Lifestyle, Pielęgnacja włosów

Mała włosowa metamorfoza – o tym, jak trafiłam do dobrego fryzjera

Cześć!
Wspominałam przy okazji ostatniej włosowej aktualizacji, że pojawią się drobne zmiany w moim wyglądzie. Wiedziałam od razu, że wcale nie będą takie minimalne, ale do ostatniej chwili nie byłam pewna co tak naprawdę zrobię z włosami. Niezdecydowanie pojawiło się też w kwestii napisania tego posta, lecz stwierdziłam iż muszę podzielić się z Wami doświadczeniami. Dlaczego? Chyba jeszcze ani razu nie wyszłam od fryzjera tak zadowolona. Ciekawi? Zapraszam do dalszej lektury.
gdzie w Szczecinie do fryzjera?
Fryzjer generalnie nie kojarzy mi się z niczym przyjemnym. Ile razy bym nie odwiedzała salonu wychodziłam z rozczarowaniem na twarzy. Główny powód jest dość oczywisty – druga strona nigdy nie słuchała tego co mam do powiedzenia i nie potrafiła także w żaden sposób doradzić. Miałam co prawda ulubioną fryzjerkę, ale dwa razy oddała mnie w ręce swojej młodej pracownicy (wiedząc, że tego nie lubię i nie informując mnie wcześniej). Więcej tam nie poszłam, gdyż moje włosy były krzywo ścięte, a końcówki niedokładnie oczyszczone. Inna kwestia, że czasami pracownik salonu fryzjerskiego ma rację jeśli chodzi o ilość jaką powinniśmy ściąć by włosy odżyły, ale jeśli stanowczo odmawiamy to należałoby nasze zdanie uszanować. Tak możemy wymieniać bez końca sytuacje z różnych salonów. Dodatkowo często dochodzi kwestia ceny do jakości i niekiedy tani fryzjer potrafi ściąć lepiej niż ten który się ceni. Gorzej jeśli wyjdziemy kompletnie niezadowoleni z efektu, a zapłacimy sporo. Trudno potem się przekonać, uwierzcie mi -szczególnie kiedy się jeszcze nie pracuje i oszczędza każdy grosz.
jaki fryzjer w Szczecinie
Do Fryzjerskiego Atelier Katarzyny Klim poszłam z polecenia mojej przyjaciółki i kherblog.com. Uprzednio przejrzałam ofertę innych salonów i opinię jaką wystawiają im ludzie. Wiedziałam, że w Atelier pracują używając kosmetyków dobrej jakości – L’Oreal Professionnel oraz Kerastase. Plusem było także to, że podczas zapisów panie były bardzo miłe, uśmiechnięte i odpowiadały na moje pytania. Zapisałam się do Pani Agnieszki i niemalże cały tydzień rozmyślałam o tym, jak przebiegnie wizyta.
wizyta we Fryzjerskim Atelier Katarzyny Klim
Kiedy weszłam, Pani Agnieszka podeszła do mnie przedstawiła się. Została mi zaproponowana kawa lub inny napój, do której otrzymałam także ciastko. Miałam już w głowie jakąś wizję fryzury, ale nie była ona sprecyzowana. Bałam się, że mogę w niej źle wyglądać, dlatego potrzebowałam porady. Pani Agnieszka wytłumaczyła mi dokładnie co możemy zrobić z moimi włosami – ustaliłyśmy ostatecznie, że zetniemy je na proso tak by pozbyć się zielonego odcienia, jednocześnie nie skracając ich całkowicie. Musiałam mieć chyba lekkie przerażenie w oczach, ale dodałam że sama myślałam o jeszcze mocniejszym cięciu i nie obawiam się zbytnio. Zanim jednak przystąpiłyśmy do zabiegu zadałam też kilka pytań w kwestii koloryzacji. Chcąc wyrównać kolor położyłam na włosy rozjaśniacz, a jednak nic to nie dało. Miałam w planach za jakiś czas wrócić do ciemnego blondu, ale jak się okazało mogłam przez to skończyć ponownie z zielenią na głowie. Kiedy już wymieniłyśmy się informacjami zaczęła się metamorfoza.
Podczas ścinania cały czas byłam informowana o tym co będzie robione na mojej głowie. Na początku włosy zostały przystrzyżone maszynką by pozbyć się w większości tych, które i tak zostały spisane na straty. Potem przeszłyśmy na myjnie, gdzie podczas szorowania moich kudełków relaksowałam się na masującym fotelu. Włosy zostały potraktowane specjalnym mocno oczyszczającym szamponem, a kolejno zabezpieczone odżywką. Po myciu Pani Agnieszka zabezpieczyła końce olejkami i suszyła włosy na płaskiej szczotce, żeby nie nadwyrężyć ich dodatkowo po farbowaniu i lepiej je wyrównać za pomocą maszynki. Kiedy już cała fryzura została wyrównana, został zastosowany zabieg wpuszczania powietrza – nazwałabym to delikatnym cieniowaniem. Muszę dodać, że podczas zmiany fryzury nie byłam w żaden sposób szarpana i cały czas dbano o mój komfort. Byłam tak zaskoczona wyglądem, że ledwo cokolwiek wydukałam z siebie. 

 

platynowy blond
Przed wyjściem porozmawiałam z Paniami na temat kosmetyków Kerastase oraz zabiegów odżywczych jakie są prowadzone w salonie. Myślę, że niebawem wybiorę się na rytuał z olejkami. To co najbardziej mnie zaskoczyło to cena jaką zapłaciłam, a było to jedynie 65 złotych! Zwykle strzyżenie kosztuje dziesięć złotych więcej, ale jako że jestem studentką dostałam rabat.
Salon jest zadbany i lśni czystością, niestety nie zrobiłam zdjęć 🙁 Możecie jednak zobaczyć na fryzjerskieatelier.pl
Podsumowując jestem bardzo zadowolona z wizyty, z tego jak zostałam w salonie potraktowana i z efektu jaki zagościł na mojej głowie. Wiem, że wielu z Was też się podoba moja nowa fryzura i tym bardziej się ciesze. Pierwszy raz wizyta u fryzjera okazała się bardzo przyjemna i na pewno będę zaglądać częściej.
A Wy? Macie swojego ulubionego fryzjera? Może nie trafiłyście na ideał? Planujecie zmiany w wyglądzie? Dajcie znać koniecznie!
 
Ps. Na Facebooku Like a porcelain doll trwa konkurs 😉
 
 
 
Tagi:
Udostepnij:
zBLOGowani.pl Follow promujbloga.pl