Make me bio - masło kakaowe.

19:16:00

Witajcie!

Od kilku dni nie widziałam Słońca i w zasadzie pogoda za oknem sprawia, że chce mi się spać. Dodatkowo jestem nerwowa za sprawą mojej cudownej uczelni, która odbiera mi ostatnio siły całkowicie. Plusem jest to, że w końcu zaczęli grzać, bo ostatnimi czasy można było zjeść zęby z zimna.

Przechodząc do sedna, chciałabym przedstawić Wam w dniu dzisiejszym pewne małe cudo, dzięki któremu moja skóra poczuła się lepiej. Mowa o masełku Make Me  Bio, które było częścią paczki od Mia Store- absolutnie uwielbiam ten sklep, bo jest dobrze wyposażony i ceny są przystępne.


Masełko kakaowe przywędrowało w plastikowym słoiczku, który zamyka jakby aluminiowa zakrętka. Na zewnątrz opakowania znajduje się beżowa etykieta z ziarnem kakaowca w tle. Całość utrzymana jest w kolorystyce brązowo-beżowej. Do słoiczka za pomocą sznureczka przywiązana została także ulotka informacyjna. Wygląda to wszystko bardzo profesjonalnie i przywołuje na myśl kosmetyki tworzone z pasją, a przy tym stworzone z natury. Opakowanie ma jednak sporą wadę, która jednocześnie jest zaletą-mianowicie ma tylko 100 ml. Dlaczego można to wpisać w poczet jednych i drugich? Głównie dlatego, że kosmetyki te mają krótkie terminy przydatności, co tylko potwierdza ich naturalny skład. Mimo wszystko chciałoby się mieć nieco więcej tego gagatka.
Sam kosmetyk ma bardzo gęstą i tępą konsystencje, przez co nie jest najłatwiejszy w aplikacji. Połyskująca, biała maź, która zostawia na skórze ślady. Trzeba koniecznie poświęcić parę minut dłużej na dokładne wmasowanie w skórę. Mimo wszystko mazidło nie pozostawia tłustej warstwy i pozwala się pokochać, ponieważ jest satynowy czy też jedwabisty w dotyku. Największym zaskoczeniem był dla mnie brak zapachu kakao. Produkt posiada bardzo delikatną woń, ale nie przypomina mi ona w żaden sposób zapachu kuchennego kakao, a co więcej w ogóle nie spotkałam się z takim aromatem w przypadku tego rodzaju kosmetyków. Poczułam lekki zawód.

Skład masełka jest krótki i dość treściwy, znajdziemy w nim :
Aqua (woda), organiczne masło kakaowe (persea gratissima) natłuszcza i nawilża, olej z awokado  (persea gratissima) łagodzi podrażnienia , organiczny olej słonecznikowy (helianthus annuus oil) działanie nawilżające i natłuszczające, emulgujący wosk (emulsifying wax NF), oliwa z oliwek (olea europaea) przyspiesza regenerację komórek, zapobiega starzeniu się skóry, organiczny olej palmowy (elaeis guineensis) działa łagodząco, przeciwzapalnie, kwas stearynowy (stearic acid)- chroni przed nadmierną utratą wody, to emulgator , xantham gum modyfikator reologii , phenoxyetanol substancja konserwująca, może występować w ograniczonych stężeniach, fragrance.

Poza końcowymi składnikami jest wspaniale. W zasadzie jedynie tych dwóch ostatnich rzezimieszków bym usunęła, ale niestety mogłoby to spowodować znaczne skrócenie czasu w którym wolno korzystać z tego maluszka.
Wszystko wiadome, poza jednym. Jak ono wpłynęło na moją skórę? Początkowo podchodziłam do niego trochę, jak do jeża. Mimo, że zawsze chciałam spróbować Make Me Bio to zapach nie do końca mnie przekonywał i konsystencja początkowo też zniechęcała. Z czasem zauważyłam, że masełko świetnie nawilża moją skórę, która często reaguje reakcją alergiczną i w zasadzie nawet po najdroższych balsamach zostawała szorstka-przynajmniej ta na plecach. Problem nagle przestał istnieć i nawet przy stosowaniu kosmetyku co drugi dzień, nadal pozostawała gładka i nawilżona. Ponadto masło kakaowe aplikuje się w małych ilościach, więc starcza na długo. Moja skłonność do przesady niestety wykończyła je dużo szybciej niż to było przewidywane. Produkt zachwycił mnie także swoim składem, w którym odnaleźć można mnóstwo wspaniałych olei. Jedną z najważniejszych zalet obok genialnego nawilżenia jest też brak uczulenia na skórze, co jako alergik bardzo sobie cenię.

Produkt z Make Me Bio zrobił na mnie bardzo dobre wrażenie i na pewno do niego wrócę. W masełko możecie zaopatrzyć się w Mia Store, gdzie zapłacicie za nie 35 złotych.

