Poemat na temat kosmetyków, które oddałam. Czyli, co zrobić z kosmetykami, które się nie sprawdziły.

22:59:00

Witajcie! 

Kręciłam się w tę i we w tę, ponieważ nie mogłam się na nic dziś zdecydować. Światło fatalne ze względu na całodzienny deszcz, zdjęcia jakieś nijakie, czyli nic mi się nie podobało. Ostatecznie naskrobałam Wam co nieco o tym, dlaczego pewne kosmetyki opuściły moją łazienkę.

Półki drogerii stacjonarnych uginają się od kosmetyków, a drogerie internetowe co rusz kuszą nowymi promocjami. W pewnym momencie nie jesteśmy w stanie ocenić czego konkretnie potrzebujemy, a czego nie. Dodatkowo poszukując złotych środków i sposobów na piękno testujemy wiele kosmetyków. Co jednak z tymi, które okazały się totalną klapą i po pierwszym użyciu mamy ochotę wrzucić je do kosza? Szkoda jest pozbyć się praktycznie całego, nowego produktu. Chociaż w naszym przypadku było fatalnie, nie oznacza to, że u koleżanki czy przyjaciółki będzie tak samo.



Wodę brzozową od Isany poleca wiele bloggerek. Testowałam ją bardzo, bardzo krótko. Po pierwszym myciu spłynęło mi jej trochę po włosach i zrobiły się szorstkie niczym druciak ze zlewu. Mało nie oszalałam z wściekłości, kiedy nie mogłam przywrócić ich do ładu żadnym sposobem. Innym razem skóra głowy swędziała mnie okropnie. Wiedziałam, że nie będzie więcej szans i woda poszła w odstawkę. Później trafiła do mojej koleżanki, ale na chwilę obecną nie wiem jak się spisuje. Woda brzozowa jest tania i pewnie nie miałabym oporu z jej wyrzuceniem (4 zł) , jednak po co skoro można ją komuś podarować ?

Kolejnym kosmetykiem, na którym się zawiodłam był szampon Dzidziuś na który natknęłam się w Dayli. Wzięłam go natychmiast, ponieważ miałam ogromną "fazę" na testowanie kosmetyków do włosów, a szampon miał bardzo łagodny skład. Plątał włosy okropnie! Początkowo tłumaczyłam sobie, że może włosy się musza przyzwyczaić. Do innych szamponów się przyzwyczaiły do tego nie, po prostu jeden ze składników im nie odpowiadał. Uważam, że jeśli chodzi o włosy dzieci to warto go kupić, choć nie mam pojęcia czy bez odżywki się obejdzie. Skład jednak jest bardzo przychylny. Dodatkowo jako alergik mogę go polecić ze względu na to, że nie uczulił mnie ani nie podrażnił.

Kolejny pięknie pachnący szampon! Ziajki maziajki ciasteczkowo waniliowe lody! Niestety tutaj mnie miał. Po mimo średniego składu i tak władowałam go do koszyczka. Kiedy umyłam nim włosy, a właściwie podczas ich mycia stało się coś strasznego. Zamieniły się w dredy i to takie, których nie dawało się niczym rozplątać. Nie pomagała nawet odżywka do spłukiwania, która zawsze ratuje mnie w przypadku takich tarapatów. Popłakałam się, bo bolało to strasznie. Ostatecznie oddałam go i u nowej właścicielki sprawuje się super, z czego się bardzo cieszę.


Mgiełka Termoochronna z Mariona, trafiła do mojego domu ponieważ bardzo sporadycznie używam prostownicy, ostatnio też częściej suszarki. Żyjemy niestety w ciągłym pośpiechu i nie raz nie dwa zdarza się że potrzebuję szybko umyć i wysuszyć włosy. Mgiełka po rozpyleniu sprawiała, że włosy stawały się sztywne i jakieś jakby tłuste. Nie lśniły, a były matowe i pozbawione życia. Całkiem jak w reklamie, ale niestety tak było. Nawet nie chciało mi się na nie patrzeć, ponieważ wyglądały gorzej niż przed myciem. Również trafiła do nowej właścicielki. 

