Uncategorized

Bo do tanga trzeba dwojga – Catrice Liquid Camouflage 010 + HD Liquid Coverage 010

Witajcie!
Znalezienie idealnego duetu podkład-korektor w przypadku bladych osób stanowi pewne wyzwanie. Jeśli mamy problemy z cerą i każde nowe spotkanie kończy się obecnością kilku nowych niespodzianek, sprawa staje się naprawdę skomplikowana. Choć na ratunek przychodzą kosmetyki mineralne o szerokiej gamie kolorystycznej, nie na każdej skórze utrzymują się wystarczająco długo. Większość marek drogeryjnych wypuszcza podkłady o różowych tonach, a te które mogłyby być akceptowalne kosztują niemało. Myślałam, że kupując Catrice Liquid Camouflage i HD Liquid Coverage w końcu natrafiłam na idealny duet do tanga. Rzeczywistość okazała się nieco bardziej „ponura”.
Catrice HD
 Praktycznie czy nie ? 
HD Liquid Coverage umieszczony jest w opakowaniu z matowego szkła. W dłoni wydaje się być nieco ciężki, choć wg. Poczty waży równe 30 dkg. Słoiczek nie jest wyposażony w pompkę lecz pipetkę i tutaj zaczynają się schody. HD Liquid Coverage wygląda bardzo elegancko, ale pipeta nie ułatwia nakładania. Zdarzało mi się zaciągnąć trochę powietrza i przy wypuszczaniu zawartości na gąbeczkę podkład rozpryskiwał się na mnie. Na raz nie nabierzemy go zbyt dużo, a zasycha bardzo szybko więc utrudnia to równomierną aplikację. 
podkład od Catrice

 

Liquid Camouflage trafia do nas w postaci płynnej, nabieranej za pomocą aplikatora z gąbeczką. Zdecydowanie najbardziej lubię taką formę korektorów, ponieważ idealnie nanosi się je zarówno punktowo, jak i na większyobszar pod oczami. Aplikacja jest szybka i wygodna, a kosmetyk nie zasycha momentalnie więc możemy go spokojnie rozcierać gąbeczką.

 

Porcelain korektor Catrice
Lekko czy też nie
Kiedy aplikujemy HD Liquid Coverage na twarzy wydaje się on być delikatny. Nie wchodzi w załamania i nie tworzy maski. Jego konsystencja jest rzadka, a zapach bardziej przypomina krem. Lubię go rozprowadzać, gdyż przypomina dotyk aksamitu. Jedna warstwa w zupełności starczy by wyrównać koloryt i przykryć mankamenty. Podkład niestety w składzie ma bardzo dużo silikonów, co jest zgubne dla naszej cery. W moim przypadku na drugi dzień pojawia się całkiem spore stadko podskórnych, bolących nieprzyjaciół, których nie mogę się pozbyć przez długi czas.
W przypadku Liquid Camouflage jest podobnie. Korektor zawiera w składzie silikony, które mają odpowiadać za mocne krycie utrzymujące się przez cały dzień. Jego konsystencja należy do gęstych i czuje się, że jest ciężki. Łączy mnie z nim specyficzna relacja z racji tego, że jednego dnia wygląda super, zaś następnego wchodzi w każde załamanie. Kolejny raz zaskoczona jestem zapachem, który jest delikatny i bardzo przyjemny. 
podkład i korektor od Catrice
Kolorowy koszmarek
Choć wiele osób twierdzi, że HD Liquid Coverage 010 należy do bardzo jasnych to niestety możemy się czuć trochę oszukani. O ile po nałożeniu podkład rzeczywiście ma dość blady odcień, a nawet wydawałoby się o żółtych tonach to po jakimś czasie od nałożenia zmienia się w pomarańczowy koszmar. Podkład utlenia się zdumiewająco szybko, niekiedy nawet mniej niż pół godziny wystarczy by stał się ciemny! Początkowo nie zwracałam na to w ogóle uwagi, do momentu aż nie zobaczyłam się któregoś dnia w pełnym świetle. Ratował mnie tylko bielący puder, który trochę zatuszował katastrofę. Wszak przed wyjściem makijaż prezentował się idealnie.
Catrice Liquid Camouflage 010 + HD Liquid Coverage 010
Odbijając w tym starciu piłeczkę do Liquid Camouflage znów znajdziemy wspólne cechy. Korektor po rozprowadzeniu pod oczami oraz na niedoskonałości ma jasny kolor, choć tutaj wyraźnie przebija się różowy ton. Niestety zamieni nas w pomarańczkę, albo świnkę Piggie w identycznie krótkim czasie jak podkład. Mam wrażenie, że jest jednak odrobinę lepiej.
Podczas realizacji tego posta postanowiłam zrobić eksperyment i nałożyłam oba produkty na dłoni obok siebie. Zarówno podkład, jak i korektor zrobiły się ciemne po 5 minutach od nałożenia i przybrały taką samą niekorzystną barwę.
Długotrwałość to już coś
Kosmetykom tym nie można odmówić trwałości. Po naniesieniu pudru oba trzymają się przez cały dzień na swoim miejscu i prezentują się całkiem dobrze. Naturalnie w miejscach takich jak środek lub czubek nosa (okulary, katar) podkład się co nieco wytrze – to nieuniknione nawet jeśli przypudrujemy je milionem warstw.
Gra warta świeczki?

