Berry Crush i Flawess Silk - Lily Lolo

20:52:00

Witajcie!

Dziś nieco spóźniony post, który ciężko było mi wcisnąć wcześniej w harmonogram. Wiecie już, że bardzo cenie sobie produkty marki Lily Lolo i jeszcze żaden mnie nie zawiódł. Niestety tym razem z dwoma produktami coś nam nie było po drodze. Prawdę powiedziawszy jest w tym dużo mojej winy ponieważ uparłam się niesamowicie - mając świadomość, że jeden z nich do mojej cery może się nie nadawać. Czego w tych produktach zabrakło i dlaczego było mniej zachwytów niż zwykle, dowiecie się czytając dalej.
naturana szminka do ust

Pomadka Lily Lolo Berry Crush

Czerwone jak wino, czy jak jagoda

W sklepie rzuciła mi się w oczy i poczułam, że muszę koniecznie poszukać swatchy. Kiedy ujrzałam tę jagodową lub też winną barwę na ustach jednej z blogerek, wiedziałam że produkt będzie mój. Niesamowita pigmentacja i piękny głęboki burgund niemal wołały do mnie z obrazka. O dziwo zdjęcia, które widziałam na stronach internetowych oddawały kolor pomadki w pełni. Byłam zachwycona, co innego za to mój luby który takich ciemnych kolorów na moich ustach nie znosi. 

Jak po maśle!

Szminka ma przyjemną, kremową konsystencję. Po ustach sunie niczym po maśle i wydaje się być niezwykle delikatna. Mimo to nie rozchodzi się i nie pęka. Po pomalowaniu raczej nie opuszcza też konturu ust, ale lepiej narysować go kredką by usta wyglądały w pełni ładnie. Lubi się za to odbijać na zębach- Berry Crush jest satynowa, nie zaś matowa i na ustach nie zastyga. Wykończenie szminki sprawia, że dodaje ustom odrobinę błysku.

Kiedy robi się niewesoło

Choć piękna i przyjemna w użyciu to bardzo nietrwała. Szminka wytrzymuje na moich ustach w stanie nienaruszonym maksymalnie przez  półtora godziny, a potem zaczyna się dramat. Zjada się nierównomiernie, a dołożona nie wygląda dobrze – trzeba ją zmyć i nakładać od nowa. Podczas jedzenia znika z ust niemalże od razu zostawiając niezbyt estetyczny obrys. Myślę, że odpowiedzialny jest za to bardzo ciemny kolor produktu, który bardzo różni się od naturalnego oraz wykończenie i skład. Wynik nie jest zły, ale oczekiwałam tutaj lepszej trwałości i efektu. Na kolację czy imprezę nie pomaluję się nią niestety. 

Składniki szminki są naturalne co na pewno odbija się na trwałości, ale z drugiej strony Berry Crush przy okazji pielęgnuje usta. Po jej zmyciu moje wrażliwe usta nie były podrażnione, czy suche. Wręcz zauważyłam, że wyglądają lepiej – nie dla każdego ma to jednak znaczenie.

Skład:


  • Ricinus Communis Seed Oil - olejek rycynowy, nawilża, regeneruje,
  • Simmondsia Chinensis Seed Oil - olej jojoba, tworzy warstwę ochronną przed czynnikami zewnętrznymi, nawilża, 
  • Candelilla Cera - wosk z liści mleczu rosnącego na pustyniach, stosowany w poadkach, zapobiega utracie wilgoci, odżywia i regenreuje,
  • Lanolin - lanolina, emolient ochraniający skórę i poprawiający jej stan,
  • Isoamyl Laurate - laurylian izomylu, produkt pochodzenia roślinnego np. z pszenicy, poprawia konsystencję produktu,
  • Caprylic/Capric Triglyceride- modyfikator reologii, otrzymywany z naturalnych składników,
  • Cera Alba - wosk pszczeli, przyspiesza regeneracje skóry,
  • Copernicia Cerifera Cera - wosk z palmy, natłuszcza
  • Silica- krzemionka , stosowany jako wypełniacz, 
  • Mica - mika, wypełniacz
  • Tocopherol - witamina E, działanie ujędrniające antyoksydacyjne,
  • Helianthus Annuus Seed Oil - olej z pestek słonecznika, tworzy warstwę ochronną,
  • Ascorbyl Palmitate - ester kwasu askorbinowego, antyutleniacz, pochodna witaminy C,
  • Rosmarinus Officinalis Leaf Extract  - ekstrakt z liści rozmarynu
  • [+/- Ci 77742 (Manganese Violet)- fiolet magnezowy
  • Ci 77491 (Iron Oxide) - tlenek żelaza, żółty
  • Ci 77007 (Ultramarines) - ultramaryna
  • Ci 77891 (Titanium Dioxide)]- tlenek tytanu, 

