Uncategorized

L’Oreal Paris Color Riche Matte

Cześć! 

Jakiś czas temu trafiło do mnie pudełko po brzegi wypełnione kosmetykami L’Oreal Paris. Testuję je stopniowo, ponieważ chcę wykończyć te otwarte. W pudełku znalazły się między innymi matowe szminki z serii Color Riche. Sięgam po nie ostatnio dość często, ponieważ kolory zachwycają i trzymają się dość dobrze na ustach. To właśnie o nich będzie dziś opowieść. 
Niezwykle eleganckie
Szminki umieszczono w bardzo gustownych, czarnych opakowaniach. Znajduje się na nich imitacja skóry,  przez co produkt wygląda na pochodzące z wysokiej półki cenowej. Czerń i złoto stanowią idealne połączenie. Opakowania mają także ciekawy kształt – zakończone są lekkim skosem. Wewnątrz mieści się 5 gram szminki o pięknym kolorze i kształcie. 
Piękny mat
Szminki mają niezwykłe przyjemną konsystencję, suną po ustach niczym masełko. Kiedy się je nosi, praktycznie nie odczuwa się ich obecności. Kolor jest głęboki i doskonale kryje usta. W przypadku większości matowych pomadek moje usta wyglądają po demakijażu jak wiór i niezbędny jest peeling oraz nawilżanie. Color Riche Matte nie powodują ściągnięcia czy wysuszenia. Oczywiście trzeba pamiętać o odpowiednim przygotowaniu ust by nie skończyć z nieestetycznymi podkreślonymi skórkami zamiast efektu wow. 
Dla każdego coś miłego
W gamie znajduje się 12 kolorów od zupełnie neutralnych, po ukochane przez wielu nudziaki i soczyste czerwienie. Do mnie trafiły szminki 103 Blush in a rush 103, Pink a porter 241, Haute Rouge 347, Paris Cherry 349. Na stronie L’oreal  mają nieco inne nazwy, jednak numerki pozostały te same. 
Blush in a rush to stonowana szminka. Nie należy ona do typowych nudziaków i chyba dlatego tak ją lubię. Określiłabym tą barwę jako pudrowy róż. Nada się do pracy oraz na okazje, w  których nie wypada mieć na ustach krzykliwego koloru. 

Pink a porter 241 ma niezwykłą barwę, momentami wpadającą w pomarańczowe tony. Chociaż do takich kolorów nie do końca jestem przekonana to miałam ją kilka razy na ustach i całkiem się polubiłyśmy. 
Haute Rouge 347 piękna i zimna czerwień. Uwielbiam takie lodowate i mocne kolory, choć nie nadają się do noszenia na co dzień. Usta ubrane w ten niezwykły kolor wyglądają soczyście. Pasuje  idealnie do małej czarnej, można wyglądać w niej jak milion dolarów. 
Paris Cherry 349 szminka o tej niezwykłe barwie jest chyba moją ulubioną. Bardzo żałuję, że na tę chwilę musi poczekać, ponieważ to typowo jesienny kolor. Kocham takie ciemne barwy, ale niektórzy uważają że nie do końca mi pasują. 
Zakochana po uszy? 
Należę do osób, dla których szminka to zbędny element makijażu. Jeszcze do niedawna mogłam wyjść z domu z zupełnie niepodkreślonymi ustami. Potem zaczęło mi czegoś w makijażu brakować i kolor na ustach zaczął pojawiać się częściej. Teraz podkreślam usta prawie za każdym razem. Pomadki L’Oreal Paris Color Riche Matte to dla mnie niezwykle odkrycie. Wspominałam wyżej, że produkty matowe bardzo wysuszały moje usta i rzadko po nie sięgałam. Color Riche nie tylko pięknie wyglądają, ale też ich noszenie nie powoduje skutków ubocznych. Podczas posiłków zjadają się bardzo subtelnie, zaś w pozostałym czasie potrafią się trzymać przez kilka godzin, choć mogą wymagać drobnych poprawek w zależności od sytuacji. Kolory są przepiękne i bardzo dobrze kryją. Szminki mają też ładny zapach, choć wiem, że dla niektórych nietypowa woń jest przeszkodą i warto sprawdzić w drogerii. U mnie szminki zdały egzamin i zaprzyjaźniłam się z nimi. 
Cena pomadki to 65 złotych za sztukę w drogeriach Rossmann.

Podobają Wam się? Lubicie mat na ustach?