ w dotyku stały się nie do zniesienia. 

Ta niedziela wcale nie była lepsza. Umyłam głowę delikatnym szamponem od Fitokosmetik jajeczny-głęboko odżywia, który dostałam w blogerskiej paczce od sklepu Kalina( tak tej co teraz tak głośno się zrobiło nie wiadomo z jakiej przyczyny 🙂 ). Szampon całkiem ładnie się pienił, ale taka ilość na moje dość grube i gęste włosy to troszkę za mało i nie mogłam go rozprowadzić po całości. Włosy się po nim jednak nie plątały za co duży plus. Do tego pięknie pachniał! 

W wodzie wymieszałam odrobinę oleju awokado i łopianowego (od Green Pharmacy, podobno jest bardzo tłusty dlatego bałam się go położyć po przestrogach na skalp, ale niewykluczone że spróbuję). Taką miksturę potrzymałam trochę na głowie (czyli jakąś godzinę) po czym skalp umyłam bardzo delikatnym szamponem od Emolium, a olej standardowo zemulgowałam Nivea. Niestety moje włosy zareagowały na Emolium jakbym co najmniej je tapirowała i musiałam rozprowadzić odrobinę  szamponu fińskiego od Planety Ogranicy. 

Potem na włosach pojawił się gość specjalny-pachnąca malinową mambą albo czymś podobnym maska z figą i migdałem od organic shop. Niestety po 20 minutach wiedziałam, że jest za słaba, włosy nie były lejące a jakieś takie lekko zjeżone i trzeba było dodatkowo je nakarmić mieszanką masek ziaja ceramidy+ kallos czekoladowy+ kallos blueberry, dopiero wtedy się uspokoiły i nie zbijały w pajęczynki.

    

W obu przypadkach do zabezpieczenia końcówek używałam Smart touch od Montibello i olejku z Garniera. 


Jak Wasze niedziele dla Włosów w ostatnim czasie ? 


Pozdrawiam! 

 

Tagi:
Udostepnij:
zBLOGowani.pl Follow promujbloga.pl