Puder satynowy Lily Lolo

Czasem lubię pomarańczę

Bardzo chciałam przetestować kolejny z trzech dostępnych w ofercie marki pudrów. Wybrałam taki, który nie był biały lecz lekko brzoskwiniowy. Przekonana o świetności swego pomysłu czekałam co stanie się po jego nałożeniu. Puder okazał si nieco ciemniejszy niż przypuszczałam, ale przecież wybrałam go z myślą iż nadciąga lato i przyda mi się coś ciemniejszego. Nakładany na moja jasną karnację za pierwszym razem wydawał się nieco pomarańczowy, ale zapytałam przyjaciółkę co sądzi i odparła, że wygląda całkiem dobrze. Czasem wydawałam się pomarańczowa, czasem nie. Duży wpływ miał wybór podkładu na który był aplikowany puder i ilości  nakładanych warstw. Co zaś pewne nie byłam po nim biała, jakbym wpadła do mąki. Ostatecznie stwierdziłam, że poczeka do lata.

Czy to jednak nie mąka?

Uwielbiam sproszkowane pudry, dużo lepiej pracuje mi się  z nimi niż z tymi w kamieniu. Puder bardzo drobno zmielony naniesiony na twarz niemal od razu się z nią stapiał. Rozcierając go w palcach ma się wrażenie dotyku jedwabiu – bardzo miły. Lubi osypywać się z pędzla, dlatego od razu należy go dobrze w niego wmasować i „wklepać”. Gładki, niczym mąka i dzięki temu przyjemny w użyciu.  Daje piękne satynowe wykończenie i jest tak lekki, że nie czuje się go na buzi.

Uwaga, powódź

Jak wiecie moja skóra przetłuszcza się w strefie T. Pani z Costasy podpowiadała, że puder może nie być odpowiedni dla skóry z takimi skłonnościami, gdyż nie matuje tak dobrze jak biały puder transparentny. Mój baran ze mnie wyszedł, a przestroga się sprawdziła. Nałożony na buzie produkt nie podkreślał suchych skórek ani mankamentów, ale świecić zaczynałam się dużo szybciej niż w przypadku jego brata. Odnoszę też wrażenie, że puder się ściera i muszę bardzo uważać by się nie dotknąć. Mimo wszystko całkiem dobrze sobie radzi i nie spływa od razu (chyba że w upalny dzień). Raczej polecałabym go osobom ze skórą normalną i suchą, a nawet mieszaną, ale na pewno nie tłustą.

Skład jest bardzo korzystny, ponieważ nie ma tu nic zbędnego. Jeśli porównacie ten puder  drogeryjnym, to najczęściej w przypadku tego drugiego widnieje nawet do 10 składników.

  • Mica [+/- CI 77491 (Iron Oxide) - mika z tlenkiem żelaza o żółtym zabarwieniu, 
  • CI 77492 (Iron Oxide)] - tlenek żelaza o żółtym zabarwieniu
Plus czy minus ? 

Z tej dwójki zdecydowanie gorzej spisuje się szminka Berry Crush. Próbowałam podejść do niej na przeróżne sposoby - testowałam podczas jedzenia i w przeciągu dnia, utrwalałam za pomocą pudru i nakładałam dodatkową warstwę. Dopóki zbytnio nie poruszam ustami wszystko jest w porządku, ale gdy rozmawiam, jem znika bardzo szybo pozostawiając jedynie obrys wkoło ust, ewentualnie odbicie na zębach. Bardzo mi smutno, bo ma przepiękny kolor i mogłaby pasować do wielu stylizacji. Poza tym błysk jaki pozostawia na ustach i to, że dodatkowo o nie dba są zdecydowanie n plus.

