Naturalne piękno? Czym ono jest dla Ciebie ?

22:35:00

Witajcie!

Zblogowani znów uruchomili świetną akcję, tym razem wraz z Anaabelle Minerals. Początkowo spoglądałam na nią dość obojętnie. Dopiero u samego schyłku zdecydowałam się wziąć w niej udział i podzielić się moimi doświadczeniami. Dlaczego? Temat jest mi dość bliski, bowiem podyskutujemy dziś o kosmetykach mineralnych i o naturalnym pięknie, które jest najlepszą częścią każdej z nas-kobiet.

Sztuczne ideały
W dzisiejszych czasach płeć piękna często zapomina, co ma prawdziwą wartość dla przeciwnej strony. Stajemy na głowie by podkreślić nasze atuty i zakamuflować wszystko to, co mogłoby się przyczynić do odstawania od ideału. Ten ideał to nie piękno, a plastikowe stworzenia ukazujące się na okładkach. Brakuje im niedoskonałości, twarz wydaje się bić jakimś niecodziennym blaskiem. Niby doskonale, a jednak czegoś brakuje. Nie ma w tym krztyny prawdy, ani naszej osobowości. Koniecznie chcemy wyglądać tak jak milion innych dziewczyn na ulicy i brońcie wszyscy święci przed wyróżnianiem się. To jednak nie wszystko. Próbując się upodobnić do "ikon piękna" zatracamy się w tym na tyle, że zapominamy o naszej skórze oraz konsekwencjach, które za pewne pojawią się w przyszłości. Na twarzy znajduje się ciężki podkład z sporą ilością silikonów i nieprzychylnych substancji, dodajmy do tego korektor-byle tylko zakryć wszelkich nieprzyjaciół i worki, paletę do konturowania i równie nieprzyjazny puder z parabenami. W efekcie nasza skóra zaczyna  z czasem krzyczeć pomocy. Do drogerii za rogiem jest najbliżej, koleżanki poleciły, a kampanie promocyjne wołają zewsząd "kup to koniecznie!". To nie jest najlepsza droga, dodatkowo jeśli masz skórę problematyczną tym bardziej jej nie wybieraj. Gwarantuję Ci, że jeśli skierujesz swe kroki ku przygodzie z makijażem naturalnym, a co za tym idzie kosmetykami mineralnymi zarówno Ty, jak i Twoja skóra odetchniecie z ulgą. W lustrze zobaczysz siebie i swoje piękno, choć od lat psioczyłaś na to, że nie wyglądasz. Tak, tak drogie Panie, mamy kompleksy i często zaniżoną samoocenę, choć nie chcemy się do tego przed sobą przyznać. Poza tym panowie naprawdę nie lubią sztuczności. O wiele bardziej podoba im się bardzo delikatny make up niż tapeta, którą można za pomocą młotka i dłuta co najwyżej zdzierać. Ma być zdrowo i naturalnie, bo facet chce się budzić i kłaść spać koło tej samej kobiety z którą spędził dzień. Jeszcze Was nie przekonałam? To nic, bo to dopiero wstęp.


Dlaczego wybieram kosmetyki mineralne ? 

