Wyzwanie Opróżniamy nasze kosmetyczki- Kosmetyki do makijażu!

22:43:00

Witajcie!

Kolejna piękna niedziela i kolejny etap wyzwania z Trusted Cosmetics-Opróżniamy nasze kosmetyczki. Cóż tym razem chcę Wam pokazać? Kosmetyki do makijażu! Mam ich trochę więc mam nadzieję, że post długi jak szyja żyrafy Was nie przerazi i nie zniechęci. Zatem zapraszam Państwa do mojego małego królestwa.

W dzisiejszych czasach, większość nas-kobiet, chce prezentować się nieskazitelnie, a przynajmniej dobrze czuć się we własnej skórze. Dlatego uciekamy się do różnych makijażowych sztuczek i stale poszukujemy nowych kosmetyków, które okazałyby się do tego celu idealne. Choć wchodząc do drogerii za rogiem mamy szafy wypełnione przeróżnymi cudami wybór wcale nie jest łatwy. Producenci kosmetyków co rusz prześcigają się w dostosowywaniu się do naszej urody- chłodne czy ciepłe odcienie cery to nie jest już jakieś abstrakcyjne pojęcie. Kobiety wiedzą czego chcą i nie dają sobie wcisnąć jakiegokolwiek produktu, który jest popularny tylko ze względu na markę, a kompletnie nie będzie odpowiadał ich urodzie. Oczywiście to wszystko dzieje się stopniowo i często jeszcze wybierane są markowe produkty, w przypadku których cena ma odpowiadać lepszej jakości.

Podstawą makijażu jest podkład. Ma on wyrównać koloryt naszej cery, a czasem ukryć co nieco. W moim przypadku rządzą zdecydowanie podkłady kryjące. Znalazłam już kilku ulubieńców w tej kategorii. Po pierwsze Revlon Colorstay odcień 150 Buff, którego obecnie nie posiadam. Ten podkład przewija się u mnie i będzie powracał, głównie dlatego że ma idealny kolor- bardzo jasny, bez różowego pigmentu i na mojej buzi praktycznie go nie widać. Dodatkowo doskonale kryje wszelkie niedoskonałości. Wiem, że zmieniło się co nieco w tych kwestiach, ale nie zdążyłam się jeszcze przekonać. Wielu twierdzi, że jest zbyt ciężki i zapycha- u mnie jest on jedynym podkładem, którego używanie nie pociąga za sobą wysypu stada pryszczy. Kolejny ideał w kwestii krycia to Max Factor Face Finity, tutaj niestety gorzej z kolorami. Po jego nałożeniu wyglądam czasami jak świnka Pepa, cóż...Mogę tylko się łudzić, ze najjaśniejszy odcień w końcu stanie się trochę mniej różowy, bo na prawdę bardzo go cenię, jest jednym z ulubionych. Pierre Rene Skin Balance- na dzień dzisiejszy nie wiem co o nim sądzić. Idealnie kryje, ma świetny kolor dla bladziochów i ogólnie wszystko pięknie, ładnie, ale raz współgra z moimi kremami i cerą raz nie. Dodatkowy kłopot to kwestia wyprysków, które również raz pojawiają się, raz nie-produkt który kocham, czasem nienawidzę. Polecam go jednak sprawdzić.

Na fotografiach ujrzycie także Air Mat od Bourjois- to dopiero ciężki orzech do zgryzienia. Nakładałam go tylko latem, a i tak najjaśniejszy odcień był zbyt pomarańczowy. Na szczęście wraz z pudrem transparentnym wyglądał na twarzy dobrze, co jest pojęciem względnym. Dlaczego? Ano dlatego, że nie wytrzyma kilku godzin na mojej cerze. Upał, uderzenie gorąca, cokolwiek już się roluje i wygląda okropnie. Zapycha mi też cerę i był powodem pryszcza giganta-pokazuję ten podkład jedynie by Wam odradzić jego zakup! Głośno też o podkładach mineralnych. Używałam ich swego czasu i myślę o powrocie. W codziennym życiu wydawały mi się początkowo trochę niepraktyczne, ale z czasem ich nakładanie szło mi całkiem dobrze. Miałam Lily Lolo i mogę polecić Wam tą firmę. Dla cer trądzikowych taki podkład może być ratunkiem. 

