Czy natura ochroni nas przed słońcem? || #letniczas

08:30:00

Witajcie!

Kolejny raz mam przyjemność brać udział w akcji z dziewczynami z zaprzyjaźnionych blogów. Tym razem postanowiłyśmy przygotować Was na nadejście lata i umilić czas w każdą środę czerwca. Mam nadzieję, że nasz drobny projekt #letniczas przyjmiecie z uśmiechem na ustach i dowiecie się czegoś ciekawego. Pierwszym z wybranych przez nas tematów jest ochrona przed słońcem. Postanowiłam trochę inaczej podejść do tego tematu. Mój post jest pełen sprzeczności. Ciekawi? Zapraszam do dalszej lektury! 

UVA,UVB, a nawet UVC

Promieniowanie ultrafioletowe oznaczane skrótem UV mieści się w przedziale fal o długości od 10 do 400 nm. Ultrafiolet podzielić dalej można na trzy różne zakresy, które w specyficzny sposób mogą na nas oddziaływać. O ile promieniowanie określane jako UVC, które zwykle nie przekracza 290 nm, nie dociera do powierzchni ziemi, to z pozostałymi rodzajami mamy styczność w ciągu roku.  UVB ma średni zakres fal i jego największe natężenie występuje latem. Choć sprzyja produkcji witaminy D i powstawaniu opalenizny, spotkanie z nim zwykle kończy się poparzeniami, a nawet uszkodzeniami skóry lub rakiem. Najgorsze z nich to UVA, o krótszych i dłuższych falach i stanowiące najwyższy procent promieniowania docierającego do powierzchni kuli ziemskiej. Oddziałuje ono na nasze białka oraz kwasy nukleinowe i również odpowiada za opaleniznę. Cóż z tego skoro równocześnie jest przyczyną starzenia się skóry,  może spowodować wystąpienie zmian nowotworowych?
ochrona przed słońcem, uva, uvb

Dlaczego nie krem z apteki?

Ochrona przeciwsłoneczna to bardzo ważny temat, ale także jeden z trudniejszych. Obecnie to też wątek bardzo na topie -  w końcu zainteresowanie pielęgnacją koreańską wzrasta, a przecież w Korei bez kremu z filtrem się nie obejdzie. Jestem jedną z tych osób, które tego typu produktów na co dzień nie używają. Dlaczego? W zasadzie sama do końca nie wiem, co tak na prawdę najbardziej wpływa na moją decyzję- czy tylko niechęć do składów, lenistwo czy może brak zaufania do marki. Dział z kremami z filtrem omijam szerokim łukiem, ponieważ większość z nich zawiera dwutlenek tytanu na pierwszym miejscu składu. Wiedzieliście, że są różne odmiany tego związku chemicznego? Mało kto mówi o tym głośno, a przecież jedna z tych odmian (anataz) może bardziej zaszkodzić naszej skórze niż ją ochronić. Producenci w większości przypadków używają tej właściwej, ale zdarzają się też odstępstwa od reguły - druga z odmian jest zwyczajnie tańsza. Wykłady z osobami, które badały kremy z filtrem pod względem działania fotokatalitycznego, uświadomiły mi że nie wszystko złoto co się świeci. Choć kremy stosuje się od lat, ja ich unikam i szukam zamienników bez owego elementu na liście. Oczywiście nie chce nikogo namawiać do rezygnacji z popularnych filtrów, po prostu zwyczajnie nie mam do nich zaufania. 

Obecnie najwięcej kremów z filtrem pozbawionych dwutlenku tytanu znajdziecie właśnie wśród kosmetyków koreańskich i naturalnych.