O mojej mineralnej przygodzie
Dawniej bardzo wstydziłam się swojej cery. Kuracje dermatologiczne nie przynosiły efektów, a podkład nałożony na twarz przypominał drogę z wybojami, na którą lepiej nie patrzeć. Moje koleżanki z liceum dawno miały spokój z trądzikiem i świecące diody pojawiały się na ich twarzach tylko raz na ruski rok. Z czasem się przekonałam, że większość z nich dobrze się maskowała, a ja nakręcałam tylko spiralę i pozwalałam by otaczające mnie mury rosły. Podczas studiów zaczęłam bardziej przyglądać się kosmetykom i częściej po nie sięgać, choć zwyczajnie sobie nie radziłam z wieloma kosmetycznymi kwestiami. Na twarzy pojawiała się maska ze zbyt jasnego podkładu, a dodatkowo całości towarzyszyły plamy. Moja cera wtedy wyglądała o wiele lepiej, ale nadal miałam momentami ochotę naciągnąć worek na głowę. Pierwszy raz o kosmetykach mineralnych usłyszałam gdzieś w połowie studiowania. Zrobiło się o nich głośno i próbowano mnie przekonać, że to będzie najlepsze wyjście dla mojej kapryśnej twarzyczki. Pomyślałam sobie "okej, kiedyś się temu przyjrzę" i myśl wrzuciłam do pudełka z nicością. Kiedy cera kolejny raz na drogeryjne produkty zareagowała, jakbym polała ją toksyczną substancją, odkopałam w czeluściach Internetu kilka artykułów na temat minerałów. Kłębiło się po mojej głowie mnóstwo pytań - skąd mogłam wiedzieć jak nakładać sypki podkład czy korektor? Podmuch zimowego wiatru wywiał resztkę wątpliwości i zrealizowałam zamówienie. Parę dni później, przekonałam się, że był to bardzo dobry wybór.


Cera jak malowana! 

Możecie mi nie wierzyć na słowo, ale nastąpiły ogromne, pozytywne zmiany. Początkowo nie radziłam sobie z nakładaniem sypkiego produktu i było widać mało fachowe pociągnięcia pędzlem. Ćwiczyłam i kierowałam się instrukcjami, aż udało mi się pojąć o co chodzi. Nie wszystko dzieje się od razu, musimy oswoić się z nowością, odkryć czym najlepiej nam się pracuje i po prostu się w to wczuć. Wykonanie takiego makijażu nie jest wcale takie trudne. Minął pewien okres i na twarzy nie miewałam już maski, a jedynie lekki makijaż, który byłby całkiem niewidoczny gdybym kupiła nieco ciemniejszy odcień. Minerały odpowiednio dobrane kolorem potrafią się tak dopasować do naszej cery, że stają się praktycznie niezauważalne. Myślałam, że korektor nie da rady i będzie widać moje pozostałości po wypryskach oraz cienie pod oczami. Bardzo się myliłam. Efekt końcowy był zaskakujący i nawet kiedy zdarzały się prześwity w przypadku większych zmian, przestałam zwracać na nie uwagę. Poczułam się sobą, a moja skóra mi za to wszystko podziękowała- stała się gładka i czysta, bo nieprzyjaciele pojawiali się coraz rzadziej.

Przede wszystkim bezpieczeństwo
 Wchodząc do drogerii można dostać oczopląsu. Nawet jeśli znamy swój typ cery i jej odcień, to nowości, promocje, podpowiedzi znajomych oraz uginające się od kosmetyków półki mogą stać się przytłaczające. Ostatecznie dajemy się skusić na coś, co zupełnie nam nie odpowiada. Ponadto wybierając puder, podkład czy korektor, nie zastanawiamy się nad tym czy robi coś dobrego dla naszej cery- ma się trzymać cały dzień i pasować do naszego kolorytu. Spełnił podstawowe oczekiwania, toteż nadajemy mu miano ulubieńca czy pierwszorzędnego produktu. Znaleźli się odważni, którzy analizując zawartość dopatrzyli się pewnych niedociągnięć. Większość produktów drogeryjnych nie posiada właściwości pielęgnacyjnych i ochronnych, a część z nich zawiera w swojej formule szkodliwe substancje. Przykłady to m.in. talk, który nie pozwala skórze pozbywać się toksyn czy parabeny wywołując podrażnienia i zaburzające gospodarkę hormonalną. Kosmetyki mineralne mają natomiast krótkie składy, w których kryje się bogactwo naturalne. Zwykle znajdziemy w nich mikę, tlenek cynku-antybakteryjny, tlenek tytanu, stanowiące swego rodzaju podstawę, oraz inne minerały i pigmenty pochodzenia naturalnego. Dostajemy zatem niegroźny dla naszej cery upiększacz, który poprawia jej kondycję i tworzy barierę dla promieniowania UVA/UVB- czynnika odpowiedzialnego za fotostarzenie i zmiany nowotworowe na skórze. 

