Lifestyle

Wyzwanie Opróżniamy nasze kosmetyczki- Kosmetyki do makijażu!

Witajcie!
Kolejna piękna niedziela i kolejny etap wyzwania z Trusted Cosmetics-Opróżniamy nasze kosmetyczki. Cóż tym razem chcę Wam pokazać? Kosmetyki do makijażu! Mam ich trochę więc mam nadzieję, że post długi jak szyja żyrafy Was nie przerazi i nie zniechęci. Zatem zapraszam Państwa do mojego małego królestwa.
W dzisiejszych czasach, większość nas-kobiet, chce prezentować się nieskazitelnie, a przynajmniej dobrze czuć się we własnej skórze. Dlatego uciekamy się do różnych makijażowych sztuczek i stale poszukujemy nowych kosmetyków, które okazałyby się do tego celu idealne. Choć wchodząc do drogerii za rogiem mamy szafy wypełnione przeróżnymi cudami wybór wcale nie jest łatwy. Producenci kosmetyków co rusz prześcigają się w dostosowywaniu się do naszej urody- chłodne czy ciepłe odcienie cery to nie jest już jakieś abstrakcyjne pojęcie. Kobiety wiedzą czego chcą i nie dają sobie wcisnąć jakiegokolwiek produktu, który jest popularny tylko ze względu na markę, a kompletnie nie będzie odpowiadał ich urodzie. Oczywiście to wszystko dzieje się stopniowo i często jeszcze wybierane są markowe produkty, w przypadku których cena ma odpowiadać lepszej jakości.

Podstawą makijażu jest podkład. Ma on wyrównać koloryt naszej cery, a czasem ukryć co nieco. W moim przypadku rządzą zdecydowanie podkłady kryjące. Znalazłam już kilku ulubieńców w tej kategorii. Po pierwsze Revlon Colorstay odcień 150 Buff, którego obecnie nie posiadam. Ten podkład przewija się u mnie i będzie powracał, głównie dlatego że ma idealny kolor- bardzo jasny, bez różowego pigmentu i na mojej buzi praktycznie go nie widać. Dodatkowo doskonale kryje wszelkie niedoskonałości. Wiem, że zmieniło się co nieco w tych kwestiach, ale nie zdążyłam się jeszcze przekonać. Wielu twierdzi, że jest zbyt ciężki i zapycha- u mnie jest on jedynym podkładem, którego używanie nie pociąga za sobą wysypu stada pryszczy. Kolejny ideał w kwestii krycia to Max Factor Face Finity, tutaj niestety gorzej z kolorami. Po jego nałożeniu wyglądam czasami jak świnka Pepa, cóż…Mogę tylko się łudzić, ze najjaśniejszy odcień w końcu stanie się trochę mniej różowy, bo naprawdę bardzo go cenię, jest jednym z ulubionych. Pierre Rene Skin Balance– na dzień dzisiejszy nie wiem co o nim sądzić. Idealnie kryje, ma świetny kolor dla bladziochów i ogólnie wszystko pięknie, ładnie, ale raz współgra z moimi kremami i cerą raz nie. Dodatkowy kłopot to kwestia wyprysków, które również raz pojawiają się, raz nie-produkt który kocham, czasem nienawidzę. Polecam go jednak sprawdzić.Na fotografiach ujrzycie także Air Mat od Bourjois– to dopiero ciężki orzech do zgryzienia. Nakładałam go tylko latem, a i tak najjaśniejszy odcień był zbyt pomarańczowy. Na szczęście wraz z pudrem transparentnym wyglądał na twarzy dobrze, co jest pojęciem względnym. Dlaczego? Ano dlatego, że nie wytrzyma kilku godzin na mojej cerze. Upał, uderzenie gorąca, cokolwiek już się roluje i wygląda okropnie. Zapycha mi też cerę i był powodem pryszcza giganta-pokazuję ten podkład jedynie by Wam odradzić jego zakup! Głośno też o podkładach mineralnych. Używałam ich swego czasu i myślę o powrocie. W codziennym życiu wydawały mi się początkowo trochę niepraktyczne, ale z czasem ich nakładanie szło mi całkiem dobrze. Miałam Lily Lolo i mogę polecić Wam tą firmę. Dla cer trądzikowych taki podkład może być ratunkiem. 