A gdy podkład jest za ciemny ...? To sięgamy po najjaśniejszy odcień The One Fundation od Makeup Reolution! Niestety nie zdziała na każdym z podkładów cudów, np. na Bourjois - nie rozjaśnił go praktycznie wcale, ale podejrzewam że tutaj lepiej sprawdziłby się żółty pigment. W przypadku gęstszych podkładów działał świetnie, warto mieć go przy sobie czasem.



Uwielbiam matową cerę, która wygląda dobrze przez chociaż minimum pół dnia. Nie sięgam już dziś więc po żadne inne pudry, jak po transparentne, sypkie i matujące. Moje ulubione to bambusowe. Przerobiłam ich już trochę i mogę polecić Wam Paese, Ecocerę i obecnie stosowany Pierre Rene. Paese daje jedwabiście gładką cerę, jest ładnie zmielony i opakowania przystosowane są najlepiej do aplikacji pudru sypkiego. Ecocera, ma ten sam skład co Paese, ale grudki wydają się większe. Mimo wszystko efekt jest zawsze zadowalający. Pierre Rene ma skłonność do wybielania twarzy i okropnie niepraktyczne opakowanie, ale jest tani, a działanie dobre.

Co makijaż byłby wart bez kilku upiększaczy? W swoich zbiorach mam ich trochę, ale dziś tylko i wyłącznie o ulubieńcach. Korektor z Catrice-Camuflage. Dobrze kryje moje fioletowe cienie pod oczami, dlatego jest mi najbliższy. Niestety czasami lubi włazić w zakamarki i sprawia, że wyglądamy niekorzystnie. Ponadto jest jasny, za co ogromny plus. Ukryje również wszystkie brzydalki, które się pojawiły na naszej cerze. Inny korektor, który mogę polecić to Max Factor Master Touch. Po bronzer sięgam częściej niż po róż. Tutaj moje serce podbił szczególnie Nubian Desert od Kobo. Uwielbiam go, jest stosunkowo zimnym odcieniem, dlatego idealnie odpowiada mojej karnacji, choć czasem zdarza mi się narobić nim plam. Róż Bourjois to numerek 39. Jest bardzo soczysty i zimny. Nakładany na cerę jest ledwo widoczny- chyba że się o to bardzo postaramy. Nadaje zdrowy odcień i podkreśla urodę. Rozświetlacze mam od Wibo, od MUR i właśnie słynną Mary Lou. Jeśli już sięgam po któryś z nich, to po ten ostatni. Zimny, koloru szampana, delikatnie mieni się i odbija światło. Warto w niego zainwestować. Efekt jest świeży, a nie rzucający się bardzo w oczy i sztuczny. Od jakiegoś czasu nie wyobrażam sobie również makijażu bez podkreślenia brwi. Choć jeszcze nie mam w tym najlepszej wprawy, to wolę trochę skopać niż wyjść jakbym brwi wcale nie miała. Do tego celu polecam trójbarwną paletkę z Kobo, która niestety moim zdaniem nawet w przypadku ciemnych brwi ma zbyt mocne tony. Trzyma się długo na oku i nie osypuje, co jest ogromnym sukcesem.


Z wyżej wymienionych często używam jedynie podkładu, korektora oraz paletki do brwi. Dopełnieniem jest tusz- ostatecznie najczęściej tak wybiegam na uczelnię. 

