Lily Lolo Whisper- naturalny błyszczyk do ust

22:53:00

Witajcie!


Po raz kolejny odkrywam przed Wami tajemnicę niezwykłych kosmetyków Lily Lolo. Marka wciąż mnie zaskakuje swoimi zasobami i co rusz wynajduję coś co urzeka mnie całkowicie, albo przynajmniej w części. Whisper kojarzy mi się przede wszystkim z piosenką Coldplay, w której Chris Martin niemalże unosi nas śpiewając "whisper, whisper, whisper, whsper...". Kiedy ujrzałam błyszczyk Lily Lolo Whisper, pierwsze co to pomyślałam to było "obyś był tak delikatny, jak ta piosenka". Czy tak się stało? Sami się przekonajcie.
delikatny błyszczyk do ust

Uprzedzenia i przełamanie lodów

Błyszczyki to moja zmora. Głównie z powodu długich włosów, które szaleją dookoła głowy. Zawsze to tu, to tam przyczepi się jakiś do ust. Unikam też mocnego połysku połączonego dodatkowo z wyrazistym kolorem. Przez długi czas wystrzegałam się świecącej powłoki, która była lepka i w komitywie z idealną fryzurą doprowadzała mnie do furii. Zdarzało się, że potem całą buzię miałam w kolorowych paskach, których pozbycie się równoznaczne było ze zniszczeniem reszty makijażu. W końcu nadszedł dzień i chwyciłam za błyszczyk od Lily Lolo. Postanowiłam pokonać moje dawne uprzedzenia i był to dobry wybór.

Gęsta czekolada

Lily Lolo Whisper ma bardzo gęstą konsystencję. Czasami wręcz wydaje się nieco zbyt spójna i bywało, że błyszczyk ciężko nabierało się na aplikator. Z czasem zauważyłam, że gąbeczka po prostu nie naciąga większej ilości, ale dwie warstwy spokojnie wystarczą by uzyskać zadowalający efekt. Konsystencja mimo że zwarta, to kosmetyk na ustach rozprowadza się bardzo łatwo. Nie jest to też jeden z tych lepkich produktów, które wręcz dają odgłos mlaskania przy otwieraniu ust. Błyszczyk dodatkowo pachnie czekoladą. Wiem, że dużo osób uważa ten zapach za nieco dziwny i owszem jest specyficzny, ale przyjemny. Dla mnie to zdecydowanie czekolada, a codziennie czuję aromaty z fabryki, więc ciężko mi tę woń z czymś pomylić. 

Delikatny niczym szept

Choć patrząc na buteleczkę widzicie wpadającą w brzoskwiniowe tony różową maź, to tak na prawdę najbliższe byłoby stwierdzenie, że ten błyszczyk nie ma koloru. Barwa jest na tyle delikatna, że wcale jej na ustach nie widać, przynajmniej nie na moich. Mi ten stan rzeczy odpowiada, gdyż podkreśla on mój naturalny kolor ust i pozostawia bardzo subtelny połysk. Whisper powoduje, że usta wyglądają lepiej, nawet jeśli ich stan wcale taki nie jest. Najistotniejszą zaletą jest jednak to, że mimo połysku i nieco lepkiej warstwy moje włosy aż tak bardzo do niego nie lgną. Zdarza się, że się przykleją - to jest nieuniknione w przypadku błyszczyków, ale łatwo je usunąć bez konieczności poprawek w makijażu (chyba, że ktoś planuje wyjść w rozpuszczonych włosach i z błyszczykiem na ustach w wietrzny dzień). 

Kolejny trafiony skład

Choć nie zawsze wybieram to co naturalne, to takie kosmetyki są najbliższe mojemu sercu. Po raz kolejny Lili Lolo nie zawodzi w tej kwestii, co odbija się trochę na cenie. Wśród składników znajdziemy
  • olejek rycynowy, który działa cuda nie tylko na rzęsach, ale świetnie nawilża i zmiękcza skórę
  • stabilizatory emulsji, który ma działanie nawilżające 
  • oliwian sorbitolu naturalny emulgator mający działanie nawilżające
  • wosk pszczeli nawilża i natłuszcza
  • olej jojoba również nawilża
  • aromat
  • naturalny wosk z liści palmy
  • kandelila wosk uzyskiwany z młodych liści wilczomleczu 
  • mika
  • antyutleniacz
  • naturalne barwniki 
Błyszczyk nie tylko podkreśla usta, ale także je pielęgnuje lepiej niż niejeden balsam. Takie składy nie są codziennością, dodatkowo możemy korzystać z niego przez 24 miesiące od otwarcia, co również jest rzadkością.
nielepki błyszczyk

Krótko, krótko jeszcze krócej 

Niestety Whisper ma jedną wadę nie do przeskoczenia. Trwałość leży. Bardzo krótko trzyma się na ustach - u mnie jest to maksymalnie dwie godziny, a przy jedzeniu znika niemalże natychmiastowo. Na szczęście używa się go niewiele i jest bardzo wydajny. 

Cieszę się, że miałam okazję go wypróbować. Zdecydowanie kupił mnie tym, że się nie klei i moje włosy go nie miłują w ten uciążliwy sposób. Mogę cieszyć się ładnymi ustami, nawilżonymi i podkreślonymi, nie obawiając się walki z odlepianiem pojedynczych kosmyków. Zapewnia naturalny wygląd i dobre samopoczucie.
czy warto kupować kosmetyki naturalne

Lily lolo Whisper dostaniecie w Costasy w cenie 48,5 zł/4 ml. Wydaje się to nieco przerażające, ale warto!





