The Body Shop-Cocoa Butter

21:55:00

Witajcie!

Wiecie doskonale, że u mnie zapach kosmetyku ma bardzo duże znaczenie. Nie zachęcają mnie ziołowe wonie, ale potrafimy się polubić. Jednak kiedy sięgam po kosmetyki, które kojarzą mi się z zapachami słodyczy, to mam nadzieję że rzeczywiście przeniosą mnie do krainy czekoladą i mlekiem płynącej. Producenci chyba postanowili zrobić mi psikus, bo już po raz drugi woń daleka jest od mojej wymarzonej, a co gorsza...sami się przekonajcie.




Należę do grona szczęśliwców, którzy mogą stacjonarnie zrobić zakupy w The Body Shop. Przekonałam się wielokrotnie, że ich składy dalekie są od ideałów, a wciąż powracam po żele pod prysznic jak bumerang. Ostatnim razem przytargałam cały zapas umilaczy kąpielowych.
Jednym z nich był żel cocoa butter, podobnie jak inne mydlane kosmetyki tej marki, mieści się w przezroczystej buteleczce z niewielkim otworem w zakrętce. Mały otworek jednak w niczym nie przeszkadza, można za jego pomocą dozować kosmetyk w ilości jaka nam się tylko podoba-mało, dużo, ile tylko chcemy. Na zewnątrz umieszczona została etykieta z kawałkami czekolady oraz informacjami o składzie i stosowaniu. Wystarczy spojrzenie na zawarty wewnątrz żółty płyn w połączeniu z opakowaniem, by znalazł się w naszym koszyku. Świetne zestawienie kolorów, lekka i poręczna butelka, czekolada i nic nas nie uratuje. Ostatecznie wychodzimy ze sklepu zadowolone, opakowanie podczas używania nie ulega destrukcji i nawet przyklejona etykieta trzyma się cały czas, mimo codziennych kąpieli. 

Nałożony na skórę żel, tworzy aksamitną piankę, która nas zachwyca i otula niczym kaszmirowy sweterek. Produkt jest gęsty i dodatkowo bardzo wydajny, więc spoglądając na niewielkie ubytki cieszymy się od ucha do ucha, choć ja modliłam się żeby on się już skończył. Żel oczyszcza, nie podrażniając przy tym skóry i nie wywołując uczuleń. Pozornie wszystko wydaje się być cudowne i na miejscu.

Schody zaczynają się od składu, którego nie będę tym razem przytaczać. Zawiera znikome ilości składników naturalnych, a obok nich PEGi i inne niezbyt zachwycające elementy. Wielokrotnie zdarzyło mi się napomknąć, że nie jest to szczyt moich marzeń, ale co ja mogę.

Zapach zostawiłam sobie na koniec, choć to o nim powinnam powiedzieć na samym początku. Coś mnie pokusiło i wzięłam ten produkt bez wcześniejszego zapoznania się z jego wonią. Kiedy sięgnęłam po niego miesiąc później mój nos zaprotestował. Ten żel po prostu śmierdzi! O ile wszystkie poprzednie zapachy były oryginalne i na prawdę przyjemne, to tutaj polegli na całej linii.Nie da się tego opisać, ale spróbuję. Kakao nie odnajdziemy tu wcale. Woń jest dusząca i nieprzyjemna, ale ciężko mi przyrównać ją do czegokolwiek.

Niestety ten zapach na tyle psuje każdą kąpiel, że wszystkie plusy tego produktu przestały się liczyć. Momentami wciągałam powietrze, by go nie czuć, bo na szczęście długo nie utrzymuje się na skórze ani w momencie stosowania. Chciałabym żeby było inaczej, ale niestety tym razem się zawiodłam na całego i raczej nie powtórzę swej przygody z tym śmierdziuszkiem. Mogę tylko liczyć, że w końcu TBS przekupi mnie ponownie jakimś pięknym zimowym zapachem.

Mimo wszystko byłybyście w stanie po niego sięgnąć, czy dla Was również kąpiel musi być wyjątkową i miłą chwilą w ciągu dnia?