Jak podkreślić oko? Najlepiej sięgając po dobry tusz. Mam takiego swojego ulubieńca, któremu początkowo nie dawałam szans-Volume Million Lashes od Loreal (złoto-czarny). Idealnie podkreśla, rozdziela i nie skleja! Nie ma się co rozwodzić dalej.  Kolejny, choć trochę według mnie zbyt mokry, to Feline również tej marki. Pięknie podkręca rzęsy, ale długo schnie i przez to często się odbija na górnej powiece. Kobo wersja limitowana, to jeden z kosmetyków w wygranej u Weemini. Bardzo go polubiłam, ponieważ nadaje się do codziennego makijażu. Rzęsy wydają się po nim bardzo długie, ale efekt jest subtelny i prawie niewidoczny- niektórym może to nie wystarczyć.
Jeśli już kreska to również tylko L'oreal. Próbowałam już Maybelline w słoiczku, ale mnie nie przekonała taka wersja eyelinera. Muszę się przyznać, że kreski to nie jest moja mocna strona, a ćwiczyć mi się wcale nie chce. Jednak będę się zmuszać, obiecuję! Perfec Slim rzeczywiście jest bardzo cienki i bardzo dobrze rysuje się nim na powiece. Należy do tych trwałych, które wcale nie tak łatwo zmyć. Cienie muszą się trzymać,a baza dobrze rozprowadzać. Nie cierpię takich mega twardych baz, których nie da się za nic w świecie nałożyć tak by się nie rolowały. Dlatego używam Color Tatto od Maybelline, dostępnego w 3 jasnych beżowych wersjach. Cienie są na miejscu przez cały dzień,a problem nakładania odszedł w niepamięć. Niestety tłuste powieki mogą od razu skierować kroki do innej półki, bo wśród tych cieni-baz nie mają czego szukać.

Co zaś do samych cieni posiadam kilka palet oraz pojedyncze cienie w paletce magntycznej. Kocham brązy i złoto i to one królują ! Na co dzień używam paletki Naturally Yours od Zoevy, wcześniej nie mogłam się obejść bez ciemnej czekolady od MUR. Obie te palety moge polecić początkującym oraz osobom które szukają stonowanych odcieni do pracy czy na uczelnie. Są to cienie o bezpiecznej kolorystyce, a przy tym dobrej jakości. Pozostałe palety widoczne tutaj są praktycznie nie tknięte Uczę się dopiero pracować z takimi kolorami i często nie mam odwagi w mocnym makijażu wyjść z domu. W zbiorach mam jeszcze nową prześliczną paletę od MUR, Sephore i niedrogą paletę z allegro zawierającą 90 kolorów, którą zażyczyłam sobie kiedyś pod choinkę


Usta maluję bardzo rzadko. Raz, że o nich zapominam, dwa że zawsze się rozmarzę i trzy-moje usta strasznie na tym cierpią, po mimo że o nie dbam. Na imprezę Bourjois w bardzo soczystym, różowym kolorze Ole Flamingo 05! Matowa pomadka, jedna z najtrwalszych i jak każda taka wysusza usta, dlatego trzeba się z nią obchodzić ostrożnie. Nie nakłada się jej warstwami, bo wygląda okropnie, ale jedna( max dwie)  kryją wspaniale i dają niesamowity efekt. Kolejny piękny róż to Rimmel Lasting Finish by Kate Rossetto nr 20, mam od nich także czerwień. To także pomadka na wyście. Czasem pomaluję się nią na uczelnię, ale jest zbyt ordynarna na takie wystąpienia. Ogólnie wiele osób boi się tak mocnych kolorów. Na uczelnię więc Lovely 04 Color Wear alb Wibo Lip Lacquer nr 4, które są dużo bardziej stonowane. Całkiem jasne kolory to nudziaki z Rimmela, po które sięgam najrzadziej bo czuję się w nich zbyt blado. Nie cierpię za to bardzo jasnych, cukierkowych róży i takich u mnie nie znajdziecie na pewno :D

Zapomniałabym, że dobry makijaż to nie tylko kosmetyki, ale też sprzęt. U mnie działają gąbeczka od MUR, pędzle Zoeva, Nanshy i tanie pędzle od La Femme. Jestem zadowolona z każdego z nich.


