Śliwkowy raj dla zmysów - Odżywczy Peeling Śliwkowy Ministerstwo Dobrego Mydła

20:47:00

Witacie! 

W tym tygodniu mało mnie na blogu, ale nie dziwcie się za bardzo. Po pierwsze mój komputer zbuntował się na dobre i pisanie postów z klawiaturą działającą w połowie to zły pomysł. Nowy dopiero przyszedł i jeszcze nie mam w nim systemu. Inna kwestia, że szykuje się na Meet Beuaty i robię bardzo dużo w związku z pracą magisterską, więc czas mi po prostu przepływa przez palce. Nie ma jednak co się martwić, zapewniam że posty nam nigdzie nie uciekną. Postaram się przygotować coś na piątek, jednak nic nie obiecuję.

Przeszłam już przez trochę marek oferujących produkty naturalne, ale o dziwo te rodzime zawsze pozostawały na drugim planie. Postanowiłam to nadrobić! Kiedy Kasia z Minimalniee pokazała w jednym ze swoich postów odżywczy peeling śliwkowy produkcji Ministerstwa Dobrego Mydła, wiedziałam że muszę go mieć. Przejrzałam ich ofertę i w efekcie upatrzyłam jeszcze kilka innych ciekawych kosmetyków. Kręciłam się na ich stronie, wierciłam dziurę w brzuchu, aż przyszedł dzień moich urodzin i pojawiła się paczka od przyjaciółki z tym wspaniałym jegomościem w środku. Dziś trochę Wam opowiem o odczuciach związanych z cukrowym cudem.

Szkło takie niemodne

Opakowania mają znaczenie, nie da się niestety ukryć. Zauważyłam, że większość firm skupiła się na upychaniu produktów w plastik. Jest lekki, tani i w zasadzie nic mu nie brakuje. W przypadku niektórych kosmetyków lepiej prezentują się szklane słoje. Nie wiem czemu, ale dla mnie takie opakowanie ze szkła wygląda często elegancko, a słoiki kojarzą mi się z czymś wyrabianym domowo. W przypadku peelingu śliwkowego był to świetny pomysł - mam poczucie, że produkt pochodzi z natury i ktoś nieźle natrudził się by go wyprodukować. Zakrętka pozostała plastikowa, ale jest mocna i dobrze łapie - zapach peelingu nie ucieka, a także nie dzieje się z nim nic złego po otwarciu. Całościowo słoiczek jest bardzo minimalistyczny, opatrzony jedynie etykietą z najistotniejszymi informacjami.

Czy to cukierki śliwkowe czy też powidła?

Peeling wyglądem nie odbiega od innych produktów tego typu bazujących na cukrze. Kryształy cukru są spore przez co mogą nieco podrażnić bardzo wrażliwą skórę, ale dzięki nim masaż staje się przyjemniejszy i ma się pewność, że martwy naskórek dobrze się złuszczył. Peeling może wydawać się nieco suchy, choć odczucie to towarzyszy jedynie przy wyciąganiu go z opakowania. Podczas aplikacji na wilgotnej skórze nie ma problemu z rozprowadzaniem go, lecz osypuje się odrobinę, ponieważ kryształki ie trzymają się ze sobą tak mocno jak np. w organic shop. Już po chwili masażu cukier powoli się rozpuszcza i wyczuwa się na skórze olejki zawarte w kosmetyku. Zapach całkowicie mnie oczarował - peeling pachnie jak śliwkowe cukierki lub powidła, przez co chciałoby się go zjeść. Woń nie należy do chemicznych, dzięki czemu możemy się poczuć jakbyśmy byli w śliwkowym sadzie. Używam peelingu dość dużo i muszę powiedzieć, że jest średnio wydajny. 

Naturalni w pełni

Ministerstwo Dobrego Mydła zachwyca mnie przede wszystkim składami swoich produktów. Rzadko kiedy spotyka się kosmetyki, który składa się z samych darów natury. Zaskoczona jestem pozytywnie. Składniki odżywczego peelingu cukrowego to:
  • cukier trzcinowy - wspaniale złuszcza naskórek i masuje naszą skórę, przygotowując ją tym samym na przyjęcie składników odżywczych zawartych w peelingu,
  • olej z pestek śliwki francuskiej -  zawiera witaminę E, kwasy takie jak linolowy oraz antyoksydanty, dzięki czemu odbudowuje warstwę lipidową skóry, koi i nawilża,
  • witamina E - poprawia napięcie skóry i jest świetnym antyoksydantem,
  • olej ze słodkich migdałów - zawiera witaminy A,E i wiele innych, doskonale nawilża skórę i łagodzi podrażnienia,
  • olej z pestek winogron - zwalcza wolne rodniki, zawiera witaminę A,E i B6, działa przeciwzapalnie i zmniejsza nadmierne rogowacenie naskórka,
  • olej z awokado - ma działanie antyoksydacyjne i łagodzi stany zapalne, bardzo dobrze nawilża,
  • masło kakaowe - dobrze nawilża, ma jak większość olei dobre właściwości kojące podrażnienia,

