Lifestyle

Meet Beauty – czy warto było odwiedzić stolicę?

Cześć!
W zeszły weekend miałam okazję uczestniczyć po raz pierwszy w konferencji Meet Beauty, na której blogerki urodowe spotykają się już trzeci rok. Z tego powodu było mnie tutaj mniej, ale to nie jedyna przyczyna mojej nieobecności. Nie rozwodząc się zbytnio naskrobałam parę słów na temat blogerskiego spotkania, odbywającego się tym razem w połączeniu z targami Beauty Days. O tym jak było i czy mi się podobało przeczytacie w dalszej części posta.

 

Niczym dziecko we mgle
Od kiedy dowiedziałam się, że jadę na Meet Beauty rozpoczęły się plany i wyczekiwanie zapisów na warsztaty. Konieczne było zarezerwowanie noclegu, biletów na pociąg oraz kupno nowej baterii i karty do aparatu. Do samego końca nie wiedziałam, jak to wszystko będzie przebiegać, czy uda mi się dostać na warsztaty które będą mi odpowiadać tematyką oraz czy podołam wybierając się sama do kompletnie nieznanego mi miasta. Wątpliwości było wiele, ale wiedząc że jadę z dziewczynami na których mogę polegać, zebrałam manatki i wyruszyłam do stolicy. 

 

W Warszawie byłam już w piątek, mimo że rozpoczęcie konferencji przewidziane było na sobotę. Na dworcu za pewne bym się zgubiła, na szczęście napisała do mnie Emilka z bloga Uroda Według Blondynki i razem wyruszyłyśmy do Nadarzyna. Na miejscu miałam przygody – walizka zacięła mi się, a wejście w którym miałyśmy dostać opaski uprawniające nas do poruszania się po targach było zamknięte. Ostatecznie panie przy wejściu głównym wpuściły nas bez problemu, a punkt organizatorów spotkania znalazłyśmy po pewnym czasie.



W piątek na targach nie było tłumów, a samych blogerek pojawiło się tylko kilka. Po odwiedzeniu wszystkich stoisk poszłyśmy na kawę. Wieczorem odbyła się gala na której zaśpiewała Edyta Górniak – zrobiła na mnie bardzo dobre wrażenie, poza tym ma niesamowity głos. Kinga (Blond Blog) i Ania (Rozmaitości kosmetyczne) wraz z naszym nieocenionym kierowcą przybyli po mnie i udaliśmy się Rozalina, który okazał się świetnym miejscem na nocleg.

 

Warsztaty, wykłady i targi

W sobotę po rozpoczęciu i powitaniu przez organizatorów przyszedł czas na warsztaty i wykłady. Zapisy na warsztaty spędzały sen z powiek, nic dziwnego skoro miejsca rozeszły się w przeciągu minuty. Zapisałam się na szkolenie z markami Neo Nail, Golden Rose i Gosh. Niektóre dziewczyny nie miały niestety tyle szczęścia.

Warsztaty z Neo Nail bardzo mi się podobały – chyba zdecydowanie najbardziej ze wszystkich. Wykonywaliśmy zdobienia za pomocą nowej serii Aquarelle. Malowanie kwiatków sprawiało mi dużo przyjemności i świetnie się przy tym bawiłam.  Panie instruktorki były bardzo miłe i starały się pokazać każdej z nas, jak poprawnie wykonać kwiatka. Niestety minusem tych warsztatów był przydługi wstęp o marce i prezentacja ich asortymentu oraz pan prezenter, który chyba wyuczył się co ma powiedzieć na pamięć i strasznie krzyczał. Uważam, że w czasie który poświęcony był na prezentacje mogłam nauczyć się jeszcze jednego zdobienia.

 

Golden Rose w tym roku zaproponowało trzy rodzaje warsztatów. Początkowo chciałam wybrać się na konturowanie twarzy, ale niestety nie było miejsc. Znalazłam się więc na makijażu oka, co okazało się bardzo przydatne. Warsztaty prowadziła przesympatyczna Karolina Zientek Makeup Artist. Musze tu napomknąć, że modelka na której wykonywany był makijaż pokazowy miała prześliczną urodę i podziwiam jej wytrwałość – było gorąco, patrzyło na nią pięćdziesiąt par oczu, a za ścianą był niesamowity hałas. Pani Karolina jest mistrzem w swoim fachu i jej prace możecie podziwiać choćby w tegorocznym Nyx Face Awards. Nam zaprezentowała podstawowe triki i okazało się, że nie do końca dobrze wykonywałam swój makijaż. Minusem warsztatów był hałas – tak, tak Pan z Neo Nail zagłuszał naszą prowadzącą 😀 Dodatkowo było naprawdę duszno!
Zdjęcie modelki : Anna Płonka Rozmaitości kosmetyczne

 

Po sobotnich warsztatach przyszła kolej na niedzielnego Gosh’a – Selfie Look. Pani Anna Mucha Makeup Artist wybrała do wykonania makijażu pokazowego jedną z nas. Make up składał się z bardzo wielu kroków i ciężko było mi spamiętać wszystkie. Każdy etap wydawał się być wykonywany z niezwykła precyzją i wprawą, a modelka co jakiś czas przechodziła się po „wybiegu” prezentując efekty. Wspólnie z dziewczynami uznałyśmy, że większość z nas na co dzień nie miałaby czasu go wykonać –  jednak miał on sprawić, że będziemy lepiej prezentować się na zdjęciu. Niestety przez część warsztatów wierciłam się, jak mucha w smole, ponieważ mimo pojawiających się ciekawych informacji, trwało to dla mnie trochę za długo.

