Kosmetyki naturalne, Pielęgnacja włosów

NATURA SIBERICA Rokitnikowa Maska do Bardzo Zniszczonych Włosów

Witajcie! 

Weekend miałam spędzić nad morzem, ale ani pogoda ani zdrowie nie były tym zachwycone i wczoraj wieczorem wróciłam na moje małe lokum  w akademiku. Pech chciał, że Panie w akademiku zaczęły wynajmować pokoje jako hotelowe i trafiłam z deszczu pod rynnę, bo nawet wyspać się nie mogłam. Pojawiło się trochę słońca po południu i mam nadzieję, że jednak będę miała szansę się opalić! Tymczasem chcę się z Wami podzielić moimi wrażeniami po dość długim czasie używania maski rokitnikowej marki NATURA SIBERICA.

Maskę dostajemy w pięknym, kolorowym słoiczku i spośród wielu ich kosmetyków, to właśnie ta seria najbardziej zachwyca kolorystyka i wykonaniem. Opakowanie wykonane jest z mocnego bezbarwnego plastiku, jedynie zakrętka ma barwę turkusową. Na wieczku i boku znajdują się nalepki przedstawiające różne liście, kwiatki (przeważa żółto-niebieska kolorystyka) oraz nalepka informacyjna od spodu opakowania. Informacje te są w języku angielskim, ale znajdziemy też osobno doklejoną karteczkę w języku polskim. Wewnątrz znajdziemy dodatkową pokrywkę zabezpieczająca przed wylaniem się kosmetyku i przyklejaniem się do  spodu zakrętki. Opakowanie jest solidne i przyciąga wzrok.

Sama maska ma kolor łososiowy, taki dziwny ni to pomarańcz ni róż. Konsystencja natomiast jest tak gęsta, że po odwróceniu pudełka do góry dnem musielibyśmy sporo poczekać aż zawartość się przemieści. Maska sprawia wrażenie bardzo ciężkiej, treściwej i rzeczywiście taka jest. Podczas nanoszenia na włosy najlepiej ją wmasowywać, ponieważ inaczej oblepi jedynie te zewnętrzne. Nie ma natomiast problemu z jej spłukiwaniem i nie potrzeba nanosić dużych ilości, maska jest bardzo wydajna. Jeśli chodzi zaś o zapach nie mogę go nijak sklasyfikować. Czasami wydaje mi się cytrusowy, innym razem bardziej kwiecisty, lekko kwaśny, a zarazem przytłaczający. Nie przepadam za nim i męczę się gdy czuję go na włosach, a niestety utrzymuje się bardzo długo. Wielu osobom mógłby się spodobać i wcale by mnie to nie zdziwiło, to po prostu nie są moje nuty zapachowe- wolę coś lżejszego.

Skład: Aqua, Cetearyl Alcohol, Olea Europa Fruit Oil (oliwa z oliwek)*, Cetyl Esters, Bis-Cetearyl Amodimethicone, Behentrimonium Chloride, Glyceryl Stearate, Cetrimonium Chloride, Cyclopentasiloksane, Dimethicone, Panthenol, Dimethiconol, Laurdimonium Hydroxypropyl Hydrolyzed Keratin, Argania Spinosa Kernel Oil (olej arganowy)*, Hippophae Rhamnoides Fruit Oil (olej z rokitnika)*, Macadamia Ternifolia Nut Oil (olej z makadamii), Hydrolyzed Wheat Protein, Pinus Sibirica Seed Oil (wh), Phospholipids, Glicyne Soja (Soybean) Oil (olej sojowy), Glycolipidis, Glycine Soja (Soybean) Sterols, Humulus Lupulus Flower Extract ( chmiel zwyczajny), Arctium Lappa Root Extract (ekstrakt łopianu większego), Urtica Dioica Leaf Extract (ekstrakt pokrzywy zwyczajnej), Rhodiola Rosea Root Extract (wh) (ekstrakt różeńca górskiego), Sorbus Sibirica Extract (wh) (jarząb syberyjski), Hippophae Rhamnoidesamidopropyl Betaine (hr), Tocopherol, Glyceryl Linoleate, Glyceryl Oleate, Glyceryl Linolenate, Retinyl Palmitate, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil (olej ze słonecznika), Pinus Sibirica Seed Oil Polyglyceryl-6 Esters (ps), Hydroxyethylcellulose, Sodium PCA, Sodium Lactate, Arginine, Aspartic Acid, PCA, Glycine, Alanine, Serine, Valine, Proline, Threonine, Isoleucine, Histidine, Phenylalanine, Benzyl Alcohol, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Biotin, Folic Acid, Cyanocobalamin, Niacinamide, Pantothenic Acid, Pyridoxine, Riboflavin, Thiamine, Yeast Polypeptides, Cetrimonium Bromide, Parfum, Citric Acid, CI 15985, CI 16255, CI 19140, CI 42090.

* pochodzi z rolnictwa ekologicznego
WH  organiczne ekstrakty z dziko zebranych syberyjskich roślin
PS  pochodna oleju cedrowego
HR  pochodna oleju rokitnika ałtajskiego

Maska zawiera dużo olejków i nie zawiera szkodliwych składników, ciężko do czegoś się przyczepić. Mi się on bardzo podoba, a szczególnie lubią go moje włosy.

Zdecydowanie lubię tę maskę, pomimo drażniącego zapachu. Nakładam ją co jakiś czas po umyciu i trzymam przez 20 minut, jak każdą inną. Jest jednak na tyle bogata w różne składniki , że również po 10 minutach osiągnie się dobry efekt. Włosy suche i zniszczone naprawdę ją pokochają, bardzo ładnie je dociąży i będą pięknie błyszczeć. Nie polecam stosować jej na skórę głowy, bo konieczne będzie powtórne jej mycie. Posiadaczki włosów niskoporowatych nie będą zadowolone, ponieważ kudełki będą wydawały się tłuste i utracą objętość. Wybredne nosy też mogą jej nie polubić, ale tutaj już kwestia gustu. Efekt jaki daje na moich włosach jest zawsze cudowny, włosy są lejące, mięsiste i miękkie. Czy poprawia ich kondycję ciężko mi stwierdzić, w przypadku bardzo zniszczonych włosów nie da rady, ale jeśli tylko puszą się i nie kwalifikują się do podcięcia, spisze się na medal. Przede wszystkim zabezpieczy włosy przed uszkodzeniami i domknie łuski. Nie będą się po niej plątać,a wręcz ułatwia rozczesywanie.



Wrócę do niej jeszcze nie raz, bo jest bogactwem dobrych składników i daje widoczne efekty na moich wysokoporowatych kłakach. 


Cena waha się od 20 do 40 złotych, jednak przy dużej wydajności warto w nią zainwestować.


Miałyście coś z tej serii? Jak wrażenia? Ja czaję się jeszcze na peeling do skóry głowy 🙂


Pozdrawiam!




Udostepnij:
zBLOGowani.pl Follow promujbloga.pl