Mika- ma połysk zbliżony do naturalnego, dlatego nadaje skórze zdrowy wygląd.
Tlenek tytanu- ma właściwości matujące i kryjące, daje niską ochronę przed promieniowaniem słonecznym
Tlenek cynku- ma właściwości ściągające i ochronne. 


Wdech, wydech i sto kilogramów lżej!
Czy kiedykolwiek zastanawiałyście się jak Wasza cera czuje się przygnieciona warstwą gęstej i ciężkiej emulsji? Moja dawała mi znaki, że wcale jej się to nie podoba. Zazwyczaj pojawiały się w postaci paczki z niespodziankami, kropelkami potu  i "wyrzucaniem" podkładu, który nie chce się nijak cały dzień trzymać na miejscu. Wracając z uczelni wielokrotnie nie miałam już połowy makijażu na sobie i nic nie było w stanie poskromić tego buntu. Cóż jest przyczyną? Wypełniacze oblepiające naszą cerę. W kosmetykach mineralnych próżno ich szukać, dzięki temu nie blokujemy gruczołów łojowych i nasza skóra może swobodnie oddychać. Cera za ten oddech podziękuje nam w przyszłości i ograniczy złośliwe działania do minimum, albo całkiem ich zaniecha. Minerały są też o wiele lżejsze i przyjemniej nosi się je na skórze. Przez cały dzień makijaż trzyma się w ryzach, nie waży się i zdarza się o nim po prostu zapomnieć gdyż jest niewyczuwalny . 

Dla każdego coś miłego
Wśród podkładów drogeryjnych ciężko się odnaleźć takiemu bladziochowi jak ja. Wydaje mi się, że posiadaczce bardzo ciemnej cery też życia nikt nie ułatwił. Odcieni jest mnóstwo, pominięto tylko te skrajne. Dodatkowo odnoszę wrażenie, że jakiej marki bym nie wybrała gama kolorów zmienia się o ton zamiast o połówkę. Inną kwestią jest wszechobecny różowy pigment, którego lekko mówiąc mam dość. Tymczasem wybór odcienia w przypadku minerałów nie stanowi większego problemu. Gamma kolorystyczna jest szeroka i łatwiej mi dobrać pasujący podkład oraz korektor. Ktoś nareszcie pomyślał o bladych cerach i nie tylko! Podkłady mineralne możemy podzielić na takie które mają przewodzący ton żółty, oliwkowy i oczywiście różowy. Istnieje też wersja neutralna, w której żaden z tonów nie przeważa. Kobiety często upierają się, że naturalna wersja kolorówki nie jest dla nich. Argumenty płynące z ust tych pań to przeważnie potrzeba mocniejszego krycia lub zmatowienia, problemy z trądzikiem, zmarszczkami oraz zbyt pudrowe wykończenie pozbawione blasku. Producenci kosmetyków naturalnych wychodzą jednak na przeciw oczekiwaniom klientek i przygotowali kilka wariantów. Przykładowo marka Annabelle Minerals ma w swojej ofercie wersję matującą (dla osób z cerą tłustą i skłonną do występowania niespodzianek), wersję rozświetlająca (dla cery pozbawionej blasku) oraz wersję kryjącą (uniwersalną). Wszystkie argumenty zostają ostatecznie obalone, ponieważ wybór jest duży i każdy znajdzie coś dla siebie.

Niekończąca się opowieść- kiedy on się skończy?
Wspomniałam wcześniej, że za pierwszym razem wybrałam odcień odrobinę za jasny. Jak na złość podkład wcale nie chciał się skończyć i w pewnym momencie miałam ochotę go przypadkiem strącić. Opakowanie niby niezwykle małe i lekkie, a z czasem przypominało mi magiczny kapelusz w którym zawartość pojawia się na nowo zaraz po tym jak zniknęła. W okresie zużywania jednego opakowania podkładu mineralnego, kupiłabym co najmniej trzy buteleczki wersji drogeryjnej. Korektor zużywa się znacznie wolniej, więc gdy ujrzałam dno słoiczka po podkładzie korektor wypełniał jeszcze 2/3 swojego opakowania!