  • masło shea  - regeneruje skórę, nawilża, przyspiesza gojeniu się ran i podrażnień, 
  • olej makadamia - zawiera witaminę A i B, wspomaga skórę w regeneracji - gojenie się blizn i ran, 
  • wosk pszczeli  - nawilża, natłuszcza i chroni skórę przed utratą wilgoci,
  • ferment z rzodkwi - jest naturalnym konserwantem,
  • olej z rącznika - czyli olej rycynowy, który nawilża i odżywa skórę,
  • ekstrakt z kokosa - nawilża i pozostawia skórę gładką,
  • skwalan z oliwek  - ma właściwości regeneracyjne i zmiękczające,
  • gliceryna roślinna i aromat.
Czy warto popaść w śliwkowy nałóg?

Przebrnęłam przez kilka peelingów naturalnych i każdy z nich był bardzo dobry. Kiedy trafiła do mnie Śliwka od Ministerstwa Dobrego Mydła kończyłam akurat dwa inne produkty, a przez zapach po odkręceniu strasznie się niecierpliwiłam kiedy zacznę go używać. Wszystkie produkty, które dotychczas miałam świetnie się spisywały jeśli chodzi o złuszczanie naskórka, ale tylko jeden - bambusowy peeling solny od Ekoa - tak świetnie nawilżał. Moja skóra jest sucha i czasem po przejechaniu łapką po plecach można się wystraszyć - chropowata i nieprzyjemna w dotyku. Jeśli nie używam balsamów to zazwyczaj po dniu strach sprawdzać nawilżenie i wygładzenie. Odkąd używam tego peelingu skóra jest niesamowicie miękka i efekt potrafi utrzymać się nawet do trzech dni, co jak dla mnie jest rekordem! Nie muszę sięgać po balsam jeśli decyduję się na kąpiel w towarzystwie śliwki. Masaż z jego użyciem jest niesamowicie przyjemny, początkowo kryształki wydają się być twarde, a po chwili czuje się jak rozpuszczają się pod wpływem ciepła i pozostaje delikatna warstwa oleju. Po kąpieli skóra jest lekko zaczerwieniona, ale nie klei się ani nie jest jakaś niesamowicie tłusta. Co innego jeśli chodzi o brodzik, który trzeba dokładnie wyczyścić zanim ktoś po nas wejdzie i wywinie orła. Jak wspominałam peeling trochę się osypuje, bo jego konsystencja jest dość tępa- peeling jest jak mokry żwir czy piach. Zapach umila pobyt w wannie i można się całkowicie przy nim odprężyć. Dla mnie rewelacja, ale liczę po cichu że może pojawi się jakaś nowa wersja :)

Peeling kupicie w cenie 38 złotych za 250 g w sklepie Ministerstwo Dobrego Mydła

Podoba Wam się taki peeling? Macie jakiś ciekawy, który warto sprawdzić? Znacie naszą rodzimą markę ? 


Zobacz także

Komentarze 39

  1. Chcę! Odkąd tylko dowiedziałam się o tym, jak pachnie to mam na niego ochotę ;). Ale póki co mam trzy inne peelingi do ciała, więc muszę je grzecznie zużyć, a potem kupić właśnie ten <3 PS Przepiękne zdjęcia! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam recenzję tego peelingu u Kasi i już wtedy byłam nim zachwycona - Ty dodatkowo podsyciłaś moja ciekawość :D Bardzo podoba mi się design opakowań - przypomina mi apteczne receptury, a te z kolei dobrze mi się kojarzą przez wzgląd na moje studia :) Ten zapach będzie idealny na jesień i zimę i właśnie wtedy pomyślę o zamówieniu ich kosmetyków :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj chcę go mocno ale na razie mam za dużo tego :P. Na pewno będę robić większe zamówienie na MDM :D.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam zamiar go kupić, jedynie mnie w tym utwierdziłaś ;) Dziękuję za tą recenzję ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. To musi byc czyste porno ;) ja uwielbiam zapach sliwek a polaczone z cukrem , mmmm po prostu sie rozplywam :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Chętnie się skuszę, widzę że ma cudowny skład :) Zachwycam się zdjęciami <3