To tylko mała część moich kosmetyków, ale starałam się pokazać Wam wszystko to, co jest obecne w moim makijażu. Nawet jeśli nie używam ich codzienni, to do tych kosmetyków wracam najchętniej i znalazł się też jeden bubel, który towarzyszył mi tych wakacji. Jeśli chodzi o bazy pod makijaż, inne rozświetlacze, fixery itp. korzystam z  nich na tyle rzadko, że nawet za bardzo nie mam o nich wyrobionego zdania. Myślę, że dziś jestem już świadomym konsumentem i wiem czego chcę od podkładu, tuszu czy innego makijażowego cuda, choć muszę przyznać że czasem poniesie mnie szał promocji i zakupów.

  A jak to jest z Wami? Macie swoich ulubieńców czy wciąż szukacie? 
Pozdrawiam!

Zobacz także

50

  1. Uwielbiam pomadkę Lovely. Tak trwałej pomadki to jeszcze nie miałam :) A tak poza tematem to piękne zdjęcia robisz :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jakie oryginalne zdjęcia:) znam pare produktów ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. zdjęcia Inu uznanie, zrobiłaś wielki postęp :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :* boje się tylko co będzie jak wrócę do akademika tam nie mam warunków szczególnie w okresie zimowym :(

      Usuń
  4. Same ciekawe rzeczy, color tattoo to u mnie pozycja obowiązkowa jak i tusze l'oreal. Ale masz palet, muszę się im dokładniej przyjrzeć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie wszystkie ,palety to moje uzależnienie niesety :D i tak już oddałam 4

      Usuń
  5. Świetne zdjęcia! Mam korektor z Catrice-Camuflage, ale niestety jest za ciemny i zbyt ciężki pod moje oczy. :( Zaciekawiłaś mnie złoto-czarnym tuszem, jak mi się skończy mój żółty colossal, któremu jestem wierna od lat to może w końcu postawię na coś nowego i wypróbuję :) Za[raszam do mnie na konkurs! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Great review sweetheart...thx for sharing!

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam swoich flagowych ulubieńców, ale ciągle poszukuję godnych polecenia nowości :) Lubię odkrywać kolejnych kosmetycznych ulubieńców :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Tusz Volume Million Lashes od Loreal bardzo lubię i też go używam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jednym z moich ulubieńców jest również korektor z Catrice. Pięknie kryje i ten zapach <3. U mnie też sprawdził się podkład z Revlon- zrobiłam o nim recenzję na moim blogu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nawet zdjęcia mam do recenzji ale mi się nie podobają xD

      Usuń
  10. Nie mogę się napatrzeć na zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja mam 3 kosmetyki, które zaliczam do ulubieńców i chętnie do nich wracam. Podkład Maybelline, żółty tusz Lovely, pomadka Golden Rose w odcieniu chłodnej fuksji :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Wibo Lip Lacquer posiadam ale jego trwałość daje dużo do życzenia, chodź kolory piękne. A Bourjois chętnie bym sobie sprawiła ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Zdjęcia mnie zachwyciły! Śliczne;) Jakoś się tak złożyło, że chyba nic nie miałam z Twojej kolekcji;p Kolor różu bardzo mi się podoba no i muszę się w końcu skusić na ten cień z Maybelline;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Piękne zdjęcia! Mam w domu podobny lampion :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Odpowiedzi
    1. ja również, dziś właśnie robiłam makijaż z jej uzyciem :)

      Usuń
  16. Lubię kosmetyki Kobo :)super blog

    OdpowiedzUsuń
  17. Słyszałam o tej akcji, ale nie biorę udziału :P Masz masę kolorowych kosmetyków - nic tylko pozazdrościć. Ja również używam pudru bambusowe z Paese i to już od dobrych kilku lat :D Można powiedzieć, że to mój ulubieniec :P

    Zapraszam na swojego Bloga Sakurakotoo

    OdpowiedzUsuń
  18. Piękne zdjęcia.
    Z KOBO używam pudru matującego. Kiedyś też używałam tuszy do rzęs, głównie w zestawach świątecznych.

    OdpowiedzUsuń
  19. Piękne zdjęcia <3 A paletka z Zoeva kusi...

    OdpowiedzUsuń
  20. Każdego czasem ponosi szał zakupów, nawet najbardziej świadomego konsumenta:P Pomadki z Bourjois też bardzo lubię, podobnie jak rozświetlacz Mary Lou i brązer z Kobo :) Zdjęcia rzeczywiście piękne!

