Kosmetyki do pielęgnacji ciała. Wyzwanie opróżniamy nasze kosmetyczki!

21:51:00

Witajcie!

Sierpień powoli kula się ku końcowi, co oznacza że za chwile wskakujemy w buty i płaszcze typowo jesienne. Dobrnęliśmy też do czwartego posta wyzwania Opróżniamy nasze kosmetyczki, co oznacza że ponad połowa już za nami! Tym razem notka będzie nieco krótsza niż poprzednie, a przedstawię Wam kilka firm , które pomagają mi dbać o to by moja skóra była piękna i gładka!

Pielęgnacja ciała jest tematem bardzo ważnym wśród kobiet. Chcemy się podobać, dobrze prezentować wśród innych i przede wszystkim czuć się dobrze we własnej skórze. Niejednokrotnie wybieramy fitness, wprowadzamy diety, ale musimy też zadbać o to by skóra była oczyszczona i odpowiednio nawilżona. Peelingi, żele, mydła, balsamy, a nawet oleje, plastry, pianki! To wszystko pozwala zadbać o nasza zewnętrzną powłokę.


Tym razem moja półka nie ugina się od nadmiaru kosmetyków i w zasadzie ich ilość jest optymalna. Staram się zużywać to co mam, a następnie sięgać po kolejne, jeszcze niesprawdzone specyfiki. Żele pod prysznic są wyjątkiem od reguły, ponieważ zwykle robię sobie mały zapas podczas promocji lub przybywają do mnie od innych w postaci podarunków. Najwięcej mam tych od The Body Shop i nic w tym dziwnego. Choć składem do końca popisać się nie mogą i bez promocji trochę kosztują, to warto po nie sięgnąć. Mają fenomenalne zapachy, które podbijają serca i rozkładają na łopatki nosy wrażliwych na przyjemne wonie. Dodatkowo są gęste i tworzą na skórze delikatną pianę, która umila kąpiele. Skóra po umyciu jest gładka i dobrze oczyszczona, a ja wrażliwiec nie muszę się martwić podrażnieniami czy wysypką.

  Dwie wspaniałe firmy, których niestety nie dostaniecie w Polskich drogeriach to Alverde i LaveraWidziałam je jedynie w nielicznych drogeriach internetowych np. tutaj oraz w Tkmaxx. Produkty te mają bardzo dobre składy i zaskakują formułami swoich kosmetyków do pielęgnacji ciała. Żele miewają peelingujące pestki owców lub są połączeniem balsamu i żelu przez co ich używanie to czysta przyjemność. Nie mają problemu z oczyszczaniem skóry, pozostawiają ją gładką i nie spowodowały przesuszania mojej skóry. W Rossmannie zdarzy mi się kupić Isanę, która jest dobrą i tanią marką, ale z czasem sprawiła, że moja skóra była sucha, łuszczyła się oraz pojawiły się brzydkie krostki. Dziś praktycznie nie sięgam po ich produkty, mimo kuszących zapachów.  Le Petit Marseillais też skradła trochę mojego serducha wprowadzając na rynek kremowe żele i olejki pod prysznic. W szczególności upodobałam sobie wersję różową i nie raz do nie wrócę. Popracowałabym jeszcze trochę nad składnikami tych produktów. Niszowym kosmetykiem, który bardzo mnie zachwycił był żel o przedziwnej konsystencji ze Starej Mydlarni. Miał odrobinę sztuczny zapach, ale kąpiel kisielu nabrała nowego znaczenia!