    OdpowiedzUsuń
  7. No no kusi i to bardzo ;p uwielbiam śliwkowe aromaty :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja jeszcze nie znalazłam idealnego peelingu, więc może sięgnę po ten :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Za śliwką nie przepadam, ale ta konsystencja mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Przez ciebie nabrałam dużej ochoty na niego :) kocham takie zdzieraki :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Widzę, że to gorący okres nie tylko dla mnie! Też siedzę nad pracą i próbuję dopisać ją do końca. Do tego jeszcze sesja nieuchronnie się zbliża :/
    A co do peelingu, to odkąd pierwszy raz o nim przeczytałam, mam na niego ogromną ochotę :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie znam tej firmy ale Twoja recenzja jest tak zachęcająca, że z przyjemnością być go wyprobowala. Zapach musi być genialny:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Oj kusisz :) Pewnie też byłabym nim zachwycona :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Czytałam już gdzieś o jego boskim zapachu :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Gdybym mogła zabrać ze sobą na bezludną wyspę tylko jeden jedyny kosmetyk - to z pewnością byłby to właśnie peeling ;) Jestem peelingomaniaczką - tego jeszcze nie znałam, ale chętnie przyjrzę mu się bliżej :)

    OdpowiedzUsuń
  16. nie miałam jeszcze nic tej marki, ale peeling wygląda kusząco :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ale cudowne zdjecia! Kocham kwiaty wiśni,aaa! Prawie tak samo jak bez:P!
    http://wiktoria-kozlowicz.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie pogardziłabym takim peelingiem :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Uwielbiam szklane opakowania, faktycznie kosmetyk od razu kusi bardziej niż w plastikowym pudełeczku.

    OdpowiedzUsuń
  20. A ja nie miałam nigdy śliwkowego kosmetyku ;O

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie miałam nigdy takiego peelingu, ale prezentuje się całkiem ciekawie.

    OdpowiedzUsuń
  22. Ale pięknie wygląda!Chcę!:)

    OdpowiedzUsuń
  23. Następna kusi tym peelingiem! I jak mam się oprzeć? 😀😀

    OdpowiedzUsuń
  24. Fajny peeling i piękne zdjęcia! :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Chętnie bym go wypróbowała, ale takie efekty o których piszesz mam po zastosowaniu peelingu cukrowego od Organic Shop, który jest 4 razy tańszy :D Może zatem kiedyś się skuszę, ale chyba nie teraz :D

    OdpowiedzUsuń
  26. Ja tez wolę opakowania ze szkła

    OdpowiedzUsuń
  27. Zimową porą go uwielbiam, teraz bardziej trafiają w moje gusta peeling zaprzyjaźnionego IOSSI :P

    OdpowiedzUsuń
  28. I ja zdecydowanie bardziej wolę szklane słoiki, niż plastikowe pudełka z kosmetykami :)

    Co do zapachu - uwielbiam śliwkę! Pewnie utonęłabym w woni tego peelingu :)

    OdpowiedzUsuń
  29. mnie jakoś nie zachęca ta sucha konsystencja :) wolę bardziej olejowe produkty już od początku :)
    a co do opakowań - to mi się bardziej podobają te szklane, ale ze względu na moje koty wolę plastiki :D ostatnio mi prawie rozwaliły serum z mokosha, na szczęście narzeczony w porę je złapał :D

    OdpowiedzUsuń
  30. Marka mnie kusi, ale nie przepadam za śliwkami :P

    OdpowiedzUsuń
  31. Używanie takiego peelingu to musi być czysta przyjemność :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Korci mnie,chwilowo mam zapas, ale będę pamiętać :P

    OdpowiedzUsuń
  33. Śliwkowe cukierki - zapach marzenie :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Używałam ich mydła z marchewka. Olejku malinowego i balsamu. Były świetne. Peeling musze wypróbować; )

    OdpowiedzUsuń

Każdy pozostawiony komentarz cieszy serce, dziękuję ;) Będzie mi miło jeśli zostaniesz też na dłużej lub odwiedzisz mnie na facebooku. W wolnej chwili zawsze odwiedzam wszystkich moich czytelników ;)