Kosmetyki naturalne, Pielęgnacja ciała

Śliwkowy raj dla zmysów – Odżywczy Peeling Śliwkowy Ministerstwo Dobrego Mydła

Witacie! 

W tym tygodniu mało mnie na blogu, ale nie dziwcie się za bardzo. Po pierwsze mój komputer zbuntował się na dobre i pisanie postów z klawiaturą działającą w połowie to zły pomysł. Nowy dopiero przyszedł i jeszcze nie mam w nim systemu. Inna kwestia, że szykuje się na Meet Beuaty i robię bardzo dużo w związku z pracą magisterską, więc czas mi po prostu przepływa przez palce. Nie ma jednak co się martwić, zapewniam że posty nam nigdzie nie uciekną. Postaram się przygotować coś na piątek, jednak nic nie obiecuję.

Przeszłam już przez trochę marek oferujących produkty naturalne, ale o dziwo te rodzime zawsze pozostawały na drugim planie. Postanowiłam to nadrobić! Kiedy Kasia z Minimalniee pokazała w jednym ze swoich postów odżywczy peeling śliwkowy produkcji Ministerstwa Dobrego Mydła, wiedziałam że muszę go mieć. Przejrzałam ich ofertę i w efekcie upatrzyłam jeszcze kilka innych ciekawych kosmetyków. Kręciłam się na ich stronie, wierciłam dziurę w brzuchu, aż przyszedł dzień moich urodzin i pojawiła się paczka od przyjaciółki z tym wspaniałym jegomościem w środku. Dziś trochę Wam opowiem o odczuciach związanych z cukrowym cudem.

 

Szkło takie niemodne
Opakowania mają znaczenie, nie da się niestety ukryć. Zauważyłam, że większość firm skupiła się na upychaniu produktów w plastik. Jest lekki, tani i w zasadzie nic mu nie brakuje. W przypadku niektórych kosmetyków lepiej prezentują się szklane słoje. Nie wiem czemu, ale dla mnie takie opakowanie ze szkła wygląda często elegancko, a słoiki kojarzą mi się z czymś wyrabianym domowo. W przypadku peelingu śliwkowego był to świetny pomysł – mam poczucie, że produkt pochodzi z natury i ktoś nieźle natrudził się by go wyprodukować. Zakrętka pozostała plastikowa, ale jest mocna i dobrze łapie – zapach peelingu nie ucieka, a także nie dzieje się z nim nic złego po otwarciu. Całościowo słoiczek jest bardzo minimalistyczny, opatrzony jedynie etykietą z najistotniejszymi informacjami.

 

Czy to cukierki śliwkowe czy też powidła?
Peeling wyglądem nie odbiega od innych produktów tego typu bazujących na cukrze. Kryształy cukru są spore przez co mogą nieco podrażnić bardzo wrażliwą skórę, ale dzięki nim masaż staje się przyjemniejszy i ma się pewność, że martwy naskórek dobrze się złuszczył. Peeling może wydawać się nieco suchy, choć odczucie to towarzyszy jedynie przy wyciąganiu go z opakowania. Podczas aplikacji na wilgotnej skórze nie ma problemu z rozprowadzaniem go, lecz osypuje się odrobinę, ponieważ kryształki ie trzymają się ze sobą tak mocno jak np. w organic shop. Już po chwili masażu cukier powoli się rozpuszcza i wyczuwa się na skórze olejki zawarte w kosmetyku. Zapach całkowicie mnie oczarował – peeling pachnie jak śliwkowe cukierki lub powidła, przez co chciałoby się go zjeść. Woń nie należy do chemicznych, dzięki czemu możemy się poczuć jakbyśmy byli w śliwkowym sadzie. Używam peelingu dość dużo i muszę powiedzieć, że jest średnio wydajny.

