Denko Listopad-grudzień 2016

19:59:00

Cześć wszystkim! 


W tym miesiącu czas na cykanie zdjęć i pisanie postów graniczy z cudem. Projekt uwziął się na mnie i żadnym sposobem nie wychodzi mi racjonalny wynik. Ostatecznie przytłoczona jestem sporą ilością zadań i zasypiam na stojąco. Zarwane noce to najbliższa przyszłość jaką widzę. W ostatnim czasie nie pojawiło się denko listopada, ponieważ zużycia były znikome. Tymczasem teraz nagromadziło się tego całkiem sporo. Zapraszam Was wiec na skumulowane denko listopad-grudzień. 

1. Indigo Olejek Arganowo-Migdałowy. To co zauważyłam w przypadku tych kosmetyków, to ładne wonie niestety bardzo duszące. Zapach jest na tyle intensywny, że bardzo mi przeszkadza i unikam użycia tych produktów, jak ognia. Szkoda, bo zarówno olejek jak i reszta działają bardzo dobrze. Zyskamy dzięki niemu intensywne nawilżenie, a aplikacja jest łatwa. Włosy go nie lubią, przynajmniej nie moje. 

2. Cien Nature Olejek Brzozowy. Mój ulubieniec ostatnich miesięcy w kwestii pielęgnacji włosów. Bardzo go polubiły. Jest tani i wart uwagi włosomaniaczek.

3. Mincer Vita C Infusion. Specyficzna konsystencja z niewidocznymi drobinkami. Traktowałam to małe cudo jako peeling. Początkowo moja skóra wyglądała lepiej, a z czasem przestała się z nim dogadywać. Trochę szkoda bo pokładałam w nim wielkie nadzieje.

4. The Body Shop Coconut Bath Gel. Przyjemnie pachnący, kremowy żel pod prysznic.Jeden z lepszych jakie miałam z tej serii. Lubię delikatną pianę jaką tworzą ich produkty i dość dobrze oczyszczają skórę nie podrażniając jej przy tym, choć składy są nieadekwatne do ceny. 

5. LPM Balsam do Mycia. Ten zapach za każdym razem mnie uwodzi, choć wiem że moja skóra odpłaci się za to niezłym wysuszeniem. Więcej nie sięgnę po ten produkt, choć chwyta za serce.

6. Provag emulsja do higieny intymnej. Produkt jest bardzo delikatny, jeden z lepszych jakie miałam. Będę do niego wracać.


7. tołpa botanic odżywka czarny owies. Pisała o niej dość obszerny tekst. Dobra, ale nie idealna.Ładnie dociążała kosmyki. 

8. Bioelixire Argan Oil maska do włosów. Kosmetyki z  olejem arganowym nie są mile widziane w mojej szafce i gdyby nie dotarła do mnie w jednym z boxów na pewno bym się na nią nie zdecydowała. Dobrze spisywała się jako odżywka myjąca włosy. 

9, L'biotica odżywka regenerująca. Ceramidów i keratyny praktycznie w ogóle w niej nie znajdziemy, była za lekka dla moich włosów. Puszyły się po niej niemiłosiernie. Na pewno do niej nie wrócę, bo koszt jest niemały.

10. Ollian Balsam Bioaktywny. Dotarł do mnie w Joy Boxie. Bardzo go polubiłam bo koił skórę latem i zimą, dogłębnie ją nawilżając. Podobnie, jak jeden z moich ulubieńców od Floslek eliminował też swędzenie nóg.

11. Il Salone Milano Alfaparf Szampon. Wydajny, świetne oczyszczanie, ładny zapach. Myślę, że wrócę do niego za jakiś czas.

12. Vianek Płyn micelarny. Jeden z lepszych płynów jakie miałam. Co prawda co nieco kulał z usuwanie na prawdę mocnych tuszy do rzęs. Łagodny dla oczu i skóry. 

13. Kallos Blueberry maska do włosów.  Niekończąca się opowieść. Byłam z niej zadowolona, ale sama działa co nieco słabo. Mieszałam ją z innymi maskami oraz dodatkami. Lepiej sprawdzi się na cienkich suchych włosach.

14. Kallos Alge maska. Całkiem dobra, aczkolwiek jak w przypadku wszystkich masek Kallos pozostaje jakieś "ale". 

15. Kallos Multivitamin maska. Zdecydowanie jedna z lepszych masek Kallosa dla moich włosów. Dobrze dociążała moje kosmyki i nie było potrzeby jej ulepszania.

16. Sevent Heventh Maska czekoladowa. Mając ją na twarzy byłam w siódmym niebie, dosłownie. Czekoladowa rozkosz. Co do działania nie jestem w stanie zbyt dużo powiedzieć. Skóra była gładka, a ja zrelaksowana. 

17. Sephora Maska na usta z masłem Karite. Maska przyjemnie chłodzi usta i nawilża je, jednak nie daje efektów na dłużej. Taki zabieg trzeba byłoby powtarzać.

18. Clinique 3 stopniowy zabieg. Moja cera nie lubi tego typu kosmetyków i niestety wysypało mnie po takim zabiegu. 

19. Colossal Volume Express. Kiedyś jeden z moich ulubionych tuszy. Obecnie najbardziej lubię Kobo i złota mascarę od Loreal. Produkt jest wart uwagi, szczególnie zaś spodoba się osobom które lubią firanki bez efektu posklejanych rzęs.

