Denko kosmetyczne

Denko kwiecień 2017

Witajcie !
Deszczowa i dość zimna pogoda, a mi wciąż się śpiewa „i wtedy przyszedł maj, zrobiło się gorąco”. Kolejny miesiąc minął w  zastraszającym tempie, lecz ten będzie pełen przeżyć i emocji. Niedługo wybieram się na Meet Beauty, a w planach jeszcze wiele innych atrakcji. Skoro zaczynamy nowy miesiąc to należy podsumować stary – zapraszam na niewielkie denko.
1. Balsam Nuxe Reve de miel. To jedyne mazidło, które było w stanie uratować moje spierzchnięte usta. Rzadko mi się zdarza by działało na nie cokolwiek, a tutaj było widać znaczącą poprawę. Miałam go bardzo długo, trudno było dobić dna. Skład jest bardzo fajny, zaś sam produkt przypomina prawdziwy miód. Cena to około 40 złotych w Super Pharm i w granicach do 25 złotych w aptece np. Aptemax . O tym małym cudzie przeczytacie także u mnie na blogu w poście Reve de miel. Wrócę do niego na pewno!
2. dear klairs Gentle Black Deep Cleanesing Oil. Kolejny z produktów, który zasługuje na uznanie i do którego powrócę. Składniki tworzące mieszaninę w buteleczce nie są w 100 % naturalne, lecz cenię go bardzo. Pomógł mojej skórze w kryzysowych sytuacjach i świetnie radził sobie ze zmywaniem makijażu. Kosztuje całkiem sporo, warto go mimo wszystko wypróbować. O olejku poczytacie więcej w poście Przejdziesz na ciemniejszą stronę mocy ?
3. Facele intima sensitive. Żel do higieny intymnej wielokrotnie pokazywany w denku w wersji aloesowej. Tym razem skusiłam się na opcję sensitive i spisywał się równie dobrze, jak pozostałe wersje. Niestety choć wiele osób myje nim włosy u mnie to nie przejdzie. Znakomicie nadaje się za to do mycia pędzli. Tani niczym barszcz, co jakiś czas ląduje w moim koszyku.
4. ziaja  intima o zapachu konwalii. Pani ekspedientka wrzuciła mi go kiedyś w ramach gratisu, ale gdy spojrzałam na składniki zamarłam. Raczej po to istnieją takie produkty by delikatnie dbać o dyskretne miejsca. Tutaj natomiast na pierwszym miejscu nic innego, jak SLES. Wymyłam nim pędzle. Na pewno nie wyląduje w moim koszyku.
5. Gąbeczka do makijażu z Tk maxx (Creme). Kiedy ja dopadłam cieszyłam się jak dziecko – bo inna, bo ładna, bo miś. Gąbka okazała się twarda, podkład się mazał,a co gorsza rozpadła się na pół przy drugim użyciu. Nie dało się jej także żadnym sposobem domyć. Zrobiło mi się przykro i na pewno więcej nie kupię.
6. Gąbeczka do makijażu Makeup Revolution. Gąbeczka jest jedną z lepszych jakie miałam. Wyjątkowo miękka i sprężysta, pozwala bardzo dobrze nakładać makijaż, przy czym uzyskujemy efekt gładkiej skóry. Zdecydowanie to mój faworyt, jak dotychczas. Ma jeden drobny mankament – przy pierwszym myciu można zauważyć, jak wypłukuje się barwnik i gąbeczka szybko traci soczysty kolor różu. Działanie pozostaje jednak bardzo dobre. Gąbeczkę możecie kupić na kosmetykomania.pl za 22 złote.
7. Alterra olejek Brzoza i pomarańcza. Olejek, który podbił moje włosy całkowicie, choć ma zupełnie inne przeznaczenie. Zstąpił mi limitowaną edycję Cien Nature i efekty były bardzo zadowalające. Cóż tu dużo mówić – ładnie pachnie, stosowany do ciała i do włosów. Najlepiej polować na niego podczas promocji, choć jest dość wydajny. Znajdziecie go w Rossmannie.
8. Alterra maska bio-granat i bio-aloes. Rozwodzić się nie będę, ponieważ niecałe dwa tygodnie temu był o niej post. Dobra, tania. Wracam do niej co jakiś czas.
 
9. schauma Nature moments szampon malinowy. Początkowo pokochałam go za zapach i dokładne oczyszczenie skóry głowy. Z czasem zauważyłam, że pojawił się łupież, a włosy stały się matowe i nieprzyjemne w dotyku. Podobne zjawisko zaobserwowałam u mojego lubego – włosy stały sie nieprzyjemne w dotyku. Więcej się nie spotkamy.
10. Organic Shop Bambus i 11. EcoLab Honey Body Scrub – o obu peelingach pisałam również w zeszłym tygodniu. Oba są dobre, choć każdy z nich posiada inne działanie. Miodowy peeling działa nawilżająco i bardziej, jak masaż, zaś bambusowy to dość mocny zdzierak. Więcej przeczytacie w tym poście.
12. Chi Tea Tree. Niedrogi, bo bagatela za całe 5 złoty, olejek do zabezpieczania końcówek. Kocham ich olejki i wiecznie do nich wracam. Bardzo wydajny i posiadający ziołowy zapach. Znajdziecie go m.in. na mintishop.pl
To już wszystkie zdenkowane produkty Oczywiście dwóch zapomniałam sfotografować, jak zawsze. Jak Wasze zużycia w tym miesiącu? Spodobało się Wam coś z mojej listy? 
 
Buziaki! 

 

 

Tagi:
Udostepnij:
zBLOGowani.pl Follow promujbloga.pl