Nowości miesiąca

Nowości grudnia i początku stycznia.

Witajcie!

Nie dziwcie się, że tak rzadko tu zaglądam. W styczniu dzień w dzień mamy zaliczenia, a trzeba oddać też zaległe projekty i obecnie jestem ledwo żywa. Wszystko będziemy nadrabiać w przyszłym miesiącu nic się nie martwcie ! Niebawem rusza też rozdanie 🙂  Mam nadzieję, że uda mi się wystartować w przyszłym tygodniu. Tymczasem pokażę Wam kilka nowości, które zamieszkały pod moim dachem.

Uwielbiam żele od The Body Shop, zapachy mają nieziemskie. Niestety ceny są nieadekwatne do tego co zawiera buteleczka, ale moja skóra nie jest po nich sucha i dlatego właśnie po nie sięgam. Na szczęście pod koniec grudnia ruszyła promocja i żele były o połowę tańsze, a dodatkowo można było skorzystać z oferty 3 za 2 lub 5 za 3. Moje zapasy się skończyły, więc idealnie się złożyło. Ps. Czy też podoba Wam się nowy design opakowań ? 

W grudniu przyszło także moje zamówienie z Rarebeautymarket. Pakują cudownie i znalazło się w pudełku też sporo gratisów – próbka mydełka, worek-plecak i próbki różnych kosmetyków azjatyckich. Zamówiłam u nich serum z witaminą C i olejek do demakijażu dear klairs oraz mydełka Foamers. Kolejną paczką z kosmetykami dear klairs uszczęśliwił mnie sklep Km Cosmetics, u których wygrałam też mnóstwo cudowności.

W ramach Mikołajkowej paczki elity otrzymałam od Marioli z bloga praktycznie kosmetycznie paczuchę pełną cudów. Paczucha zawiera wszystko co lubię w kosmetykach i cieszę się, bo nie miałam okazji żadnej pozycji testować. Dodatkowo znalazłam w niej zarówno produkty do pielęgnacji włosów, jak i ciała oraz kolorówkę-  olej Chambeli, peeling Eco Lab, masełko nawilżające, cień do makijażu MUR i kremik azjatyckiej marki Missha. 

Kolejna przesyłka przybyła do mnie od Mileny-makelifeperfect za udział w akcji Blogmas 2016, która była niesamowitym wyzwaniem i fantastycznym doświadczeniem. W paczce znalazłam naklejki wodne na pazury, balsam do ciała oraz peeling do ust Eveline, peeling organic shop, wosk (pachnie jak prawdziwa mięta! ) oraz maseczkę Bielenda i słodkości. Balsam choć pachniał cudownie oddałam przyjaciółce, ponieważ moja skóra ( a właściwie w ogóle każda partia ciała) nie lubi się z Eveline i każde podejście kończy się po prostu źle 🙁 Milena pięknie pakuje tak na marginesie!

Chwaliłam się już troszkę, że kupiłam sobie zestaw do robienia hybryd. Stwierdziłam, że całego sprzętu nie będę Wam pokazywać. Na fotografii moja mała kolekcja lakierów Neonail ( Warming memories, Mulled wine , Neutral, Wine Cherry), lakier termiczny sexy mix, lakiery cat eye  Rosalind (C22,C21), Indigo (Paris Blue, Mud Bath i baza proteinowa).

W końcu zdecydowałam się sprawić sobie wymarzony od dawna Nyx-Copenhagen oraz pierwszą pomadkę MAC Plum Dandy z wykończeniem Frost. Niestety pomadki były przebrane i ta, w której się zakochałam wyszła – mianowicie MAC „O”. Zakupy zrobiłam w Douglas i dostałam do nich naklejki świąteczne.

W mintishop kupiłam mój ukochany korektor Catrice Camuflage w odcieniu Porcelain. Niestety nigdzie stacjonarnie nie można go dostać – wychodzi szybciej niż świeże bułeczki. Dodatkowo kupiłam delikatniejszy szampon do włosów Babuzki Agafii, który kosztował 4 złote.

Sprawiłam sobie też paletkę blogerki Tanya Burr, którą odkupiłam od apieceofally. Olga robiła u siebie porządki kosmetyczne i nowa paletka wpadła w moje łapki.
Udało mi się w końcu dopaść także Catrice HD Liquid Coverage, którego nie ma już chyba nigdzie. Przekopałam całą masę stron w google, aż w końcu trafiłam. Było warto, tym bardziej, że cena również była korzystna. Wraz podkładem przyszły drobne perfumy. Niestety nie pamiętam nazwy drogerii w której udało mi się dostać ten produkt.
Jak Wasz łowy w ostatnim miesiącu ?
Pozdrawiam serdecznie! 

Tagi:
Udostepnij:
zBLOGowani.pl Follow promujbloga.pl