 
A gdy podkład jest za ciemny …? To sięgamy po najjaśniejszy odcień The One Fundation od Makeup Reolution! Niestety nie zdziała na każdym z podkładów cudów, np. na Bourjois – nie rozjaśnił go praktycznie wcale, ale podejrzewam że tutaj lepiej sprawdziłby się żółty pigment. W przypadku gęstszych podkładów działał świetnie, warto mieć go przy sobie czasem.
Uwielbiam matową cerę, która wygląda dobrze przez chociaż minimum pół dnia. Nie sięgam już dziś więc po żadne inne pudry, jak po transparentne, sypkie i matujące. Moje ulubione to bambusowe. Przerobiłam ich już trochę i mogę polecić Wam Paese, Ecocerę i obecnie stosowany Pierre Rene. Paese daje jedwabiście gładką cerę, jest ładnie zmielony i opakowania przystosowane są najlepiej do aplikacji pudru sypkiego. Ecocera, ma ten sam skład co Paese, ale grudki wydają się większe. Mimo wszystko efekt jest zawsze zadowalający. Pierre Rene ma skłonność do wybielania twarzy i okropnie niepraktyczne opakowanie, ale jest tani, a działanie dobre.
Co makijaż byłby wart bez kilku upiększaczy? W swoich zbiorach mam ich trochę, ale dziś tylko i wyłącznie o ulubieńcach. Korektor z Catrice-Camuflage. Dobrze kryje moje fioletowe cienie pod oczami, dlatego jest mi najbliższy. Niestety czasami lubi włazić w zakamarki i sprawia, że wyglądamy niekorzystnie. Ponadto jest jasny, za co ogromny plus. Ukryje również wszystkie brzydalki, które się pojawiły na naszej cerze. Inny korektor, który mogę polecić to Max Factor Master Touch. Po bronzer sięgam częściej niż po róż. Tutaj moje serce podbił szczególnie Nubian Desert od Kobo. Uwielbiam go, jest stosunkowo zimnym odcieniem, dlatego idealnie odpowiada mojej karnacji, choć czasem zdarza mi się narobić nim plam. Róż Bourjois to numerek 39. Jest bardzo soczysty i zimny. Nakładany na cerę jest ledwo widoczny- chyba że się o to bardzo postaramy. Nadaje zdrowy odcień i podkreśla urodę. Rozświetlacze mam od Wibo, od MUR i właśnie słynną Mary Lou. Jeśli już sięgam po któryś z nich, to po ten ostatni. Zimny, koloru szampana, delikatnie mieni się i odbija światło. Warto w niego zainwestować. Efekt jest świeży, a nie rzucający się bardzo w oczy i sztuczny. Od jakiegoś czasu nie wyobrażam sobie również makijażu bez podkreślenia brwi. Choć jeszcze nie mam w tym najlepszej wprawy, to wolę trochę skopać niż wyjść jakbym brwi wcale nie miała. Do tego celu polecam trójbarwną paletkę z Kobo, która niestety moim zdaniem nawet w przypadku ciemnych brwi ma zbyt mocne tony. Trzyma się długo na oku i nie osypuje, co jest ogromnym sukcesem.
Z wyżej wymienionych często używam jedynie podkładu, korektora oraz paletki do brwi. Dopełnieniem jest tusz- ostatecznie najczęściej tak wybiegam na uczelnię. 
Jak podkreślić oko? Najlepiej sięgając po dobry tusz. Mam takiego swojego ulubieńca, któremu początkowo nie dawałam szans-Volume Million Lashes od Loreal (złoto-czarny). Idealnie podkreśla, rozdziela i nie skleja! Nie ma się co rozwodzić dalej.  Kolejny, choć trochę według mnie zbyt mokry, to Feline również tej marki. Pięknie podkręca rzęsy, ale długo schnie i przez to często się odbija na górnej powiece. Kobo wersja limitowana, to jeden z kosmetyków w wygranej u Weemini. Bardzo go polubiłam, ponieważ nadaje się do codziennego makijażu. Rzęsy wydają się po nim bardzo długie, ale efekt jest subtelny i prawie niewidoczny– niektórym może to nie wystarczyć.