Wszystkie te kosmetyki u mnie totalnie się nie sprawdziły. Jednak szkoda jest pozbyć się praktycznie całego produktu. Chociaż w naszym przypadku było fatalnie, nie oznacza to, że u koleżanki czy przyjaciółki będzie tak samo. Oczywiście nie wszystkie produkty oddaję znajomymi, są bowiem kosmetyki których absolutnie nikomu bym nie poleciła. Należą one najczęściej do kolorówki lub bardzo mnie uczulają, a w Internecie znalazło się kilka opinii podobnych do mojej. Warto jednak czasem zapytać, bo może danej osobie przyda się coś, co nam zawadza tylko miejsce. 

Oddajecie kosmetyki które się Wam nie sprawdzają, czy od razu lądują w koszu?

Pozdrawiam serdecznie



Zobacz także

36

  1. Mnie znów Isana bardzo uczuliła, a szampony z naturalnym składem tak samo niemiłosiernie plączą moje włosy. Niesprawdzone kosmetyki też oddaję, po co mają mi leżeć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli tak jak mnie.. Też potwornie uczuliła mnie woda Brzozowa z Isany - a najgorzej było na czole, w okolicach włosów.. Masakra :/

      Usuń
  2. U mnie isana całkiem fajnie się sprawdziła :D no ja raczej nie mam komu oddać typowych włosowych kosmetyków bo u mnie wszyscy znajomi tylko szamponu używają :D wcierki to już w ogóle jakiś kosmos dla nich :D zazwyczaj albo ląduje w koszu albo na nogach :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chodzi mi głównie o szampony, odżywki, maaski, oleje :D

      Usuń
  3. Ja przekazuję mamie i razem z siostrą je zużywają a później tylko dowiaduję się jak się u nich sprawowały :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja przeważnie podrzucam je siostrze. Jeśli coś nie sprawdza się u mnie i u niej, to znak, że z czystym sumieniem mogę to wyrzucić.

    OdpowiedzUsuń
  5. Lovely post dear! Have a great weekend! xx

    OdpowiedzUsuń
  6. mało mam takich kiepskich kosmetyków, ale zazwyczaj wędrują do kogoś i zwykle ta osoba jest zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja nie mam za bardzo komu oddać. Na ogół próbuję je wykorzystać na inne sposoby.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nic z tych produktów nie znam i chyba na szczęście;) produkty wlosowe czasem oddaje siostrze bo ona ma całkiem inny typ włosów i zdarza się, że co nie pasuje mi to jej przypasuje;) A tak to na ogół mam dobra intuicje więc rzadko trafiam na niewypały takie typowe. Co najwyzej średniaczki.

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie wyrzucam kosmetyków. Rzadko co prawda trafiam na takie, które mi zupełnie nie pasują Wtedy oddaję, ale najwięcej oddaję po prostu takich, których mam nadmiar.

    OdpowiedzUsuń
  10. U mnie woda brzozowa bardzo dobrze się sprawdziła - pojawiło się mnóstwo baby hair :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja staram się zawsze komuś dać :P A jak już naprawdę bubel to kombinuje jak zużyć np. zły balsam używam tylko do stóp itp.

    OdpowiedzUsuń
  12. Często jak balsam się nie sprawdza to używam go do depilacji :) Kosmetyki Isany niestety średnio się u mnie sprawdzają :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja zawsze staram się wykorzystać kosmetyk do innych celów, aniżeli poleca mi to producent.. Np. odzywki do włosów świetnie nadają się do depilacji :D Jeśli nie ma sposobu na ofiarowanie produktom drugiego życia, po prostu oddaję i szczerze uprzedzam, że u mnie się nie sprawdziły. Dopiero na końcu kosmetyki trafiają do kosza.