Co zaś tyczy się pudru, polubiłam go. Choć nie jest transparentny i posiada delikatną barwę, przez co nie do każdego podkładu mogę go użyć, to daje piękne wykończenie. Buzia jest gładka, ale po czasie ściera się i makijaż w zasadzie cały jest do poprawy. To produkt na niedługie wyjścia i w moim przypadku bardziej spisze się latem i jesienią.
costasy

Nie jestem do końca zadowolona, ale też nie mogę powiedzieć że nie wypróbuję jeszcze innych wariantów, przynajmniej jeśli o pomadki chodzi. Większość osób jest z nich zadowolona i myślę, że tu dużą rolę odegrał kolor. Co zaś do pudru, na pewno go wykończę i raczej powrócę do mojego ulubionego z tej serii.

Szminkę i puder możecie zakupić w Costasy, dzięki któremu mogłam je przetestować. Koszt szminki to 54.90 złotych za 4g zaś pudru 81,90 złotych za 4,5 g

Miałyście do czynienia z tymi produktami? Może tylko mnie jakoś się nie spisały ? 




Zobacz także

Komentarze 37

  1. Nie znam kosmetyków tej marki, jednak jak szminka za taka cenę powinna być trwalsza. Mimo, że kolor piękny, nie czuje się skuszona.

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękny jest kolor tej pomadki, jednak mając już jaśniejsze odcienie przeczuwałam, że może nie być dla mnie odpowiednia. Jaśniejsze kolory sprawdzają się bardzo dobrze, jednak kiedy lekko się zetrą nie rzuca się to tak mocno w oczy jak bywa to przy ciemnym odcieniu. Puder mam w wersji transparentnej, matujący i sprawdza się dobrze, choć bardziej wolę bambusowe czy ryżowe - matują moją skórę na dłużej :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam inny kolor pomadki i wygląda na ustach cudownie, no ale trwałość jednak nie różni się od znacznie tańszych pomadek.

    OdpowiedzUsuń
  4. Kolorek szminki jest bardzo ładny :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie znam, chociaż pomadki wolę raczej mniej naturalne, a trwałe :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Pomadka to nie mój kolor, ale ten puder chętnie bym sprawdziła osobiście :)

    OdpowiedzUsuń
  7. sama nie wiem co sądzić o tej pomadce, ale z chęcią zobaczyłabym ten kolor na ustach :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Szkoda pomadki bo kolor ma cudowny, ale przyznaję że po wykończenie satynowe mało co sięgam przez to że właśnie są mało trwałe :).

    OdpowiedzUsuń
  9. Szkoda, że szminka jest tak nietrwała, bo kolor ma bardzo ładny. Puder u mnie pewnie też nie do końca by się sprawdził.

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam pomadkę z tej serii i nie spodziewałam się super trwałości ;). To raczej balsam do ust o bardzo intensywnym pigmencie. Mimo wszystko, bardzo ją lubię bo usta po niej są naprawdę w dobrej kondycji ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja cudów też się nie spodziewam, ale na prawdę kropnie wygląda gdy się zje :(

      Usuń
  11. Nigdy nie miałam minerałów, więc zupełnie się na tym nie znam, ale kolor szminki mimo wszystko mi się podoba :P

    OdpowiedzUsuń
  12. Kolor pomadki wydaje się być bardzo ładny jednak nie wiem czy dla mnie nie byłby za ciemny.

    OdpowiedzUsuń
  13. Mam tą szminkę ale w innym kolorze :) świetna !

