Denko kosmetyczne

Denko Listopad-grudzień 2016

Cześć wszystkim! 

W tym miesiącu czas na cykanie zdjęć i pisanie postów graniczy z cudem. Projekt uwziął się na mnie i żadnym sposobem nie wychodzi mi racjonalny wynik. Ostatecznie przytłoczona jestem sporą ilością zadań i zasypiam na stojąco. Zarwane noce to najbliższa przyszłość jaką widzę. W ostatnim czasie nie pojawiło się denko listopada, ponieważ zużycia były znikome. Tymczasem teraz nagromadziło się tego całkiem sporo. Zapraszam Was wiec na skumulowane denko listopad-grudzień.
1. Indigo Olejek Arganowo-Migdałowy. To co zauważyłam w przypadku tych kosmetyków, to ładne wonie niestety bardzo duszące. Zapach jest na tyle intensywny, że bardzo mi przeszkadza i unikam użycia tych produktów, jak ognia. Szkoda, bo zarówno olejek jak i reszta działają bardzo dobrze. Zyskamy dzięki niemu intensywne nawilżenie, a aplikacja jest łatwa. Włosy go nie lubią, przynajmniej nie moje.
2. Cien Nature Olejek Brzozowy. Mój ulubieniec ostatnich miesięcy w kwestii pielęgnacji włosów. Bardzo go polubiły. Jest tani i wart uwagi włosomaniaczek.
 
3. Mincer Vita C Infusion. Specyficzna konsystencja z niewidocznymi drobinkami. Traktowałam to małe cudo jako peeling. Początkowo moja skóra wyglądała lepiej, a z czasem przestała się z nim dogadywać. Trochę szkoda bo pokładałam w nim wielkie nadzieje.
4. The Body Shop Coconut Bath Gel. Przyjemnie pachnący, kremowy żel pod prysznic.Jeden z lepszych jakie miałam z tej serii. Lubię delikatną pianę jaką tworzą ich produkty i dość dobrze oczyszczają skórę nie podrażniając jej przy tym, choć składy są nieadekwatne do ceny.
5. LPM Balsam do Mycia. Ten zapach za każdym razem mnie uwodzi, choć wiem że moja skóra odpłaci się za to niezłym wysuszeniem. Więcej nie sięgnę po ten produkt, choć chwyta za serce.
6. Provag emulsja do higieny intymnej. Produkt jest bardzo delikatny, jeden z lepszych jakie miałam. Będę do niego wracać.
7. tołpa botanic odżywka czarny owies. Pisała o niej dość obszerny tekst. Dobra, ale nie idealna.Ładnie dociążała kosmyki.
8. Bioelixire Argan Oil maska do włosów. Kosmetyki z  olejem arganowym nie są mile widziane w mojej szafce i gdyby nie dotarła do mnie w jednym z boxów na pewno bym się na nią nie zdecydowała. Dobrze spisywała się jako odżywka myjąca włosy.
9, L’biotica odżywka regenerująca. Ceramidów i keratyny praktycznie w ogóle w niej nie znajdziemy, była za lekka dla moich włosów. Puszyły się po niej niemiłosiernie. Na pewno do niej nie wrócę, bo koszt jest niemały.
10. Ollian Balsam Bioaktywny. Dotarł do mnie w Joy Boxie. Bardzo go polubiłam bo koił skórę latem i zimą, dogłębnie ją nawilżając. Podobnie, jak jeden z moich ulubieńców od Floslek eliminował też swędzenie nóg.
11. Il Salone Milano Alfaparf Szampon. Wydajny, świetne oczyszczanie, ładny zapach. Myślę, że wrócę do niego za jakiś czas.
12. Vianek Płyn micelarny. Jeden z lepszych płynów jakie miałam. Co prawda co nieco kulał z usuwanie naprawdę mocnych tuszy do rzęs. Łagodny dla oczu i skóry.
13. Kallos Blueberry maska do włosów.  Niekończąca się opowieść. Byłam z niej zadowolona, ale sama działa co nieco słabo. Mieszałam ją z innymi maskami oraz dodatkami. Lepiej sprawdzi się na cienkich suchych włosach.
14. Kallos Alge maska. Całkiem dobra, aczkolwiek jak w przypadku wszystkich masek Kallos pozostaje jakieś „ale”.
15. Kallos Multivitamin maska. Zdecydowanie jedna z lepszych masek Kallosa dla moich włosów. Dobrze dociążała moje kosmyki i nie było potrzeby jej ulepszania.
16. Sevent Heventh Maska czekoladowa. Mając ją na twarzy byłam w siódmym niebie, dosłownie. Czekoladowa rozkosz. Co do działania nie jestem w stanie zbyt dużo powiedzieć. Skóra była gładka, a ja zrelaksowana.
17. Sephora Maska na usta z masłem Karite. Maska przyjemnie chłodzi usta i nawilża je, jednak nie daje efektów na dłużej. Taki zabieg trzeba byłoby powtarzać.
18. Clinique 3 stopniowy zabieg. Moja cera nie lubi tego typu kosmetyków i niestety wysypało mnie po takim zabiegu.
19. Colossal Volume Express. Kiedyś jeden z moich ulubionych tuszy. Obecnie najbardziej lubię Kobo i złota mascarę od Loreal. Produkt jest wart uwagi, szczególnie zaś spodoba się osobom które lubią firanki bez efektu posklejanych rzęs.
20. Lily lolo China doll. Jaśniutki podkład mineralny o neutralnym tonie. Bardzo się z nim polubiłam, odcień stapiał się ze skórą niemalże idealnie.
21. Yves Rocher Szampon Nagietkowy. Niestety przetłuszczał mi włosy przy skórze głowy. Nie mogłam go używać zbyt często, bo włosy były oklapnięte i nieładne.
To już wszystkie produkty, w których ujrzałam dno. Jak poszło Wam w ostatnim czasie ? Znaleźiście jakieś perełki ?
Pozdrawiam! 
Udostepnij:
zBLOGowani.pl Follow promujbloga.pl