Uncategorized

Lily Lolo Whisper- naturalny błyszczyk do ust

Witajcie!

Po raz kolejny odkrywam przed Wami tajemnicę niezwykłych kosmetyków Lily Lolo. Marka wciąż mnie zaskakuje swoimi zasobami i co rusz wynajduję coś co urzeka mnie całkowicie, albo przynajmniej w części. Whisper kojarzy mi się przede wszystkim z piosenką Coldplay, w której Chris Martin niemalże unosi nas śpiewając „whisper, whisper, whisper, whsper…”. Kiedy ujrzałam błyszczyk Lily Lolo Whisper, pierwsze co to pomyślałam to było „obyś był tak delikatny, jak ta piosenka”. Czy tak się stało? Sami się przekonajcie.
delikatny błyszczyk do ust
 
Uprzedzenia i przełamanie lodów
Błyszczyki to moja zmora. Głównie z powodu długich włosów, które szaleją dookoła głowy. Zawsze to tu, to tam przyczepi się jakiś do ust. Unikam też mocnego połysku połączonego dodatkowo z wyrazistym kolorem. Przez długi czas wystrzegałam się świecącej powłoki, która była lepka i w komitywie z idealną fryzurą doprowadzała mnie do furii. Zdarzało się, że potem całą buzię miałam w kolorowych paskach, których pozbycie się równoznaczne było ze zniszczeniem reszty makijażu. W końcu nadszedł dzień i chwyciłam za błyszczyk od Lily Lolo. Postanowiłam pokonać moje dawne uprzedzenia i był to dobry wybór.
 
Gęsta czekolada
Lily Lolo Whisper ma bardzo gęstą konsystencję. Czasami wręcz wydaje się nieco zbyt spójna i bywało, że błyszczyk ciężko nabierało się na aplikator. Z czasem zauważyłam, że gąbeczka po prostu nie naciąga większej ilości, ale dwie warstwy spokojnie wystarczą by uzyskać zadowalający efekt. Konsystencja mimo że zwarta, to kosmetyk na ustach rozprowadza się bardzo łatwo. Nie jest to też jeden z tych lepkich produktów, które wręcz dają odgłos mlaskania przy otwieraniu ust. Błyszczyk dodatkowo pachnie czekoladą. Wiem, że dużo osób uważa ten zapach za nieco dziwny i owszem jest specyficzny, ale przyjemny. Dla mnie to zdecydowanie czekolada, a codziennie czuję aromaty z fabryki, więc ciężko mi tę woń z czymś pomylić.
Delikatny niczym szept
Choć patrząc na buteleczkę widzicie wpadającą w brzoskwiniowe tony różową maź, to tak naprawdę najbliższe byłoby stwierdzenie, że ten błyszczyk nie ma koloru. Barwa jest na tyle delikatna, że wcale jej na ustach nie widać, przynajmniej nie na moich. Mi ten stan rzeczy odpowiada, gdyż podkreśla on mój naturalny kolor ust i pozostawia bardzo subtelny połysk. Whisper powoduje, że usta wyglądają lepiej, nawet jeśli ich stan wcale taki nie jest. Najistotniejszą zaletą jest jednak to, że mimo połysku i nieco lepkiej warstwy moje włosy aż tak bardzo do niego nie lgną. Zdarza się, że się przykleją – to jest nieuniknione w przypadku błyszczyków, ale łatwo je usunąć bez konieczności poprawek w makijażu (chyba, że ktoś planuje wyjść w rozpuszczonych włosach i z błyszczykiem na ustach w wietrzny dzień).
 
Kolejny trafiony skład
Choć nie zawsze wybieram to co naturalne, to takie kosmetyki są najbliższe mojemu sercu. Po raz kolejny Lili Lolo nie zawodzi w tej kwestii, co odbija się trochę na cenie. Wśród składników znajdziemy
  • olejek rycynowy, który działa cuda nie tylko na rzęsach, ale świetnie nawilża i zmiękcza skórę
  • stabilizatory emulsji, który ma działanie nawilżające
  • oliwian sorbitolu naturalny emulgator mający działanie nawilżające
  • wosk pszczeli nawilża i natłuszcza
  • olej jojoba również nawilża
  • aromat
  • naturalny wosk z liści palmy
  • kandelila wosk uzyskiwany z młodych liści wilczomleczu
  • mika
  • antyutleniacz
  • naturalne barwniki 

Błyszczyk nie tylko podkreśla usta, ale także je pielęgnuje lepiej niż niejeden balsam. Takie składy nie są codziennością, dodatkowo możemy korzystać z niego przez 24 miesiące od otwarcia, co również jest rzadkością.

nielepki błyszczyk
Krótko, krótko jeszcze krócej 
Niestety Whisper ma jedną wadę nie do przeskoczenia. Trwałość leży. Bardzo krótko trzyma się na ustach – u mnie jest to maksymalnie dwie godziny, a przy jedzeniu znika niemalże natychmiastowo. Na szczęście używa się go niewiele i jest bardzo wydajny.
Cieszę się, że miałam okazję go wypróbować. Zdecydowanie kupił mnie tym, że się nie klei i moje włosy go nie miłują w ten uciążliwy sposób. Mogę cieszyć się ładnymi ustami, nawilżonymi i podkreślonymi, nie obawiając się walki z odlepianiem pojedynczych kosmyków. Zapewnia naturalny wygląd i dobre samopoczucie.
czy warto kupować kosmetyki naturalne
Lily lolo Whisper dostaniecie w Costasy w cenie 48,5 zł/4 ml. Wydaje się to nieco przerażające, ale warto!
Udostepnij:
zBLOGowani.pl Follow promujbloga.pl