Nowości miesiąca

nowosci listopada

Witajcie!

Tym razem nowości pojawiała się stosunkowo późno, dlatego tez będzie ich nieco więcej niż zwykle. Przybyło do mnie parę kosmetyków zza granicy i nawet udały mi się łowy w Tk maxx. Najwyższy czas pokazać je Wam, bo lada dzień pojawia się świąteczne posty.

Piękna pomadka NARS Fleur, zachwyca kolorem idealnej delikatnej czerwieni

Z Tk Maxx przyniosłam do domu szminkę NARS w odcieniu Flair, bazę pod cienie Too Faced Shadow Insurance Original, Birthday Box od Soap and Glory i balsam do ust Burt’s Bees. NARSem jestem absolutnie zauroczona, kolor jest idealny – niezbyt mocny, ale tez nie mdły. Bardzo trafia w mój gust, a dodatkowo zapłaciłam za nią śmieszne pieniądze w porównaniu z cenami w sklepach internetowych czy Sephorze. Podobnie w przypadku bazy pod cienie Too Faced. Kosztowała 28 złotych, wiec po przeczytaniu pozytywnych opinii wrzuciłam ja do koszyka. Birthday Box czeka na swoja kolej, ponieważ muszę zużyć inne balsamy do ciała, a na pomadkę muszę mieć dzień – barwi usta. Mam nadzieje, ze będę zadowolona z tych produktów.

Baza pod cienie z Too Faced świetnie podbija kolory

Natura tez przyciąga promocjami, od wczoraj twa Black Friday i posiadacze kart mogą kupić sporo marek 50% taniej. Mnie skusiły piękne pigmenty z edycji limitowanej KOBO (majś tez mega trwałe pomadki, ale nie było już kolorów które by mi odpowiadały) oraz bazę pod cienie i olejek do ust z Catrice. Baze kupiłam nieco wcześniej niż tą z Too Faced, ponieważ od dawna szukałam opcji płynnej  w tubce, bo nakładanie palcem ze słoiczka przy drugich paznokciach wyprowadza mnie z równowagi. Olejek – błyszczyk nosze ze sobą, ale mam wrażenie, że używanie go prowadzi do szybszego wysuszania ust i jest nieco lepki. Pigmenty są przepiękne, ale nie umiem jeszcze w pełni nimi operować.

Odwiedziłam tez Rosssmann z karta upominkowa, która dostałam od koleżanki. Wykorzystałam ja na najpotrzebniejsze rzeczy, a wiec krem pod oczy, płyn do demakijażu oraz moją ulubioną maseczkę. Potrzebowałam kremu pod oczy który nie tylko będzie nawilżał, ale tez poprawi kondycje cienkiej skory pod oczami. Jakoś nie mogłam nic znaleźć wiec kupiłam tołpe, ale po pierwszym użyciu byłam zadowolona i jestem dobrej myśli. W kwestii demakijażu zaufałam evree, tyle się słyszy o nich pochwal choć jak dla mnie składy wypadają bardzo przeciętnie. Olejek narazie obserwuje i powoli wyrabiam sobie opinie. Oczywiście nie mogłam oprzeć się nowej serii z Lovely K’ Lips  chociaż niekoniecznie przepadam za tą marką. Pomadka bardzo wysusza usta i obecnie postanowiłam używać ja raz na jakiś czas, a szkoda bo kolor jest cudowny.

Evree olejek do demakijażu

Z Holandii dotarły do mnie lakier idealny na jesień i baza przyciemniająca z Catrice. Lakier ma kolor na pograniczu bardzo ciemnej czerwieni i brązu, ładnie nosi się na paznokciach i nawet całkiem dobrze trzyma. Baza jest dla mnie nowością, w zasadzie miał do mnie trafić lakier, ale tak się złożyło. Dostałam także produkty do włosów – odżywkę z Garnier Loving Blends niedostępną w Polsce oraz odżywkę Mane’n Tail, która jest nowością w sklepach zagranicznych.

Przywędrowała do mnie też mgiełka Equivalenza, jako nagroda za udzielanie się na portalu trustedcosmetics.pl Niestety odkąd wróciłam na studia nie mam czasu tworzyć artykułów ani czytać tych które się pojawiają. Mgiełka przepięknie pachnie, bardzo podobnie do tej która kupiłam w TBS dlatego podbiła moje serducho.

Costasy przysłało mi pięknie zapakowana paczuchę z Lily Lolo : podkładem, pudrem, różem z serii mineralnej oraz wspaniałym kabuki , który jest cały czas w użyciu. Ciesze się z powrotu do minerałów, poniewaz moja skora oddycha i wygląda nieco lepiej. Raczej już na stale zagoszczą w mojej kosmetyczce. Ponadto z naturalnych rzeczy zaopatrzyłam się w krem do twarzy marki Miya- Hello Yellow z masłem mango oraz pomadkę Peelingującą sylveco.

Z niekosmetycznych nowości dorwałam dwie książki, właściwie pod koniec października, ale warto o nich wspomnieć. „Harry Potter i przeklęte dziecko”, zrobiło się głośno o tej pozycji. Choć tęsknie za ta magiczna seria i scenariusz nawet mi się podobał, to jednak poczułam niedosyt. Druga książka jest „Cukiernia kosmetyczna” autorki bloga Lily Natura i znalazłam w niej mnóstwo przepisów na domowe kosmetyki.

Zdjęcia niestety nie są dziś dopracowane i jednakowe. Wracam z uczelni jak jest już się ściemnia i niestety noc mnie zastała 🙁

Jak Wasze nowości? 



Pozdrawiam !

Tagi:
Udostepnij:
zBLOGowani.pl Follow promujbloga.pl