Kosmetyki, których nie lubię.

18:33:00

Witajcie!

Miało być więcej postów i na prawdę bardzo się staram, ale niestety nie wdrożyłam się do końca w rytm praktyk. Jeszcze! Już powoli wychodzę na prostą i mój czas jest coraz lepiej rozdysponowywany.. Chciałabym się z Wami dziś podzielić moimi odczuciami, co do kilku kosmetyków. Zdecydowanie można je zaliczyć do tych z serii "znienawidzony", chociaż wiem że wielu je kocha. Niestety ja nie dałam się przekonać. Dlaczego ?


Paletki korektorów z Wibo 4 in 1 oraz Perfect look. Wśród wielu nastolatek i nie tylko, bo i wielu blogerek panuje na nie dosłownie szał. Porwana tymi wspaniałymi recenzjami i opiniami postanowiłam je wypróbować, przecież w promocji kosztowały 3 czy 4 złote.
Korektory zamknięte są w plastikowych opakowaniach i podzielone na 4 części, każda z innym kolorem. Pudełka są raczej słabe jakościowo i dorobiły się wielu pęknięć podczas używania. Zdecydowanie lepiej wykonana jest czarna paletka, tworzywo wydaje się lepszej jakości i kolory też bardziej do mnie przemawiały. Ponieważ brak przegródek łatwo się domyślić, że utrzymanie jednego koloru w ryzach było ciężkie. Przeważnie mieszały się bardzo i oddzielenie ich ponownie było praktycznie niemożliwe.

Co przyczyniło się do mojego niezadowolenia? Kiedy malowałam się na 18 kuzynki i na prawdę robiłam to w podskokach, mój makijaż musiałam zmywać zaraz po nałożeniu. Korektory okazały się być lepką mazią, która nałożona na moją mieszaną cerę nie dość że wywołała podrażnienia i zapychanie, to jeszcze spływała i zlała się w jedno. Po nałożeniu na nią podkładu i przy próbie zastosowania na podkład nie było widać żadnego efektu, po mimo, że stosowałam różne warianty. Używałam jakiś czas temu podobnej paletki z kobo, jest zdecydowanie bez porównania, chociażby różnica w konsystencji. Nie kupię już drugi raz tych kosmetyków, bo na twarzy była dosłownie spływająca tragedia.



Kolejny uwielbiany, a jednak przeze mnie niezbyt lubiany to essence all about matt puder. Początkowo nawet przypadł mi do gustu, z czasem zauważyłam jednak że moja skóra cierpi z jego powodu. Bardzo lubię dobre krycie i matt, ale ten wypadł najsłabiej z dotychczas przeze mnie używanych. Ostatecznie zaczął się jakoś dziwnie kruszyć i wylądował w koszu. Jeśli szukam matu to również jedwabiście gładkiej cery, a nie pudrowej, białej poświaty, która wygląda na twarzy nieładnie. Poza tym skóra była matowa na chwilę, po pewnym czasie znów się świeciłam. Wyhodowałam sobie też dzięki niemu grupkę nieprzyjaciół na twarzy.


Opakowanie to słaby plastik, w bardzo krótkim czasie się uszkodziło. Sam puder jest kruchy i kiepsko się go nabiera na pędzel. Jeśli macie cerę normalną może się sprawdzić, przy tłustej, mieszanej i skłonnej do wyprysków raczej bym nie poleciła.

Catrice matt mousse make up to lekki podkład w formie puszystej pianki. Kiedyś coś podobnego wypuściło chyba Maybelline, ale wtedy wiele osób sobie owy kosmetyk chwaliło. W przypadku Catrice podkład łatwo się rozprowadza, ale bywa że pozostawia smugi. Myślałam, że sprawdzi się na lato jako zamiennik dla cięższych podkładów, lecz spływał z twarzy. Niestety najgorszą jego wadą było utlenianie-ciemniał nawet o 2,3 tony. Wspomnieć należy także, że kolory wydawać się mogą jasne, a w rzeczywistości są raczej pomarańczowe. Mus po jakimś czasie staje się rzadszy. Cera nie wygląda po nim najlepiej i spodziewać się można "kaszki" na twarzy oraz większych diod.


Umieszczony jest natomiast w porządnym słoiczku z plastikową nakrętką. Nie uszkodził mi się podczas korzystania z kosmetyku. Ostatecznie podkład również wylądował w koszu na śmieci, głównie z powodu ciemnienia i niekorzystnego wpływu na skórę.