Jeśli już kreska to również tylko L’oreal. Próbowałam już Maybelline w słoiczku, ale mnie nie przekonała taka wersja eyelinera. Muszę się przyznać, że kreski to nie jest moja mocna strona, a ćwiczyć mi się wcale nie chce. Jednak będę się zmuszać, obiecuję! Perfec Slim rzeczywiście jest bardzo cienki i bardzo dobrze rysuje się nim na powiece. Należy do tych trwałych, które wcale nie tak łatwo zmyć. Cienie muszą się trzymać,a baza dobrze rozprowadzać. Nie cierpię takich mega twardych baz, których nie da się za nic w świecie nałożyć tak by się nie rolowały. Dlatego używam Color Tatto od Maybelline, dostępnego w 3 jasnych beżowych wersjach. Cienie są na miejscu przez cały dzień,a problem nakładania odszedł w niepamięć. Niestety tłuste powieki mogą od razu skierować kroki do innej półki, bo wśród tych cieni-baz nie mają czego szukać.
Co zaś do samych cieni posiadam kilka palet oraz pojedyncze cienie w paletce magntycznej. Kocham brązy i złoto i to one królują ! Na co dzień używam paletki Naturally Yours od Zoevy, wcześniej nie mogłam się obejść bez ciemnej czekolady od MUR. Obie te palety moge polecić początkującym oraz osobom które szukają stonowanych odcieni do pracy czy na uczelnie. Są to cienie o bezpiecznej kolorystyce, a przy tym dobrej jakości. Pozostałe palety widoczne tutaj są praktycznie nie tknięte Uczę się dopiero pracować z takimi kolorami i często nie mam odwagi w mocnym makijażu wyjść z domu. W zbiorach mam jeszcze nową prześliczną paletę od MUR, Sephore i niedrogą paletę z allegro zawierającą 90 kolorów, którą zażyczyłam sobie kiedyś pod choinkę
Usta maluję bardzo rzadko. Raz, że o nich zapominam, dwa że zawsze się rozmarzę i trzy-moje usta strasznie na tym cierpią, pomimo że o nie dbam. Na imprezę Bourjois w bardzo soczystym, różowym kolorze Ole Flamingo 05! Matowa pomadka, jedna z najtrwalszych i jak każda taka wysusza usta, dlatego trzeba się z nią obchodzić ostrożnie. Nie nakłada się jej warstwami, bo wygląda okropnie, ale jedna( max dwie)  kryją wspaniale i dają niesamowity efekt. Kolejny piękny róż to Rimmel Lasting Finish by Kate Rossetto nr 20, mam od nich także czerwień. To także pomadka na wyście. Czasem pomaluję się nią na uczelnię, ale jest zbyt ordynarna na takie wystąpienia. Ogólnie wiele osób boi się tak mocnych kolorów. Na uczelnię więc Lovely 04 Color Wear alb Wibo Lip Lacquer nr 4, które są dużo bardziej stonowane. Całkiem jasne kolory to nudziaki z Rimmela, po które sięgam najrzadziej bo czuję się w nich zbyt blado. Nie cierpię za to bardzo jasnych, cukierkowych róży i takich u mnie nie znajdziecie na pewno 😀
Zapomniałabym, że dobry makijaż to nie tylko kosmetyki, ale też sprzęt. U mnie działają gąbeczka od MUR, pędzle Zoeva, Nanshy i tanie pędzle od La Femme. Jestem zadowolona z każdego z nich.

 

To tylko mała część moich kosmetyków, ale starałam się pokazać Wam wszystko to, co jest obecne w moim makijażu. Nawet jeśli nie używam ich codzienni, to do tych kosmetyków wracam najchętniej i znalazł się też jeden bubel, który towarzyszył mi tych wakacji. Jeśli chodzi o bazy pod makijaż, inne rozświetlacze, fixery itp. korzystam z  nich na tyle rzadko, że nawet za bardzo nie mam o nich wyrobionego zdania. Myślę, że dziś jestem już świadomym konsumentem i wiem czego chcę od podkładu, tuszu czy innego makijażowego cuda, choć muszę przyznać że czasem poniesie mnie szał promocji i zakupów.
  A jak to jest z Wami? Macie swoich ulubieńców czy wciąż szukacie? 
Pozdrawiam!
 
Udostepnij:
zBLOGowani.pl Follow promujbloga.pl