Moja skóra skłonna do szybkiej zamiany w czerwonego raka potrzebuje ochrony. Do pewnego czasu smarowałam się kremami z wysokim filtrem kupowanymi w aptece. Zawsze grubszą warstwę kładłam na znamiona i pieprzyki, aż któregoś razu jedno znamię po nałożeniu stało się szorstkie, odstające i jakby się ususzyło i odpadło. Było to mega dziwne, a po tym fakcie nie został nawet ślad.
#letniczas

Naturalne filtry UV

Nie jest tajemnicą, że filtry UV ukrywają się w olejach roślinnych. Na dzień dzisiejszy o wiele bardziej cenię taką naturalną metodę ochrony przed promieniowaniem, aniżeli tą "chemiczną". Olejem, który jest w stanie zaoferować nam najlepszą ochronę jest nierafinowany olej z pestek malin. Niektóre źródła podają, że wskaźnik ochrony przeciwsłonecznej wynosi nawet do SPF = 30 (czy 50, choć obie wartości praktycznie się od siebie nie różnią). Dodatkowo podczas opalania zapobiega powstawaniu przebarwień. Olej z pestek maliny nie jest jedynym, który chroni przed słońcem.
  • Olej z nasion marchwii - ilekroć słyszałam "chcesz być opalona, pij sok marchewkowy" robiło mi się źle. Nie przepadam za spożywaniem tego warzywa solo. Mimo wszystko czasami warto się przemóc! Marchewka to źródła mnóstwa witamin, np. A,E oraz minerałów. Marchew zawiera też magiczny składnik zwany karotenem, który nie tylko wspomaga nasz układ odpornościowy, ale oddziałuje na zabarwienie naszej skóry. Poprawa kolorytu to jednak nie wszystko, co ruda z działki potrafi. Olej z pestek marchwi uważa się za naturalny filtr UV na poziomie od 38- 40 SPF.
  • Olej z kiełków pszenicy - niektórzy twierdzą, że zawiera on najwięcej witaminy E, która jak wiadomo ma działanie antyrodnikowe. Olej z kiełków pszenicy nawilża skórę, chroni przed utratą wody, pozwala ukoić skórę po zbyt długiej ekspozycji i uchronić ją przed promieniowaniem. Pszenica, jak widać nadaje się nie tylko do pielęgnacji i jedzenia, ale też na plażę - SPF około 20

  • Olej awokado - przechodząc w sklepie obok tego owocu zawsze zastanawiam się jak coś tak mdłego może być zarazem tak zdrowe i mieć tak wspaniałe właściwości nawilżające. Niestety  z awokado bywa różnie i może też zapychać cerę, o czym wiem od niedawna. Nie przeszkadza to w stosowaniu go na inne partie ciała. Olej awokado ma SPF na poziomie od 4-15.
  • Olej kokosowy - ukochany przez wszystkich kokos, to nie tylko dobry sposób na wybielanie zębów, golenie nóg, nawilżanie skóry i olejowanie włosów. Jak widać, wciąż mu mało i w swej szerokiej gamie zastosowań znalazł też miejsce by zadbać o naszą skórę w aspekcie ochrony przeciwsłonecznej. Bogaty w kwasy tłuszczowe oraz witaminy ma SPF = 2-8.
  • Olej rycynowy - dotychczas stosowany przeze mnie jedynie na rzęsy, nadaje się również na plażę.  Łagodzi podrażnioną po opalaniu skórę, zapobiega starzeniu się skóry i przyspiesza gojenie się ran. Najlepiej stosować go w połączeniu z innymi olejami, gdyż może wysuszać SPF tego oleju wynosi około 8.
  • Oleje orzechowe - makadamia, masło shea, olej migdałowy, arganowy - wszystkie niesamowicie bogate w wiele witamin i kwasów tłuszczowych. Mają działanie wzmacniające, łagodzące, nawilżające, odbudowujące i wiele, wiele innych. Większość z nich ma również SPF około 6.
  • inne oleje mające SPF od 2-8- jojoba, sezamowy, konopny, ryżowy, oliwa z oliwek.

Należy pamiętać, że przy długiej ekspozycji na słońce mimo wszystko ważne jest użycie filtra przeciwsłonecznego! 

