Denko czerwiec 2017

20:59:00

Cześć!


Powracam powoli do świata żywych, ale wciąż nie przeszłam jeszcze w fazę totalnego lenistwa. Mam mnóstwo spraw, które należy zamknąć. Muszę się też przyznać, że miałam chwilowy kryzys i generalnie włączył mi się marazm lub dosadniej tumiwisizm. Wracam jednak, bo przecież nie mogłam porzucić moich wspaniałych czytelników. Zanim zaproszę Was na post, muszę ostrzec, że będzie na prawdę bardzo długi, zdjęcia zaś są dalekie od ideału i mogą się od siebie różnić ponieważ robiłam je na raty. Denko zawierać będzie również produkty, które wyrzuciłam gdyż nie spełniały moich oczekiwań bądź data przydatności już minęła. Gotowi na tasiemca? Jeżeli tak, to zapraszam do dalszej lektury.


1.Linda mydło w płynie miód i mango. Wielokrotnie przechodziłam obok Biedronkowych mydeł i ostatecznie skusiłam się właśnie na tę serię. Mydełko bardzo dobrze domywało, pozostawiając ładny zapach na dłoniach. Myłam nim także moją gąbkę do makijażu i radziło sobie także z podkładem chociaż konieczne było wielokrotne szorowanie. Tanie i dobre, warte uwagi.

2. Wellness&Beauty olejek mango. Ten dość tłusty i tani olejek, miał nawet bardzo fajny skład. Kupiłam go z myślą o stosowaniu na włosy, ale nie sprawdzał się wcale. Dolewałam go czasem do mydła i stosowałam do czyszczenia gąbeczki z cięższych podkładów. Bardzo dobrze nawilżał także skórę, dlatego warto go używać do stworzenia własnego peelingu kawowego. Piękny zapach cieszył nos. 
3. i want głęboko oczyszczająca pianka. Od dwóch miesięcy to mój ulubiony środek do oczyszczania cery. Dzięki niej moja buzia wyglądała na prawdę lepiej. Postaram się napisać o niej post w najbliższym czasie. Pianka kosztuje 25 złotych i dostaniecie ją w Hebe, dla mnie to hit. 

4. Nivea hairmilk szampon. Nowa seria szamponów Nivea skusiła mnie zupełnie nie wiem dlaczego. Włosy były po nim lejące, ale skóra głowy się buntowała. Niestety nie zachwycił, nadal lubię tylko ich odżywki. Więcej się nie spotkamy, po prostu zupełnie mi z tą marką nie po drodze. 

5. provag żel do higieny intymnej. Od tego miesiąca nie korzystam już z tych produktów. Kiedyś nie wyobrażałam sobie, że miałabym sobie odpuścić je w pielęgnacji. Niestety z badań wynikało, że są one przyczyną moich przypadłości. Nie wrócę do tego żelu ani żadnego innego, choć był na prawdę delikatny.
7. chambelier hairoil ktc. Olej jest dość ciężki i nie można go zaliczyć do naturalnych. Moje włosy go polubiły choć ciężko było go zemulgować. Myślę, że dla włosomaniaczek to ciekawa opcja, aczkolwiek raczej posiadaczek włosów wysoko ewentualnie średnioporowatych. Sama chciałabym wypróbować inne oleje z tej serii.

8. Ministerstwo Dobrego Mydła peeling śliwka. Pokochałam ten peeling całym sercem i stał się moim ulubionym. Cudownie pachnie, pięknie nawilża i świetnie zdziera. Jest to produkt polski i całkowicie naturalny. Więcej poczytacie w poście Śliwkowy raj dla zmysłów

9. L' biotica Biovax maska opuncja i mango. Nigdy nie rozumiałam fenomenu tych masek, żadna się u mnie nie sprawdzała, dopóki nie spotkałam tego cuda. Pięknie pachnie, idealnie dociąża włosy i poprawia ich wygląd. Starczyła mi na długo i w zasadzie nie mogę powiedzieć o niej złego słowa.

10. Catrice Liquid Camouflage 010. Wracam do niego cały czas. Choć ciemnieje to stapia się dobrze z podkładami. Bardzo dobrze kryje wszelkie niedoskonałości, ale jest przy tym nieco ciężki. Tym razem dorwałam kolor 005 który jest o niebo lepszy. 

11. tołpa krem pod oczy. Krem nie sprawdzał się zbyt dobrze w moim przypadku. Nawilżenie średnie, wygładzenia żadnego. Nie wrócę do niego ponownie, tym bardziej że do najtańszych nie należał.
12. purederm peeling enzymatyczny. Obecnie to mój ulubiony peeling. Zawiera kwasy owocowe i poprawia stan skóry skłonnej do zapychania i wyprysków. Jest śmiesznie tani i na prawdę warto go kupić. Czasami mam wrażenie, że efekt jest na prawdę wow następnego dnia po użyciu.

