Uncategorized

Balea – pianki do golenia

Witajcie!

Przygotowałam dla Was w dniu dzisiejszym krótki post ze względu na to, że jadę na See Bloggers i mam bardzo ograniczony czas. Odwieczny problem kobiet – golenie nóg. Nie należy to do czynności przyjemnych i szybkich. Sposobów a pozbycie się niechcianych włosków jest mnóstwo – depilatory, wosk, laser, krem i maszynka do golenia. Najczęściej wybieram tę ostatnią opcje ze względu na to, że wymarzone urządzenie z IPL póki co jest dla mnie nieosiągalne, a kremy mnie uczulają.

Jak pies do jeża
Początki zaprzyjaźniania się z maszynkami bywały ciężkie – zacinanie, niedopasowane  i zostawianie maszynek w wilgotnych miejscach, które kończyło się rdzewieniem. Próbowałam nogi golić namydlone jedynie płynem do kąpieli, na oliwkę (świetny sposób na gładkie nogi, ale oblepiają maszynki), aż w końcu przyszedł czas na pianki. Zaczęło się od najtańszych Venus, ale bardzo mnie irytowały. Z czasem sięgnęłam po Gilette i uwielbiałam je, ponieważ z żelu zamieniały się w gęstą pianę. Znalazłam dla nich tańszy zamiennik w Biedronce – skino dla skóry wrażliwej. Nauczyłam się ignorować męski zapach, który i tak szybko się ulatniał. Ostatecznie chciałam wypróbować czegoś o woni bardziej kobiecej i wtedy mama przywiozła mi Balee. 
Kolorowo i pachnąco

Pianki do golenia Balea umieszczone są w puszkach z aplikatorem, jak od dezodorantów. Puszki są tak kolorowe, że cieszą oczy. Znajdują się na nich motywy związane z zapachem – kwiaty, owoce i inne. Aromaty pianek są delikatne, lecz wyczuwalne i zbliżone do rzeczywistych. W moje ręce wpadła pianka orchideowa i grejpfrutowa – obie miały śliczne wonie.

O jak przyjemnie!
Początkowo, tak jak w przypadku wspomnianych Gilette, z puszki wydobywa się kolorowy żel. Po rozsmarowaniu uzyskujemy gęstą pianę. Rozprowadzanie jej to czysta przyjemność, a nogi po goleniu są przemiłe w dotyku. Miałam wrażenie, że pianki ubywają w dużo szybszym tempie niż np. Skino. Jedna puszka starczyła mi na około 5 użyć. 

Tak daleko, a jednak tak blisko

Pianki Balea bardzo polubiłam za damski design, ładne zapachy i dobre działanie. Poza szybkim wyczerpywaniem się niczym mnie w zasadzie nie zawiodły. Dochodzi tutaj jeszcze jeden mankament – kosztują grosze, ale w Polsce nie są dostępne. Dostaniemy je w DM w Niemczech, bądź Czechach. Trochę szkoda, bo mimo wszystko sięgałabym po nie dość często gdybym tylko miała możliwość.
Cena 1.15 euro , co daje niecałe 5 złotych na dzień dzisiejszy.
Miałyście z nimi do czynienia ? Lubicie golić nóżki ? 

Buziaki!