Nakładam, jak chcę
Efekt końcowy i sposób nakładania zależy od naszych upodobań. Do wyboru mamy jedną z dwóch opcji- mokrą lub suchą. W wersji suchej podkład wysypujemy na wieczko i wmasowujemy delikatnie w pędzel typu kabuki lub płasko ścięty. Następnie nakładamy podkład cienkimi warstwami za pomocą kolistych ruchów. Efekt jest bardzo delikatny i naturalny. Dla tych, którzy oczekują mocniejszego krycia i nie lubią sypkich formuł polecana jest wersja na mokro. Pędzel zwilżamy za pomocą atomizera lub moczymy (wtedy poleca się korzystanie z pędzla płaskiego do podkładu). Najlepiej w tym celu użyć wody przegotowanej, wody termalnej lub hydrolatu. Do wieczka przesypujemy trochę podkładu, zamaczamy pędzel i nakładamy kolistymi ruchami na twarz. Kolor może nieco różnić się od faktycznego, ale jest to chwilowe. Wersja mokra sprawdzi się w przypadku uroczystości i imprez, ponieważ lepiej się trzymają. Dla powyższych sposobów wymyślono jeszcze jedną alternatywę- zamianę podkładu w płynny poprzez dodanie do niego oleju lub masła np. shea, jojoba, macadamia. Olejową taktykę pokochają właścicielki cery suchej. 

Naturalnie oznacza delikatnie, ale nie nudno
Kosmetyki mineralne to nie tylko podkład, puder i korektor. Do wyboru mamy również róże i cienie do powiek, a czasami zdarzają się bronzery i rozświetlacze. Możemy zatem delikatnie podkreślić nasze oko za pomocą stonowanych, pięknych cieni i nadać twarzy witalności poprzez oprószenie jej odrobiną różu. Ważna jest rozwaga w nakładaniu każdego z produktów, brak nudy nie oznacza policzków niczym klaun czy oczu jak wamp.Niekiedy wystarczy sam podkład by wyglądać doskonale. Ostatecznie uzyskać przecież mamy naturalny efekt, który nada nam świeżości i pozwoli nam się czuć swobodnie w ciągu dnia.

Czym dla mnie jest naturalne piękno? 

Kosmetyki naturalne pozwoliły mi w dużej mierze pozbyć się kompleksów dotyczących mojej problematycznej cery. Obecnie często wychodzę na uczelnię bez makijażu, nawet jeśli akurat zdobi ją jakiś pryszcz czy dwa. Zdarzają się czasem gorsze dni, kiedy nie potrafię sobie wyobrazić pokazania się bez zamaskowania tych kilku mankamentów. Niekiedy sytuacja wymaga tego by na twarzy znalazł się podkład, poza tym w prostym makijażu często jesteśmy lepiej postrzegani chociażby w pracy. Malowanie się z czasem stało się dla mnie przyjemnością, a nie jedynie złem koniecznym. Nareszcie zaczęłam też dostrzegać, że moi przyjaciele i znajomi nie zwracają uwagi na to co wyprawia się na mojej buzi. Uważam, że nie muszę się z niczym ukrywać, skoro czuję się dobrze we własnej skórze. 



Jeśli zaś chodzi o kosmetyki mineralne..
Znalazłam koniec końców produkty, które przestały pogarszać stan mojej wrażliwej i skłonnej do zapychania cery. Przekonałam się na własnej skórze, że podkład nie musi mi dodatkowo szkodzić, zaś może pomóc w walce z dokuczliwą dolegliwością jaką jest trądzik. Makijaż wykonywany za pomocą minerałów sprawił, że w lustrze widziałam siebie nie zaś jakąś obcą twarz. Wielokrotnie będę do minerałów powracać, ponieważ tylko one dają w pełni naturalne rezultaty.

