YOPE - naturalny krem do rąk imbir i drzewo sandałowe

00:48:00

Cześć!

Wybór odpowiedniego kremu do rąk w okresie mrozów jest dla mnie bardzo ważny. Moje dłonie są bardzo wrażliwe, przy niewielkim spadku temperatury pękają i bywają przesuszone. Ciężko mi znaleźć produkt, który w 100% mnie zadowoli - dogłębnie nawilżający i nie pozostawiający uczucia lepkich, spoconych rąk. W ostatnim czasie kremów miałam kilka, czas najwyższy by ocenić YOPE naturalny krem o wybranym przeze mnie zapachu imbiru i drzewa sandałowego. Ciekawych, jak się sprawował krem zapraszam do przebrnięcia przez cały post.

krem do rąk o naturalnym składzie

Dobre, bo polskie i naturalne

YOPE jest jedną z polskich firm produkujących kosmetyki naturalne. Na rynku pojawia się ich coraz więcej, ale produktów do wyboru nie jest wcale aż tak dużo. Początkowo marka wypuściła na rynek mydła, które jednych zachwyciły, innych nie. Sama byłam posiadaczką wersji figowej, którą bardzo polubiłam. YOPE koncentruje się na dłoniach, dlatego z czasem w ich ofercie pojawiły się również środki czystości, które nie będą im szkodzić oraz kremy i balsamy. Według producenta produkty posiadają aż 92% składników pochodzenia naturalnego!
skład naturalny w kosmetykach

Wygląd też się liczy 

Kremy YOPE znajdują się w nietuzinkowych opakowaniach wykonanych z giętkiego metalu. Zachowana została kolorystyka delikatnego pudrowego różu z naniesioną grafiką nieco abstrakcyjnych zwierzątek (niczym z bajek). Wizualnie opakowanie przypomina tubkę farby akrylowej i bardzo mi się podoba. Z kosmetyku korzysta się wygodnie, choć odkręanie tak małej zakrętki może być uciążliwe (wypada z rąk, trudno ją nałożyć na gwint). Po zużyciu pewnej ilości kremu wystarczy zwinąć kawałek opakowania i będzie ono zajmować mniej miejsca. Istnieje jednak ryzyko pęknięć, gdyż wielokrotnie miałam do czynienia z takimi tubkami - zauważyłam już pierwsze.
naturalny krem do rąk

Mieszane (u)czucia 

Zapach imbiru i drzewa sandałowego nie jest dla każdego - te składniki wyraźnie się przebijają i długo pozostają na skórze. Któregoś dnia dałam wypróbować go tacie i nawet po umyciu dłoni mydłem woń utrzymywała się, choć nie była już tak silna. Na szczęście nie jest to jedyny wariant, choć pozostałe mogą wydawać się równie dziwne.


  • Imbir - drzewo sandałowe
  • Herbata - mięta 
  • Szałwia - zielony kawior 
Według mnie wybrana opcja jest tym czego oczekiwałam od takiego zapachu, a to nieczęsto się zdarza. Należy on do silnych woni korzennych i całkowicie naturalnych . Może kojarzyć się z krajami Wschodu, a niektórzy twierdzą iż działa relaksująco.
produkty do pielęgnacji dłoni

Kiedy rodzą się wątpliwości?

Konsystencja kremu wydaje się być bardzo lekka, ale wbrew pozorom krem jest treściwy. Biała warstwa po nałożeniu na dłonie zanika z różną szybkością i zależy to od sposobu rozsmarowania oraz ilości kremu jaką zastosujemy. Zwykle wystarczy kapka wielkości ziarna grochu, która podczas wcierania w dłonie prawie natychmiastowo zanika, zaś jeśli kremu jest więcej może pozostawiać białe ślady - nie utrzymują się długo na skórze. Początkowo miałam wrażenie, że krem wchłania się bardzo szybko, lecz po wtarciu widzę na dłoniach delikatny połysk i czuję jakbym miała na nich jakąś powłokę. Choć dla mnie to poczucie ochrony moich dłoni przed mrozem i wiatrem, to wiele ze względu na nie może krem przekreślić. Ilość nakładanego kremu jest bardzo ważna w tym przypadku, ponieważ to od niej zależy efekt spoconych i klejących dłoni. Pierwszy raz spotkałam się z takim dziwakiem.

Składniki zawarte w kremie, tak jak podaje producent na etykiecie, są praktycznie w 98 % pochodzenia naturalnego, więc składu czepiać się nie będę. 

Aqua, Olea Europaea Fruit Oil, Butyrospermum Parkii (Shea ) Butter, Glycerin , Cetearyl Glucoside, Sorbitan Olivate, Cocos Nucifera (Coconut) Oil, Glyceryl Stearate, Isononyl Isononanoate, Cetearyl Alcohol, Phenoxyethanol, Tocopheryl Acetate, Argania Spinosa Kernel Oil, Zingiber Officinale Root Extract, Santalum Album (Sandalwood) Extract, Parfum, Xanthan Gum, Lactic Acid, Ethylhexylglycerin, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Citral, Eugenol, Geraniol, Hexyl Cinnamal, Limonene, Linalool.