Choć raz w tygodniu stawiam na dobry zdzierak, martwego naskórka trzeba się przecież pozbyć! Rzadko kupuję peelingi w tubach, dużo bardziej przekonują mnie słoiczki. Cukrowe, solne czy z pestkami jakiegoś cuda? Wypróbowałam już chyba wszystko. Najbardziej w pamięci utkwił mi organic shop peeling rozgrzewający i nie było to spowodowane zachwycającym działaniem. Peeling uczulił mnie i poparzył, do tego stopnia że pozbyłam się kilograma specyfiku. Na nic ładny czekoladowy zapach i moja miłość do takich naturalnych składów, zasługiwał jedynie na kosz. Pokochałam za to solnego wroga martwego naskórka od Ekoa. Jak on pachniał, jak cudownie zdzierał, a skóra po nim gładka była i idealnie nawilżona! Cud, miód, malina. Bardzo żałuję, że ta wersja była edycją limitowaną, ale firma ma jeszcze kilka w asortymencie i wypróbuję na pewno. Obecnie posiadam Vianek i również jestem zadowolona. Zdzieraczek z niego nieco słabszy, ale i tak dobrze sobie radzi. Umila dodatkowo kąpiele swoim ciasteczkowym zapachem.

Smarowidła to mój odwieczny wróg, nie mogę sobie wyrobić nawyku balsamowania się. Teraz staram się pilnować i chwytam po jakiś nawilżacz po każdej kąpieli. Moim ulubieńcem stał się balsam jagodowy z The Body Shop, który przede wszystkim złapał plus za to, że szybko się wchłania. Zapach jest cudowny i towarzyszy mi całą noc, przez co szybciej zasypiam i przyjemniej mi się śpi. Mam zamiar wypróbować też inne balsamy TBS i masła do ciała, ponieważ większość ich kosmetyków sprawdza się u mnie doskonale.

Nierafinowane masło shea to również mój niezbędnik kosmetyczny. Rozpuszczam je i rozprowadzam na ciele, nawilża lepiej niż większość balsamów. Pachnie orzechem i jest dość tłuste, ale nie tworzy jakiejś nieprzyjemnej warstwy na skórze. Zdecydowanie za szybko rosłam i zdarza mi się w krótkim czasie stracić sporo na wadze. Wynikiem tego są rozstępy, których już nie zwalczę. Udaje mi się je jednak rozjaśnić za pomocą balsamów od Bielendy, które poprawiają też kondycję skóry i staje się bardziej jędrna,a przy tym chłodzą lub rozgrzewają. Cudów nie sprawią, ale zauważyłam, że skóra wygląda dużo lepiej. Warto zwrócić też uwagę na masła od Farmony, zdarza mi się kupić limitki i jeszcze się nie zawiodłam. Za olejkami nie przepadam, jedynie te z Knieppa mnie do siebie przekonują i oliwki: Hipp, Penaten. Używam ich częściej do golenia nóg niż do nawilżania skóry, ale w obu przypadkach sprawdzają się świetnie.

Latem o skórę dbam też podczas opalania. Obowiązek to krem z filtrem minimum 30 SPF. W tym roku postawiłam na Dermedic. Całkiem ładnie się wchłaniał, choć oczywiście początkowo bielił, a piasek kleił się do nóg. Dzięki niemu nie spaliłam się na raka i chroniłam moje znamiona. Po opalaniu sięgałam po balsam z mocznikiem Dermedic, który ratował w przypadku przypieczenia tych bardziej wrażliwych miejsc. Jako bladzioch musiałam się tez uciekać do pewnej sztuczki i kupiłam sobie mazidło z ekstraktem z orzecha włoskiego od Soraya. Opalenizna ostatecznie była złoto-brązowa, a nie jak zwykle czerwona.

Reasumując. Ta część wyzwania była dla mnie dość ciężka. Stwierdziłam, że znam jedynie kilka marek kosmetycznych d pielęgnacji ciała, które zagościły na stałe w mojej łazience. Oczywiście były jeszcze inne takie jak Eveline Cosmetics,Hean czy Ziaja. Nie zachwyciły mnie niestety na tyle, ani nie zrobiły mojej skórze jakiejś krzywdy bym dziś chciała cokolwiek o nich pisać.  Myślę, że kiedyś ta lista będzie dużo dłuższa, pora zwrócić uwagę na innych producentów ( a kilku mam w planach bliżej poznać np. Fresh and Natural). 

Jak Wy dbacie o swoje ciało? Któraś z marek jest Wam szczególnie bliska? 


Pozdrawiam! 