20. Lily lolo China doll. Jaśniutki podkład mineralny o neutralnym tonie. Bardzo się z nim polubiłam, odcień stapiał się ze skórą niemalże idealnie.

21. Yves Rocher Szampon Nagietkowy. Niestety przetłuszczał mi włosy przy skórze głowy. Nie mogłam go używać zbyt często, bo włosy były oklapnięte i nieładne.  


To już wszystkie produkty, w których ujrzałam dno. Jak poszło Wam w ostatnim czasie ? Znaleźiście jakieś perełki ? 

Pozdrawiam! 


Zobacz także

Komentarze 30

  1. żadnego z produktów nie używałam oprócz maski Kallos tej z algami. muszę powrócić do regularnego jej nakładania, bo stoi praktycznie nie ruszona.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. polecam np mleczko pszczele kupić i dodać ;) albo jakiś olejek lekki, powinna lepiej działać ;)

      Usuń
  2. Mam balsam Oillan w zapasach :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Najbardziej urzekł mnie żel z The Body Shop <3 uwielbiam tą firmę i ich zapachy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kupiłam ostatnio na "promce" 5 ich żeli, 12 zł za jeden, ale płaciłam za 3 tylko ;)

      Usuń
  4. Bardzo lubię zapach kremów do rąk z Indigo i zupełnie mi on nie przeszkadza :) Wsród wspomnianych produktów znalazłam kilka perełek :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Też mam Kallosa Algae już prawie na wykończeniu i w sumie jest bardzo przeciętny. Ostatnio rozglądałam się w Lidlu za tym olejkiem brzozowym, ale to chyba nie jest ich stała oferta bo go niestety nie znalazłam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak wspominałam jakiś czas temu niebawem ruszy rozdanie, jeszcze dokupuje co nieco do niego ;) olejek będzie można w nim wygrać ;)

      Usuń
  6. Miałam inne maski Kallosa, ale moje włosy się z nimi nie lubią.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nic dziwnego, maski są średniawe, moje różnie reagują, ale rzadko któraś je dociąża tak jak trzeba

      Usuń
  7. Też kiedyś bardzo lubiłam ten tusz :) A po Kallosie okropnie zaczęły wypadać mi włosy :/

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo lubię maski Kallosa.

    Zapraszam na mojego bloga na konkurs kosmetyczny :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Lubię ten płyn micelarny z Vianka :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ile Kallosów, ja jednego męczę z rok :D I to małą wersję :D

    OdpowiedzUsuń
  11. miałam kallosa multivitaminę i bardzo lubiłam tą maskę :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Z tego wszystkiego najlepiej kallosy kojarzę, muszę przyznać, że u mnie mało produktów poszło przez ostatnie dwa miesiące, chyba tylko krem pod oczy i maseczki w płachtach :)

    OdpowiedzUsuń
  13. O maskach Kallos czytałam dużo dorbrego, ale i złego ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. A ja właśnie szampon nagietkowy bardzo lubię i sobie chwalę, to moja ulubiona wersja. Ładnie domywa włosy i unosi je u nasady.

    OdpowiedzUsuń
  15. Też używam odcienia China Doll z LL :) skoro Indigo ma mocny i duszący zapach to coś dla mnie :P

    OdpowiedzUsuń
  16. Ten olejek brzozowy jest dostępny cały czas czy to był jakiś "rzut"? Bardzo chętnie bym wypróbowała u siebie ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. O jej ile produktów do włosów ;), u mnie one schodzą podobnie jak kolorówka pomimo że używam ich codziennie.

    OdpowiedzUsuń
  18. Co to znaczy, że przestałaś się dogadywać z Mincer? Mam go w zapasie i już się boje, co też on złego robi :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. początkowo bardzo dobrze działał na skórę, a potem zaczęło mnie wysypywać. Jednak nie sugeruj się aż ta bardzo , możliwe że to moja cera jak zwykle wprowadziła jakiś protest :)

      Usuń
  19. Z kallosa miałam banana i nawet dobry był :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Ta maska czekoladowa musi być moja! Kiedyś miałam taką z soraya i była genialna :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Dużo ciekawych kosmetyków ale chyba nie miałam żadnego 😊Jest tego tak dużo ze nie wiadomo co kupować 😊😊

    OdpowiedzUsuń
  22. Znam tylko tusz do rzęs, który bardzo lubię ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Nie znam nic z twoich denek. Maskę Kallos uzywam wersji Aloe i jestem z niej zadowolona. Kończy się i już myślę jaką wybrać następną :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Mam ochotę na tą maskę do ust Sephora, może kupię ją jak będę w Olsztynie :) A maski Kallos kuszą mnie od dawna, ale jakoś nie kupiłam, a teraz chce zużyć olejek zanim kupie kolejna maskę :D

    OdpowiedzUsuń

Każdy pozostawiony komentarz cieszy serce, dziękuję ;) Będzie mi miło jeśli zostaniesz też na dłużej lub odwiedzisz mnie na facebooku. W wolnej chwili zawsze odwiedzam wszystkich moich czytelników ;)