Pielęgnacja włosów

Włosowa aktualizacja styczeń 2017 – zimowa pielęgnacja

Cześć Wszystkim! 
Po dość długiej nieobecności w końcu do Was wracam. Melduję, że sesja zakończona sukcesem i będę miała teraz sporo czasu na pisanie i robienie zdjęć. Przede mną ostatni semestr studiowania, o ile nie porwę się na coś jeszcze (studiowanie już mi zbrzydło szczerze powiedziawszy). Zapytałam Was na Facebooku, o czym chcielibyście przeczytać po przerwie i zdecydowana większość stwierdziła, że pora na wpis włosowy. Od grudnia nie pojawiły się aktualizacje, a trochę się pozmieniało. Zapraszam Was więc do dalszej lektury.
kosmetyki do włosów suchych, farbowanych, puszących się
Moje włosy nie były poddawane w ciągu ostatnich miesięcy specjalnej pielęgnacji. Wszystkie suplementy i środki, które mogłyby powodować przyrost czy zagęszczenie odeszły w zapomnienie. Złamałam się też w kwestii farbowania i po 13 miesiącach zerkałam coraz częściej w kierunku półki z farbami, aż w moim koszyku tuż przed świętami wylądował L’oreal Paris. Odrost zaczął mnie poważnie irytować i zatęskniłam za blond czupryną. Po koloryzacji moje włosy były dość mocno nadwyrężone, postanowiłam więc wrócić do starych przyjaciół, ale w łazience pojawiło się też kilka nowości.
Excellence Pure Blond, chłodny odcień blondu
Szampony
Grudzień i styczeń to czas, kiedy stawiałam na mocniejsze oczyszczanie. Głównym powodem było mycie włosów raz w tygodniu – moja czupryna jest o tyle specyficzna, że praktycznie wcale się nie przetłuszcza. Nie czułam zatem potrzeby częstszego szorowania i tak już osłabionych włosów. Zakupiłam szampon Gliss Kur Winter Repair – na jego temat nie pojawi się osobny post, ponieważ nie wyróżniał się niczym specjalnym. Ekstrakty naturalne pojawiły się daleko w składzie, ale dobrze oczyszczał i pozostawiał włosy miękkie. Mimo wszystko nie żałuję zakupu, ponieważ był mi potrzebny taki szampon. Kolejny szampon wypełniony silnymi detergentami to Revlon Professional Equave nawilżający, za którym niespecjalnie przepadam. Ma orzeźwiający cytrusowy zapach, nie plącze mi włosów i oczyszcza je prawidłowo, a mimo to sięgam (sięgałam) po niego jakoś niechętnie. Nie ma na to póki co logicznego wytłumaczenia. Na początku lutego powróciłam do łagodniejszych myjadeł- Receptury Babuszki Agafii malina moroszka oraz sprawdzający się u mnie bardzo dobrze Yves Rocher z granatem. Oba szampony są bardzo dobre i delikatnie pozbywają się wszelkich nagromadzonych na włosach brudów. Malina moroszka powoduje jednak że włosy są oklapnięte przy nasadzie i praktycznie wcale się nie pieni, co mnie osobiście troszkę denerwuje. Ma za to piękny zapach i włosy są po nim niesamowicie miękkie. Ciągnie mnie do naturalnych szamponów, ale niestety nie sprawdzą się w każdej sytuacji.
olejowanie włosów L'oreal,, KTC
Oleje i olejki
W całym tym zamieszaniu starałam się nie zapominać o olejowaniu, nawet jeśli oznaczało to 15 minut namaczania w ciepłej wodzie z olejem. Farbowane i suche włosy bardzo potrzebują olei. Staram się sugerować różnymi wpisami na temat doboru specyfiku odpowiedniego do porowatości włosów, ale nie ukrywam że lubię eksperymenty. Jak dotychczas spotkałam się z brakiem akceptacji oleju kokosowego przez moje kędziorki i zauważyłam, że szczególnie służy im wykonywanie tego zabiegu (olejowania) na mokro. Skończył się mój ukochany olejek brzozowy z Cien Nature, dlatego postanowiłam wypróbować Olej Alterra brzoza i pomarańcza. Zapowiada się miłość. Olej ładnie dociąża moje włosy, które spijają go z chęcią. Dobrze spisuje się też mniej naturalny olej KTC przeznaczony konkretnie do włosów. Ma cudowny zapach, a włosy pochłaniają go momentalnie. Oba olejki polecam gorąco osobom z włosami wysokoporowatymi, powinny się sprawdzić. Oczywiście należy też pamiętać o zabezpieczaniu końcówek. Zwykle rozcieram w dłoniach L’oreal Magiczna Moc Olejków, a następnie delikatnie wmasowuje w końcówki na całej długości. Jest to mój ulubieniec, posiadam go od roku a nadal jest ponad połowa buteleczki. Wystarcza pompka lub dwie by wygładzić całe włosy.
maska Ziaja intensywna odbudowa
 