    OdpowiedzUsuń
  14. Moja siostra używa mgiełki Marion i mówi, że jest dobra :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Też staram się oddawać kosmetyki, które się u mnie nie sprawdzają lub wiem, że nie będę ich używać. Zawsze szkoda mi wyrzucić takie rzeczy, a szkoda też żeby leżały u mnie w szafce i się przeterminowały.

    OdpowiedzUsuń
  16. Jeśli produkt się u mnie nie sprawdza to albo znajduję mu nowe zastosowanie albo nowego właściciela :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Robię dokładnie tak samo, szkoda mi wyrzucać, chyba, że jest totalnym bublem i nikomu się nie przyda :)

    OdpowiedzUsuń
  18. u mnie jak się coś nei sprawdza oddaję rodzinie, znajomym z pracy :D u nich o dziwo działanie mazideł jest ok xd

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja też oddaje lub szukam im innego zastosowania ;)

    Spinacze na zdjęciach są świetne!

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja raczej nie oddaję "bubli" :)

    OdpowiedzUsuń
  21. O ile z kosmetykami pielęgnacyjnymi można jeszcze coś zrobić (niesprawdzony szampon użyć do mycia pędzli np.) i coś z nich wycisnąć dobrego, o tyle z kosmetykami kolorowymi już tak nie jest :) No bo, co tu zrobić z badziewnym tuszem do rzęs albo z nieodpowiednim korektorem pod oczy? Ja oddaję komuś bliskiemu, może u niego się sprawdzi :) Rzadko wyrzucam kosmetyki.

    OdpowiedzUsuń
  22. Czyli mamy bardzo podobne włosy, bo u mnie szampony i maski powodują szorstkość, plątanie i obciążenie włosów :/ Naprawdę ciężko znaleźć mi coś dobrego, a przynajmniej przyzwoitego :/

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja żadnego z tych produktów nie stosowałam, choć był czas że kusiła mnie woda brzozowa.

    OdpowiedzUsuń
  24. Staram się oddawać wszystko co u mnie się nie sprawdza:)))

    OdpowiedzUsuń
  25. U mnie te kosmetyki, które się nie sprawdzają stoją w kącie w szafie z kosmetykami, ale dobry pomysł, aby je komuś po prostu dać, bo szkoda, żeby się marnowały :)

    OdpowiedzUsuń
  26. U mnie wody brzozowe nigdy się nie sprawdzały:(
    A ja taką mam ochotę na tą mgiełkę z Marion, jest bardzo chwalona..ale w sumie mam przetłuszczające się włosy więc skoro ona daje taki efekt to może jednak jej nie kupię:(
    Ja zazwyczaj zużywam kosmetyki które się nie sprawdziły, czasami też oddaję chociaż ciężko mi zazwyczaj znaleźć chętne:)

    OdpowiedzUsuń
  27. Nie znam tych kosmetyków.
    Jeśli chodzi o kosmetyki, które się u mnie nie sprawdziły - to zawsze staram się znaleźć inne przeznaczenie, lub też oddaje je komuś :D

    OdpowiedzUsuń
  28. Dobrze, że mam siostry, którym tez mogę oddać co nie co ;)

    OdpowiedzUsuń
  29. Miałam podobnie z wodą z Isany :) ja ja oddałam bratu i jemu trochę pomogła na łupież :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Ja oddaje przyjaciółce, albo zostawiam na czarną godzinę :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Bardzo rzadko zdarza mi się, aby kosmetyk całkowicie mi się nie sprawdził. Ostatnio tak miałam z kremem do twarzy, oddałam mamie, ale u niej też się nie sprawdził. Jednak z kremem to nie jest problem, bo mogę go wykorzystać do nawilżania innej części ciała.

    OdpowiedzUsuń
  32. nie znam tych kosmetyków. Jak coś mi się nie sprawdza to najczęściej oddaje mamie lub koleżanką bo czasem u nich działa ;>

    OdpowiedzUsuń

Każdy pozostawiony komentarz cieszy serce, dziękuję ;) Będzie mi miło jeśli zostaniesz też na dłużej. Pamiętaj jednak, to nie miejsce na reklamę Twojego bloga!