Lifestyle

#Wiosennik| Naturalna wiosną – nawilżający duet Alterra

Witajcie!
Wena twórcza w dniu dzisiejszym mnie opuściła. Może to ten deszcz i grad, a może zmęczenie materiału. Jakkolwiek by nie było, nie jest to tak bardzo istotne, jak to że nie chce zawieść Was i moich towarzyszek. Tematyka tego posta jest ściśle związana z naturą. Ponieważ już mogłyście przeczytać co sądzę o naturalnym pięknie w tym poście klik, a o moim podejściu do kosmetyków naturalnych i „chemicznych” napiszę za jakiś czas, to dziś przedstawię Wam bliski mojemu sercu naturalny duet w kwestii pielęgnacji włosów – Alterra Aloes i Granat.
Jestem zwolenniczką naturalnej pielęgnacji i uważam na składy kosmetyków, ale wciąż sięgam też po te „chemiczne” produkty. W przypadku cery czy ciała odstawienie wyrobów zawierających substancje nienaturalnego pochodzenia było raczej bezbolesne i nie odczułam tego za bardzo. Czupryna to zdecydowanie inna bajka. Włosy zwykle są kapryśne i rezygnacja z mocnych detergentów i silikonów może prowadzić do plątania, a nawet siana na głowie. Przechodziłam to przez długi czas i momentami miałam ochotę się poddać. Dopiero kiedy nawiedził mnie łupież, a same włosy były mocno przesuszone, poznałam  w pełni moc natury.
Alterra Naturkosmetik to produkty dostępne w każdym Rossmannie, naturalne i przy tym niedrogie. Opinii na ich temat powstało całe mnóstwo, zarówno tych dobrych, jak i tych złych. Również w moim koszyku wyroby tej marki lądowały wielokrotnie, a do niektórych wracam stale. Szczególnie upodobałam sobie szampon i maskę aloes i granat.
 
Maska do włosów bio granat i bio aloes Alterra 
Maska ma przecudowny, delikatny i słodkawy zapach. Produkt posiada gęstą konsystencję oraz białą barwę i niewiele różni się od odżywki z tej serii. Na włosach rozprowadza się go bez problemu, choć w przypadku gęstych musimy się liczyć z koniecznością aplikowania nieco większej ilości. To białe cudo pomimo bogatego składu  nie przeciąża włosów, dlatego od czasu do czasu nakładam je również na skórę głowy. Produkt umieszczony został w tubie z giętkiego plastiku zakończonej zakrętką z zamknięciem typu klik, która jest poręczna i pozwala wydobyć produkt do końca. Opakowanie jest minimalistyczne i schludne.
 Wśród składników znajdują się między innymi:
  • alkohol cetearylowy
  • olej sojowy,
  • olej z pestek granatu,
  • masło shea,
  • olej krokosza barwierskiego.
  • olej rycynowy,
  • wyciąg z owoców granatu,
  • sok z aloesu,
  • wyciąg z kwiatów i gałązek akacji,
  • pantenol,
  • olej słonecznikowy
  • inne składniki pochodzenia naturalnego.
Maska ma nawilżać włosy i rzeczywiście to robi. Dzięki olejom w składzie, a także emolientowi tłustemu, jakim jest wyżej wymieniony alkohol, włosy są pięknie wygładzone i łuski ładnie się zamykają. W przypadku podrażnień skóry głowy, warto na chwilę wmasować maskę, dzięki czemu stan ten zostanie załagodzony. Niektórzy mogą czuć lekki niedosyt, gdyż włosy nie są po niej idealnie dociążone i jedna aplikacja to stanowczo za mało by mówić o poprawie ich kondycji.
 
Szampon bio granat i bio aloes Alterra
 
Szapon ma identyczny zapach, jak maska do włosów. Konsystencja jest natomiast zdecydowanie rzadsza, a sam płyn nie posiada barwy. Jeżeli oczekujemy dużej ilości piany, to konieczne będzie naniesienie na włosy sporej ilości produktu. Szampon pomimo słabszych detergentów w składzie bardzo dobrze oczyszcza włosy i skórę głowy – w przypadku podwójnego mycia może sprawić, że włosy będą się matowe, szorstkie i splątane (jest to zasługa SCS). Kosmetyk znajduje się w butelce z twardszego plastiku, lecz nie stanowi to przeszkody w wykorzystaniu go do ostatniej kropli.
Składniki szamponu to między innymi:
  • łagodny detergent biodegradowalny (może łagodzić działanie innych detergentów),
  • SCS (detergent średnio drażniący),
  • substancja powierzchniowo czynna otrzymywana z kombinacji naturalnego kokosowego kwasu tłuszczowego i sarkozynowych roślinnych kwasów tłuszczowych,
  • ekstrakt z owoców granatu,
  • sok z aloesu,
  • wyciąg z liści i łodyg akacji,
  • antystatyk tworzący ochronną powłokę na włosach.

 

Skład szamponu jest nieco gorszy i zdecydowanie mniej naturalny niż w przypadku maski. Szampon ma jednak porządnie myć, stąd też pojawił się detergent – można było go zastąpić jakimś nieco łagodniejszym. Włosy po oczyszczeniu nie są oklapnięte i wyglądają zaskakująco dobrze, choć w przypadku kogoś, kto nie używał wcześniej tego typu szamponów może wydawać się totalnym niewypałem. 


Oba produkty dobrze spisywały się na mojej głowie, ale doceniłam je dopiero w ostatnim czasie. Raz w tygodniu myję włosy szamponem z mocniejszym detergentem, by pozbyć się z nich wszystkiego co się na nich osadziło i czego nie usunął delikatny szampon. Niestety jeden szampon zbyt mocno ją przesuszył w wyniku czego pojawił się łupież. Dodatkowo włosy poddane domowym zabiegom farbowania przypominały siano. Na szczęście mama przywiozła mi zupełnie przypadkiem zestaw z Alterry. Dawno nie korzystałam z ich produktów, stąd ucieszyłam się z możliwości ponownego testowania. Dzięki nim już po pierwszym myciu zauważyłam, że skóra przestała mnie swędzieć. Z każdym kolejnym było coraz lepiej choć jeszcze do końca nie pozbyłam się problemu. Włosy za sprawą maski stały się miękkie i nieco się wygładziły. Maska posłużyła mi także do przygotowania eliminującej żółte refleksy masy gencjanowej – emolienty ograniczyły wysuszające działanie fioletu.
Nie jest to pierwszy raz gdy produkty naturalne ratują mnie z opałów – zauważyłam, że lepiej oddziałują na moją skórę i cerę. Trzeba się jednak z takimi produktami oswoić, bo ich działanie rzadko kiedy powala od pierwszego spotkania. 
 
Nie zapomnijcie także zajrzeć do dziewczyn:
Udanego tygodnia!
 
Udostepnij:
zBLOGowani.pl Follow promujbloga.pl