Pozdrawiam!

Zobacz także

48

  1. Jeśli zapach w kosmetyku mi nie odpowiada, to raczej się na niego nie kuszę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja tym razem się skusiłam, ale nie wąchałam wcześniej, byłam przekonana że będzie pachnieć cudownie tak jak cała reszta :(

      Usuń
  2. Oj nie, śmierdzielek nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękne jesienne zdjęcia :)
    Niestety kosmetyku nie znam :(

    OdpowiedzUsuń
  4. Hmmm kochana sprawdź w sklepie zapach, bo czasami tak bywa że produkty nawet w sklepie się psują. Klientki które lubią otwierać nie testery. Ja tak miałam z masłem grejpfrutowym który po 2 miesiącach zaczął tak śmierdzieć że poszłam i złożyłam reklamacje i zostało mi produkt wymieniony na nowy. Chyba że wszystkie tak śmierdzą ale przyznam że tej serii nie miałam nigdy :D.

    OdpowiedzUsuń
  5. Rzadko kiedy jestem w tym sklepie jakos mi nie po drodze :( ale widziałęlm nowe perfumy które kuszą bardzo :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zazdroszczę dostępu do sklepu TBS ;) Szkoda, ze zapach się okazał nie za przyjemny, bo miałam nadzieję, że będzie pachniał bardziej czekoladowo ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dla mnie zapach to ważna kwestia takich produktów.

    OdpowiedzUsuń
  8. uuuu a to śmierdziuszek z niego, wywaliłabym go szybko :P

    OdpowiedzUsuń
  9. Szkoda, że taki śmierdzielek Ci się trafił ;/ Mimo, że mam blisko TBS to nigdy od nich nic nie miałam :(

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie ma to jak drogi śmierdzący żel :P Zawsze i wszędzie polecam wszystkim masło Moringa z TBS - jest najlepsze :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Dla zapach jest bardzo ważny w kosmetyku, ale również zdarza mi się kupować bez wąchania i nie raz się przejechałam :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Zapach bardzo ważna sprawa! :) Jeżeli coś śmierdzi lub nie odpowiada mi to niestety nie użyję tego. TBS ma dosyć specyficzne zapachy kosmetyków według mnie. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Oj nie, nie mogłabym używać pod prysznicem kosmetyku który śmierdzi :/

    OdpowiedzUsuń
  14. Nigdy nie miałam żeli z TBS, ale bardzo lubię ich masła. Na początku myślałam, ze ten żel będzie super - jestem w stanie przymknąć oko na nieciekawy skład. Najgorsze jest jednak to, że on śmierdzi :O Ja nie byłabym w stanie użyć brzydko pachnącego kosmetyku do pielęgnacji ciała :C Jeszcze twarz przeboleję, jeśli wiem, że coś działa cuda, ale co do ciała - nie ma opcji :P

    OdpowiedzUsuń
  15. Kupiłabym dla samego zapachu, tym bardziej, że z TBS nie miałam jeszcze ani jednego kosmetyku ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Miałam próbkę grejfrutowego i pachniał cudownie, skład no cuż..

    OdpowiedzUsuń
  17. ha ha oj takie rzeczy się zdarzają

    OdpowiedzUsuń
  18. śmierdzi? a już myślałam, że zapach będzie jakiś extra!

    OdpowiedzUsuń
  19. ja miałam kokosowego ziomka do kąpieli... uwielbiałam go ale za szybko sie skończył. nie patrzyłam na skład co prawda :D

    OdpowiedzUsuń
  20. Dla mnie kąpiel to chwila relaksu, więc zapach musi w 100 % mi odpowiadać.Pozdrawiam,
    Normxcore

    OdpowiedzUsuń
  21. Miałam dwa owocowe żele i pachniały bosko! Teraz mam ochotę spróbować tych bardziej kremowych ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o tak, te owocowe świetnie pachną, miałam marakuję i teraz mam mango, z kremowych posiadam jeszcze kokos, ale czeka na swoją kolej ;)