Zobacz także

Komentarze 35

  1. Wygląda bardzo naturalnie, śliczne kolory :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zaciekawił mnie kolor English Rose :) Ten jest piękny na Twoich ustach, jednak ja muszę mieć trochę więcej koloru :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Podoba mi się jego barwa naturalna i subtelna :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jestem mega ciekawa tego błyszczyka. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Słyszałam wiele dobrych opinii o tych błyszczykach i kiedyś mam zamiar wypróbować, może ciemniejszy kolor bo mój naturalny kolor ust sam w sobie jest całkiem intensywny. Też nie lubię błyszczyków, które się kleją (w ogóle jak można z tym na ustach funkcjonować? :) ) a z drugiej strony nie mogę używać matowych produktów bo mam tak wrażliwe usta, że matowa pomadka wgryza mi się w wargi, wysusza je na wiór i potem muszę je przez tydzień reanimować. Podoba mi się też skład tego błyszczyka ;)
    pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Moim zdaniem wygląda bardzo ładnie. Przeważnie właśnie po takie błyszczyki/lekkie, nawilżające pomadki "bez koloru" sięgam na co dzień, nie muszę się martwić o ich poprawianie, a jak uznam, że usta są już suche, to można nimi pracować nawet bez użycia lusterka. Może się za nim rozejrzę przy okazji. Z Lily Lolo nigdy nic nie miałam, może to dobry produkt do rozpoczęcia przygody z marką :D

    OdpowiedzUsuń
  7. prezentuje sie sliczny plus za to ze sie nie klei

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo nie lubię błyszczyków :P Choć zapach czekolady zawsze jest dla mnie kuszący :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Podoba mi się. Nie spotkałam jeszcze trwałego błyszczyka, więc nawet tego od nich nie oczekuję :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Kolor ma piękny szkoda tylko,że trwałość jest dosyć niska ale coś za coś:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Mnie do niego kompletnie nie ciągnie (chociaż inne produkty Lily Lolo są bardzo zachęcające). Nie lubię błyszczyków, ten jest praktycznie niewidoczny i mało trwały, więc chyba wolę nałożyć po prostu ochronną pomadkę :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Wyjątkowo delikatny - podobnie wyglądają moje usta posmarowane maścią z wit. A a biorąc pod uwagę cenę i właściwości to maść nawet wygrywa :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Błyszczyk wygląda bardzo interesująco, jeszcze nie miałam okazji go używać a już mnie nim zachęciłaś. Fajny delikatny efekt jaki daje ten produkt. Może i ja dzięki niemu przekonam się do błyszczyków :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Super! Podoba mi sie ten kolor :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ładnie się prezentuje ale szkoda że trwałość kuleje :(

    OdpowiedzUsuń
  16. Błyszczyków nie lubię, u mnie na ustach tylko mat :) A Lily Lolo ogólnie uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Podoba mi się kolor, szkoda, że na ustach nie jest aż tak intensywny jak w słoiczku! Jeśli lubisz testować kosmetyki zapraszam do siebie - jeszcze tylko kilka dni trwa urodzinowe rozdanie, w którym aż 5 osób wygrywa zestawy kosmetyków! Szczegóły na końcu ostatniego wpisu :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Bardzo ładny, delikatny efekt, a do tego fajny skład :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Bałam się że będzie miał mocny kolor jak korektor, ale na szczęście jest delikatny i subtelny :). Skład widzę że również przyjemny. Z trwałością przy błyszczykach tego typu to niestety ciężko ale na szczęście ich aplikacja nie jest koszmarem ;).

    OdpowiedzUsuń
  20. Delikatny, ale baardzo ładny kolor :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Śliczny kolor tego błyszczyku! Taki delikatny - uwielbiam takie <3
    Buziaki,
    zapraszam również do mnie! :)
    http://loveshinny.pl/

    OdpowiedzUsuń
  22. O, właśnie szukam dobrego błyszczyka! :) Ale jednak nadal wierzę, że znajdę taki, do którego mi się włosy nie przykleją - no musi taki być. :D

    Miłego dnia! :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Piękny i naturalny efekt. Coraz częściej myślę o zakupie błyszczyka Lily Lolo :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Mam sporo kosmetyków Lily Lolo, ale akurat błyszczyków nie miałam okazji stosować. Nie przepadam za błyszczykami, wolę matowe albo kremowe pomadki, chociaż czasem zdarza mi się pomarzyć o pełnym blasku :D Najbardziej ciekawi mnie właśnie ten odcień i angielska róża ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja właśnie chciałam English Rose ale tak wyszło że jednak ten do mnie trafił, w zasadzie nie płaczę z tego powodu, bardzo go lubię ;)

      Usuń
  25. Ładnie się prezentuje i jak mocno się nie klei to mógłby mi się spodobać :)

    OdpowiedzUsuń
  26. U mnie kosmyki lepiące się do ust to zmora, widzę że nie jestem sama :) Bardzo rzadko sięgam po błyszczyki. Z takich, które mi się sprawdzają polecam Estee Lauder <3

    OdpowiedzUsuń
  27. Firma Lily Lolo widzę, że się rozkręca, oby tak dalej:)

    OdpowiedzUsuń
  28. Z jednej strony przydałby mi się taki kosmetyk, ale z drugiej... chyba za bardzo kocham już długotrwałe i matowe pomadki :D

    OdpowiedzUsuń
  29. Produkt ma fajny skład i ładnie się błyszczy na ustach. Trochę wysoka cena jak za jego słabą trwałość.

    OdpowiedzUsuń
  30. Błyszczykom, już raczej mówię nie ale samo opakowanie przyciąga uwagę :)

    OdpowiedzUsuń

Każdy pozostawiony komentarz cieszy serce, dziękuję ;) Będzie mi miło jeśli zostaniesz też na dłużej lub odwiedzisz mnie na facebooku. W wolnej chwili zawsze odwiedzam wszystkich moich czytelników ;)