Bronze Sparkle - czarujący cień do powiek od Lily Lolo

22:49:00

Cześć!


Moja droga makijażowa bywa wyboista. Nie zawsze mam czas i ochotę by poza podstawowym makijażem podkreślić również oczy. Ograniczenie czasu sprowadza się do wyboru cieni niezbyt skomplikowanych w użyciu - zwykle brązów i różnych odcieni beżu. Jednak w makijażu lubię także odrobinę błysku i barw, które podbijają niebieską tęczówkę. Wielokrotnie spotkałam się z pięknymi pigmentami, lecz ich nakładanie na oko było dość skomplikowane i ostatecznie kończyłam cała w brokacie. Miałam obawy, że w przypadku sypkiego cienia do oczu od Lily Lolo będzie podobnie. Moje uprzedzenia okazały się nieuzasadnione i ostatecznie Bronze Sparkle mnie urzekł.

Bronze Sparkle umieszczony jest w malutkim słoiczku o średnicy około 3 centymetrów. Opakowanie, jak zwykle swym wyglądem cieszy oczy i jest typowe dla Lily Lolo - króluje minimalizm. Wewnątrz znajdziemy początkowo zaklejone dziurki sitka, które po zerwaniu zabezpieczenia możemy zasłonić za pomocą zasuwki. Całość wykonana jest z mocnego plastiku, który nie uszkodzi się przy upadku. Jedyny problem stanowi brak odporności na zabrudzenia, ale dość łatwo je usunąć.

Słoiczek skrywa w sobie 2,5 grama sypkiego cienia Bronze Sparkle. Choć pierwsza myśl jaka przychodzi do głowy to "kurcze trochę mało", to mimo wszystko pojedyncze cienie ważą często mniej i dużo szybciej się kończą. Wydajność tego maluszka nie powinna być zaskakująca, wystarczy bowiem odrobina na czubeczku by na oku pojawiła się wyrazista barwa. Pigmenty odznaczają się zwykle intensywnością.

Kolor jest nieco specyficzny. Nazwa mówi, że Lily Lolo oferuje nam połyskujący brąz, choć tak na prawdę jest to barwa na pograniczu złota i pomarańczu zmieniająca się w zależności od światła. Brąz też przewija się czasami toteż cień ten uznać można za kameleona! Wart uwagi jest również skład, w którym pojawia się jedynie mika z drugim pigmentem naturalnym - tlenkiem żelaza.

Aplikacja cienia jest bardzo prosta. Odsypuję niewielką ilość pigmentu do jakiejś zakrętki i zanurzam w nim kilka razy pędzel, jakbym chciała nabrać puder (lekko postukując). Po chwili wykonuję delikatne ruchy, wmasowując go co nieco i aplikuję na oku. Najlepiej by zakrętka nie była tą od pigmentu, ponieważ przy każdym otwarciu będziemy brudzić wszystko dookoła. Taki jest mój sposób aplikacji. Można również połączyć cień z wodą i stanie się on wtedy nieco bardziej aksamitny i można go nakładać jako eyeliner. Cień zazwyczaj kładę na bazę z Catrice, ponieważ z moimi tłustymi powiekami kładzenie jakiegokolwiek cienia nie miałoby sensu. Bronze Sparkle trzyma się cały dzień i muszę przyznać, że kolor nie traci na intensywności.

Cień Bronze Sparkle od Lily Lolo bardzo mi się spodobał. Główną jego zaletą jest barak osypywania podczas aplikacji, dzięki czemu zazwyczaj nie mam problemu z usunięciem połyskujących plamek zalegających pod oczami (choć i tak oczy maluję jako pierwsze). Osypywanie może jednak występować jeśli cień nie zostanie uprzednio trochę wmasowany w pędzel. Podczas jednego makijażu zużywam go tak niewiele, że starczy mi na bardzo długi czas. Zwykle stanowi drobny element podkreślający moją tęczówkę, dzięki czemu nadaje oku głębi. Niebieskookie panie powinny być z niego jak najbardziej zadowolone i im z całą pewnością mogę go polecić. Należy pamiętać, że taki sypki cień lubi się wszędzie dostawać i nawet najmniejsza ilość potrafi stworzyć artystyczny bałagan. Jego trwałość i intensywność również mnie zadowalają, dlatego na pewno sięgnę po kolejne cienie mineralne. 



