Pudełka kosmetyczne

Liferia – box inny niż wszystkie ?

Cześć!
Marcowa Liferia na dobre rozgościła się na blogach i podejrzewam, że niektórzy mogą się obawiać, że niebawem wyskoczy im z lodówki. Tak to bywa z pudełkami, gdyż pojawiają się u wszystkich w jednym terminie i każdy chce się pochwalić zawartością. Przyszła kolej i na mnie, by pokazać Wam zawartość paczuszki.
Znacie mnie już dość dobrze i wiecie, że boxy omijam szerokim łukiem. Dlaczego zdecydowałam się na Liferię? Przede wszystkim z tego powodu, że jako nieliczni dobierają bardzo rozważnie kosmetyki mające się znaleźć w środku i nie jest to asortyment dostępny w każdej drogerii. Tym razem pod wieczkiem skrywały się takie marki jak Naturalis, Balneo Kosmetyki, Apple & Berars, The Vintage Cosmetics i Ahava.
 
Płyn micelarny Balneo Kosmetyki



Uwielbiam płyny micelarne i w mojej łazience zawsze znajduje się choć jeden. Z Balneo nie miałam wcześniej styczności, choć wielokrotnie słyszałam o ich produktach. Zapach jest tutaj bardzo delikatny i nienachalny, a skład dość ciekawy. Podobno wyciąg z opuncji jest odpowiedni dla skóry wrażliwej i skłonnej do alergii, będę więc miała spore wymagania jeśli o ten płyn chodzi. Zapowiada się ciekawie i na pewno będę go używać.

Pęseta The Vintage Cosmetics 

Z tymi akcesoriami często spotykam się w Tk. Maxx, gdzie możecie cały zestaw dostać za 35 złotych. Zdziwiłam się, że wysoka cena (40 złotych) widnieje w opisie pęsety, ale niestety w Anglii ten produkt rzeczywiście tyle kosztuje. Wstyd się przyznać, ale dobrej pęsety nie miałam aż po dziś dzień. Bardzo się cieszę z jej obecności w pudełku. Dodatkowo jest mała, zgrabna i po prostu śliczna. Mam nadzieję, że posłuży mi przez długi czas.



Nawilżający krem na dzień AHAVA 

Miniaturka kremu Izraelskiej produkcji to całkowita nowość w mojej kosmetyczce. Co prawda już gdzieś widziałam ich kosmetyki, ale jakoś nie ciekawiły mnie wcale. Może to te niezbyt przyciągające wzrok opakowania? Jestem zadowolona, że w tym przypadku to jedynie wersja podróżna. Moja cera nie przepada za kremami i ciężko mi znaleźć coś co w stu procentach będzie jej odpowiadało. Będę więc mogła sprawdzić działanie, bez obaw, że produkt się zmarnuje. Sam produkt ma pudrową woń i dość długa listę składników, trochę kojarzy mi się z dzieciństwem.



Luksusowy żel pod prysznic Apple & Bears 


Kolejna miniaturka w pudełku, która znając moje zapędy starczy na dwa lub trzy użycia. Aromat granatu i aloesu jest mi dobrze znany z kosmetyków do włosów i całkowicie mi odpowiada. Żel jest dość gęsty i ma żółte zabarwienie. Aloes jest na drugim miejscu w składzie (zaraz po wodzie), co uważam za ogromny plus. Polubiłam się już z niejednym myjadłem wyprodukowanym w Anglii i coś czuję, że jeśli chodzi o tą markę to jeszcze się spotkamy.

 

Kojący tonik do twarzy wiesiołkowy Naturalis
 
Kosmetyki naturalne sobie cenię, a jednak czuję się nieco oszukana przez ten kosmetyk.        W opisie jako główny składnik wymieniony jest olej wiesiołkowy, tymczasem na pierwszym miejscu w składzie mamy olej rycynowy. Sam wiesiołek i inne olejki znajdują się dopiero na szarym końcu, daleko za napisem „Parfum”. Zapach jest dość mocny i przypomina mi szampon rumiankowy. Z pewnością wypróbuję ten nieco oszukany tonik, ponieważ bardzo ciekawi mnie jego działanie. Mimo że, to dla mnie zupełnie obca marka i ciekawiła mnie bardzo to raczej nie zapoznam się z ich ofertą bliżej.

Z zawartości pudełka jestem bardzo zadowolona, bo żaden z produktów dotychczas nie był mi znany. Box jest jednym z lepszych obecnie dostępnych na polskim rynku. Wymieniłabym jedynie tonik wiesiołkowy na pełnowymiarowy żel. Jeśli zaś chodzi o samą Liferię nie podoba mi się fakt, że marcowe pudełko dotarło w połowie kwietnia. Nie każdy klient będzie wyrozumiały jeśli chodzi o takie opóźnienia.

Liferię możecie zasubskrybować tutaj Liferia klik na 3 miesiące, pół roku, jednorazowo lub na dłużej. Koszty są zależne od pakietu i niewiele się między sobą różnią. Sami zdecydujcie.


Udanego weekendu Wam życzę! 

Tagi:
Udostepnij:
zBLOGowani.pl Follow promujbloga.pl