Denko kosmetyczne

Denko wrzesień 2016

Witajcie!

Koniec września przyszedł szybciej niż myślałam. Wraz z nim góra promocji w Rossmannie, Naturze i Superpharm. U mnie makijażowych produktów jest wiele i nie będę robić tym razem zakupów. Również produktów do pielęgnacji trochę mi zostało, przez co stronię od zakupów. Zanim kolejne kosmetyki z mojego pudła pójdą w ruch podsumować trzeba zużycia września.

1. Vianek Peeling do ciała ujędrniająco-wygładzający z pestkami malin. Produkt naturalny, który bardzo polubiłam ze względu na cudowny korzenny zapach i działanie. To bardzo dobry zdzierak, który pozostawia na skórze delikatną warstwę. Szkoda, że jest mało wydajny. Myślę, że spotkamy się jeszcze, ale już z inną wersją. Pełna recenzja klik. 
2. Nacomi Naturalny peeling do rąk (malinowy). Peeling jest dla mnie jednym z niezbędnych kosmetyków w dbaniu o dłonie. Ten ze względu na obecność olejków i kryształków cukru doskonale je wygładzał. Niestety z czasem zaczęła mnie irytować tłusta warstwa na skórze i używałam go jedynie przed spaniem. Peeling nie doczekał się recenzji i już pewnie się nie doczeka, ponieważ nie mam zamiaru go kupować.
3. Make Me Bio Cooca Body Butter. Recenzja tego produktu pojawi się na dniach. Zawsze chciałam wypróbować ich produkty i było warto Jest to świetny nawilżacz, po którym moje plecy są gładkie nawet kolejnego dnia. Ma bardzo delikatny zapach, ale nie kakaowy i to chyba było jedyne rozczarowanie. To masełko dostaniecie tutaj.
4. Kallos Omega. Maska sprawdziła się na moich włosach, ale tak jak większość Kallosów bez dodatków się nie obeszło. Fajna, niedroga, myślę że warta wypróbowania.
5. Oblephikha Siberica Rokitnikowa Maska do Bardzo Zniszczonych Włosów „Intensywna Regeneracja. Skusiłam się na tę maskę kiedy miałam bardzo duże problemy z włosami. Bardzo dobrze wygładzała, pozostawiała włosy sypkie i dociążone. Nieco dziwny zapach jest wynikiem naturalnego składu, ale da się przeżyć. Więcej przeczyta możecie tutaj. 
6. Gaj oliwny Organiczne masło shea nierafinowane. Masełko służyło mi przez prawie rok. Dzięki niemu moje ręce były zadbane, a ciało nawilżone. Rozprowadzenie go po ciele wymaga nieco wysiłku, chyba że rozpuścimy je uprzednio w garnuszku. Będę na pewno wracać do tego typu masełek. Jeśli chcecie się dowiedzieć więcej recenzja znajduje się tu.
9. Yves Rocher Szampon Nutri Repair. Szampon z trochę mocniejszym składem, ale nadal nie najsilniejszym. Włosy po nim były ładne, ale z czasem nie wiem czemu przestał im odpowiadać. Ładnie pachnie i z reguły nie plącze. Raczej do niego nie wrócę.
10. Lavera Żel pod prysznic mleczko migdałowe i miód. Rozwodziłam się nad nim strasznie w tym miejscu, ponieważ nie jest to zwyczajny żel. Oprócz oczyszczenia niesie ze sobą regenerację oraz cudowny zapach. Bardzo spodobał mi się tez wizualnie. Będę chciała do niego wrócić.
11. Le Petit Marseiliais Kwiat pomarańczy. Żel, którego nie lubię, bo jest stosunkowo rzadki i wysusza moją skórę. Używałam go w domu, gdzie został porzucony na pastwę losu. Stwierdziłam, że go wykończę, ale na pewno więcej nie kupię.
12. Playboy Play it sexy. Bardzo męczyłam się z tą mgiełką. Z jednej strony urocza, z drugiej za słodka. Raczej ciężko było o przyjaźń, ale też nie przejawiałam do niej specjalnej wrogości. Więcej u mnie nie zamieszka.
13. Rexona invisible pure. Toleruję tylko ich antyperspiranty. Może są trochę mocne, tzn. podczas aplikacji drapią niesamowicie, ale ochrona jest wyjątkowo dobra. Bardzo lubię tą wersję, ale zakupiłam na spróbowanie inną. Pewnie do niej wrócę.
14. Gine Intima Active protection. Dotychczas to najlepszy żel do higieny intymnej jaki miałam. Dorwać go można często w aptekach Super Pharm za 10 złotych. Starcza na dość długo, nie zawiera składników drażniących i chroni przed infekcjami.
15. La Roche Possay Effaclar żel. Kiedyś bardzo mi służył i nie wyobrażałam sobie, że kupię inny –klik . Obecnie zaczęłam testy Avene, ale za krótko by coś mówić. Wracając do tematu, kiedy po zakończeniu żelu od Organique wróciłam do tego moja cera zaczęła bardzo kaprysić i zamiast poprawy, zaczęło być gorzej. Tym samym cieszę się, że miałam go w ilościach śladowych i się skończył.
16 i 17. Organique Basic Cleaner Mild tonic i Mild Cleaner Gel. Nie będę się ponownie rozpisywać. Tonik na tak, żel niekoniecznie. Pozostałe informacje odnajdziecie tutaj.

