Uncategorized

Blogmas kumulacja – czyli o świętach w słowach kilku

Witajcie!
Z różnych względów nie udało mi się przygotować do świąt tak, jakbym chciała. Głównym czynnikiem odpowiedzialnym jest czas, którego do lutego nie będę miała wcale. Nie rozpisując się jednak zbytnio na tematy poboczne wróćmy do przyjemnej świątecznej atmosfery. Pozwolę sobie skumulować część postów z Blogmas w jednym poście i zaprosić Was do świata świątecznych zawirowań oraz pachnącej makowcem magicznej kuchni! Wchodźcie śmiało, nic się nie stanie jeśli naniesiecie śniegu, gdyż cały czas go wyglądam.

Zapach świąt
 
Zapewne temat ten przerabiany był na wiele różnych sposobów. Jedni szukają go w kosmetykach, inni w woskach. U mnie ta woń jest z goła inna. Kiedy myślę o świętach w nosie wierci mnie mróz i czuję, jak na twarz pada mi słońce, które sprawia że wszystko się świeci. Najczęściej wtedy chce się kichać, ale takie czyste powietrze sprawia, że świat wkoło staje się jakiś inny – zapach jest niesamowity. Żeby jednak to poczuć trzeba znaleźć się w środku lasu, albo w małym miasteczku w którym pustka na ulicach i brak smogu, dymów i spalin. Potem wchodzę do domu i od progu pachnie choinka, dlatego nie cierpię sztucznych drzewek – brak tego efektu. Rozumiem jednak osoby mieszkające w bloku, u nas taką choinkę na wiosnę wkopuje się w ziemię. Kolejne wonie docierają do mnie z kuchni: bigos, pierogi, barszcz, susz, obierane pomarańcze – wszystko pachnie inaczej. Oczywiście uwielbiam zamknięte w kosmetykach czy woskach zapachy cynamonu, czekolady i igliwia, lecz często mijają się z tym co powinniśmy czuć naprawdę. Jeśli ich jednak szukacie wpiszcie w lupkę „tydzień zapachów zimowych”, a odnajdziecie kila moich propozycji. 
Chojka, chojka
 
Ubieranie choinki to rytuał, który uwielbiam. Najlepiej kiedy ozdabiam ją sama, wtedy czuję święta w pełni. W tym roku nie udało mi się dojechać na czas, bo zarówno w domu, jak i u babci, choinki były już wystrojone. Zrobiło mi się odrobinę smutno. Bardzo chciałam mieć swoje malutkie drzewko w akademiku, pech jednak chciał że trafiałam na same ledwo żywe. W choince najbardziej uwielbiam światełka, które migoczą. Światełka, które ciągną do domu na święta i każdy idzie ich tropem, nawet ten najbardziej zagubiony. Zauroczona jestem też jednokolorowymi bombkami, najlepiej dwa lub trzy zestawy kolorystyczne. Kręcą się i cieszą oczy.

 

DIY, słabsza strona mocy 
 
Nie jestem specjalnie uzdolniona, jeśli chodzi o ozdoby i samodzielnie wykonywanie prezentów. Dawniej tak nie było, ale niestety zaniedbałam swoje talenty, ostatecznie idąc na łatwiznę. Lubię tworzyć sama, jeśli tylko mam na to odrobinę czasu i chęci. W obecnej sytuacji przygotowałam najszybsze DIY, jakie udało mi się wymyślić. Zdarza mi się kupić jogurty w małych, zgrabnych słoiczkach. Podobają się one nawet mojemu lubemu, więc postanowiłam je wyczyścić i wykorzystać. W sklepach znajdziecie mnóstwo latarenek i szklaneczek na podgrzewacze i świeczki, a przecież można je zrobić samemu. Czyste słoiczki obwiązałam kupioną świąteczną wstążką. Miałam też inne pomysły, jak przyklejenie naklejek, drobne zdobienia za pomocą flamastrów do szkła. Do ozdobionego słoiczka wrzuciłam zapalony podgrzewacz i od tej pory cieszy moje oczy i wprowadza nastrój do pokoju. Innym prostym pomysłem jest wykorzystanie szerszych wstążek do zrobienia kokardek na choinkę. Nasze już zdobią ją trzeci rok, a uwierzcie dodają uroku.

 

Mistrzyni pakowania prezentów
 
Zwykle obwijam prezent możliwie najszybciej w kolorowy papier, obwiązuję cienką wstążką, choć najlepiej jest wrzucić go do torebki. Wiele dziewczyn zarówno na Instagramie, jak i na grupach blogowych pakowało prezenty w papier pakowy. Początkowo myślałam sobie, że jak to taki szarobury? Poza tym nigdy jeszcze nie zapakowałam nic ładnie, dlatego w myślach poddałam się i skreśliłam ten pomysł. Należę do uparciuchów, dlatego ostatecznie dokupiłam śnieżynki, sznurek, klej i usiadłam. Poszło mi to dość sprawnie, mimo że obawiałam się iż poddam się w połowie. Prezenty mają się dobrze, na jednym dorysowałam choinki, dodałam zwykłe prezentowe kokardy i odrobinę wstążki jaka mi pozostała. Haaa! Udało mi się !