Jak już wielokrotnie wspominałam, moje przygody z kosmetykami typu żele do twarzy kończą się zwykle źle. Go cranberry micelarny żel do mycia twarzy trafił do mnie w pudełeczku pretty box, więc postanowiłam dać mu szansę. Główną przyczyną było pozytywne zaskoczenie po używaniu La Roche Possay. Myłam nim twarz przez dwa tygodnie i ostatecznie poddałam się, ponieważ po raz kolejny wyglądała koszmarnie. Przestałam w celu sprawdzenia, czy to na pewno on jest przyczyną. Po przeprowadzeniu moich obserwacji oddałam go. Jeszcze chyba żaden żel mnie tak nie urządził, podczas gdy myślałam że będzie dla mojej cery łagodniejszy i zauważę jej poprawę, a nie dodatkowe bolące krosty. Skład również mnie nie zachwycał, ale postanowiłam to zignorować.



Zamknięty w opakowaniu z pompką, dzięki czemu dobrze się nabiera. Trzeba mu oddać, że nie najgorzej zmywa makijaż. 


Ostatni już i niezbyt udany kosmetyk to peeling do ust produkcji Laury Conti  wersja truskawkowa. Odrzucił mnie już samym sztucznym zapachem. Stosunkowo rzadka maź zawierająca tak małe drobinki, że brak jakichkolwiek efektów. Nie nawilża, nie peelinguje, a jedynie oblepia usta. Znajduje się w tubce, która przypomina mi pomadki z kiosku za 2,50 zł. Ostatecznie w życiu bym się sama nie zdecydowała na jego zakup, ale również trafił do mnie w boxie.

Macie takie kosmetyki, których nie lubicie i totalnie się nie sprawdziły? Może to któreś z tych ?

Pozdrawiam !



Zobacz także

Komentarze 36

  1. Ja zle wspominam krem ochronny rozjaśniający przebarwienia 50+ Iwostin. Producent zapewnia,że krem nie zapycha,ale po 1,5 miesiąca stosowania wywołał na mojej twarzy taki wysyp jak jasna cholera!!!Twarz miałam całą w wągrach.Nie używam go już 3 miechy,a twarzy jeszcze nie doprowadziłam do ładu,jeszcze nie udało mi się pozbyć wszystkich czarnych wągrów,fuuujjjj!!!Okropny okazał się też krem korektor Rival de Loop Beauty Balm z rolerem.O rzesz w mordkę w żaden sposób nie dało się go,dobrze rozprowadzić tą kulką.Odcień ładny,ale strasznie się warzył pod oczami,od razu zaraz po nałożeniu.Tyle szans i za każdym razem wkurzenie.Nie lubię też pianek z Isany do golenia.Kupuję pianki do golenia przeznaczone dla mężczyzn,w sumie dla mnie tu nie ma różnicy czy dla niego czy dla niej,te dla mężczyzn są tańsze po prostu.Chusteczki Deo soft Cleanic.Może i ładnie pachną,ale mnie nie przypasowały.Szampon suchy Batiste,miałam 3 i każdy nadawał się do D....!!!Jest wiele masek do włosów,olejów,olejków, ale nie chce mi się już wymieniać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też kupuję pianki dla mężczyzn bo te z Isany są kiepskie , a co do Iwostinu używam go sporadycznie bo narazie nie miałam jako takiej ekspozycji na słońce :)

      Usuń
    2. No ja ze względu na dzieciaki jestem na dworze codziennie po kilka razy nawet,więc ochrona przeciw słoneczna jest ważna,tym bardziej,ze posiadam piegi.Krem sam w sobie rozjaśnił skórę,piegi minimalnie też,ale wysyp wągrów to już za dużo.Wróciłam do kremu ochronnego Cera+ 50+,który już stosowałam i się świetnie sprawdził,nie zapchał przede wszystkim.I jest tani.

      Usuń
    3. przyjrzę się tej marce w takim razie w przyszłym roku ;) bo póki co jestem zaopatrzona w dermedic i iwostin właśnie ;)

      Usuń
  2. ja znam tylko paletkę z Wibo ale nie mam o niej aż tak złego zdania. ideałem nie jest -fakt... ale czasem lubię jej użyć do konturowania...

    OdpowiedzUsuń
  3. Interesting beauty products. We keep in touch. xx

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak dla mnie te korektory Wibo przede wszystkim obrzydliwie śmierdzą (mówię o wersji w przezroczystym opakowaniu), nie da się tego używać!! Nie wiem jak pozostałe produkty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiesz Kochana ,ja właśnie nie pamiętam jak one pachną ale u mnie przede wszystkim była masakra :(

      Usuń
  5. nie miałam kompletnie nic - i jak widać dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Z tych kosmetyków mam tylko te korektory 4w1 z Wibo, ale u mnie nie wypadły jakoś najgorzej, ale konkretnego zdania też nie mam wyrobionego. Co prawda już jakiś czas temu o nich zapomniałam, ale ten mały fakcik można pominąć :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Korektory Wibo zawsze zniechęcały mnie do zakupu, nawet sama nie wiem, dlaczego. Jeśli chodzi o Catrice, to nie lubię ich matującego pudru. Robi okropne ciacho na twarzy :(

    OdpowiedzUsuń
  8. Mi ten puder z Essence nie zaszkodził, ale mam lepsze ulubieńce :) reszty produktów nie znam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie stosowałam żadnego z nich.