      Usuń
  22. O niee! Zapach jest dla mnie bardzo ważny, dlatego go sobie odpuszczę. Moja skóra na pegi też źle reaguje :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja ostatnio staram się używać żeli bezzapachowych, wolę już żeby w ogóle nie pachniał niż śmierdział :D

    OdpowiedzUsuń
  24. A to pech, że trafił Ci się trefny egzemplarz. Ja mam tylko dobre wspomnienia z zapachami z TBS:)

    OdpowiedzUsuń
  25. Z Twojego opisu wnioskuję, że nie sięgnęłabym po ten produkt. Zapach jest dla mnie ogromnie ważny :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Zapach stanowi dla mnie bardzo ważną kwestię - dlatego spisuję ten produkt na straty :p

    OdpowiedzUsuń
  27. no szkoda, że tak wyszło z tym zapachem. też bym się pewnie zniechęciła :<

    OdpowiedzUsuń
  28. Jakoś nigdy nie zwracałam uwagi na ten zapach, the body shop ma straszne składy jak na "naturalny" brand za jaki się uważa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o tak, składy to konkretna poracha , mam nadzieję że w końcu zaczną sie przyznawać że z natury to mają chyba tylko nazwę i rysunek owoców itp

      Usuń
  29. Ja też na szczęście mam TBS stacjonarnie :) lubię ich masła i żele, ale np podpadł mi czekoladowy :P też śmierdzioszkował;)

    OdpowiedzUsuń
  30. u mnie liczy się zapach, jeśli coś mi nie pachnie to nie biorę hihi

    OdpowiedzUsuń
  31. Jednak zapach jest jednym z ważniejszych elementów na jakie zwracam uwagę.

    OdpowiedzUsuń
  32. A ja już chciałam biec i kupować w ciemno, jak zobaczyłam go u Ciebie na zdjęciach :( Szkoda, że jednak totalnie się nie sprawdził, bo zapach czekolady zapowiadał się rewelacyjnie...

    OdpowiedzUsuń
  33. No prosze takie rozczarowanie z the body shopu... Mysle, ze kosmetyki z tego sklepu sa zwyczajenie przereklamowane! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, pod wieloma względami są :) chociaż zapachami często kuszą a tutaj jakoś nie było miłości :D

      Usuń
  34. Jak dla mnie to żel musi nieziemsko pachnieć i najlepiej wypełniać całą łazienkę! :D Takiego śmierdziela nie byłabym w stanie używać.
    Zapraszam na rozdanie :)

    OdpowiedzUsuń
  35. No coooś Ty :/ Może faktycznie trafiłaś na jakiś podpsuty pojemniczek? Miałam go i wspominam naprawdę super. Co prawda zapach to faktycznie nie było kakao, a bardziej supersłodkie mleczko z tubki, ale pamiętam że był jednym z moich ulubieńców. Chyba że skład przez ten czas diametralnie się zmienił..? Ostatecznie trochę czasu minęło, a teraz do TBS tak daleko.. :(

    OdpowiedzUsuń
  36. Czasami zapach produktu i jego działanie pozwala przymknąć oko na jego skład :)

    OdpowiedzUsuń
  37. Jeszcze nigdy nie próbowałam niczego z The Body Shop

    OdpowiedzUsuń
  38. uwielbiałam kiedyś rzeczy z body shopa chyba był na niego boom tak 2-3lata temu, zdjęcia wyglądają super i potem czyta się treść, ręce opadają... :< najgorsze jest jak się czeka na czekoladowy/kakaowy zapach, bliski naturalnemu zapachu gorącego kakao, albo właśnie topionej czekolady a dostaje się chemicznie spreparowanego śmierdziuszka :/

    OdpowiedzUsuń

Każdy pozostawiony komentarz cieszy serce, dziękuję ;) Będzie mi miło jeśli zostaniesz też na dłużej. Pamiętaj jednak, to nie miejsce na reklamę Twojego bloga!