 

Świąteczny manicure
Zamówione na Aliexpress ozdoby jakimś cudem doszły dwa tygodnie przed czasem. Zestaw do robienia hybryd kupiłam pod koniec listopada, dlatego miałam wiele obaw co do ich użycia. Oto są moje świąteczne pazurki z mało rzucającym się w oczy zimowym motywem. Dodam tylko, że to moje drugi samodzielnie robione paznokcie więc do ideału im daleko 🙂

 

Zimowa pielęgnacja 
Oliwa  na wierzch zawsze wypływa, więc nie będę Wam mydlić oczu bajkami o tym jak świetna jest moja pielęgnacja obecnie. Semestr wyciąga ze mnie resztki sił, wieczorami wcieram jedynie krem do rąk i oliwkę w skórki- króluje tu Indigo i Sally Hansen. O nawilżaniu skóry zapominam, a jeśli już chwytam za balsamy marki Ollian (Bioaktwyny) lub Floslek ( seria dla dzieci z lipidami). Pozbawiają one uczucia swędzenia skóry i pozostawiają ją gładką. Staram się codziennie używać pomadki peelingującej z Sylveco i miodku z Nuxe, ponieważ to własnie moje usta mają kryzys w tym okresie. Pod podkład zawsze kładę krem nawilżający obecnie MIYA, oraz krem pod oczy, a wieczorami zmywam go porządnie za pomocą pianki lub mydełka, po czym wcieram tonik i serum z witaminą C. Z tym ostatnim bywa różnie, wieczorne maskowanie i kładzenie specjalistycznych środków na twarz potrafi wylecieć z głowy. W mroźne dni rezygnuję z podkładu i wmasowuję tłustszy krem, ponieważ mój nos i policzki cierpią katusze. Bardzo ważne jest dla mnie też olejowanie włosów, a ponieważ ostatnio tego nie robię zabezpieczam końce olejkami, kładę silikonowe maski i związuję ja w warkocz by nie ocierać ich o szalik. 
 
Szalalallalalala, czy już słyszysz dzwonki sań ? 
 
Poczuć świąteczną magię jest w obecnych czasach bardzo ciężko. Choinki sprzedawane pod koniec listopada, a reklamy i świąteczne wystawy pojawiają się jeszcze szybciej. To wszystko zwykle sprawia, że odechciewa mi się świąt właśnie wtedy gdy przychodzą. Bez śniegu ciężko jest wpaść w świąteczny szał, ale ja mam na to kilka sposobów. Przede wszystkim świąteczne melodie puszczane w domowym zaciszu, bo te w hipermarketach doprowadzają mnie do szału. Inną kwestią są światełka i świeczki, których mam mnóstwo i włączam je gdy tylko zaczyna robić się szarówka za oknem. Dobry świąteczny film – osobiście najbardziej lubię bajki chociażby „Opowieść wigilijna” ,”Niko ratuje święta”, „Rudolf”, „Dziadek do orzechów” i wiele innych. Film, który przypomina mi o gwiazdce to „Świąteczna przygoda” czy „Listy do M”. Zapomnieć nie można również o takich drobiazgach, jak właśnie pakowanie prezentów, ubieranie choinki, gotowanie, sprzątanie i pieczenie! 

 

Garść świątecznej magii! Kilka wspomnień z przeszłych lat
 
Kiedy czasami oglądam zdjęcia, jestem w stanie przypomnieć sobie te fragmenty z każdej z wigilii. Choć nie pamięta się słów, głosu niektórych osób, to pozostają nieco zamglone wspomnienia. Kiedyś z kuzynką co roku w Wigilię robiłyśmy przedstawienia i prezenty dla całej rodziny. Obowiązkowy był hit „Puszek okruszek”, w którym ona zawsze była tytułowym pieskiem z uszami wykonanymi z papieru. Całe przedstawienie zawsze miało punkt po punkcie rozpisany plan, nie myślicie sobie. Muzyka leciała z radia na kasety, a my gimnastykowałyśmy się co niemiara. W zeszłe święta postanowiliśmy odtworzyć zdjęcia z dzieciństwa, na których dziadek trzymał moje młodsze rodzeństwo na kolanach. Oni mieli rok i dwa lata, ja chyba siedem, była nas jeszcze wtedy trójka. Uwierzcie mi na słowo, że wyglądało to komicznie kiedy dwa osiemnastolatki usiadły na kolana dziadkowi. Z śmiesznych wspomnień pamiętam też, jak prawie babci roznieśliśmy dom, bo przyjechało moje kuzynostwo z którym się non stop laliśmy, zamykaliśmy się przed nimi i ogólnie nie potrafiliśmy się dogadać. Jednego roku zrobiłyśmy dziadkowi koronę z lamety i styropianowego pudełka po bombkach. W wieku około 6 lat, strasznie płakałam ponieważ dostałam Baby Born i pozwolili ją zabrać mojej kuzynce dopóki nie zaśnie. Cóż to była za czarna rozpacz!
 
Święta się zbliżają
 
Mimo tego, że za kilka dni święta do mojego życia wkrada się poczucie jak wiele mam do zrobienia. Staram się o tym wszystkim nie myśleć, a jednak gdzieś tam te odłożone na bok sprawy cały czas nie dają o sobie zapomnieć. Dziś będę piec i nastrajać się na to wszystko, czego jeszcze za bardzo nie czuję.
Chcę Wam wszystkim życzyć zdrowych, pogodnych chwil spędzonych w gronie rodzinnym i by w Waszych sercach zagościła radość, a w domach panowała świąteczna magia. Byście nie przeoczyli tego co jest istotą świąt i widzieli przede wszystkim w tym czasie drugiego człowieka!
 
Pozdrawiam serdecznie i przesyłam moc uścisków!

 

Tagi:
Udostepnij:
zBLOGowani.pl Follow promujbloga.pl