A jednak działa!

Aromat kremu od razu przypadł mi do gustu, dlatego często gościł w ostatnim czasie na moich dłoniach. Ich kondycja nie była najlepsza - przesuszone, popękane i podatne na zadrapania. Czasami nie wiedziałam skąd wzięło się dane skaleczenie, powszechnie zaś wiadomo że takie małe ranki najbardziej potrafią dopiec. Krem YOPE imbir i drzewo sandałowe tworzył na dłoniach barierę, która na prawdę chroniła przed mrozem. Podczas podróży, był niezawodny i nie bałam się wystawiać dłoni choć na chwilę na mróz. Skóra była nawilżona, ranki goiły się szybciej i nie pojawiały się nowe pęknięcia. Smuci mnie jednak fakt, że zaprzestanie używania kremu było równoznaczne z powrotem do suchych i szorstkich dłoni - czasami nawet p dniu. Może jestem naiwna, ale chciałabym by efekty utrzymywały się jednak na dłużej. Krem nie pozostawiał nieprzyjemnego uczucia, chyba że przesadzałam z dozą. Obecnie moje dłonie wyglądają bardzo dobrze i widać znaczną poprawę, choć krem aplikuje jedynie na noc. Temperatura, co prawda nie jest już tak bardzo dokuczliwa, lecz ja o dłonie muszę dbać cały rok. 

Kremu zostało mi ponad 3/4 tubki, a używam go od początku stycznia zwykle na noc, ale i w ciągu dnia. Jest niezwykle wydajny i w 100 ml znajduje się wiele dobroci natury. Moim zdaniem 30 złoty po mimo iż wydaje się być dość sporą sumą, to i tak nie jest wygórowaną ceną. Mój kremik pochodzi ze sklepu ekobieca, ale możecie kupić go z 15% rabatem np. na kontigo.

Jeśli lubicie naturalne składy i nie boicie się powłoczki na dłoniach, to jest to coś dla Was. Wyczulonych na intensywne zapachy przestrzegam! 







Zobacz także

43

  1. Fajnie, że teraz zrobili mniejsze opakowania:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie! Ja lubię różnorodność i nie wyobrażam sobie zakupu 500 ml butli kremu do rąk :D

      Usuń
  2. Z jednej strony ciekawią mnie te kremy, ale z drugiej po rozczarowaniu mydłami nie mam chyba ochoty próbować.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie do tego kremu nieco cena odstraszała, ale skoro jest tak wydajny, to może jednak się skuszę. Chyba zdecydowałabym się na wersję herbata-mięta. Opakowanie wizualnie mi się podoba, ale też mam mieszane uczucia względem niego. Bo tak, jak napisałaś, metalowe tubki lubią pękać. Do torby raczej tego kremu nie włożę, bo bałabym się, że po zniszczeniu wszystko ubrudzi. Na plus na pewno skład. Ja nie mam jakoś bardzo wymagających dłoni, więc mała ilość na pewno by mi wystarczyła :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mimo wszystko bym wypróbowała ♥

    OdpowiedzUsuń
  5. Jeśli chodzi o kremy do rąk to nie przepadam za tym jak długo się wchłania i zostawia warstwę bo mam uczucie takich brudnych rąk. Natomiast na noc jako maska to jak najbardziej tak :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja mam manie kremowania rąk, więc myślę, że na noc byłby super :) Niestety jeszcze nie miałam nic z YOPE, ale wszystko przede mną :) Opakowania to mają boskie :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Pomimo że nie polubiłam się z ich mydłami, kremik na pewno kupię i przetestuję :). Herbata- mięta będzie moja :P.

    OdpowiedzUsuń
  8. Koniecznie muszę przetestować. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Opakowanie wygląda tak słodko! Ja na mrozy używam kremu z evree SOS, czy jakoś tak on się nazywa, ale skradł moje serce. Nie dość, że ma zapach mango to jeszcze nie pozostawia tłustej powłoki na łapkach :)
    wiktoriazuk.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Opakowanie strasznie przypomina mi tę, od profesjonalnych farb fryzjerskich ;)
    Wszystko przemawia za tym, by kremu spróbować, jednakże trochę przeraża mnie ten zapach imbiru - mam małą zraze do niego;) co prawda, nie przez kosmetyk, a przyprawę, wiec może nie warto sie zniechęcać na starcie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Czytałam już tyle pozytywnych opinii, że pora w końcu go kupić :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Wolę jak kremy szybko się wchłaniają. Nie lubię czekać ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Muszę w końcu wypróbować kosmetyki Yope, bo tyle o nich się mówi. Zacznę chyba od kultowych mydeł, ale po kremy do rąk też chętnie sięgnę :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Korci mnie, ale coś nie może trafić w moje ręce 😜