 

18.Pasta Lassari. Uniwersalna pasta na wypryski. Trochę brudzi twarz i ciężko jej się pozbyć. Nie nada się dla wrażliwców i suchej cery. Produkt, który do dawna nie opuszcza mojej kosmetyczki.
19. Pharmaceris krem z 10 % kwasem migdałowym. Przestał działać na moją cerę, praktycznie nie reaguje na to stężenie. Szkoda, bo bardzo go lubiłam i nie musiałam specjalnie chodzić do dermatologa. Czasy się zmieniły. Jeśli jednak szukacie dobrego kremu na wypryski, polecam.
20. Hairvity suplement diety. Dzięki temu produktowi na mojej głowie widnieją dziś małe bejbiki. Szkoda, ze kuracja nie zapobiegła jesiennemu wypadaniu, bo na dzień dzisiejszy zaczyna się robić źle. Mimo wszystko byłam zadowolona o czym mogliście się dowiedzieć stąd. 
21. Maska 7 Sił Babuszki Agafii. Maseczkę bardzo lubię. Niewielkim kosztem moje włosy są wygładzone, błyszczące i sypkie. Ma specyficzny zapach, ale  nie jest irytujący Za jakiś czas znów ją kupię.
22. Alterra Pomadka Ochronna z Granatem. Tania pomadka, która świetnie nawilża.Do tego naturalny skład i mamy ideał. Niestety po pewnym czasie się rozpuściła i wyglądała na tyle odpychająco, że stwierdziłam iż powędruje do kosza.
23. Palmers Dark Choco and Mint pomadka ochronna. Wspaniały zapach i działanie. Po nałożeniu usta lekko pulsują, czujemy mrowienie. Niestety z czasem zrobiła się jakaś dziwna i też trafiła do kosza.
24. Ziaja zimowy krem do rąk piernik, imbir, cynamon. Świetny zapach, niby lekki, a jednak pozostawia ręce jakby lepkie i niezbyt nawilżone. Skusiłam się na niego ze względu na zapach i trochę żałuje. Cena jednak niewielka i zużyty do ostatniej kropli, więc nie było aż tak źle. Raczej będę trzymać się od kremów Ziaja z daleka.
25. Bourjois Air Matt. Oddałam go mamie. Bardzo pomarańczowy, ciemny (mimo ma najjaśniejszego odcienia). Latem nie dawało się go nosić na twarzy bo spływał i strasznie zapychał moją cerę. Nie ratuje go nic.
26. Soraya Express Bronze 3 w 1. Drugie opakowanie wykończyłam dzięki pięknej wrześniowej pogodzie i codziennym wyjazdom nad jezioro. Powodował, że moja skóra nieco szybciej się opalała i stawała się brązowa nie zaś czerwona. Jestem zadowolona, w przyszłym roku też się spotkamy, bo na solarium nie chodzę.
27. Ziaja liście zielonej oliwki. Tonik, który dzięki atomizerowi przyjemnie rozpyla się na ciało. Z twarzą bywało różnie, raz jej odpowiadał raz nie. Chyba mimo wszystko więcej się nie spotkamy.
28. Bielenda Bielenda, Carbo Detox, oczyszczająca maska węglowa, cera mieszana i tłusta. Bardzo spodobało mi się to, że na drugi dzień cera była rzeczywiście w lepszej kondycji. Nie zauważyłam natomiast by coś zdziałała natychmiastowo. Fajny produkt za niewielką kwotę.
 
Jak Wasze zużycia w tym miesiącu? 
Pozdrawiam serdecznie!
Udostepnij:
zBLOGowani.pl Follow promujbloga.pl