Zobacz także

48

  1. Bardzo ładne zdjęcia produktowe! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Po raz kolejny jestem zachwycona zdjęciami :) Inspirujesz! Co do kosmetyków, firmy znam ale te konkretne produkty już niekoniecznie. Żele pod prysznic z Le Petit Marseillais podbijają moje serce zapachami, szczególnie w pamięci mam ten o zapachu limonki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa! :)Prawda, LPM świetnie pachną

      Usuń
  3. Żele Isany są bardzo fajne biorąc pod uwagę cenę :) każdy może znaleźć zapach idealny dla siebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o tak, niestety ja musze sobie je odpuścić ;(

      Usuń
  4. Same perełki, muszę skusić się na coś z The Body Shop'u :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zarówno żele TBS jak i LPM kuszą, ale na te pierwsze chyba się nie skuszę ze wzgl na cenę - zbyt wysoką jak dla mnie :) Piękne zdjęcia - znowu! :D :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Akurat żele pod prysznic to takie kosmetyki, których może być mnóstwo :) Ja mam zawsze problem z balsamami, bo mam ich całą szafkę, ciągle dokupuję nowe, a żadnych nie używam do końca :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ojejku bardzo Ci współczuję tego co Ci się stało po tym peelingu. Szkoda, że nie mogłam przetestować tego cudownego z edycji limitowanej, ale może sięgnę po Vianek. :)

    Pozdrawiam ♥
    http://princessdooomiii.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. widzę, że rządzą kosmetyki TBS :-) u mnie Isana kompletnie się nie sprawdza, wysusza mi skórę :-(

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja to mam jeszcze duuuużo produktów do przetestowania, nie tylko do mycia ciała :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Ten peeling do ciała Vianek chętnie bym wypróbowała :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Na peeling Vianek mam ogromną ochotę, ale w końcu muszę też poszerzyć asortyment swojej łazienki o kosmetyki Alverde, Isany i Lavery - wiele o nich dobrego czytałam, ale osobiście nie stosowałam jeszcze.

    OdpowiedzUsuń
  12. Vianek bardzo interesujący, muszę kiedyś wypróbować :)
    http://body-hair-life.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Z całego tego arsenału znam i używałam tylko kosmetyki Soraya i Bielenda.

    OdpowiedzUsuń
  14. Jeśli chodzi o pielęgnację ciała to od wielu lat sięgam po żele i masła z TBS :). Przerabiałam już wiele zapachów i każdy z nich jest cudowny.

    OdpowiedzUsuń
  15. Świetne kosmetyki!
    Uwielbiam markę Vianek ;)
    Pozdrawiam!
    zubrzycanka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  16. Akurat tych kosmetyków nie używałam :D ja uwielbiam zapachy tutti frutti :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Ileż The Body Shop <3 prześliczne zdjęcia zrobiłaś Kochana :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Uwielbiam kosmetyki z The Body Shop! Świetny post:) Pozdrawiam i zapraszam do siebie! Buziaki!♥

    OdpowiedzUsuń
  19. Jeszcze nie miałam żeli z TBS :( A z LPM dopiero się zapoznaję, ale krem pod prysznic bardzo mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Sporo tego u Ciebie:) Mój ulubiony peeling z Vianka. Z kosmetykami z TBS mam w planach się bliżej poznać;). Chciałabym też spróbować czegoś z Lavery.

    OdpowiedzUsuń
  21. Peeling do ciała z serii Vianek mam zamiar niedługo kupić ;)
    PS: Zdjęcia masz cudowne, każde oglądałam kilka razy!