Prawdziwe, naturalne piękno to wszystko to, co nosimy w naszych sercach i czym dzielimy się z innymi. Naturalne piękno widać z daleka. To uśmiech, który poślesz drugiej osobie oraz szczęście widoczne na Twojej twarzy, gdy czujesz się dobrze sam ze sobą. Pamiętaj, to nie makijaż jest wyznacznikiem piękna, ale Twoje nastawienie do świata i do siebie. W każdym wydaniu jesteś piękna, codziennie to sobie powtarzaj! Kosmetyki mineralne pomogą Ci pielęgnować to piękno i przegonić czarne chmury kiedy cera płata figle! 

Pozdrawiam!

Zobacz także

62

  1. Kosmetyki naturalne to coś co odmieniło moje życie. Jestem zakochana w Arbonne

    OdpowiedzUsuń
  2. Wow! Kolejny super post na net temat! Dobra robota! Trzymam za Ciebie i Natalkę kciuki. Mam nadzieję, że Wam się uda :) Wiem, że minerały mają mnóstwo plusów, ale ja od dawna jestem fanką mocniejszego makijażu. Obecnie staram się już nie nakładać tak często kryjących czy matujących podkładów, ale od czasu do czasu muszą gościć na mojej twarzy. Po prostu uwielbiam taki look. Dobrze nałożony podkład, poprawnie wykonane konturowanie czy strobing wcale nie muszą wyglądać sztucznie. Obecnie pełno jest dziewczyn na YT czy Instagramie, które faktycznie przesadzają, ale nie wszystkie kobiety sięgające po nie-minerały chodzą z taką maską :) Ważne by każdy nosił to co lubi i wiedział co dla niego jest dobre oraz jak dbać o cerę bez makijażu. Ja jeszcze kiedyś sięgnę po minerały, ale na razie zostanę przy tych "tradycyjnych" podkładach:) Super, że tak wiele dziewczyn lubi opisany przez Ciebie typ makijażu, bo widzę, że dał on Wam pewność siebie i swobodę. To się ceni :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem Cię całkowicie!jasne ze każdym. Kosmetykiem da się operować tak by stworzyć niego ładny makijaż. Bardziej chciałam zwrócić uwagę na to ze dużo osób dziś przesądza z makijażem i to są głównie osoby mające zaniżoną samoocenę albo nastolatki którym cokolwiek ciężko powiedzieć czasem :P ja sama mam dwa podkłady drogeryjne które lubię ale niestety są one zabójstwem dla mojej cery i jej stan znów się pogorszył w ciagu ostatnich miesięcy i wracam sportem do minerałów :)

      Usuń
  3. To naturalne piękno mamy odmalowane na naszych twarzach, uśmiechu, postawach. Piękno emanuje na świat wprost z serca. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Cudownie zdjęcia i bardzo przyjemny post :-) Zgadzam się z Tobą w 100%. Na ulicach widać zdecydowanie za dużo makijażu. Ostatnia moda na mocne podkreślanie brwi szczególnie to pokazała. Szczególnie utkwiło mi w głowie wyjście do jednego z supermarketów. Podchodzę do kasy a tam pani ze zdziwionym wyrazem twarzy.. zerkam za nią na pozostałe kasjerki i wszystkie ten sam tępy wyraz twarzy.. wszystkie ewidentnie poszły do tej samej kosmetyczki na hennę brwi. Nie ważne czy blondynka, szatynka czy ruda wszystkie miały identyczne "szablonowe" brwi w tym samym czarnym kolorze. To tylko pokazuje jak ślepo dążymy do tego aby wyglądać jak ktoś inny. Zamiast podkreślać atuty naszej urody to ją zakrywamy próbując upodobnić się do kogoś innego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o tak, brwi panoszą się wszędzie :D żeby jeszcze je dobrać jakoś to może by to wyglądało, a tak jak mówisz wszystkie to samo to coś nie tak :D

      Usuń
  5. Nie trzeba nakładać tony makijażu by być piękną. Wręcz przeciwnie, mniej makijażu jest lepsze.

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny post :-) i świetne zdjęcia! Powodzenia w konkursie!