    OdpowiedzUsuń
  14. Mam pomadkę Lily Lolo i podobne zdanie do Twojego. Nie mam tylko problemu z nieestetycznym zjadaniem - jasne kolory nie stwarzają aż takich problemów ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Szkoda też szminki. Kolor piękny (choć totalnie nie mój), ale tak kiepska trwałość i inne niedogodności trochę ją przekreślają :(

    OdpowiedzUsuń
  16. Z pewnością pomadkę ratuje to że pielęgnuje usta, natomiast trwałość i nierównomiernie zjadanie się kompletnie mi nie pasuje, cerę mam mieszaną i nie wiem jak u mnie by się sprawdził z tym że ja mam ciemną karnację ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Szkoda, przepiękny jest kolor tej pomadki! Ja to już chyba przestałam oczekiwać cudów od produktów tego typu :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Kolor szminki nie do końca w moim guście ale na puder i pędzle bym się skusiła :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Szkoda, że ta szminka nie jest trwała. Uwielbiam takie kolory :)

    OdpowiedzUsuń
  20. burgund piękny, ale dla mnie to iście jesienny kolor:)

    OdpowiedzUsuń
  21. wow amazing flatlays,
    the rose add so much to These Pictures. lovely.
    My Highlight is the lipstick!
    Love the Color.

    with love your AMELY ROSE

    OdpowiedzUsuń
  22. Chyba pierwszy raz czytam tak mało pochlebną recenzję produktów Lily Lolo :) Niestety pomadka ma zupełnie nie mój odcień, a puder i do mojej cery by się nie nadał, więc na pewno się nie spotkamy :)

    PS: Piękne zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Puder jest ciekawy chociaż na mojej cerze się nie sprawdzi, szkoda, że szminka jest tak słabo trwała, ale dla mnie to może lepiej - ja lubię szminki na ustach rozcierać :D

    OdpowiedzUsuń
  24. Z produktami Lily Lolo nie mam zbyt dużo doświadczeń, wypróbowałam jedynie podkład mineralny, który dla mnie osobiście jest słabo kryjący. Ich kosmetyki, zwłaszcza ta pomadka prezentuje się super i bardzo kusi, mimo dość wysokiej ceny.

    OdpowiedzUsuń
  25. Czuję się lekko rozczarowana szminką. Kolorem powala na kolana, szkoda, że z funkcjonalnością trochę gorzej ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. uwielbiam kosmetyki Lily Lolo, kolor pomadki jest suuuper <3

    OdpowiedzUsuń
  27. Kolor szminki mnie zauroczył :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Kolor pomadki to nie moja bajka :D a puder mam i spisuje się bardzo fajnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  29. Puder nie zawinił jak widzę sam, a bardziej Twój upór :) Ale znam to :) Co do pomadki to jak tylko przeczytałam że odbija się na zębach to automatycznie ją to skreśla. Choć kolor rzeczywiście ma piękny.

    OdpowiedzUsuń
  30. Piękny kolor pomadki ;) szkoda, że jest tak nietrwała :/

    OdpowiedzUsuń
  31. Z ciemnymi kolorami szminek niestety tak już jest, że ładnie wyglądają tylko wtedy, kiedy makijaż ust jest idealny i nienaruszony. Wystarczy choć odrobinę koloru zjeść, i od razu rzuca się to w oczy.

    OdpowiedzUsuń
  32. Piękna pomadka, szkoda że nie jest trwała. Samej się mi podoba ten kolor.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  33. Pomadka ma piękny, głęboki kolor, ale szkoda, że tak słabo z jej trwałością i że zostawia ten obrys - jak ja tego nie lubię, to już wolę, żeby się cała zjadła :P.
    Nie miałam jeszcze żadnego produktu tej marki i przyznam, że to najbardziej pudry i podkłady mnie kuszą, co do pomadek to mam ich tyle, że póki co nic nie kupuję ;).

    OdpowiedzUsuń
  34. Muszę przyznać, że szminka ma cudowny odcień. Posiadam w innym odcieniu i trwałość jest znacznie lepsza niż u ciebie. Nie zauważyłam aby nierównomiernie się zjadała. Konsystencję bardzo lubię. Nie miałam okazji używać pudru, ale za to podkład fajnie sprawdza się w upalne dni :)

    OdpowiedzUsuń

Każdy pozostawiony komentarz cieszy serce, dziękuję ;) Będzie mi miło jeśli zostaniesz też na dłużej lub odwiedzisz mnie na facebooku. W wolnej chwili zawsze odwiedzam wszystkich moich czytelników ;)