    OdpowiedzUsuń
  10. A tak chciałam wypróbować te paletki z Wibo :) Jednak przy promocji u mnie były niedostępne :) Później już jakoś nie zwracałam na nie uwagi :) Owszem szał na nie był ale głównie ze względu na cenę (bynajmniej tak mi się wydaje). Sama chciałam je kupić na promocji właśnie ale to ze względu, że nie szkoda by mi było tych 4 zł czy 5 :) Jeśli chodzi o paletkę do konturowania to jestem oddana KOBO i raczej nie zmienię :) Chociaż teraz jej nie używam :) Jakoś przestawiłam się na bronzer również z KOBO i tak już przy nim zostałam :)

    OdpowiedzUsuń
  11. o tych korektorach słyszałam wiele złego

    OdpowiedzUsuń
  12. U mnie totalnie nie sprawdziła się pasta oczyszczająca z Ziai ;/

    OdpowiedzUsuń
  13. fuj faktycznie widać, że korektory są lepkie i tłuste, nie sięgnęłabym po nie :-(

    OdpowiedzUsuń
  14. Ha! Ja super spuchlam po liftingujacym kremie pod oczy YR. A po słynnym końskim szamponie drapałam głowę przez tydzień aż sue ludzie odsuwali pewnie żywiąc podejrzenia że posiadam insekty:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Też nie lubie tego produktu z Essence :/ Oprócz tego, co Ty napisałaś, to dodatkowo uwydatniał mi niedoskonałości :(

    OdpowiedzUsuń
  16. mi się rzadko buble trafiają, bo każdy zakup jest dokładnie przemyślany i sprawdzony

    OdpowiedzUsuń
  17. Na szczęście nie miałam żadnego z tych kosmetyków <3

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie znam żadnego z tych produktów, jednak o pudrze Essence słyszałam wiele dobrego ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. To się nie popisały. Nie u każdego kosmetyki sprawdzają się tak samo. Nie potrafię sobie w tym momencie przypomnieć, czy u mnie coś zadziałało aż tak źle. Było kilka bubli, ale to raczej na zasadzie nie zrobiło nic.

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja akurat uwielbiam ten puder Essence :D U mnie sprawdza się nawet lepiej niż sławny Kryolan :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie cierpię opakowań, w jakim jest peeling do ust. Mam wrażenie, że wszystko mi się wylewa i spływa z ust...

    OdpowiedzUsuń
  22. Mam Wibo Perfect Look i zgadzam się całkowicie. Próbowałam nakładać pod oczy, zupełnie się nie nadaje, roluje się na kremie i bez niego, nie może się stykać z podkładem, bo się roluje. Sam się zbiera w załamaniach i rozwarstwia. Próbowałam użyć kilka razy i zawsze efekt był ten sam, musiałam zmywać i zaczynać od nowa z czymś innym, kto ma na to czas 😤

    OdpowiedzUsuń
  23. Kiedyś stosowałam ten korektor z Wibo ale teraz widzę, że to były błędy młodości- ten czerwony, który miał kryć cienie nic nie dawał, jasny był zbyt bialy na mojej skórze, zielony na niedoskonałosci też nie powalał. Do tego ta ciężka konsystencja- okropieństwo...

    OdpowiedzUsuń
  24. A ja bardzo polubiłam te paletki z Wibo. Spełniły wszystkie moje oczekiwania i byłam z nich zadowolona.
    :*

    OdpowiedzUsuń
  25. Na szczęście nie znam tych kosmetyków ;)
    Sama jestem na etapie wakacyjnych praktyk - i sama mam na razie problem z czasem :(

    OdpowiedzUsuń
  26. Nie próbowałam żadnego i po Twojej recenzji na pewno nie spróbuję:)

    OdpowiedzUsuń
  27. do kosza z nimi!!!.. ewidentnie sobie zasłużyły :-D ;-)

    OdpowiedzUsuń
  28. Ja puder lubiłam. To jeszcze był ten czas, kiedy uwielbiałam matowe wykończenie na twarzy, teraz zdecydowanie bardziej wolę satynowe. Polecam pudry z Manhattanu. ;)

    OdpowiedzUsuń
  29. Nie miałam nic z Twoich, ale trafiłam w zeszłym roku na 2 totalne buble - serum przeciwzmarszczkowe z Farmony i żel do mycia twarzy z AA z serii Help Cera Atopowa.

    OdpowiedzUsuń
  30. Ja w przeciwieństwie do Ciebie polubiłam się z korektorami Wibo :)

    OdpowiedzUsuń

Każdy pozostawiony komentarz cieszy serce, dziękuję ;) Będzie mi miło jeśli zostaniesz też na dłużej lub odwiedzisz mnie na facebooku. W wolnej chwili zawsze odwiedzam wszystkich moich czytelników ;)