Pielęgnacja włosów

Kilka domowych zabiegów na włosy, które z łatwością zrobisz w domu.

Witajcie!

W moim życiu ostatnio sporo zamieszania związanego z powrotem na studia, dlatego posty mogą być dość chaotyczne. Tym razem powrócimy do włosowej tematyki i opowiem Wam co nieco o zabiegach, które z łatwością możecie przygotować w domowym zaciszu.


Chelatowanie

Lubię delikatne szampony lecz w pielęgnacji nie zapominam też o porządnym oczyszczaniu skóry głowy i włosów. Czasami mimo wszystko to za mało. Przekonałam się o tym przebywając w domu rodzinnym w okresie wakacji. Moje zadbane i wypielęgnowane włosy zaczęły się nadmiernie puszyć, a końce znacznie się przesuszyły. Początkowo myślałam, że może moja pielęgnacja nie jest odpowiednia i powinnam coś zmienić. Zorientowałam się z czasem, że taka sytuacja miała już wcześniej miejsce i wynikała z mycia włosów twardą wodą. Na ratunek przybywa chelatowanie.

Chelatowanie to pozbywanie się z włosów osadu minerałów, który pozostaje na nich podczas mycia włosów twardą wodą. W wyniku nawarstwiania się takiego osadu włosy stają się matowe i suche, a końce podatne na łamanie. Przywrócenie włosom blasku wymagać będzie od nas jedynie trochę czasu. Wystarczy, że umyjemy je szamponem z zawartością jednego ze składników Tetrasodium EDTA lub Disodium EDTA. Zawarte w naszych włosach kationy połączą się z tymi solami i stworzą chelaty, które o wiele łatwiej usunąć.

Niestety zabieg ten ma swoich przeciwników i nie ma co się dziwić. Na logikę umycie włosów tą samą twardą wodą i zbyt mała zawartość soli w szamponie nie może dać pozytywnych efektów. Mimo wszystko wypróbuję chelatowanie z wcześniejszym całonocnym olejowaniem, bo znalazłam też sporo dobrych opinii. Zmieniam środowisko na takie gdzie woda jest o wiele łagodniejsza dla moich włosów i tego typu działania, nawet jeśli nie pomogą, to raczej nie zaszkodzą mojej czuprynie.

Laminowanie

Moje włosy żyją często własnym życiem i nie ważne jak się staram, mam wrażenie, że zawsze robią mi na złość. Wprowadzenie protein do pielęgnacji wydawało mi się niemożliwe, ponieważ za każdym razem był bunt na pokładzie- puch i nie tylko. Metodą prób i błędów oraz podpowiedzi doszłam do tego, że stanowcze „nie!” moje włosy mówią hydrolizowanym proteinom. Pech chciał, że w takiej właśnie formie występują w prawie każdej masce i odzywce, a coraz częściej również w szamponach.

O dziwo moje włosy pokochały zwykłą żelatynę spożywczą i odkąd mam tę wiedzę, raz na jakiś czas przeprowadzam zabieg laminowania.Po raz kolejny spotkałam się z odradzaniem stosowania tego typu zabiegu na włosach takich jak moje-farbowane i suche, ponieważ może przyczynić się do jeszcze większych zniszczeń. Po proteiny sięgam jednak na tyle rzadko, że efekty były zadowalające, a włosy piękne i lśniące.


Laminowanie zaczynam od przygotowania żelatyny, którą w ilości od 1-1,5 łyżki wsypuję do 1/4 szklanki gorącej wody. Po energicznym wymieszaniu czekam aż nieco przestygnie i dodaję do kilku łyżek maski humektantowej, emolientowej lub mieszanki masek humektantowo-emolientowej. Przygotowaną miksturę pozostawiam na włosach pod folią i czepkiem na około godzinę. Trzeba poświęcić trochę czasu na wypłukanie żelatyny, by nic nie zostało.



Olejowanie

Chyba większość dziewczyn wie o co chodzi. Najprościej wyjaśniając- to po prostu nakładanie oleju na włosy w celu ich regeneracji. Początki bywały trudne: dobierałam złe oleje i kładłam je na suche włosy. Zawzięłam się jednak i przeczytałam sporo artykułów na ten temat. Z czasem moje włosy zaczęły lśnić i stały się gładsze oraz silniejsze. Olejowanie potrafi zdziałać cuda na włosach o ile będziemy systematyczne. Przede wszystkim wzmocni je i zabezpieczy przed szkodliwymi czynnikami. 

Olej można nałożyć bezpośrednio na włosy na godzinę lub dwie przed myciem, o ile Wasze włosy polubią właśnie taką wersję tego zabiegu. Moje dużo lepiej reagują na wariant mokry. Zanim przystąpię do zamoczeniu włosów w oleju myję je porządnie silniejszym szamponem. Następnie wlewam do miski ciepłą wodę oraz szklankę mleka ( czasami pomijam ten krok). Do całości dodaję 2-3 ml oleju który sprawdza się na moich włosach, po czym zanurzam w roztworze włosy starając się nie zanurzyć skóry głowy. Tak „nasączone włosy” zostawiam na godzinę do dwóch zawinięte w turban. Olej emulguję zwykle za pomocą odżywki Nivea.

Tutaj znajdziecie spis olei względem porowatości włosów. Autorka bloga starała sie przybliżyć to jak najlepiej. 