 

Naturalni w pełni
Ministerstwo Dobrego Mydła zachwyca mnie przede wszystkim składami swoich produktów. Rzadko kiedy spotyka się kosmetyki, który składa się z samych darów natury. Zaskoczona jestem pozytywnie. Składniki odżywczego peelingu cukrowego to:
  • cukier trzcinowy – wspaniale złuszcza naskórek i masuje naszą skórę, przygotowując ją tym samym na przyjęcie składników odżywczych zawartych w peelingu,
  • olej z pestek śliwki francuskiej –  zawiera witaminę E, kwasy takie jak linolowy oraz antyoksydanty, dzięki czemu odbudowuje warstwę lipidową skóry, koi i nawilża,
  • witamina E – poprawia napięcie skóry i jest świetnym antyoksydantem,
  • olej ze słodkich migdałów – zawiera witaminy A,E i wiele innych, doskonale nawilża skórę i łagodzi podrażnienia,
  • olej z pestek winogron – zwalcza wolne rodniki, zawiera witaminę A,E i B6, działa przeciwzapalnie i zmniejsza nadmierne rogowacenie naskórka,
  • olej z awokado – ma działanie antyoksydacyjne i łagodzi stany zapalne, bardzo dobrze nawilża,
  • masło kakaowe – dobrze nawilża, ma jak większość olei dobre właściwości kojące podrażnienia,
  • masło shea  – regeneruje skórę, nawilża, przyspiesza gojeniu się ran i podrażnień,
  • olej makadamia – zawiera witaminę A i B, wspomaga skórę w regeneracji – gojenie się blizn i ran,
  • wosk pszczeli  – nawilża, natłuszcza i chroni skórę przed utratą wilgoci,
  • ferment z rzodkwi – jest naturalnym konserwantem,
  • olej z rącznika – czyli olej rycynowy, który nawilża i odżywa skórę,
  • ekstrakt z kokosa – nawilża i pozostawia skórę gładką,
  • skwalan z oliwek  – ma właściwości regeneracyjne i zmiękczające,
  • gliceryna roślinna i aromat.
Czy warto popaść w śliwkowy nałóg?
 

Przebrnęłam przez kilka peelingów naturalnych i każdy z nich był bardzo dobry. Kiedy trafiła do mnie Śliwka od Ministerstwa Dobrego Mydła kończyłam akurat dwa inne produkty, a przez zapach po odkręceniu strasznie się niecierpliwiłam kiedy zacznę go używać. Wszystkie produkty, które dotychczas miałam świetnie się spisywały jeśli chodzi o złuszczanie naskórka, ale tylko jeden – bambusowy peeling solny od Ekoa – tak świetnie nawilżał. Moja skóra jest sucha i czasem po przejechaniu łapką po plecach można się wystraszyć – chropowata i nieprzyjemna w dotyku. Jeśli nie używam balsamów to zazwyczaj po dniu strach sprawdzać nawilżenie i wygładzenie. Odkąd używam tego peelingu skóra jest niesamowicie miękka i efekt potrafi utrzymać się nawet do trzech dni, co jak dla mnie jest rekordem! Nie muszę sięgać po balsam jeśli decyduję się na kąpiel w towarzystwie śliwki. Masaż z jego użyciem jest niesamowicie przyjemny, początkowo kryształki wydają się być twarde, a po chwili czuje się jak rozpuszczają się pod wpływem ciepła i pozostaje delikatna warstwa oleju. Po kąpieli skóra jest lekko zaczerwieniona, ale nie klei się ani nie jest jakaś niesamowicie tłusta. Co innego jeśli chodzi o brodzik, który trzeba dokładnie wyczyścić zanim ktoś po nas wejdzie i wywinie orła. Jak wspominałam peeling trochę się osypuje, bo jego konsystencja jest dość tępa- peeling jest jak mokry żwir czy piach. Zapach umila pobyt w wannie i można się całkowicie przy nim odprężyć. Dla mnie rewelacja, ale liczę po cichu że może pojawi się jakaś nowa wersja 🙂

 

Peeling kupicie w cenie 38 złotych za 250 g w sklepie Ministerstwo Dobrego Mydła
 
Podoba Wam się taki peeling? Macie jakiś ciekawy, który warto sprawdzić? Znacie naszą rodzimą markę ? 

 

Udostepnij:
zBLOGowani.pl Follow promujbloga.pl