13. Kiehl's żel oczyszczający. Od dawna ciekawiły mnie ich produkty, ich sława wszak wyprzedza je same. Żel nie zachwycił mnie ani trochę. skład był długi, sam produkt bardzo gęsty i trudno się go zmywało. Zamiast poprawiać stan cery, zauważyłam raczej podrażnienie. To typowe dla mojej cery.
14. Bielenda Vanity krem do depilacji. Sięgam po te kremy co jakiś czas, potem wyrzucam zwykle połowę opakowania ponieważ stają się nieprzyjemne w użyciu. Początkowo pachnie a następnie zamienia się w śmierdziuszka. Krem jest za słaby do ciemniejszych włosków. Wracam do niego ponieważ jest to jedyny na tyle delikatny produkt, który mnie nie podrażnia.

15. Dressdner Essenz balsam o zapachu lilaka. Bardzo intensywnie pachnący balsam o świetnym składzie. Niestety uczulił mnie i musiałam zrezygnować z jego używania. Mała strata ponieważ ciężko się wchłaniał i ubrania lubiły do niego przylegać.

16. Ollian krem ochronny. Musiałam wyrzucić prawie całe opakowanie, ponieważ się przeterminował. Nie nadawał się do mojej cery ponieważ nawet zimą bardzo mnie zapychał. Smarowałam nim jedynie usta i twarz w bardzo zimne dni. 

17. Avenue żel do twarzy. Jak w przypadku wielu innych myjadeł i to nie sprawdziło się w oczyszczaniu moje cery. Skład jest delikatny, a mimo to podrażniał mnie i wzmagał wysyp. Moja buzia ewidentnie walczy ze wszystkimi tego typu produktami.
18. Biolaven krem do twarzy na dzień. Jeden z nielicznych kremów, który bardziej pomagał mojej cerze niż szkodził. To pewnie za sprawą olejku lawendowego w składzie. Jest lekki i delikatnie pachnie. Byłam z niego bardzo zadowolona. 

19. Iwostin Puritin. Krem który w całości wylądował w koszu. Totalnie nie sprawdzał się u mnie, ponieważ zamiast pomóc wzmagał wysyp. Wcześniej Iwostin z tej serii mi pomógł, więc byłam zaskoczona i złą dodatkowo. Od tamtej pory jakoś unikam produktów tej marki.
20. Balea pianka grejpfrut. Polubiłam się z tymi piankami. Pięknie pachną i bardzo dobrze się sprawdzają. Choć w Polce ciężko je dostać, to mam dla nich zamiennik. Są według mnie średnio wydajne, ale tanie więc nie oczekujmy za dużo.

21. Joico kpak Revitaluxe. Miałam okazję przetestować tę maskę dzięki joyofjelly i generalnie jestem zadowolona. Choć do dziś nie potrafię do końca jej używać, bo lubi dziwnie przeciążać włosy, to poprawia ich stan na dłuższą metę.

22. Soap and glory żel pod prysznic. Chyba najbardziej wydajny żel pod prysznic jaki miałam. Nie mogłam go zmęczyć przez dobre kilka miesięcy. Pięknie pachniał wystarczyła odrobina by wytworzył gęstą pianę. Bardzo udany zakup. 

23. Scholl płyn do usuwania zrogowaciałej skór. Dobrze radził sobie ze zrogowaceniami, ale jego używanie było męczące. Wydanie tego cuda w wersji skarpetkowej byłoby o niebo lepszym pomysłem. Chociaż drogie to dobre rozwiązanie.

24. White flowers błoto z morza martwego. Czyste błotko. Jego używanie wiązało się z brudną łazienką i pieczeniem niejednokrotnie. Mimo wszystko wybaczam mu, ponieważ cera i skóra wyglądały po takich zabiegach bardzo dobrze.

25. Bourjois matowa pomadka pink flamingo. Z żalem wyrzuciłam tę pomadkę. Leżała w moich zbiorach długo i mimo obłędnego koloru nie mogłam jej stosować. Okropnie przesuszała moje usta i ciężko ją było zmyć. Poza tym nie nadawała się na codzienne wyjścia.
26. Makeup Revolution Blushing hearts. Kupiłam to serducho kiedy w naszym kraju panował szał na ich kosmetyki i te małe róże. Róże są na tyle mało intensywne, ze musiałam się sporo namachać pędzlem by było coś widać na mojej twarzy. Zawiodłam się całkowicie. Zapomniałam o nich aż podczas przeprowadzki znalazłam na dnie szuflady -przeterminowane. 

27. ziaja krem do rąk i stóp głęboko odżywczy. Produkt który rzeczywiście świetnie się sprawdzał i jest bardzo tani. Polubiłam go mimo średniego składu. Stopy czasami potrzebują takich specyfików. Były po nim gładkie i w lepszej kondycji.

28. Maybelline Color Tatoo. Bardzo długo służył mi jako moja ulubiona baza pod cienie. Świetnie się w tej roi sprawdzał i gdybym nie znalazła baz z aplikatorem to jeszcze długo bym go używała. Myślę, że jest to dobra opcja dla wielu dziewczyn które się malują.