SPF- Sun Protection Factor- "stosunek ilości promieniowania UV powodującego rumień w czasie opalania się przy użyciu filtra do ilości promieniowania powodującego takie samo oparzenie, bez stosowania filtra". 

Chroń również włosy

Na działanie promieni słonecznych podatne są także włosy. Latem należy poświęcić im więcej uwagi, tak samo jak w czasie zimowym. Włosy pod wpływem słońca doznają uszkodzeń w strukturze i tracą wodę oraz barwniki. Między innymi stąd efekt słonecznego balejażu po wakacjach i niestety często gęsto siana. Na włosy przy okazji wizyty na plaży oddziałuje również wiatr oraz woda i zawarta w niej sól i inne składniki. Od niedawna marki wprowadzają linie kosmetyków do włosów z filtrami ochronnymi, które ułatwią nam zabezpieczanie włosia. O tej porze roku warto pamiętać o dobrym nawilżaniu i olejowaniu.

Opalanie z głową

Ochrona przeciwsłoneczna jest ważna, ponieważ promieniowanie zawsze w jakimś stopniu ma szkodliwy wpływ na naszą skórę. Wychodząc latem na spacer czy wybierając się na plażę pełną turystów pokrytych białą mazią, smażących się na słońcu pamiętaj o zabraniu ze sobą głowy!

  1. Noś czapkę lub kapelusz, nie chcesz chyba dostać udaru!
  2. Woda, nie tylko do pływania - miej zawsze ze sobą wodę, pocąc się tracisz jej trochę.
  3. Nie wchodź rozgrzany do akwenu wodnego. Wbrew pozorom szybkie schłodzenie zamiast ukojenia może skończyć się tragicznie.
  4. Nie pij nalkoholu - wydaje się to być logiczne, a jednak wciąż się słyszy o pijanych na plaży.
  5. Daj sobie spokój w godzinach od 11-15, to wtedy słońce zazwyczaj grzeje najmocniej.
  6. Nie spal się na "raka".
  7. Zadbaj nie tylko o siebie, ale i swoich bliskich.
bezpieczne lato 2017

Lato to czas beztroski i nabierania kolorów. Pamiętajmy jednak by chronić się przed niepożądanym działaniem słońca i zachować we wszystkim umiar. Fajnie gdy z bladej córki młynarza zamieniamy się w opaloną Shakirę, ale równocześnie możemy spodziewać się więcej zmarszczek w przyszłości jeśli zapomnimy o filtrach. 

Zapraszam Was do kilku wspaniałych dziewczyn, u których również przeczytacie psot z tej serii

Dominiki, kherblog.com, Suncare & Sunscreens
Agnieszki, agnieszkabloguje.pl A Ty chronisz się przed słońcem ?
Magdy, joyofjelly.blogspot.com, Tatuaż, a opalanie.
Asi, nienaltowskablog.pl, Chroń swoją skórę


A Wy ? Chronicie się przed słonkiem? 









Zobacz także

Komentarze 29

  1. Świetny wpis :) wiele ciekawych informacji można z niego wynieść :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja się nie chronię. Może to i źle (a raczej korzystnie) dla zmarszczek, ale z drugiej strony ta odrobina witaminy D, którą uda mi się złapać też jest coś warta.