    OdpowiedzUsuń
  7. "za pomocą młotka i dłuta co najwyżej zdzierać" haha :)))

    Słońce, świetny wpis! Pięknie wyglądasz ;)

    Uwielbiam minerały, ostatnio używam tylko podkładu Annabelle Minerals, wszystkie inne odstawiłam :) Powodzenia w konkursie!

    OdpowiedzUsuń
  8. Jeszcze nie miałam okazji używać produktów mineralnych, ale postanowiłam to zmienić i już rozglądam się za jakimiś fajnymi kosmetykami :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Fantastyczny post Ci wyszedł - bardzo poprawił mi humor, szczególnie biorąc pod uwagę moje ostatnie trądzikowe przygody ;)
    Ja uwielbiam minerały i to właśnie od AM. Ich podkładu używam codziennie od 2 lat a on dalej nie dobił dna ;) Podobnie rzecz ma się z ich różem :)
    Do drogeryjnego dziadostwa już nie powrócę, nigdy :)
    P.S. Po drugiej stronie obiektywu też nieźle się sprawujesz :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cieszę się, że mogłam poprawić Ci humor :* dzięki też za miłe słowo, ja jednak nie lubię stać po drugiej stronie obiektywu bo mam jeszcze jeden straszny kompleks z którego staram się wyleczyć, ale podejrzewam że nie zniknie do póki nie pojawi się w moim życiu aparat ortodontyczny :D

      Usuń
  10. Wspaniały post! Dużo wysiłku musiałaś w niego włożyć, szczególnie w to poranne wstawanie :) Często stawia się na zakrywanie niedoskonałości, a nie walkę z nimi... jest to niestety droga do nikąd. Trzymam kciuki za Ciebie! <3

    OdpowiedzUsuń
  11. U mnie teraz to też inaczej wygląda. Kiedyś musiałam mieć mocny makijaż, teraz leciutko :)


    Zapraszam na rozdanie :) KLIK

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak najlepiej ;) dzięki za zaproszenie, zerknę na pewno ;*

      Usuń
  12. Poniekąd się z Tobą zgadzam :-) masz przepiękne zdjęcia :-D :-D

    OdpowiedzUsuń
  13. Widzę, że poszłaś w podobne klimaty :) Ja na szczęście nigdy się nie tapetowałam :P Zawsze wolałam, żeby coś mi prześwitywało, niż żebym miała maskę na twarzy :)

    Powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja niestety miałam taki okres kiedy starałam się ukryć wszystko co tylko się da :( co do klimatu to niestety mieszkam w środku lasu, tutaj nawet nie ma sklepu ani sąsiadów więc ciężko było wybrać inny :D ale po prostu miejsce z wrzosami jest moim ulubionym , uwielbiam te cudowne puszki które tam rosną. Tylko nie wiem co mnie podkusiło żeby o tak sobie wrzucić wrzosy we włosy, nie mogłam potem ich wyciągnąć :D

      Usuń
  14. Minerały od Annabelle są fenomenalne! :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Zdjęcia są po prostu piękne!


    Sama nie mam problemów z cerą - niewiele kosmetyków tak naprawdę używam. Nie mam też problemu, by wyjsć z domu bez makijażu - tak naprawdę maluję się ostatnio rzadko, tylko na specjalne okazje (fakt, wynika to z tego, że nie muszę chodzić do pracy;))
    Tylko Ukochany jakoś tak jest z tego powodu niezadowolony - mimo, że kocha mnie w naturalnej wersji - marzy mu się, bym całą dobę była w pełnym, idealnym makijażu ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Genialny post i bardzo przyjemnie mi się go czytało :) Ja swoją przygodę rozpoczęłam z minerałami parę miesięcy temu i mogę powiedzieć, że moja cera lubi je znacznie bardziej niż drogeryjną kolorówkę. I kolorystyka i efekt tez bardziej mi pasują :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Piękny post :). Naturalnych kosmetyków do twarzy nie używam, ale kto wie, może wyleczyłyby chociaż trochę moje kompleksy? ;)
    piękne zdjęcia <3

    OdpowiedzUsuń
  18. Kolejny świetnie napisany post, który coraz bardziej przekonuje mnie do przetestowania mineralnych kosmetyków. Powodzenia! :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Kochana, piękny post ozdobiony jeszcze piękniejszymi zdjęciami. Cudownie, klimatycznie i na temat!Chciałabym aby o takim podejściu do piękna częściej się pisało ale do tego trzeba dojrzeć. Zgadzam się ze wszystkim co napisałaś!