Miałyście do czynienia z ich produktami? Lubicie takie masełka? 
Pozdrawiam!

Zobacz także

34

  1. Szczególnie kusi tym nawilżeniem, którego mojej skórze ciągle brakuje :/

    OdpowiedzUsuń
  2. Chętnie bym go wypróbowała, bardzo lubię takie masełka :)Ale z tej firmy nie miałam jeszcze kosmetyków.

    OdpowiedzUsuń
  3. Szkoda, że brak zapachu, bo kakao lubię, a na firmę cały czas się czaję :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Lubię masełka, ale to jest dla mnie nowością :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Szkoda że nie pachnie kakao. W tym wypadku brak zapachu to spora wada. :(

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam to masełko i bardzo je polubiłam. Działanie na duży plus, ale również zawiodłam się, że nie pachnie kakaowo ;/

    OdpowiedzUsuń
  7. Miałam nadzieję na piękny zapach a tu zonk... Szkoda.

    OdpowiedzUsuń
  8. tego masełka jeszcze nie miałam, ale wygląda ciekawie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Gdybym kupiła masło kakaowe i po zakupie okazałoby się że nie pachnie kakaem to również byłabym zawiedziona. Szczególnie teraz gdy ciągnie mnie do takich słodkości :-) Dobrze jednak, że dobrze nawilża więc główne zadanie zostało spełnione :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Szkoda, że nie pachnie kakao, ale rozumiem, że jest naturalne ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie wiedziałam, że firma ma taki produkt w swojej ofercie ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie miałam wcześniej okazji używać produktów tej firmy, ale masełko wydaje się całkiem fajne :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja ostatnio poszukuję masła do ciała o zbitej konsystencji, więc może by mi spasowało :) Jedynie mam obawy co do zapachu, bo nie mogę sobie wyobrazić jak pachnie :'(

    OdpowiedzUsuń
  14. szkoda że to masło nie pachnie kakaem. Byłby to z pewnością jego atut :)

    http://wazkowa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  15. Też jestem rozczarowana, że nie pachnie tak jak powinien :(

    OdpowiedzUsuń
  16. szkoda że masło kakaowe nie pachnie jak kakao :-( niemniej jednak takie masło to świetna propozycja na jesień i zimę :-)

    OdpowiedzUsuń
  17. Moje pierwsze masło do ciała dostałam od mamy. Wiśniowe z The Body Shopu. Pachniało genialnie i świetnie nawilżało. Potem używałam już raczej balsamów lub oliwek. Ale teraz zaczęłam testować masełko od Indigo :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Bardzo lubię masła kakaowe, choć od tej firmy jeszcze go nie miałam :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Bardzo mnie kusi ta firma ogólnie. Na masło kiedyś na pewno się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Opakowanie ma piękne, działanie fajne... ale zapach byłby dla mnie rozczarowaniem.

    OdpowiedzUsuń
  21. Niestety jeszcze nie miałam do czynienia z takimi produktami, czego szczerze żałuję :))

    OdpowiedzUsuń
  22. Really interesting post...thx for sharing! xx

    OdpowiedzUsuń
  23. Lubię wszelkie masełka kakaowe, więc pewnie i to by mi się spodobało, szczególnie, że ma zachęcający skład :D

    OdpowiedzUsuń
  24. Kiedy zobaczyłam jego zdjęcie, pomyślałam, że muszę je mieć! Szkoda tylko, ze trzeba się trochę napracować przy jego nakładaniu - zazwyczaj wolę kosmetyki, z którymi nie ma takich problemów, bo szybko się do nich zniechęcam :P

    Może kiedyś się na nie skuszę, ale nie porwało mnie na tyle, żebym miała od razu je kupować :P

    OdpowiedzUsuń
  25. Przeżyłabym brak zapachu jeśli daje dobre nawilżenie:) Marke obserwuje już od dłuższego czasu chyba w końcu muszę sobie od nich coś sprawić, może zacznę od tego produktu:)

    OdpowiedzUsuń
  26. nie miałam okazji testować jeszcze kosmetyków z tej firmy :)

    OdpowiedzUsuń
  27. A myślałam, że okaże się, że pachnie np jak wersja masło kakaowe z ziai :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Inga, bardzo mi się podobają Twoje zdjęcia <3.
    Przyznam szczerze, że zdecydowałabym się na to masło, gdyby nie fakt, że nie pachnie jak kakao:/.

    OdpowiedzUsuń
  29. Zaciekawiłaś mnie tym masełkiem, ponieważ nie lubię jak produkty tego typu pozostawiają na skórze tłustą, lepką warstwę :)

    OdpowiedzUsuń

Każdy pozostawiony komentarz cieszy serce, dziękuję ;) Będzie mi miło jeśli zostaniesz też na dłużej. Pamiętaj jednak, to nie miejsce na reklamę Twojego bloga!