Maski i odżywki
Po rozjaśnianiu nie było mowy, by nie wrócić do mej ulubionej maski z ceramidami od Ziaji. Jak zwykle niezawodna w poprawianiu kondycji włosów, a do tego śmiesznie tania. Jeśli szukacie czegoś z ceramidami, to własnie jest najlepsza opcja. Potrzebowałam tez maski która dociąży włosy w 100 %, wtedy nagle w szafie odnalazłam Kallosa Keratin. Rzadko po niego sięgałam w obawie przed puszeniem, ale o dziwo włosy zareagowały bardzo dobrze i już drugi tydzień z rzędu obecna jest w pielęgnacji. Odżywki które mocniej chwyciły mnie za serce w grudniu i styczniu to Mane’n Tail, Lavera z różą i holenderskie wydanie Garniera czyli Loving Blends z kokosem i pszenicą. Trudno mi określić, którą lubię najbardziej. Wszystkie pięknie dociążały włosy i emulgowały oleje, choć zdecydowanie Mane’e Tail jest najlżejszą z całej trójki. Zachęcają zapachami i działaniem, więc jeśli potrzebujecie dociążenia, to gdy tylko pojawi się możliwość wypróbujcie je koniecznie.
Poirytowana stanem moich włosów, podcięłam sobie centymetr lub półtora sama, dlatego na dzień dzisiejszy mają 72 centymetry długości. Planuję je skrócić co nieco, ze względu na kondycję końcówek i wyrównanie ich do jednej długości. Kucyk ma się lepiej, bo od grudnia przybył jeden centymetr (12 cmobecnie). Pomimo mnóstwa włosów w każdym zakamarku pokoju, jest zdecydowanie lepiej. Mam nadzieję, że w końcu powrócę do suplementacji i przetestuję Andreę, która leży gdzieś zakurzona.
W skrócie, tak właśnie wygląda moja zimowa pielęgnacja. Ciężkie maski i odżywki, często gęsto zawierające silikony, oleje, silny oraz delikatny szampon. Nie zapominam też o czapce i wiązaniu włosów. Warkocz to fryzura, która towarzyszy mi całą zimę – staram się nie nadwyrężać ich poprzez wystawianie ich na działanie wiatru, mrozu i ocieranie się o sweter czy kurtkę.
Sekretny rytuał:
  1. czesanie
  2. mycie szamponem silnym
  3. mycie szamponem delikatnym
  4. olejowanie na mokro
  5. emulgowanie odżywką
  6. miks masek (20-30 minut)
  7. spłukiwanie chłodną wodą
  8. wycieranie w bawełnianą koszulkę
  9. zawinięcie na 15 minut w turban z mikrofibry
  10. zero suszenia (chyba, że jest to konieczne)
  11.  olejek na końcówki
A jak Wy dajecie radę w ostatnich miesiącach? Jak dbacie o włosy zimą? 
Pierwszy wpis taki na rozruszanie 🙂
 
Pozdrawiam Was serdecznie!
Tagi:
Udostepnij:
zBLOGowani.pl Follow promujbloga.pl