To już koniec mojego ogromnego denka. Upatrzyłyście sobie coś. Jak Wasze denka, równie duże. Często wyrzucacie całe kosmetyki?



Zobacz także

27

  1. Super zużycia ! :) Świetnie Ci poszło ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. z firmy Biolaven mam szampon, ale nie specjalnie przypadł mi do gustu, właśnie ze względu na zapach

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam Maybelline Color Tattoo oraz pianki do depilacji Balea :) Żel Clean On Me mam w zapasie :D

    OdpowiedzUsuń
  4. W mango mi graj, uwielbiam wszystko co ma mango. Znowu mnie na MDM kusisz, a ja znowu znając mnie zapomnę zamówić ten cudny peeling.

    OdpowiedzUsuń
  5. Miałam krem Biolaven - był poprawny, ale bez miłości. Mydło z Lindy bardzo ładnie pachnie!

    OdpowiedzUsuń
  6. MAm pomadkę z Bourjois i bardzo ją lubię za kolor

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo duże denko i najlepsze jest to, że nic nie miałam ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Cieszę się że w końcu jakiś Biowax się sprawdził i to akurat ten który jest najbardziej specyficzny :P. Revitaluxe jest dość specyficzny ale dzięki niemu pozbyłam się problemów z włosami ;).

    OdpowiedzUsuń
  9. Zaskoczyła mnie Twoja opinia o tym kremie pod oczy z Tołpy-dla mnie to pierwszy krem, który naprawdę działa.

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam te błotko i też mam takie odczucia wobec niego :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo lubię camouflage z Catrice. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Używam mydła Linda, ale jeszcze nie widziałam wersji mango, muzę ją wypróbować! Zaciekawiłaś mnie pianką, więc czekam na recenzję :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Za peelingiem enzymatycznym chyba się rozejrzę :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Serduszko muszę sobie sprawić:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ale duże DNO 😁 bardzo lubię ten peeling z purederm - tani i dobry :) Maskę z Joico również mam i rzeczywiście trzeba ją trzymać zgodnie z zaleceniami bo inaczej włosy się robią taki dziwne :P

    OdpowiedzUsuń
  16. Całych kosmetyków nie wyrzucam, chyba, że są to prawdziwe porażki

    OdpowiedzUsuń
  17. U mnie na szczęście szampon Nivei nie zaszkodził skórze głowy. Na szczęście, bo bardzo podobało mi się co robił z włosami na długości. Na krem Iwostin zareagowałam tak samo. Ale już u mojej siostry działał bardzo dobrze.

    OdpowiedzUsuń
  18. U mnie też w czerwcu wpadł do denka szampon Nivea :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ten Biovax z opuncją to pierwszy z tej firmy, który się u mnie sprawdził (miałam też ten do blondu i bambusowy). Tylko trochę się wkopałam przez niego, bo myślałam, że skoro ma te ceramidy, to zaproteinuje włosy. Używałam go praktycznie co mycie, włosy były śliskie jak nigdy, ale z czasem zaczęły się niemiłosiernie plątać. Poza tym - kosmiczne strączkowanie. Potem wyczytałam, że to maska emolientowa, czyli tych ceramidów jest jak na lekarstwo. Tyle się mówi o przeproteinowaniu, a nikt nie wspomina, że brak protein też może mieć fatalne skutki dla włosów.

    OdpowiedzUsuń
  20. Błotko kiedyś miałam i fajnie się u mnie sprawdzało, camuflage catrice nie lubię, Nivea hairmilk polubiłam ale inną wersję miałam. A to mydełko Linda używam od kilku dni :) ładne zużycie :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Kurczę - cieszę się, że wracasz do żywych :)
    A denko na bogato :) Biolaven przysłużył Ci się bardziej niż mnie :)
    A zdjęcia bardzo mi się podobają :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Wow! Sporo tego zużyłaś :)
    Ja osobiście bardzo lubię korektor Catrice. Dobrze się u mnie sprawdził :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Mega zużucie! Ja zawsze kiedy widzę coś o zapachu mango, to biorę, szkoda że nie do końca sprawdził Ci się ten produkt.

    OdpowiedzUsuń
  24. U mnie cienie Color Tattoo nie sprawdziły się w roli bazy, niestety :(

    OdpowiedzUsuń
  25. Denko faktycznie jest spore, chociaż większość Twoich produktów to kompletnie nowość dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Niewiele znam z tych kosmetyków, chociaż niektórych kiedyś używałam :) Spore jest to Twoje denko, a produkty ciekawe, miło było o nich przeczytać. U mnie Color Tatoo niezbyt sprawdzało się jako baza - wolę dedykowane kosmetyki, lepiej działają na moich tłustych powiekach. Ciekawa jestem, co mi powie na badaniu ginekolog, bo ja na razie nie wyobrażam sobie nie używać żelu do higieny intymnej :O

    OdpowiedzUsuń

Każdy pozostawiony komentarz cieszy serce, dziękuję ;) Będzie mi miło jeśli zostaniesz też na dłużej. Pamiętaj jednak, to nie miejsce na reklamę Twojego bloga!