Peeling skóry głowy

Skóra głowy od czasu do czasu potrzebuje czegoś mocniejszego od masażu szamponem z silnym detergentem. Peeling skóry głowy pozwala dogłębnie ją oczyścić i pobudzić nasze mieszki włosowe. Staram się go wykonywać raz w miesiącu albo w trochę dłuższym odstępie czasu.

Składnikami potrzebnymi do tego rodzaju peelingu jest kawa bądź cukier połączone z szamponem. W przypadku ziarenek kawy wypłukiwanie jest czasochłonne, dlatego po pierwszym płukaniu najlepiej włosy umyć odżywką by stały się śliskie- ziarenka będą lepiej po nich spływać. Cukier jest mniej problematyczny, ale jego kryształki są ostrzejsze. Zwykle używam łyżki sypkiego materiału połączonej z 3 łyżkami szamponu i masuję przez parę minut.


Żel lniany

Gutek lniany potrafi pięknie wygładzić i nawilżyć włosy. Polubią go włosy nadwyrężone, suche i wymagające dociążenia. Robię go stosunkowo rzadko, bo nie przepadam za nakładaniem tej glutowatej konsystencji. Przygotowanie jest proste, ale osoby żyjące w pośpiechu mogą nie chcieć wypróbować tego specyfiku.

W małym garnuszku umieszczamy dwie łyżki siemienia lnianego i zalewamy dwoma szklankami wody. Gotujemy je pod przykryciem przez maksymalnie 15 minut, od czasu do czasu mieszając. Po ugotowaniu najlepiej od razu je odcedzić- ziarenka można zjeść lub zastosować jako maseczkę na twarz. Dobrze jest przyrządzić taki żel dzień przed stosowaniem, wtedy wstawiony do lodówki ładnie zgęstnieje i nie będzie trzeba czekać aż ostygnie. Trzymam go zwykle na włosach do pół godziny po czym dokładnie wypłukuję.



Płukanki


Płukanie włosów w zależności od przygotowywanej mikstury może mieć działanie odżywcze, pobudzające wzrost, wzmacniające, wygładzające i nabłyszczające. Płukankę najlepiej przygotować sobie w osobnej miseczce, by zaraz po umyciu głowy i pozbyciu się nadmiaru wody móc zanurzyć nasze włosy.

Najbardziej znana jest płukanka z octem jabłkowym należąca do wersji zakwaszających- przywracających odpowiednie pH. Sporządza się ją z dwóch szklanek wody i dwóch łyżeczek octu. Dobrze sprawdzi się na włosach farbowanych i tych, którym potrzebne jest wygładzenie.

Płukanka piwna jest bardzo prosta w przygotowaniu. Jedyne co jest potrzebne to jasne piwo i ewentualnie trochę wody. Po przelaniu piwa do misy czekamy aż uleci z niego gaz i płuczemy w nim włosy. Można też dodać do piwa wody w celu rozcieńczenia (proporcje w tym przypadku muszą wynosić 1:1). Płukanka zachwyci posiadaczki przetłuszczających się włosów, ale działanie nabłyszczające i wzmacniające skłoni do wypróbowania także innych.

Miłośniczki błysku i wygładzonej czupryny, a także kokosa pokochają płukankę kokosową. Mleko kokosowe rozcieńczamy z woda w stosunku 1:2. Po płukaniu włosy odzyskają utracony blask.

Kawa i rumianek to dwa składniki, które podobno potrafią zmienić kolor naszych włosów. To nie wszystko, ponieważ mają też działanie wzmacniające, a kawa pobudza wzrost włosów. Płukankę kawową przygotowuje się przez zalanie 2, 3 łyżek kawy wrzątkiem. Po zaparzeniu zlewamy wyciąg i dodajemy do niego 2 do 3 szklanek wody. Płukankę rumiankową otrzymamy zalewając wrzątkiem (pół litra) kilka łyżek suszonych kwiatów lub dwie torebki herbaty z rumianku. Przed zamoczeniem włosów najlepiej odłowić kwiaty.

Płukanek jest o wiele więcej chociażby pokrzywowa, cytrynowa, miodowa, z siemienia lnianego itp. Wiele osób po wypłukaniu włosów jeszcze je spłukuje, ale w większości przypadków dodatkowe płukanie nie jest konieczne.

Nafta 

Celowo pominęłam w tym wszystkim zastosowanie nafty, gdyż jest to kolejny kontrowersyjny temat- nafta to inaczej parafina, olej mineralny. Sama, choć wystrzegam się tego składnika, to bardzo lubię raz na jakiś czas dodawać go do masek.

Każdy z tych zabiegów jest w miarę prosty i z łatwością możemy wykonać je w domu. Wymagają od nas jedynie znalezienia trochę czasu, a niekiedy cierpliwości w oczekiwaniu na efekty. Okres jesieni i zimy nie jest przyjazny dla włosów, więc od czasu do czasu warto zafundować im małe spa i poświęcić im więcej uwagi.


Lubicie kombinować z włosami? Czy może traktujecie większość z takich zabiegów z przymrożeniem oka? Może są dla Was całkiem obce? 


Pozdrawiam!

 

Tagi:
Udostepnij:
zBLOGowani.pl Follow promujbloga.pl