 

Jeżeli chodzi o wykłady to dotarłam tylko na część jednego. Warsztaty trwały po półtora godziny, a w międzyczasie błąkałam się po stoiskach gdzie mogłam zbadać cerę, stan skóry głowy i porozmawiać z markami. Stoisk było wiele i przez to ciężko było zagospodarować odpowiednio czas. Chciałam też poznać inne dziewczyny i każdą możliwą chwilę poświęcałam na integrację. Ponadto wykład Jest Rudo, na który oczekiwałam najbardziej odbywał się w czasie gdy przebywałam na Golden Rose. Jak się później okazało, Natalia przedstawiała bardzo podstawowe informacje znane mi z jej bloga i kanału.
Warszawo piękna ma
 
Sobota minęła mi przede wszystkim na warsztatach. Na zakończenie odbyło się rozdanie nagród dla najlepszych blogerów i vlogerów. Pojawiły się między innymi blog Agaty Bieleckiej, którą osobiście bardzo lubię czytać oraz Patrycji Nowak tworzącej niesamowite zdobienia za pomocą hybryd. Nagrodę otrzymała także Ewa Red Lipstick Monster, którą miałam okazję poznać.

 

Po rozdaniu nagród wybraliśmy się w czwórkę (naszą wyjazdową ekipą) zwiedzać Stare Miasto. Zdecydowanie najgorszym aspektem całej wyprawy była jazda zatłoczonym tramwajem. Na miejscu przeszliśmy spory kawał zanim trafiliśmy na uroczą knajpk ę(kawiarnia Kafka), gdzie zaserwowali nam przepyszny makaron. Z zazdrością spoglądałam też na naleśniki na słono na sąsiednim stoliku – makaronem tak się najadłam, że nic więcej bym nie wcisnęła! Co zaś do Warszawy, Stare Miasto miało swój urok – co chwile zatrzymywaliśmy się by zrobić zdjęcie, posłuchać muzyki czy wejść do Manufaktury Cukierków (pyyycha!). Zobaczyliśmy również nocny pokaz tańca z ogniem. Akurat gdy byliśmy w mieście trwała Noc Muzem i trochę mi szkoda, że zobaczyłam tak niewiele – kolejki skutecznie odstraszały. Choć do Warszawy wybrałabym się jeszcze na wycieczkę, to nie wiem czy chciałabym mieszkać w tak wielkim, zatłoczonym mieście. Chyba cenie sobie ciszę, brak przepychanek na chodnikach i czyste powietrze.

 

Plusy i minusy konferencji
 
Ciężko jest dyskutować o plusach i minusach. Wyjazd bardzo mi się podobał, ale chyba najbardziej z całości cieszyła mnie możliwość poznania 
i wielu wielu innych, chociaż zabrakło mi czasu by porozmawiać z każdym choć przez pięć minut.

 

Zdecydowanym plusem tegorocznej konferencji Meet Beauty były warsztaty. W każdym dowiedziałam się czegoś nowego i będę mogła to wykorzystać w przyszłości. Choć wykłady mnie ominęły to myślę, że dla wielu one stanowiły bardzo istotną część i niosły ze sobą spora dawkę wiedzy. Organizatorzy i sponsorzy bardzo postarali się jeśli chodzi o przygotowanie  różnego rodzaju konkursów. Panowała bardzo przyjemna atmosfera! Dzięki połączeniu z targami poznałam wiele marek, które dotychczas były mi obce i w końcu zbadałam skórę głowy (dzięki uprzejmości Bandi). Świetnym pomysłem było zainstalowanie ścianki z  automatem do zdjęć – mam niesamowitą pamiątkę. 

 

Niestety pojawiło się kilka niedociągnięć. Pomieszczenia warsztatów były źle oddzielone od targów oraz siebie nawzajem, przez co nie mogłam skupić się na warsztacie w którym w danej chwili uczestniczyłam. Zabrakło mi przeczytania listy blogów – dzięki wskazaniu osoby do której należy blog, łatwiej byłoby mi rozpoznać wiele duszyczek, których nie skojarzyłam jak się później okazało. Wiele dziewczyn jechało z daleka i myślę, że dla większości z nich minusem mógł się okazać brak poczęstunku – na miejscu były jedynie napoje. Zapisy na warsztaty w moim odczuciu powinny mieć ograniczenia – np. maksymalnie dwa na osobę, by każdy miał szansę się dostać. Rozkład konferencji pojawił się nieco za późno i samo zakończenie przypadło na późne godziny popołudniowe, przez co choć bardzo chciałam nie mogłam na nim być 🙁 Połączenie warsztatów z targami niestety spowodowało, że integracja była mocno ograniczona. Również transport powrotny co nieco nawalił.

Kwestia, która nie była zależna od organizatorów, a która nam wielu się nie spodobała to niepoprawne zachowania niektórych dziewczyn.Z Meet Beauty przywiozłam torbę pełną prezentów, a także podarunki z warsztatów, zakupy i kosmetyki, które można było wygrać podczas targów. 

 

Ile by nie było plusów i minusów, jestem zadowolona że znalazłam się na tym wydarzeniu. Dzięki temu odstresowałam się, mogłam poczuć się, jak prawdziwa blogerka, poznać to środowisko i wspaniałych ludzi. Było to dla mnie ciekawe doświadczenie, które zachęciło mnie do dalszego rozwoju i utwierdziło mnie w przekonaniu, że to co robię jest dla mnie bardzo ważne i warte poświęcenia. Bardzo dziękuję za możliwość uczestnictwa w tym przedsięwzięciu.

 

Byłyście na Meet Beauty? Jak Wam się podobało? Chciałybyście się wybrać? Czy uważacie, że warto odwiedzić Warszawę? 

 

Tagi:
Udostepnij:
zBLOGowani.pl Follow promujbloga.pl