    OdpowiedzUsuń
  21. Powaliły mnie zdjęcia! Na łopatki :D
    Rewelacyjny pomysł :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję Ci bardzo , a moja mama mówiła " takie smutne, szare trawy dajesz? " :D

      Usuń
  22. Przecudne zdjęcia zrobiłaś ;)

    Super paletki z cieniami <3

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja już mam sporo ulubieńców, a i wciąż przybywa nowych ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Znów przepiękne zdjęcia <3 Widzę, że i u Ciebie pojawił się róż z Bourjois:)

    OdpowiedzUsuń
  25. O i jest mój ulubiony róż bourjois! Kiedyś ciągle go używałam :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Zdjęcia przecudne :) co do różu Bourjois to zamierzałam go kiedyś zakupić jednak słysząc, że ma mocną pigmentację zrezygnowałam bojąc się, że narobię sobie właśnie plam patrząc na moje ''zdolności'' ;D

    OdpowiedzUsuń
  27. Ostatnio naprawdę zachwycam się Twoimi zdjęciami - WOW! Są wręcz cudowne, mają w sobie jakiś klimat i historię - nawet jeśli przedstawiają zawartość Twojej ksoemtyczki :P Róż z Bourjois mam u lubię, ale krążą o nim różne opinie - mój wcale nie jest twardy i piękne rumieńce mam od razu po muśnieciu policzków pędzlem. Tusze Loreal i cienie Color Tatoo też bardzo lubię i mam je w swoich kosmetycznych zbiorach :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Sesja zdjęciowa kosmetyków - WOW, świetny pomysł i wykonanie!

    O swoich ulubieńcach będę pisać jutro, ale mogę zdradzić, że sporo Twoich znajdzie się i u mnie :) Tzn. nie w sensie dosłownym oczywiście :D

    OdpowiedzUsuń
  29. Piękna latarenka:-) i same ciekawe kosmetyki :-)

    OdpowiedzUsuń
  30. No i właśnie moja lista zakupów powiększyła się o kolejne pozycje :D

    OdpowiedzUsuń
  31. Akurat względem makijażu jestem bardzo okrojona - podkład, puder, cienie, lajner i tusz. to mi w zupełności wystarcza :D
    Ale jestem pod wrażeniem zdjęć kosmetyków! Są cudne :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Niezła kolekcja :-D najbardziej zainteresowaly mnie paletki :-)

    Kochana mogę Cie prosic o kliknięcie w dwa linki w tym poście? ?
    http://szmaragdowy-deszcz.blogspot.com/2016/08/stripes-and-jeans.html

    OdpowiedzUsuń
  33. Te zdjęcia są po prostu prześwietne! Idealnie wpasowują się w mój nastrój, bo ja już od dwóch tygodni czuję nadciągającą jesień :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Wspaniałe zdjęcia, ja nie mam zbyt dużo kosmetyków, nie przepadam za makijażem, więc na co mi góra kosmetyków? Wystarczy jeden ten sam podkład, puder, tusz i ulubiona pomadka :)

    Pozdrawiam,
    http://millkeyshake01.blogspot.co.ke

    OdpowiedzUsuń
  35. Strasznie mi się podoba to wyzwanie! Może sama takie zrobię? Widzę mnóstwo perełek, które sama mogłabym polecić dalej :)

    OdpowiedzUsuń
  36. takie pędzelki to by mi sie przydały

    OdpowiedzUsuń
  37. kochana super pomysł na zdjęcia do tej akcji:D

    OdpowiedzUsuń
  38. Piękne zdjęcia !! Widzę, ze mamy kilka tych samych ulubieńców :)

    OdpowiedzUsuń
  39. Bardzo ciekawe i nietypowe zdjęcia w plenerze kosmetyków. Świetny pomysł!

    OdpowiedzUsuń

Każdy pozostawiony komentarz cieszy serce, dziękuję ;) Będzie mi miło jeśli zostaniesz też na dłużej. Pamiętaj jednak, to nie miejsce na reklamę Twojego bloga!