    OdpowiedzUsuń
  3. Wybór kremu z filtrem to faktycznie niełatwa decyzja. Trzeba bardzo przemyśleć sprawę, zwłaszcza jeśli posiadamy skórę wrażliwą lub naczynkową. Filtry chemiczne wtedy mogą wyrządzić więcej szkody niż pożytku, bo zwyczajnie rozgrzewają skórę i zwiększają jej przekrwienie. Sporo tu u Ciebie cennych wskazówek, które warto wykorzystać. Pozdrawiam;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Za opalaniem samym w sobie nie przepadam, nie lubię leżeć plackiem i nic nie robić (no chyba, że ktoś poleży ze mną), ale nawet kiedy tego nie robię, słońce chyba chce mi dać do zrozumienia, że mnie nie lubi. Na pierwszy rzut oka wyglądam tak, jakby światło się ode mnie odbijało (taki urok naturalnie trupio-białej karnacji), a kiedy wracam do domu okazuje się, że zmieniam kolor na czerwony. Olejek marchwiowy stosuję nie tylko do ochrony przed słońcem, ale nie ma co z nim przesadzać, za dużo beta-karotenu i będziemy wyglądać jak dorodne pomarańcze, a przynajmniej moja koleżanka kiedyś przesadziła i z piciem soku z marchwi i z olejkiem ;)
    Pozdrawiam serdecznie,
    Ulvinde
    http://ulvinde.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiadomo, we wszystkim trzeba mieć umiar ;) i wiem co czujesz, ja też mam problem z tym, że słońce niezbyt mnie lubi

      Usuń
  5. oj zawsze chronię twarz kremem z filtrem. w ciągu roku zdarzy mi się tylko kilka dni (mniej niż 10) bez filtra. ulubiony filtr to vichy emulsja matującą. chciałabym coś bardziej naturalnego ale nie znalazłam. w te oleje nie do końca wierzę. Ponieważ nałożenie odpowiedniej ilości do skutecznej ochrony jest chyba niemożliwe. tyle olejku na twarzy... chyba spłynie i będzie się mazać. i czy chronią zarówno przeciw UV A i UVB zarazem....? można oczywiście zastosować pod oczy czy na usta. miałam ekologiczny filtr z ecko costetics i był bardzo bardzo ciężki, świecący się..
    cóż nie ma ideałów

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mnie niestety bardziej zapycha krem z filtrem niż olej, ale rozumiem Twoje podejście, każdy ma swoje spojrzenie, ja w tym roku inwestuję w krem pozbawiony TiO2 i cynku z innymi filtrami ;)

      Usuń
  6. Szczerze mówiąc mało interesuję się filtrami przeciwsłonecznymi, nie stosuję żadnej ochrony (chyba, że ma ją jakiś krem do twarzy), ale też nie przebywam zbyt często na słońcu ;) Co innego, gdy świadomie idę na plażę - wtedy ochrona musi być ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja to tylko na czerwono się opalam, więc super uwagi.Do tego klimat owocowy.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja na co dzień filtrów nie stosuję ze zwykłego lenistwa. Jeśli jednak mam zamiar się opalać, zawsze używam kremu z filtrem. Moja skóra lubi słońce i nawet jeśli trochę za mocno się spiekę, i tak po jednym dniu mam już brązową opaleniznę. Pewnie gdyby było inaczej, bardziej dbałabym o ochronę przed promieniowaniem. Bo jak by mnie bolało, to bym dmuchała na zimne :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ale cudowne zdjecia! Poczulam lato i ten wakacyjny,letni klimat!!
    wiktoria-kozlowicz.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Kiedyś byłam maniakiem solarium, potem zmądrzałam :) Nie opalam się w ogóle i stosuję wysokie filtry. Nie wiedziałam że olej z marchwii ma takie SPF! O ochronie włosów często zapominam :(

    OdpowiedzUsuń
  11. No moja droga zaciekawiłaś mnie tymi olejami, nie wiedziałam że maliny mają taki fajny faktor :). Ja w tym roku jeszcze wykorzystam swoje zapasy kremów, ale w przyszłym może skuszę się właśnie na olejek.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja też nie przepadam za typowymi filtrami. Używam je tylko wtedy kiedy zamierzam kilka godzin się opalać. Wolę naturalne oleje. Moim ulubieńcem jest olej kokosowy :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Piękne zdjęcia ! Ja filtry używam cały rok, latem zdecydowanie używam ich więcej. Moja skóra szybko łapie słońce, przez co nawet gdy się nie opalałam a przebywałam na słońcu moja skóra była poparzona. Nie mam parcia na bycie brązową w wakacje, jednak nie ukrywam że skóra fajnie wygląda. Stawiam zdecydowanie na zdrowie mojej skóry tym bardziej, że mam dużo pieprzyków, które muszę smarować dość wysokim filtrem.