    OdpowiedzUsuń
  20. Świetny wyczerpujący post. A zdjęcia.. WOW.
    To prawda, że wiele z nas nakłada na twarz mnóstwo makijażu, a tym samym jej szkodzi. W głównej mierze przyczyniają się do tego kompleksy, które każą nakładać na siebie więcej i więcej. Dobrze, że jednak jest jakaś alternatywa. Moja skóra twarzy ma teraz różne humorki, więc wchodzę na minti i szukam jakiegos super minerału :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proponuję Ci poszukać na stronie producenta, może być taniej ;)

      Usuń
  21. przepiękne zdjęcia i genialny post! jutro zaczynam szukać podkładu mineralnego...

    OdpowiedzUsuń
  22. Muszę wypróbować.. Nie lubię siebie bez makeupu. Wlasnie ze względu na to, ze zawsze tu cos wyskoczy, tam naczynka pekna itd...

    OdpowiedzUsuń
  23. ja jestem ignorantem i w sumie naturalne ksometyki nie są aż tak mi potrzebne do szczęścia ;), ale zdjęcia Twoje sa piękne ;)!

    OdpowiedzUsuń
  24. Bardzo ciekawy wpis, przeczytałam go ze sporym zainteresowaniem :) W dzisiejszych czasach kobiety często dążą do nieosiągalnego ideału piękna, który jest kreowany przez kolorowe magazyny i reklamy w telewizji - prawdą jest to co napisałaś - w tym czegoś brakuje, blask jest sztuczny i nie odzwierciedla duszy. Nigdy nie miałam okresu, żeby jakoś szczególnie dużo nakładała na buzię, ale za to kiedyś zaniedbywałam pielęgnację. To także ma duży wpływ na stan naszej cery i na to jak będzie ostatecznie prezentować się w lekkim makijażu :)

    Zapraszam na swojego Bloga Sakurakotoo





    OdpowiedzUsuń
  25. Piękne, bardzo eteryczne zdjęcie. A piękno to bardzo indywidualna sprawa. Mogłabym pisać i pisać. .. ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. Jakiś czas temu dostałam mnóstwo próbek od annabele minerals, później próbowałam pudru ryzowego i niestety minerały nie są dla mnie :( podkład odpadal mi jak tynk, a po pudrze świece się tak mocno że można ściągać rękoma sebum. Przy zwykłych podkladach nie mam takich problemów, więc nie używam niestety...

    OdpowiedzUsuń
  27. Trzymam kciuki, bo post wyszedł Ci świetny! Widać ogrom czasu, który na niego poświeciłaś :) Ja uwielbiam kosmetyki mineralne Lily Lolo i sięgam po nie praktycznie każdego dnia. Moja cera je pokochała!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Używałam ich kosmetyków, są na prawdę świetne ;)

      Usuń
  28. cudowny post i zdjecia ;)
    http://gabrysiowetestowaniee.blogspot.com/2016/09/piekno-na-wyciagniecie-reki-przeglad.html

    OdpowiedzUsuń
  29. Bardzo ciekawy i szczery wpis:) ogólnie lubię minerały AM:)

    OdpowiedzUsuń
  30. Śliczne zdjęcia, takie inspirujące i wpis też :) Bardzo lubię delikatny makijaż, taki udający że go nie ma, lubię za to wyraźniej podkreślić czasem usta :) Kosmetyki mineralne uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń
  31. śliczne zdjęcia:) i wartościowy wpis

    OdpowiedzUsuń
  32. Widać, że bardzo interesujesz się makijażem, mówisz o tym z taką pasją!