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja nigdy nie stosuję zbyt dużej ilości kremu do rąk. Chyba, że robię sobie taką nocną "kurację". Aczkolwiek nie zauważyłam aby na moich dłoniach nawet przy większej ilości pozostawała jakaś lepka warstwa, chociaż ja stosuję wersję z miętą ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hmm, ja odczuwam to za każdym razem jak przesadzę, nawet jak nakładam małą ilość to mam jakby błone na dłoniach (która nie jest uciążliwa), ale może być też tak że to nie zależy od wersji a od człowieka, każdy z nas jest wszak inny :)

      Usuń
  16. Ale uroczo wygląda ten krem i skład ma ładny :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie słyszałam jeszcze o tej firmie :D
    Ale będę musiała przetestować :D

    Zapraszam :* Odwdzięczam się za każdą obserwacje :)

    grlfashion.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  18. Świetny post, zdjęcia są rewelacyjne :) !!

    Buziaki,
    zapraszam do mnie, kochana!
    http://loveshinny.pl/

    OdpowiedzUsuń
  19. Faktycznie można go pomylić z farbą :D

    OdpowiedzUsuń
  20. Mam ten krem i naprawdę bardzo go lubię!

    OdpowiedzUsuń
  21. Oj kocham Yope i pewnie się skuszę na ten krem :)

    www.gabrysiowetestowaniee.blogspot.com :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Kupiłam sobie dzisiaj na targach szałwiowy no i zobaczymy :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Opakowania sprawiły, że od dawna chodzę wokół produktów YOPE, ale nadal żadnego nie przetestowałam. Chętnie wypróbowałabym którąś z wersji kremu, chociaż u mnie z regularnością w smarowaniu akurat tej części ciała bywa różnie :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Ciekawi mnie wersja herbaciana, bo imbir to zupełnie nie moja bajka :D Teraz mam z Make Me Bio w metalowej tubce i rzeczywiście zaczyna pękać :(

    OdpowiedzUsuń
  25. intensywnych zapachów nie lubię tylko na twarzy :D

    OdpowiedzUsuń
  26. Zakochałam się w szacie graficznej tego produktu <3

    OdpowiedzUsuń
  27. Hmmm.... tego zapachu pewna nie jestem, bo nie przepadam za korzennymi aromatami :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Nigdy nie słyszałam o tym produkcie, może skorzystam! :)
    BLOG
    INSTAGRAM
    Wpadnij! ;*

    OdpowiedzUsuń
  29. Myślę,że jako krem na noc sprawdziłby się u mnie świetnie,kwestia tylko zapachu bo ten Twój raczej nie byłby moim ulubionym połączeniem

    OdpowiedzUsuń
  30. Mnie również spodobało się opakowanie. ;)

    OdpowiedzUsuń
  31. Ja się skuszę chyba na wersję herbata i mięta. Inne zapachy do mnie nie przemawiają ;)

    OdpowiedzUsuń
  32. koniecznie muszę wypróbować, a opakowanie - od razu przyciąga wzrok :)
    zapraszamy w wolnej chwili :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Słyszałam o tym kremie tyle pozytywnych opinii, że bardzo kusi. I ta różowa tubka... Ach...

    OdpowiedzUsuń
  34. Miałam mydła Yope i zakochałam się w ich zapachach. Ich kremy ostatnio też mnie kuszą, ale cenowo lepiej wypada Evree ;)

    OdpowiedzUsuń
  35. Kremu do rąk jeszcze nie miałam, ale mydełka uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń
  36. mrozy juz za nami, ale przyznam, że dobry krem do rak byłby dla mnie zbawienny

    OdpowiedzUsuń
  37. Ja na pewno po niego sięgnę, bo przemawia do mnie wszystko - skład, wygląd, opinie...:D

    OdpowiedzUsuń
  38. Moje tony zapachowe :)
    Musze go sobie wypróbować, chociaż przeraziłaś mnie faktem że w chwili odłożenia kremu dłonie wracają do stanu "sprzed". Ale kupię go sobie chyba na dniach i zobaczę na sobie.

    OdpowiedzUsuń
  39. ja akurat bardzo lubię tą powłoczkę. mam wersję miód i bergamotka w dużej 500 ml. wersji i bardzo lubię.

    OdpowiedzUsuń
  40. Bardzo mi się podoba grafika 😍

    OdpowiedzUsuń

Każdy pozostawiony komentarz cieszy serce, dziękuję ;) Będzie mi miło jeśli zostaniesz też na dłużej. Pamiętaj jednak, to nie miejsce na reklamę Twojego bloga!