 

O ten zestaw dziewczyny niemalże się biją. Bardzo ciężko dostać choćby jeden z nich, a co dopiero komplet. Dostępne są w niewielu drogeriach stacjonarnych takich jak Hebe czy Natura, a w sklepach internetowych również spotyka się ciągły deficyt. Mi udało się kupić je w całkiem rozsądnej cenie, choć przez ubytki koszty często przekraczają cenę podstawową. Obecnie HD Liquid Coverage  kosztuje 29,99 zł, zaś Liquid Camouflage 15,99 zł w drogerii. 

 

 

Przy tak niewielkiej cenie warto dokonać zakupu? Moim zdaniem to wszystko zależy od Waszych preferencji. Ten podkład i korektor absolutnie nie nadają się dla osób bladych, a już na pewno nie takich których skóra jest niemalże biała! Jeśli zdecydujesz się na zakup najpierw weź próbkę, albo chociaż sprawdź w drogerii jak prezentuje się na Twojej skórze. W przypadku gdy od razu po nałożeniu wydaje się być idealnie dopasowany tzn., że nie jest on dla Ciebie gdyż ściemnieje co najmniej dwa tony. Masz kłopoty z cerą? Skłonność do zapychania? To kolejna wskazówka by omijać ten podkład z daleka. Robi on pobojowisko, mimo że początkowo byłam nim oczarowana. Polecam ten duet osobom, które szukają mocnego krycia i trwałości, a ich cera nie należy do jasnych. Oba kosmetyki przykryją prawie wszystko i pozwolą czuć się komfortowo. Nie spłyną też z twarzy po godzinie czy dwóch.

 

Rozstania i powroty
Na dzień dzisiejszy nie żałuję, że wypróbowałam ten duet. Mogłam przekonać się na własnej skórze, jak on wpłynie na moją cerę. Korektor na tyle dobrze kryje moje niedoskonałości, że stale do niego wracam. Pomimo że ciemnieje, przy podkładach które w większości robią to samo jakoś się stapia i nie wygląda najgorzej. Pewnie gdybym nie zaczęła mu się przyglądać z czasem, nawet bym tego nie zauważyła. Ciężka formuła nie jest dobra dla delikatnych okolic oczu, dlatego pewnie za jakiś czas się rozstaniemy. Chwilowo łączy nas relacja ze szczyptą miłości i nienawiści. Co zaś do podkładu podskórne bulwy dały mi się na tyle we znaki, że połowa wyląduje w koszu. Robiłam kilka podejść i nic się nie zmieniło. Rozstajemy się na dobre z kolejnym hitem, który u mnie się nie sprawdził. Tanga raczej nie zatańczymy z tym duetem. 
Jak Wasze odczucia? Próbowałyście? 
 
Udostepnij:
zBLOGowani.pl Follow promujbloga.pl