Oto moja propozycja. Pierwsze zdjęcia ukazują makijaż z udziałem błyszczyka oraz maskary od Lily Lolo, ostatnie zaś jest z wyrazistym MAC na ustach.

 Tutaj widać jak zbiera się korektor z Catrice tak na prawdę parę minut po nałożeniu. Cień Lily Lolo w towarzystwie zoeva Naturally Yours.
Cień możecie kupić w cenie 36,90 zł/2,5 g w moim ukochanym Costasy. Miałyście z nimi do czynienia? Lubicie taki rodzaj cieni?




Zobacz także

Komentarze 26

  1. Cudowny kolor :)
    Ja się zastanawiam nad kupnem jakiś cieni mineralnych, ale mam tyle palet, że nie widze na razie najmniejszego sensu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Podoba mi się jak wygląda :) produkty mineralne bardzo mnie kuszą i mam w planach zrobić zakupy ale dopiero jak częściowo pozbędę się kolorówki tzn zużyje :) póki co dobrze mi idzie bo suche produkty typu pudry, róże i bronzer już mi się kończą :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo ciekawy odcień. Świetny pomysł z pokazaniem cienia na filmiku :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kolor wprawdzie nie mój, ale piekniasty. Musze wreszcie wziąć się za tę markę

    OdpowiedzUsuń
  5. Odcień wspaniały! Uwielbiam takie :) Pięknie pasuje do Twoich oczek :D

    OdpowiedzUsuń
  6. muszę wypróbować, słyszałam o tej firmie dużo dobrego

    OdpowiedzUsuń
  7. Kolor jest taki no specyficzny :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Uwielbiam tego typu odcienie :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetna propozycja :) Ja też używam czasem kosmetyków w innym celu niż zostały do tego stworzone. Myślę, że jako cień ten brązer spisuje się świetnie ! Bardzo ładne zdjęcia i włoski śliczne !

    OdpowiedzUsuń
  10. Cień wygląda przepięknie! Ja również jeżeli mam już podkreślone oczy to kolorami w odcieniach brązu. Osobiście wolę postawić akcent na usta. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  11. Na początku myślałam, że to będzie bronzer i trochę mnie przeraził ten kolor. Na oczy jak najbardziej mi się podoba ^^

    OdpowiedzUsuń
  12. Super kolor i pigmentacja :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Kolor piękny, ale z moją wprawą pewnie połowę bym rozsypała.
    Bardzo ładny makijaż i z tym błyszczykiem wyglądasz pięknie :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Wygląda bardzo ładnie :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Rzeczywiście bardziej złoto niż brąz, chociaż ja akurat takie złota bardzo lubię i używam na co dzień, więc pewnie przypadłby mi kolorek do gustu :) A włosy śliczne (chyba już gdzieś to pisałam, ale komplementów nigdy za wiele) :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Bardzo ładny kolor, lubię takie odcienie :) Szkoda, że mam milion innych cieni :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Pięknie Ci w nim :)
    Masz rewelacyjne rzęsy! Aż moje krótasy tylko piszczą z zazdrości :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Mam sypkie cienie z Annabelle Minerals i początkowo obawiałam się, czy je ogarnę, ale ich używanie okazało się proste ;)
    Piękny kolor!

    OdpowiedzUsuń
  19. Ten cień naprawdę bardzo Ci pasuje! Sama mam jednego kameleona od Lily Lolo - Smoky Brown i jestem w tym odcieniu zakochana! Nawet solo potrafi zrobić makijaż oka :D

    OdpowiedzUsuń
  20. Super się prezentuje w połączeniu z niebieską tęczówką :)

    OdpowiedzUsuń

Każdy pozostawiony komentarz cieszy serce, dziękuję ;) Będzie mi miło jeśli zostaniesz też na dłużej lub odwiedzisz mnie na facebooku. W wolnej chwili zawsze odwiedzam wszystkich moich czytelników ;)