    OdpowiedzUsuń
  14. Szczerze mówiąc ja również nie mam zbytnio zaufania do dermo filtrów, dlatego tym olejem z pestek malin i marchwii mnie mocno zainteresowałaś. Gdzieś już o nich czytałam, ale nie zagłębiałam się w temat. Chyba się za nimi rozejrzę. Czy wtedy używasz ich normalnie rano? Nie wiem czy będą odpowiednie pod makijaż czy raczej nie bardzo?

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja używam typowych produktów z filtrem jeśli jadę nad wodę a tak to te które są zawarte w kremach jakie używam choć nie wszystkie go mają. Natomiast praktycznie cały dzień jestem poza zasięgiem słońca :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja również nie używam kremów z filtrem na codzień, nie wiedziałam, ze aż tyle naturalnych olejków posiada naturalne filtry.

    OdpowiedzUsuń
  17. Nigdy nie używałam kremów z filtrem, wstyd się przyznać, ale tak było. Dopiero od dwóch lat regularnie je nakładam. Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  18. Ale ciekawie podeszłaś do tematu :) Muszę przyznać, że nie zaciekawiłaś mnie tymi olejami!

    Piękne, wakacyjne zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja nie zawsze nakładam filtr jeszcze niestety. Ale nie opalam sie twarz chronię od lat, ciało od niedawna. Wyglądam jak truposz, ale zdrowie ważniejsze :) :*

    OdpowiedzUsuń
  20. Bajeczne zdjęcia! Tak, mam balsamy i kremy z filtrami UV:)

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja mam zupełnie inaczej. Nie wierzę w stabilność i wysokość filtrów w olejach. Przy czym na co dzień kremem z filtrów w ogóle nie używam, bo nie przebywam na powietrzu ciągiem więcej niż pół godziny a witamina D też jest dla organizmu bardzo ważna. Nie wyobrażam sobie jednak nie zabrania kremu z wysokim filtrem na wakacje, szczególnie nad wodę. I tutaj stawiam na Biodermę do ciała i azjatyka do twarzy, filtry 50 oczywiście.

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja używam obecnie olej z pestek malin i zobaczymy czy ochroni skórę:)

    OdpowiedzUsuń
  23. U mnie na szczęście filtry chemiczne dobrze się sprawdzają,dlatego nie szukałam szczęścia wśród olei :D Miałam natomiast pomysł, żeby zainwestować w taki olejek i używać go na włosy w minimalnej ilości - myślę, że odwdzięczyłyby mi się lepszym wyglądem :) Wydaje mi się jednak, że takie naturalne filtry nie są tak stabilne, jak te mineralne czy chemiczne, dlatego w kwestii nakładania na skórę twarzy chyba bym im nie zaufała :C

    OdpowiedzUsuń
  24. Pielęgnacja latem obca mi nie jest - pisałam już przecież i o naturalnych filtrach, i o pielęgnacji latem w ogóle :)
    Dla mnie lato jest chyba nawet cięższym okresem w pielęgnacji, niż zima ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. Ja zrezygnowałam z opalania na mulatkę :)
    Chronię się przed słońcem, codziennie używam filtrów, ale w ubiegłym roku przeszłam na te naturalnych marek i odczuwam znaczącą różnicę :) Olej z pestek malin wspominam bardzo miło i mam zamiar ponownie go kupić :)

    OdpowiedzUsuń

Każdy pozostawiony komentarz cieszy serce, dziękuję ;) Będzie mi miło jeśli zostaniesz też na dłużej lub odwiedzisz mnie na facebooku. W wolnej chwili zawsze odwiedzam wszystkich moich czytelników ;)