    OdpowiedzUsuń
  22. Marseillais uwielbiam ❤
    Dużo ostatnio na insta czytam o tym wianku chyba się skuszę póki jestem jeszcze w Polsce 😊


    Ps: dziękuję za miłe słowo i obserwację z największą przyjemnością się odwdzięczam 💗 mua kochana i do następnego postu 😚😘😙

    OdpowiedzUsuń
  23. Piękne inspirujące zdjęcia:) U mnie Isana niestety nie dogaduje się z moją skórą :(

    OdpowiedzUsuń
  24. Niczego nie miałam z tych kosmetyków

    OdpowiedzUsuń
  25. Moje zapasy produktów do ciała trochę się powiększyły po ostatniej wizycie w DM :D

    OdpowiedzUsuń
  26. Z TBS miałam zestaw chodź zapach nie w mój gust był, wolę słodkie bądź cytrusowe...dostępność kiepska, ale może kiedyś po jakiś jeszcze sięgnę z ciekawości ;) A zapachy LPM bardzo lubię, są bardzo ciekawe, a i dobrze pielęgnują ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. Bardzo ciekawią mnie kosmetyki firmy Vianek. Wiele blogerek ma o nich bardzo dobre opinie.

    OdpowiedzUsuń
  28. Świetne zdjęcia;) Ja osobiście używam tylko balsamu do ciała ;) Nie mam czasu na więcej produktów, ale bardzo tego żałuję :(

    OdpowiedzUsuń
  29. Ach, znowu widzę u Ciebie takie piękne zdjęcia *.* Rzeczywiście ilość kosmetyków nie przytłacza, też stosuję taką zasadę, chociaż ostatnio zrobiłam trochę zapasów na promocjach i będę to zużywać przez najbliższe pół roku :p

    OdpowiedzUsuń
  30. Nie mialam nic z Twojej kolekcji.Ślicznie wykonane zdjęcia

    OdpowiedzUsuń
  31. e tam aż tak skromnie to nie jest:D

    OdpowiedzUsuń
  32. Interesting beauty products. We keep in touch. xx

    OdpowiedzUsuń
  33. Również bardzo lubię masło shea :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Dla mnie również balsamowanie się nie jest najciekawszym zajęciem na świecie :) Super kosmetyki! :)

    OdpowiedzUsuń
  35. O, jaka ładna kolekcja balsamów do ciała z The Body Shop :) Peeleng marki Vianek też wygląda ciekawie :P Jak akurat w pielęgnacji ciała stawiam na kompletny minimalizm - mam tylko coś do mycia - zazwyczaj naturalne mydełko + domowej roboty peeling xD Specyfiki stosuję tylko na problematyczne miejsca, jak na przykład rozstępy ;)

    Zapraszam na swojego Bloga Sakurakotoo

    OdpowiedzUsuń
  36. LubięTBS, często próbuje coś nowego od nich. Teraz upodobalam sobie krem pod oczy z witamina E. Strasznie tez lubię ich kremy do rąk szczególnie zima. A wszystkie maja takie suuuuper zapachy :)

    OdpowiedzUsuń
  37. Nie mam chyba ulubionej firmy kosmetyków do ciała. Podoba mi się zapach balsamów z Bath%Body Works, ale ich skład jest średni :/ Poza nimi używam różnych i staram się wybierać te o jak najlepszym składzie, a czasem też używam masła shea lub kakaowego.

    OdpowiedzUsuń
  38. Ach, The Body Shop! Zamieszkałabym tam :D Szkoda, że w moim rodzinnym mieście nie mają już sklepu. Nierafinowane masło shea, to też jeden z moich ulubieńców :)

    OdpowiedzUsuń
  39. Peeling Vianka to produkty, który na pewno prędzej czy później przetestuję :)

    OdpowiedzUsuń
  40. Piękna pielęgnacja,wspaniałe produkty

    OdpowiedzUsuń
  41. Zawsze chciałam wypróbować coś z The Body Shop, niestety w moim mieście nie są te kosmetyki dostępne stacjonarnie, czego bardzo żałuję.

    OdpowiedzUsuń
  42. produkty TBS i Vianek to faktycznie bardzo udane kosmetyki :)

    OdpowiedzUsuń
  43. Widze ze lubimy ten sam balsam z Bielendy :)
    http://gabrysiowetestowaniee.blogspot.com/2016/09/no-i-wyzwanie-organizowane-przez.html

    OdpowiedzUsuń

Każdy pozostawiony komentarz cieszy serce, dziękuję ;) Będzie mi miło jeśli zostaniesz też na dłużej. Pamiętaj jednak, to nie miejsce na reklamę Twojego bloga!