Uncategorized

I want – głęboko oczyszczająca pianka + kod na minibook

Cześć ! 
Z kosmetykami oczyszczającymi – żelami czy też piankami – zawsze mam jakieś przygody. Zwykle kończy się to tym, że skóra jest zbyt przesuszona, podrażniona lub obserwuje wysyp nowych nieprzyjaciół. Zdarzają się jednak takie przypadki, że produkt zaskakuje mnie i w pełni jestem z niego zadowolona. Tak było z niepozorną pianką oczyszczającą I want, poznaną przeze mnie przypadkiem dzięki Magdzie landofvanity. Co prawda miałam kupić peeling, ale akurat nie było go w ofercie. Czy warto sięgnąć po koreański kosmetyk dostępny w drogeriach Hebe

Biel i czerń coraz modniejsze?
Coraz częściej spotykam się w drogeriach z czarno białymi opakowaniami. Czyżby producenci postawili na prostotę i klasę? Opakowanie nie ma żadnych dodatkowych zdobień – widzimy na nim jedynie podstawowe informacje. Biała tubka z miękkiego plastiku zakończona została czarną zakrętką na zatrzask. Dozowanie jest banalnie proste, produkt nie wydostaje się w zbyt dużych ilościach i nie wypływa z niego sam. Niewielki rozmiar pozwala umieścić ja w podróżnej kosmetyczce czy ulokować w łazience praktycznie niezauważoną.
Specyficzna maź
Po wydobyciu produktu z tubki trudno uwierzyć, że ma się do czynienia z pianką do mycia twarzy. Kosmetyk ma bardzo gęstą, zbitą konsystencję w perłowym kolorze. Wcześniej kiedy testowałam piankę The Face Shop wyglądała ona identycznie, ale zupełnie inaczej zachowywała się podczas rozprowadzania na skórze. Maź delikatnie rozcieram w dłoniach, a następnie aplikuję na twarz do momentu aż całkowicie przejdzie w fazę piany. Po około 2 minutowym masażu należy dokładnie ją usunąć za pomocą letniej wody. Nie odczuwa się żadnego dyskomfortu, choć buzia może wydawać się śliska. Może się zdarzyć, że produkt trochę podeschnie i gorzej będzie się go rozprowadzać. 
Zapach produktu nie przeszkadzał mi podczas stosowania, lecz jest on specyficzny i ciężko mi go do czegoś porównać. Po zakończeniu oczyszczania szybko się ulatnia i pozostaje jedynie chwilowym wspomnieniem. 

Co w składzie piszczy? 
Składnik produktu nie należą może do najwyższej klasy, ale mimo wszystko można uznać go za krótki i znośny, choć na pewno nie naturalny. Na pierwszym miejscu składu znajdziemy wodę, a zaraz po niej kwas mirystynowy – emolient tłusty, który tworzy warstwę ochronną, ale może się przyczyniać do zapychania cery. Obok gliceryny mamy regulator pH – wodorotlenek potasu, używany w ograniczonych ilościach, kwas stearynowy będący emulgatorem i usuwający tłuste substancje z naskórka. W dalszej części składu znajdują się substancje myjące i pianotwórcze, a na samym końcu ekstrakty z aloesu, wyciąg z pomidora zwyczajnego oraz ekstrakt portulaki warzywnej. Ostatni komponent jest bardzo ciekawy – Natto Gum, będąca wynikiem fermentacji protein soi przez bakterie. Szkoda, że wszystkie najfajniejsze składniki znajdują się na końcu, uważam że bardzo by podniosły wartość produktu gdyby podskoczyły nieco wyżej.

Koreański sekret w polskiej drogerii ? 
W naszym kraju od jakiegoś czasu coraz częściej można spotkać koreańskie kosmetyki nawet w Rossmannie. Wciąż są to powszechnie znane marki jak np. skin79. Można powiedzieć, że jesteśmy zaciekawione metodami pielęgnacji kobiet z Azji i oczekujemy coraz więcej. I want może budzić zaciekawienie, ponieważ mało się o niej mówi.  Produkt spisują się całkiem dobrze, a ceny są niskie. Co do samej pianki u mnie stała się hitem i na pewno do niej wrócę. Skóra po spotkaniu z nią nie była ściągnięta, lecz dogłębnie oczyszczona. Obserwowałam zachowanie mojej cery cały czas podczas stosowania – nie pojawiły się nowe niedoskonałości, co zaobserwowałam w przypadku jej poprzedniczki. Produkt jest bardzo wydajny, 100 ml starczyło mi na dwa miesiące stosowania.  
Cena pianki to 25 złotych za 100 ml. 

Minibook
Mam dla Was też małą niespodziankę. Jakiś czas temu otrzymałam prześliczną książeczkę minibook – to już drugi album od printu.pl. Zawsze zadowolona jestem z jakości ich produktów i pozwalają mi stworzyć piękną pamiątkę na lata. Projekt, który można wykonać za pomocą aplikacji pozwala także zrobić fotoksiążkę na prezent dla bliskiej osoby. Jeśli więc chcecie zamknąć wspomnienia w małej książeczce warto wydrukować minibook. Mam też dla Was kod niespodziankę – do końca października wpisując przy zamówieniu 

porcelaindoll

otrzymacie 25 % zniżki na minibook. 

Próbowałyście już produktów i want? Czym oczyszczacie buzię?

Pozdrawiam!