    OdpowiedzUsuń
  33. Myślę, że do pokochania siebie bez makijażu trzeba też dojrzeć :) mi to zajęło kilka lat teraz nie mam już z tym problemu, ale kocham makijaż jako formę ekspresji i uwielbiam się malować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o tak, ja czasem lubię pobawić się cieniami ;)

      Usuń
  34. Używam naturalnych kosmetyków od niedawna ale bardzo je lubię.

    OdpowiedzUsuń
  35. Ja niestety uzalezniłam się od mocniejszych makijaży. :( Zdjęcia cudowne ;)


    http://stylistfashioon.blogspot.com/2016/09/jesienna-sukienka.html

    OdpowiedzUsuń
  36. Piękne zdjęcia i bardzo przyjemny post. Od dawna noszę się z zamiarem kupna kosmetyków mineralnych, ale mi do nich jakoś nie po drodze. Boję się, że nie będę umieć ich nakładać... Że odcień kupiony przez internet będzie za ciemny...

    OdpowiedzUsuń
  37. Bardzo ciekawy wpis :) Ja nie korzystam z pudrów mineralnych, ale na co dzień nie maluję się mocno, najczęściej krem bb, tusz na rzęsy i tyle :) Nie mam problemu, żeby wyjść z domu niepomalowana. Ale fakt, że mass media kreują wizerunek porcelanowej cery, bez zaczerwienienia, wyprysków, zmarszczek. Jakbym miała tak wyglądać, jak gwiazdy z okładek, to spędzałabym chyba z godzinę przed lustrem przed wyjściem :)

    OdpowiedzUsuń
  38. Świetny wpis. Mi osobiście nie podobał się nigdy taki pełny makijaż i bardzo mocny. Uważam, że im jest bardziej naturalny, tym lepiej. Bardzo źle czułabym się z taką maską na twarzy. :) Muszę Ci powiedzieć, że dodałaś bardzo ładne zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
  39. Ja zawsze wybieram te kosmetyki, które mam już sprawdzone. Rzadko kiedy sięgam po coś nowego.

    OdpowiedzUsuń
  40. Ja zauważyłam niesamowitą zmianę w wyglądzie mojej cery kiedy zaczęłam stosować szare mydło i ogólnie mydła potasowe. Dość często w ogóle odpuszczam puder czy podkład :)

    OdpowiedzUsuń
  41. Ja właśnie kiedyś już próbowałam z mineralnym podkładem, ale miałam problemy z nakładaniem i zrezygnowałam. Sądząc po Twoim wpisie - chyba trochę przedwcześnie :)

    OdpowiedzUsuń
  42. Minerałki dają piękny, naturalny efekt :)

    OdpowiedzUsuń
  43. Przyznam, że skupiłam się na zdjęciach, które są przepiękne! :)

    OdpowiedzUsuń
  44. Praktycznie się nie maluję, bo tej odrobiny różu (Annabelle minerals ;) ) czy tuszu do rzęs to ciężko makijażem nazwać ;)

    OdpowiedzUsuń
  45. Niezbyt często korzystam z minerałów, ale co im trzeba przyznać, to że faktycznie mają świetne kolory. Okazuje się, że żółty nie musi być ciemny ;)

    OdpowiedzUsuń
  46. Nigdy nie miałam problemów z cerą (i oby tak pozostało:)). Ale podoba mi się idea stosowania mineralnych i naturalnych kosmetyków, bo w dzisiejszych czasach presja nałożona na kobiety, że w każdej sytuacji muszą wyglądać perfekcyjnie jest zbyt wielka i przytłaczająca:)

    OdpowiedzUsuń
  47. Słyszałam wiele dobrego o kosmetykach mineralnych, chętnie zgłębię temat.

    OdpowiedzUsuń

Każdy pozostawiony komentarz cieszy serce, dziękuję ;) Będzie mi miło jeśli zostaniesz też na dłużej. Pamiętaj jednak, to nie miejsce na reklamę Twojego bloga!